Zarejestruj się

Aby dyskutować we wszystkich kategoriach, wymagana jest rejestracja.

 

Vanilla 1.1.4 jest produktem Lussumo. Więcej informacji: Dokumentacja, Forum.

    • CommentAuthortom_lukowski
    • CommentTimeNov 29th 2015 zmieniony
     permalink
    Na Twoje tak sformulowane pytanie odpowiedziec jest bardzo latwo - oczywiscie ze jest taka mozliwosc. Roetzer opierajac sie setkach tysiecy obserwacji pozwala uznac za pocztek nieplodnosci wieczor (?!? - ach ta jego prezycja sformulowan :-)) po trzecim wyzszym pomiarze temperatury, jesli ta temperatura spelnia warunek przynajmniej 0,2 st C ponad linia podstawowa. Jesli ten warunek nie zostal spelniony to trzeci dzien wyzszych temperatur ( i noc po tym dniu :-)) wg metody Roetzera nalezy uznac za czas potencjalnej plodnosci.
    Spodziwam sie jednak ze to wszystko wiesz natomiast duzo bardziej ciekawi Cie jakie jest prawdopodobienstwo poczecia dziecka przy wspolzyciu w 3 dniu temperatury wyzszej, niespelniajacej warunku 0,2.
    Niestety nie mam mam dobrych wiesci. O ile zdarza sie ze tworcy danej metody publikuja prawdopodobienstwo poczecia (czesciej indeks Pearla) przy przestrzeganiu jej zasad to juz kompletnie brak badan na temat szans na poczecie dziecka jesli sie tych zasad nie przestrzega.
    Tu raczej nie ma znaczenia jakie ja czy ktos inny ma doswiadczenie, czy slyszelismy lub nie o poczeciu w takiej czy innej sytuacji. Np kiedys slyszalem taka cenna uwage ze z naszego doswiadczenia, z naszych obserwacji i badan wynika ze w wypadkach drogowych gina inni a nie my. To moze nam dawac i czesto niestety daje bardzo zludne poczucie bezpieczenstwa :-((
    Jesli natomiast interesuje Cie moja prywatna opinia to moim bardzo skromnym zdaniem szanse na poczecie dziecka w opisanych wyzej okolicznosciach sa minimnalne.
    •  
      CommentAuthor#Tosia
    • CommentTimeNov 29th 2015
     permalink
    Dziękuję za wyczerpującą odpowiedź :smile:
    Sądziłam raczej, że to jest wskazanie, aby nie pomylić skoku z zakłóceniem - dzięki za objaśnienie :smile:
    • CommentAuthortom_lukowski
    • CommentTimeDec 4th 2015 zmieniony
     permalink
    Jeszcze slowo na ten temat.
    Jesli idzie o stwierdzenie czy wyzsza temperatura to poczatek fazy poowulacyjnej to ma ono oczywiscie dosc duze zaczenie szczegolnie dla odkladajacych poczecie. Warto wiec przypomniec ze ta nasza "pierwsza wyzsza" powinna byc po dniu szczytu czyli w praktyce najczesciej po ostatnim dniu obserwowania sluzu relatywnie nalepszej jakosci. Nawet jesli temperatura wzrosla wczesniej to i tak za poczatek poowulacyjnej fazy wyzszych temperatur mozemy uznac dopiero nastepny dzien po szczycie. Temperatury wyzsze to oczywiscie te lezace ponad prawidlowo wyznaczonym poziomem niskich temperatur reprezentowanym w met. Roetzera przez tzw linie podstawowa.
    W praktyce jesli malzonkowie maja bardzo wazny powod by odkladac poczecie to gdy nie sa pewni badz nie wiedza czy wczoraj byl dzien szczytu, czy dzisiejsza temperature mozna uznac za wyzsza, czy przypadkiem na pomiar temperatury nie wplynelo jakies zaklocenie to czekaja na jutrzejsza temperature i sluz. Przy waznych powodach odkladania wydaje sie po prostu zrozumiale roztrzyganie watpliwosci na rzecz plodnosci.
    To sa mechanizmy broniace przed zbyt wczesnym wyznaczeniem nieplodnosci poowulacyjnej. Proste ale skuteczne :-))
    Warunek 0,2 moim skromnym zdaniem wynika nie tyle z checi rozpoznania i odrzucenia zaklocen co raczej ze stwierdzonej mozliwosci wystapienia owulacji po wzroscie temperatury (w drugim czy nawet w trzecim dniu wyzszych temperatur po dniu szczytu)
    •  
      CommentAuthor#Tosia
    • CommentTimeDec 5th 2015 zmieniony
     permalink
    Tom, ale Ty tłumaczysz zasady Rotzera, a ja stosuję niemiecką (i tej metody dotyczyło moje pytanie), w której skok i szczyt rozpatruje się osobno. ;)
    tom_lukowski: W praktyce jesli malzonkowie maja bardzo wazny powod by odkladac poczecie

    A nie-małżonków też to dotyczy? :wink:
    Co to znaczy, że powód jest ważny?
    Jeśli zapobiegam ciąży to zapobiegam, i kropka, to znaczy, że powód jest ważny - na przykład taki, że obecnie nie chcę mieć dzieci.
    • CommentAuthortom_lukowski
    • CommentTimeDec 5th 2015 zmieniony
     permalink
    Po kolei zatem.

    Tosia24: ja stosuję niemiecką (i tej metody dotyczyło moje pytanie)

    Nie tlumacze metody Roetzera, uzywam jej tylko jako przyklad ale byc moze nie wyrazilem sie zbyt jasno. Generalnie nie jestem przywiazany jakos szczegolnie do zadnej z metod choc przyznaje ze Roetzer jest mi z paru powodow bliski. Rozumiem tez ze szczegolnie na poczatku przygody z MRP postawienie na jedna metode moze miec jakis sens to jednak moim zdaniem w MRP chodzi raczej o przyjrzenie sie, zrozumienie zaprzyjaznienie z wlasnym, niepowtarzalnym, wyjatkowym organizmem niz o wiernosc ktorejs z metod. Czasem uzytkowniczki pisza np "u mnie nie wystepuja przedwczesne skoki temperatury bo ja stosuje model Creightona ;-)))
    Twierdze po prostu ze przy waznych powodach odkladania poczecia, niezaleznie od metody warto uwzglednic wszystkie obserwowane wskazniki plodnosci, takze te, ktore w danej metodzie nie sa standardowo wspominane czy zalecane. W takich sytuacjach wydaje sie uzasadnione by np poczatek nieplodnosci poowulacyjnej wyznaczac na podstawie najpozniejszego wskaznika. Metoda nie ma tu moim skromnym zdaniem zadnego znaczenia.

    Tosia24: A nie-małżonków też to dotyczy? :wink:

    Jesli z faktu iz uzylem terminu "malzonkowie" Ty lub ktos inny wyciagnal wniosek, ze wspolzycie poza malzenstwem oceniam zdecydowanie negatywnie to takie rozumowanie wydaje mi sie w pelni uzasadnione :-))

    Tosia24: Co to znaczy, że powód jest ważny?

    Mialem i mam nadal okazje rozmawiac z setkami chyba malzonkow o plodnosci, rodzicielstwie i roznych problemach, dylematach jakie przezywaja w tych obszarach. Zapewniam Cie, ze wiekszosc z nich stopniuje komunikat "odkladamy poczecie". Inaczej rozmawiamy jesli woleliby teraz nie powiekszac rodziny ale jesli sie tak stanie to tez beda sie cieszyc a inaczej jesli wg nich poczecie dziecka sprowadza np na to dziecko czy jego matke powazne zagrozenie zycia lub zdrowia. Wiekszosc zatem moich rozmowcow w sposob dla mnie zrozumialy rozroznia wage ewentualnych powodow odkladania poczecia. Stad pozwolilem sobie wspomniec o waznych powodach odkladania.
    Jesli dla kogos to jest niejasne, niezrozumiale, jesli jednak dla kogos wszystkie mozliwe powody odkladania poczecia sa rownie wazne to moge sie odrobine zdziwic ale wojny z tego powodu nie bede wywolywal :-))
    •  
      CommentAuthor#Tosia
    • CommentTimeDec 5th 2015 zmieniony
     permalink
    tom_lukowski: Rozumiem tez ze szczegolnie na poczatku przygody z MRP postawienie na jedna metode moze miec jakis sens to jednak moim zdaniem w MRP chodzi raczej o przyjrzenie sie, zrozumienie zaprzyjaznienie z wlasnym, niepowtarzalnym, wyjatkowym organizmem niz o wiernosc ktorejs z metod.

    Ok, teraz już rozumiem. Rzeczywiście, podejście znane z metody Rotzera jest najbardziej "bezpieczne" z perspektywy zapobiegania ciąży. Natomiast, tu już zupełnie na marginesie, raczej bezużyteczne dla starających się.
    Nie wiem, na ile "początek przygody z MRP" odnosi się do mojego pytania, ale chciałabym tylko przy okazji wspomnieć, że stosuję te metody od ponad 8 lat.
    A pytam, bo kto pyta, nie błądzi, a człowiek uczy się przez całe życie.
    tom_lukowski: Jesli z faktu iz uzylem terminu "malzonkowie" Ty lub ktos inny wyciagnal wniosek, ze wspolzycie poza malzenstwem oceniam zdecydowanie negatywnie to takie rozumowanie wydaje mi sie w pelni uzasadnione :-))

    Nie wyciągnęłam takiego wniosku, bo Twoje osobiste oceny i poglądy zupełnie mnie nie interesują. Zaskakuje mnie natomiast to - i to zaskakuje w negatywnym sensie tego słowa - że odnosisz swoje wypowiedzi tylko do par w związkach sformalizowanych, tak jakby kwestia formalizacji czy jej braku miała dla stosowania MRP jakiekolwiek znaczenie.
    Płodność, jej przebieg, rozpoznawanie, zasady rządzące MRP są uniwersalne dla każdej pary, bez względu na to, czy zaobrączkowanej, czy nie. Rozumiem, że masz jakieś określone poglądy na ten temat, ale wydaje mi się, że instruktaż dotyczący stosowania reguł MRP nie jest właściwym miejscem na ich manifestowanie.

    Treść doklejona: 05.12.15 18:22
    tom_lukowski: Mialem i mam nadal okazje rozmawiac z setkami chyba malzonkow o plodnosci, rodzicielstwie i roznych problemach, dylematach jakie przezywaja w tych obszarach. Zapewniam Cie, ze wiekszosc z nich stopniuje komunikat "odkladamy poczecie". Inaczej rozmawiamy jesli woleliby teraz nie powiekszac rodziny ale jesli sie tak stanie to tez beda sie cieszyc a inaczej jesli wg nich poczecie dziecka sprowadza np na to dziecko czy jego matke powazne zagrozenie zycia lub zdrowia. Wiekszosc zatem moich rozmowcow w sposob dla mnie zrozumialy rozroznia wage ewentualnych powodow odkladania poczecia. Stad pozwolilem sobie wspomniec o waznych powodach odkladania.
    Jesli dla kogos to jest niejasne, niezrozumiale, jesli jednak dla kogos wszystkie mozliwe powody odkladania poczecia sa rownie wazne to moge sie odrobine zdziwic ale wojny z tego powodu nie bede wywolywal :-))

    Ok, rozumiem ten punkt widzenia. Dla mnie zapobieganie ciąży to zapobieganie ciąży, czyli ścisłe trzymanie się reguł. Podejście dopuszczające luźniejsze interpretacje wydawały mi się raczej działaniem na zasadzie szczęśliwego trafu lub wstępem do starań o dziecko. Ale dzięki za uświadomienie :wink:
    Dziwi mnie tylko rozróżnienie na powód. Powód nie wydaje mi się istotny z punktu widzenia osób postronnych, czyli np. instruktorów metody. To jest sprawa wyłącznie do uzgodnienia pomiędzy partnerami. Zamiast tego istotna i być może wręcz kluczowa jest motywacja. Ten czynnik analizowali nawet w swoich badaniach twórcy metody niemieckiej i wyszło im, że im wyższa motywacja do zapobiegania ciąży, tym skuteczniejsza metoda. Natomiast w żaden sposób motywacja nie kojarzy mi się z "powodem", może stąd nieporozumienie.
    • CommentAuthortom_lukowski
    • CommentTimeDec 5th 2015 zmieniony
     permalink
    Tosiu, podejscie ktore tu nieudolnie staram sie przedstawic ma moim zdaniem duze znaczenie takze
    dla starajacych sie o poczecie dziecka. Np starajac sie warto wspolzyc czwartego dnia wyzszych temperatur jesli sa jakies wiatpliwosci czy to na pewno jest czwarta po szczycie, czy to na pewno jest czwarta wyzsza. Wtedy, podobnie jak przy odkladaniu, warto moim zdaniem roztrzygac watpliwosci na korzysc plodnosci choc nie przypominam sobie by podrecznik do ktorejs z najbardziej znanych metod tak to przedstawial :-)
    Moze a raczej na pewno nie zawsze wypowiadam sie precyzyjnie ale obiecuje nie chodzilo mi o to zeby kwestionowac Twoje doswiadczenie. Na marginesie - prof. Roetzer uznaje za doswiadczona kobiete, ktora obserwowala przynajmniej 12 cykli. Jesli zatem ktos z takim autorytetem jak on uznaje Cie za doswiadczona to ja raczej nie osmielilbym sie sugerowac ze jest inaczej :-)))
    •  
      CommentAuthor#Tosia
    • CommentTimeDec 5th 2015
     permalink
    Co do starających się, to wydaje mi się przeciwnie. Napisałam, że podejście byłoby bezużyteczne, bo tak jak zapobiegający ciąży rozstrzygają na korzyść płodności, tak ci, którzy się starają, powinni rozstrzygać na korzyść niepłodności, żeby wybrać dni o najwyższej płodności.
    Ale nie wiem, może moje rozumowanie jest nieprawidłowe, Ale intuicyjne :wink:
  1.  permalink
    Mnie natomiast wydaje sie ze jesli jest chocby cien szansy na poczecie czyli jesli sa watpliwosci co do bezwzglednej nieplodnosci to warto probowac. To tez jedynie intuicja :-)) Zaryzykowalem, ze znowu mi napiszesz
    Tosia24: Twoje osobiste oceny i poglądy zupełnie mnie nie interesują

    ale przeciez zycie jest ryzykowne, nie tylko zabieranie glosu na otwartym forum dyskusyjnym :-))
    •  
      CommentAuthor#Tosia
    • CommentTimeDec 6th 2015
     permalink
    Żebyśmy się dobrze zrozumieli: interesują mnie Twoje przemyślenia, doświadczenia, opinie w temacie MRP i jestem tu, by o tym rozmawiać, pogłębiać swoją wiedzę, wymieniać się uwagami. Natomiast nie interesują mnie Twoje zapatrywania światopoglądowo-religijne.
  2.  permalink
    Tosiu, od wielu juz lat prawie nie odzywam sie na forum, chyba glownie dlatego ze to wymaga jednak sporo czasu, a slabo sobie radze z jego wygospodarowywaniem. Nie oczekuje ze to co pisze spotka sie z powszechnym entuzjazmem a tych trobnych (takze naszych) forumowych sporow nie traktuje jakos smiertelneie powaznie. Obiecuje ze o Tobie, o innych dziewczynach tu piszacych mysle z duza doza zyczliwosci, bez zadziora, zaciskania zebow i tesknoty za zmiazdzeniem dyskutanta i przygwozdzeniem go do ziemi sila i godnoscia osobista :-)). Moze te zyczliwosc i w sumie sympatie jaka mam wobec uzytkowniczek nie zawsze udaje mi sie wyrazic w tym co na szybko, na goraco wklikuje ale chyba po woli robie sie za stary zeby mnie pasjonowalo wchodzenie w zwarcie, prowokowanie czy nawt wygrywanie wojen na 28dni. Tak mi sie przynajmniej wydaje :-)))
    Jesli to juz wiesz to teraz moge sie krotko odniesc do Twojego
    Tosia24: nie interesują mnie Twoje zapatrywania światopoglądowo-religijne.


    :-)))TosiuJak dotad w naszej pogodnej rozmowie nie napisalem niczego co mialoby jakikolwiek zwiazek z moimi "zapatrywaniami religijnymi". Lubie tematy religijne, uwazam ze to wazny, ciekawy element zarowno w wymiarze indywidualnym jak i spolecznym ale poki co tego w najmniejszy nawet sposob nie poruszalem. Nie rozumiem zatem tego Twojego "nie interesują mnie..."??????
    Rozumiem ze nie interesuje Cie wiele innych rzeczy, nie wiem, byc moze rachunek rozniczkowy, teoria wielkiego wybuchu, przepis na kindziuk, kolory, zapachy i dzwieki na jerozolimskim Mahane Jehuda czy rytualy godowe bezkregowcow...:-)) Dlaczego wiec wspomnialas akurat o moich zapatrywaniach religijnych????
    Jesli chodzi o swiatopoglad to moim skromnym zdaniem nie jest mozliwe unikniecie prezentowania swojego swiatopogladu. Kazda moja opinia na dowolny temat to przeciez moj poglad na kawalek swiata, Zatem wydaje mi sie ze jesli kiedys jeszcze natkniesz sie na jakas moja wypowiedz to z koniecznosci bedzie ona prezentowac moj swiatopoglad. Obiecuje ze to nie z checi robienia Ci na zlosc ale dlatego ze zwyczajnie inaczej sie moim zdaniem nie da.
    Chyba ze bedziemy rozmawiali o prozni :-))))) a to juz z pewnoscia bedzie jednak dosc odlegle od tamatyki watku :-)))
    •  
      CommentAuthor#Tosia
    • CommentTimeDec 9th 2015
     permalink
    tom_lukowski: Jesli z faktu iz uzylem terminu "malzonkowie" Ty lub ktos inny wyciagnal wniosek, ze wspolzycie poza malzenstwem oceniam zdecydowanie negatywnie to takie rozumowanie wydaje mi sie w pelni uzasadnione :-))

    Moja uwaga dotyczyła tego zdania i poprzedzających go uwag, które nie mają nic wspólnego z naszą dyskusją.
    Odniosłam wrażenie, być może mylne, że przy okazji chcesz zaprezentować wyznawaną przez siebie koncepcję "co należy, a co nie".
    Być może to tylko uprzedzenie, wywołane poprzednimi doświadczeniami w podobnych dyskusjach.

    Tak czy siak, zawsze w rozmowach na temat MRP razi mnie, gdy użytkowników nazywa się małżonkami, ponieważ jest to zwyczajnie nieprawda. MRP stosują zarówno małżeństwa jak i inne pary. Pisanie o małżonkach, akcie małżeńskim, płodności małżeńskiej itp. to wg mnie dziwaczne zaklinanie rzeczywistości.
Chcesz dodać komentarz? Zarejestruj się lub zaloguj.
Nie chcesz rejestrować konta? Dyskutuj w kategoriach Pytanie / Odpowiedź i Dział dla początkujących.