Zarejestruj się

Aby dyskutować we wszystkich kategoriach, wymagana jest rejestracja.

 

Vanilla 1.1.4 jest produktem Lussumo. Więcej informacji: Dokumentacja, Forum.

    •  
      CommentAuthorjaca_randa
    • CommentTimeNov 9th 2011
      Zgłoś moderatorowi permalink
    olimpijka: a przzecież zdarzają się przypadki, że tworzy się dwa równoległe związki, które przy pewnej umiejętności opowiadania bajek potrafią baaardzo długo się utzrymać. trwają latami. i wszyscy są szczęsliwi. i zdradzający, i ci co nic nie wiedzą. pełna symbioza.

    Olimpijka, ja podziwiam osoby, które potrafią tak grać, żeby nic się nie wydało. Bo jeśli związek jest udany, to chyba partner(-ka) jakoś wyczuje zmianę w swojej drugiej połówce, jeśli ta akurat zacznie mieć z kimś romans, no, chyba, że romansowała "od zawsze", wówczas cały czas zachowuje się tak samo... Myślę, że trudno jest prowadzić takie podwójne życie, gdzie wszyscy są szczęśliwi i nikt na tym nie cierpi, ani nie ucierpi. Ale dopuszczam, że to jest możliwe.
    •  
      CommentAuthorbahel
    • CommentTimeNov 9th 2011
      3 Oooo Zgłoś moderatorowi permalink
    eveke: Ja nie traktuje tego jako wyznanie winy dla rozgrzeszenia, ale jako zwykłą szczerość i nie oszukiwanie. Bo dla mnie szczerość i zaufanie to PODSTAWA związku.


    No ale chyba ta PODSTAWA została zachwiana przez zdradę? Czy dla Ciebie zdrada nie jest nieszczerością i oszukiwaniem?

    Chyba się nie rozumiemy. Jak czytam to co napisałaś jawi mi się taki obraz: Zdradziłam cię, przez co byłam nieszczera i oszukiwałam a teraz żeby być szczerą i nie oszukiwać to się do tego przyznam. Taka jakby rehabilitacja we własnych oczach.
    --
    •  
      CommentAuthorHussy
    • CommentTimeNov 9th 2011
      1 Eeee Zgłoś moderatorowi permalink
    jaca_randa: Fe, brzydko tak wybiórczo siekać czyjeś zdania i w ten sposób robić z niego niekonsekwentnego kretyna.

    "Brzydko" jest nie mieć jednolitego zdania na pewne tematy tylko pisać za każdym razem co innego. Poczytaj swoje wypowiedzi. Śmieszne to jest dla mnie :wink: Mam wrażenie,że z każdą Twoją wypowiedzią zmienia się Twoje zdanie na temat zdrady. Więc jestem ciekawa jak to w końcu jest.. Chociaż.Nieważne.Pogubiłam się już w Twoich wypowiedziach,za każdym razem co innego.. :confused: Mętlik.
    --
    •  
      CommentAuthoreveke
    • CommentTimeNov 9th 2011
      Zgłoś moderatorowi permalink
    bahel: No ale chyba ta PODSTAWA została zachwiana przez zdradę? Czy dla Ciebie zdrada nie jest nieszczerością i oszukiwaniem?


    tak zdrada to oszustwo z tym ,że czesto zdradzajac działa sie pod wpływem chwili, a oszukiwanie po fakcie czyli nie mowienie o zdradzie jest juz po prostu premedytacją

    bahel:
    Chyba się nie rozumiemy. Jak czytam to co napisałaś jawi mi się taki obraz: Zdradziłam cię, przez co byłam nieszczera i oszukiwałam a teraz żeby być szczerą i nie oszukiwać to się do tego przyznam. Taka jakby rehabilitacja we własnych oczach.


    Nie, nie w tym sens i za dużo sobie dopowiadacie.
    Nie chodzi mi o przyznanie sie jako o skruchę, rehabilitację (aczkolwiek pewnie często tak jest , bo wiele osób dopiero po zdradzie przytomnieje , że jednak zrobili źle)

    Jednak mi generalnie chodzi tylko o poinformowanie partnera aby byc fer wobec niego i błagam nie dopowiadaj juz wiecej nic do tego zdania, nie snuj jakis obrazów.
    Nie oszukiwanie w dalszym ciągu, chodzi mi o to by nie życ w kłamstwie. Tyle.
    --
    •  
      CommentAuthorMelodie
    • CommentTimeNov 9th 2011
      3 Oooo Zgłoś moderatorowi permalink
    Bahel,
    No - bo najlepiej zdradzić, a potem liczyć na to, że nigdy się nie wyda. Niczym dzieciak, który nabroi i ma nadzieję na uniknięcie kary. I niby, że to dla dobra partnera, żeby nie cierpiał, tak? Decydujemy za niego, że nadal chce żyć z osobą, która go zdradziła, bo on sam nie jest w stanie podjąc decyzji.
  1.   1 Oooo Zgłoś moderatorowi permalink
    ej wyszedl temat od niezalogowanej a po co wy sie spieracie w temacie zdrady? wiadoma rzecza jest, ze rzesza osob by chciala o niej wiedziec i by powiedziala anna czesc zas by to zachowala w tajemnicy, ja osobiscie bym zdrady tez nie wybaczyla i tez bym chciala wiedziec a nie byc oszukiwana przez ukochana osobe.
    •  
      CommentAuthormilkar
    • CommentTimeNov 9th 2011
      Zgłoś moderatorowi permalink
    a rozmyślając wyłącznie o osobie która została zdradzona, jeśli jest szansa na to że będzie w pełni szczęśliwa ze swoim partnerem nie wiedząc że coś było nie tak. nie warto spróbować ??(Zakładamy że kocha i czuje że jest kochana)

    gdyby osoba która zdradzała się w tej chwili zupełnie nie liczyła.
    •  
      CommentAuthorjaca_randa
    • CommentTimeNov 9th 2011
      Zgłoś moderatorowi permalink
    Hussy: "Brzydko" jest nie mieć jednolitego zdania na pewne tematy tylko pisać za każdym razem co innego. Poczytaj swoje wypowiedzi. Śmieszne to jest dla mnie Mam wrażenie,że z każdą Twoją wypowiedzią zmienia się Twoje zdanie na temat zdrady. Więc jestem ciekawa jak to w końcu jest.. Chociaż.Nieważne.Pogubiłam się już w Twoich wypowiedziach,za każdym razem co innego.. Mętlik.

    Oj, Hussy, ja mam jednolite zdanie na większość tematów, a w szczególności na temat zdrady. Cieszę się, że moje wypowiedzi wprawiają Cię w dobry humor.
    Jeśli jesteś ciekawa jakie mam zdanie, to przeczytaj co pisałam na ten temat. W sumie kilka razy pisałam już to samo. A jeśli Cię to nie interesuje, bo "chociaż" i "nieważne", to pozostań przy dobrym humorze i śmiej się ile wlezie :tooth:.
    •  
      CommentAuthorHussy
    • CommentTimeNov 9th 2011
      Zgłoś moderatorowi permalink
    No pewnie,przecież płakać nie będę,bo nie ma powodu :bigsmile: :wink:
    --
    •  
      CommentAuthorjaca_randa
    • CommentTimeNov 9th 2011
      Zgłoś moderatorowi permalink
    Spoko, zatem miłej zabawy :cheer:
    •  
      CommentAuthorLicho
    • CommentTimeNov 9th 2011 zmieniony
      1 Oooo Zgłoś moderatorowi permalink
    Ja też postrzegam mówienie o zdradzie partnerowi jako zrzucanie z siebie ciężaru. Chociaż argumenty o nieszczerości też do mnie przemawiają. Mam dysonans. Sama wolałabym nie wiedziec, jeśli mój partner uznałby zdradę za błąd i chciałby wszystko naprawic . Niech by wtedy naprawiał sam i sam się męczył wyrzutami. Czemu służy taka informacja poza cierpieniem? Związek jeśli kuleje można naprawic bez tego. Można przecież powiedziec, że nie jest się szczęśliwym, że coś trzeba zmienic itp itd. Powiedzenie o zdradzie uderza najbardziej w osobę zdradzoną. A wybaczenie zdrady może się stać dla partnera pewnym rodzajem "przywolenia".
    W tym wątku już wcześniej miałam napisac, że wielka szkoda, że przemyślenia przyszły dopiero wtedy jak mleko się wylało. Bo żona tego mężczyzny już cierpi i kto wie czy da sobie z tym radę. Po co to było? Skoro nie ustaliliście wcześniej czy chcecie zawalczyc o swoje uczucie i być razem?
    -- licho śpi
    •  
      CommentAuthoreveke
    • CommentTimeNov 9th 2011
      Zgłoś moderatorowi permalink
    Kaonashi masz rację żona tego faceta już cierpi, ale "niezalogowana" nie jest tu powodem, bo kto da gwarancję , że gdyby ona nie wdała sie w ten romans to gościu nie znalazłby innej? chętnej? czytałas od czego sie zeczęło? od "czesc" na chodniku.... mógł tak juz dawno próbowac do innych, w tym przypadku nie kochanki są powodem , a raczej problemy w małzenstwie tego faceta , który zamiast próbować ratunku wybrał prostsza ściezke- znaleźć kochankę i nawiać, a co najsmieszniejsze, w miedzyczasie cyknął tamtej dziecko, to sie dopiero nazywa OSZUST. Przy takim facecie to chyba juz zawsze mozna czuc , ze spotka mnie to samo co jego zone...

    Co do dyskusji mówic czy nie mówic to ja juz ucinam temat, zbyt wiele zmiennych, można gdybac bez końca...
    --
    •  
      CommentAuthorLicho
    • CommentTimeNov 9th 2011
      Zgłoś moderatorowi permalink
    No akurat teraz to właśnie niezalogowana jest powodem. Nie twierdzę, że nie byłoby innej gdyby się nie napatoczyła, chociaż kto wie? Przecież nie mamy danych ani prawa oceniac czy to nie było właśnie to prawdziwe, jedyne uczucie. Wiele związków zaczyna się od "cześc" ;-). Szkoda tylko, ze przez całe 9 m-cy ciąży nikt nie pokusił sie o rozważania, ani o ocenę realiów i swoich sił co do przetrwania romansu. To musi byc cholernie przykre dla kobiety dowiedziec się, że tak naprawdę sama czekała na jakby nie było owoc miłości (przynajmniej w jej ocenie, w dodatku nieprzypadkowy, wystarany, wyczekany). Facet skoro wdał się w romans to mógł się chociaż zabezpieczyc. I dziwię się mocno Niezalogowanej, bo ja dośc silnie czuję tzw solidarnośc jajników ;-) i nie wyobrażam sobie utrzymywania związku z facetem, który dopiero co począł nowe życie ze swoją żoną.
    -- licho śpi
    •  
      CommentAuthorjaca_randa
    • CommentTimeNov 10th 2011
      Zgłoś moderatorowi permalink
    Usiłuję zrozumieć tego faceta... Jak na razie nic sensownego nie przychodzi mi do głowy, poza tym, że rzeczywiście zauroczył się Niezalogowaną. A z żoną pewnie nie chciał żadnych zmian wprowadzać, żeby nic się nie wydało.
    •  
      CommentAuthorLicho
    • CommentTimeNov 10th 2011 zmieniony
      Zgłoś moderatorowi permalink
    Jaca, to po cholerę jej powiedział o wszystkim? To do tego "żeby się nie wydało".
    Z drugiej strony jak przeczytałam pierwszy post to pierwsze co mi przyszło do głowy to to, że właśnie powiedział, żeby dostac rozgrzeszenie-> wybaczenie i żeby ratowac związek z żoną, ze tym samym z automatu wykluczył z życia Niezalogowaną bez jej wiedzy i tak, ze nawet się nie zorientowała. Rozumiem, ze zdarza się, ze dwoje ludzi albo jedno z dwojga dochodzi do punktu w którym już nie ma odwrotu, ale za tym stoją pewne decyzje, nowe zobowiązania, nowy-> prawdziwy związek. A takie coś na łapu capu i bez żadnych ustaleń, bez żadnego planu itp to właśnie wygląda na zrzucenie ciężaru i rób z tym teraz kochanie co chcesz... wybaczysz, super - nie, to może ułożę sobie życie z tą drugą albo z kimś innym, bo z tobą nie jestem szczęśliwy.
    -- licho śpi
    •  
      CommentAuthorAmazonka
    • CommentTimeNov 10th 2011
      Zgłoś moderatorowi permalink
    Mógł się "zabezpieczyć" podczas romansu i począć, jedno nie przeczy drugiemu.
    -- Kulturowe aspekty antykoncepcji konferencja na Dolnym Śląsku
  2.   Zgłoś moderatorowi permalink
    Kaonashi, chyba nikt bardziej niż Ty nie trafił w sedno w tym temacie
    -- Co ma 18 cm długości i każda kobieta uwielbia mieć to w ręku? 100 zł - a co myśleliście?
    • CommentAuthoranonim1987
    • CommentTimeNov 10th 2011 zmieniony
      Zgłoś moderatorowi permalink
    Nie wiem jak nawet to wytłumaczyć ale nie jest tak jak myślicie . Jego żona zaszła w ciąże jak mnie znał dopiero 2 miesiące sugerował jej że nie jest na to gotowy w tym momencie ale ona nie chciała tego słuchac i nie dziwię się ma już 35 lat więc gdzie tu czas na czekanie. A on nie znał mnie dobrze to był za krótki czas byliśmy wtedy znajomymi chodź i on i ja czuliśmy coś więcej ale sobie o tym jeszcze wtedy nie mówiliśmy byliśmy pewni że to zauroczenie że minie... ale tak się nie stało nie potrafiliśmy się przestać ze sobą widywać nie jest osobą którą każdemu mowi "Kocham Cię " mi to powiedział po pół roku wtedy byliśmy w stanie zrobić wszystko ze wszystkiego zrezygnować żeby być razem ale ja się bałam o jego żonę była w ciąży nie chciałam żeby w tak ważnym czasie cierpiała ... mi w tym czasie w małżeństwie niezbyt dobrze się układało rownież się oddaliśmy . On żonie nie powiedział że ją zdradził tylko powiedział że kogoś poznał i kilka razy się spotkał i że zrozumiał że już dawno nie czuje do niej tego co kiedyś , bo to jego żona przez kilka lat żyła pracą i nie miała dla niego czasu . Ona jest nauczycielem w-f a on prawnikiem ona ciągłe wyjazdy z klasami a on był sam , teraz ona tego żałuję mam nadzieję że naprawią wszystko u siebie ze względu na dziecko a ja u siebie w małżeństwie oboje jesteśmy po ślubach kościelnych. Mój mąż się bardzo stara bo rownież powiedziałam że nie czuję tego to wcześniej i czy nie wolałby być z kimś innym że ja nie jestem idealna.... :( Ale oby się wszystko odbudowało . A tamten mężczyzna jest na prawdę najcudowniejszym tatą jakiego widziałam i bardzo pomaga żonie , spacery , pomaga w kąpaniu , budzi się w nocy robić mleko chociaż rano idzie do pracy . I mówi że nawet gdyby był ze mną zawsze chciałby uczestniczyć w wychowywaniu swojego dziecka.
    •  
      CommentAuthorasterix
    • CommentTimeNov 10th 2011
      Zgłoś moderatorowi permalink
    anonim1987: bo to jego żona przez kilka lat żyła pracą i nie miała dla niego czasu . Ona jest nauczycielem w-f a on prawnikiem ona ciągłe wyjazdy z klasami a on był sam (...) pomaga w kąpaniu , budzi się w nocy robić mleko chociaż rano idzie do pracy


    On - ideał, Ona - ta zła.... klasyka. Życie nie jest moja droga czarno - białe. Ciągłe wyjazdy z klasami ... a pamiętasz ile razy ze szkoły jechałaś na wyjazd? Raz w roku? Dwa? Co do pomagania przy dziecku - nie jest to jakieś nadzwyczajne jeżeli to robi a z drugiej strony - nie widzisz czy tak jest naprawdę. Ludzie się rozstają, zdarza się ale nie znoszę zwalania odpowiedzialności na innych. On ma ponad 30 lat, nie jest dzieckiem by nie zdawać sobie sprawy z konsekwencji swoich czynów.
    Rozmawiałaś z mężem, on z żoną - może uda Wam się wszystko odbudować. Powodzenia
    •  
      CommentAuthorHussy
    • CommentTimeNov 10th 2011
      3 Oooo Zgłoś moderatorowi permalink
    anonim1987: wtedy byliśmy w stanie zrobić wszystko ze wszystkiego zrezygnować żeby być razem ale ja się bałam o jego żonę była w ciąży nie chciałam żeby w tak ważnym czasie cierpiała ...

    Nasuwa mi się jedno bardzo wulgarne określenie..
    ---
    Właśnie sobie wyobraziłam siebie na miejscu tej kobiety.Ciąża,a tu za plecami dobry mąż zdradza mnie z młodszą dziewczyną. I jeszcze ona ma na tyle dobre serce,że nie chce mnie ranić i nie "odbiera" mi męża ,bo jestem w ciąży.Cóż za szlachetność i poświęcenie..
    ---
    Asterix,to samo przyszło mi na myśl :wink:
    --
    • CommentAuthoranonim1987
    • CommentTimeNov 10th 2011
      Zgłoś moderatorowi permalink
    To nie tak nie można opisać tego w jednym zdaniu nie chce obwiniać jego żony , on nigdy nie powiedział ani jednego zdania złego o niej mówił że jest cudowną kobietą ale uczucia nie wybierają i nie zawsze można nad nimi tak łatwo zapanować ... i wiem że możecie myśleć inaczej rok temu na prawdę nie potrafiłabym zrozumieć takiej osoby jak ja i on bym krytykowała nie szukała dla takiego czegoś wytłumaczenia ale jak się samemu takie coś przeżyje to tak jak pisałaś nie jest wszystko czarno - białe i patrzy się na wszystko całkiem inaczej. Teraz nie potrafiłabym nikogo ocenić skrytykować bo wiem co taka osoba może czuć ... a teraz powiem zdanie ktore na pewno skrytykujecie ale powiem szczerze tak jak czuje nie żałuję ani jednej chwili ani jednej sekundy przy nim , żałuję jedynie że wydarzyło się to nie w tym czasie co powinno bo pewnie w innych okolicznościach bylibyśmy razem a tak musimy o Tobie zapomnieć a raczej zapomnieć to za duże słowo bo to wszystko będzie się pamiętać to końca życia jak najpiękniejszy sen po prostu musimy nauczyć się żyć oddzielnie i więcej nie ranić i oszukiwać naszych najbliżyszch.... i zrozumieć że tak będzie najlepiej.
    • CommentAuthoranonim1987
    • CommentTimeNov 10th 2011
      Zgłoś moderatorowi permalink
    Wiem możecie krytykować możecie myśleć że jestem najgorsza ale to nie jest takie łatwe jak myślicie.
    •  
      CommentAuthorbosca
    • CommentTimeNov 10th 2011
      Zgłoś moderatorowi permalink
    Hussy: nie "odbiera" mi męża

    a tego nie rozumiem... odebrać można rzeczy z pralni.. ten facet jest chyba suwerenną jednostką i ma własną wolę. Anonim wszak nie wpadnie do jego domu, nie weżmie go za rączkę i nie wyprowadzi mówiąc " to cześć, odbieram to co twoej, bo teraz jest moje".
    • CommentAuthoranonim1987
    • CommentTimeNov 10th 2011
      Zgłoś moderatorowi permalink
    Dobrze już więcej tutaj nie będę pisać was też już nie proszę o komentarze bo przecież już postanowiłam on o tym wie i ja chce starać się przestać o tym myśleć bo to strasznie boli wiem wiem pomyślicie pewnie że taka "szmata" jak ja zasługuję na cierpienie . Mój mąż był moim pierwszym i jedynym mężczyzną i nigdy nie planowałam żadnych zdrad.... Jeszcze raz dziękuję za komentarze i żegnam.
    •  
      CommentAuthorbosca
    • CommentTimeNov 10th 2011
      Zgłoś moderatorowi permalink
    ee.. anonim..znam dużo gorsze przypadki niż twój.. dla mnie dużo gorsze jest trwanie w związku w którym nie czuje się nic do partnera, bo wsolny dom, bo konto, bo dorobek, bo co ludzie powiedzą.
    •  
      CommentAuthorHussy
    • CommentTimeNov 10th 2011
      Zgłoś moderatorowi permalink
    Dlatego wzięłam w cudzysłów.Przynajmniej u mnie pokazuje :cool: Także tego... Poczytaj raz jeszcze,bo mnie chyba nie do końca zrozumiałaś :wink:
    --
    •  
      CommentAuthorYPolly
    • CommentTimeNov 10th 2011
      Zgłoś moderatorowi permalink
    To ja sie przyznam tutaj do mojego bledu mlodosci, mam nadzieje, ze mnie nie ukrzyzujecie... Mialam wtedy 23-24 lat i jednak bardzo malo doswiadczenia z mezczyznami. Wlasnie skonczylam dlugi 7-letni zwiazek z chlopakiem. I poznalam Jego, byl pare lat starszy ode mnie, mezaty i dzieciaty. I tez mowil, ze zona go zaniedbuje, ze oddalili sie od siebie, ze dzieci sa dla niego bardzo wazne, ale on chce byc szczesliwy i ze chce odejsc od zony... Bylam tak zakochana, ze uwierzylam mu we wszystko i bylam gotowa na wszelkie poswiecenia, na samotne swieta i wizyty na poczatku w ukryciu. Zona sie dowiedziala i powiedziala mi wtedy, ze zyczy mi, zebym kiedys ja zrozumiala, czyli sama to przezyla co ona. Nie uwierzylam kobiecie, bo myslalam, ze chce go tylko oczernic w moich oczach. Historia skonczyla sie tym, ze na krotko ze soba zamieszkalismy. Na bardzo krotko, bo szybko przyszla rzeczywistosc i brak tych emocji romansu, ktore sa na poczatku. Po paru tygodniach mieszkania razem powiedzial mi, ze jednak wraca do domu, bo tam jest jego miejsce, a ja zasluguje na kogos lepszego... Z perspektywy czasu wiem, ze to sie inaczej skonczyc nie moglo. Po prostu kiedys przychodzi czas na rutyne, a niektorzy sa wiecznymi Piotrusiami Panami i w ciaglej pogoni za romansami, nie chca brac odpowiedzialnosci za nic, albo przychodzi tez ten slynny kryzys wieku sredniego...
    Dlugo dochodzilam do siebie, czulam sie wykorzystana i zraniona i to na wlasne zyczenie... Jedyny pozytyw z tej historii to to, ze nabralam doswiadczenia.
    Mam nadzieje, ze jednak nie bede musiala przezywac tego samego co tamta kobieta, teraz juz ja bardzo dobrze rozumiem i zaluje, co zrobilam wtedy. Zwalam wine na to niedoswiadczenie i mlodosc, bo jednak od paru lat jestem w szczesliwym zwiazku malzenskim. I ja dojrzalam i moj maz jest dojrzalym i wspanialym facetem. I przede wszystkim odpowiedzialnym. Wiem, ze musze o niego dobrze dbac, zeby sie jemu jakis kryzys wieku sredniego nie przytrafil.
    Anonimie, ja wiem, ze ty i tak pojdziesz za sercem, choc rozum mowi co innego. Wydaje mi sie, ze temu facetowi brakuje jednak bardzo waznej rzeczy - ODPOWIEDZIALNOSCI. Pogon za szczesciem to jest dobrze, dopoki nie rani sie innych ludzi... Mam nadzieje, ze nie bedziesz musiala sie bolesnie przekonac, ze jednak my mialysmy racje. Pamietaj tez, ze slowa to nie czyny...
    --
    •  
      CommentAuthorbahel
    • CommentTimeNov 10th 2011
      Zgłoś moderatorowi permalink
    Kiedyś ktoś powiedział mi o kimś "taka mądra dziewczyna a tak się głupio zakochała". No i tak się zdarza. Jakaś część z nas ma za sobą takie mocno nieudane związki. Związki skazane od samego początku na porażkę.

    Wiem też, że jak w związku jest kryzys to człowiek staje się podatny na dobro od kogoś innego. Nawet jeśli są to tylko dobre słowa (na początek). Dlatego trzeba być ostrożnym. I nie kusić losu. Takie moje zdanie.
    --
  3.   Zgłoś moderatorowi permalink
    Nie przeczytałam tutaj wszystkiego ale jestem mężatką staramy się o dzidzie i nie chciałabym żeby tego całego szczęścia zniszczył mi błąd mojego męża jeżeli kiedyś by się pogubił ale by to zakończył nie chciałabym o tym wiedzieć ani nic podejrzewać jego błąd a więc niech on się z tym męczy bo ja dręczyłabym się tym już zawsze a życie jest tylko jedno i trzeba się starać przeżyć je z uśmiechem na twarzy bo dwa razy nic się już nie zdarzy jestem optymistką i tak uważam i oczywiście mam nadzieję że w moim małżeństwie nigdy taka sytuacja nie zaistnieje ale to jest życie i wszystko zawsze może się wydarzyć...
    -- [url=http://www.zapytajpolozna.pl] [img]http://www.zapytajpolozna.pl/compon
  4.   Zgłoś moderatorowi permalink
    Jeśli chodzi o mnie to gdybym sie kiedykolwiek dowiedziała, że mój mąż mnie zdradza - nie było by wybacz. Już kiedyś przez to przeszłam z byłym, wybaczyłam a on zrobił to znowu. Jesli zdradzi raz - zdradzi i kolejny. Takie jest moje zdanie. I wolałabym wiedzieć, że mnie zdradził niż żeby mi przyprawiał rogi z inną kobietą.
    -- ............
    •  
      CommentAuthorjaca_randa
    • CommentTimeNov 10th 2011
      Zgłoś moderatorowi permalink
    truskaveczka21: Jesli zdradzi raz - zdradzi i kolejny.

    Niekoniecznie.
    •  
      CommentAuthorHussy
    • CommentTimeNov 10th 2011
      1 Oooo Zgłoś moderatorowi permalink
    W sumie to samo napisałam stronę/dwie wcześniej,że jak ktoś zdradzi raz to i kolejny,ale tak głębiej pomyśleć to zależy też od człowieka(ja napisałam na podstawie mojego doświadczenia,zdradził raz a potem nie mógł się opanować od kolejnych kochanek) .Jeden może zdradzić i żałować gorzko i obiecywać poprawę,starać się i nigdy nie dopuścić do kolejnej zdrady,a znów ktoś inny może przyrzekać i też obiecywać,a zrobi to znów i znów.
    No i też zależy od sytuacji. Można być np. pijanym i po prostu się zatracić,a i można zrobić to z czystą premedytacją :wink:
    --
  5.   Zgłoś moderatorowi permalink
    Ja również pisałam to z własnego doświadczenia. Zdradził mnie raz a potem kolejny. Dlatego jeśli mój mąż kiedykolwiek spróbuje dokonać tego czynu to nie będę miała litości dla niego. W końcu ślubował mi przed Bogiem wierność więc powinien trzymać się tego co mi przyrzekał :wink:
    -- ............
    •  
      CommentAuthoreveke
    • CommentTimeNov 11th 2011
      Zgłoś moderatorowi permalink
    Właśnie Hussy o tym wcześniej pisałam :) można rozpatrzać tu tak wiele przypadków, jest tak wiele zmiennych....

    JA na wstępie powiedziałam kiedyś mojemu M, że zdrady nie wybaczę.
    --
    • CommentAuthorgusiadm
    • CommentTimeFeb 20th 2012
      Zgłoś moderatorowi permalink
    Szkoda że Anonim nie będzie z nami już pisać-to jest miejsce do wyrzucenia z siebie tego poczucia winy-dziewczyna i tak zadecyduje sama-myślę że chciała usłyszeć od nas jakąś poradę a na pewno nie spodziewała się takiego hm potępienia?
    Ja wiem że ona raniła męża on ranił żonę-ale powiedzcie wolałybyście żyć w związku bez miłości czy zranić bliskich ale być szczęśliwą?
    mówicie o późniejszej rutynie?-każdy związek po fazie zakochania wpada w rutynę-każdy związek to niewiadoma i ryzyk i nie ma znaczenia czy jest to mąż czy kochanek
    JA osobiście wybrałabym szczęście-zdając sobie sprawę że taki związek może zakończyć się niepowodzeniem i co wtedy ani męża ani kochanka ale to byłaby moja decyzja
    myślę że niektóre komentarze uraziły Anonimową koleżanke i dlatego już tu nie zagląda /chyba nie nam jest oceniać/ludzie są różni i rózne są charaktery...
    Ciężki orzech do zgryzienia co zrobić i co doradzić
  6.   Zgłoś moderatorowi permalink
    Hmmm... po trupach do celu?
    Życie pisze różne scenariusze, każdy ma prawo podejmować decyzje takie, jakie chce. Nikt tutaj nikomu tego prawa nie odebrał... czy na forum trzeba wprowadzić zasadę: "Jeśli nie zamierzasz przyklasnąć, to się nie udzielaj"? :confused:
    -- Co ma 18 cm długości i każda kobieta uwielbia mieć to w ręku? 100 zł - a co myśleliście?
    • CommentAuthorgusiadm
    • CommentTimeFeb 21st 2012
      Zgłoś moderatorowi permalink
    nie nie broń boże-ale jak po przeczytaniu wątku mam wrażenie że jest przewaga takich dołujących komentarzy
    a czy po trupach-nawet jeśli zranili dwie osoby to z czasem one mogą znaleźć jeszcze większe szczęście
    aj dobra dziewczyny już tu nie ma więc chyba zostawimy jej problem-podyskutujemy nad kolejnym :)
    •  
      CommentAuthormadrill
    • CommentTimeFeb 21st 2012
      Zgłoś moderatorowi permalink
    gusiadm: aj dobra dziewczyny już tu nie ma więc chyba zostawimy jej problem-podyskutujemy nad kolejnym :)


    a jest jakiś kolejny? :wink:
    --
    • CommentAuthorgusiadm
    • CommentTimeFeb 21st 2012
      Zgłoś moderatorowi permalink
    kurcze chyba na razie nie :(
    ale zawsze możemy sobie ponarzekać na szarą codzienność
    -w sumie to dobrze że takich trudnych problemów brak co nie?
    •  
      CommentAuthormadrill
    • CommentTimeFeb 21st 2012
      Zgłoś moderatorowi permalink
    Myślę, że są.. Tylko nie każdy chce o nich pisać na forum :)
    --
    •  
      CommentAuthorNemuś
    • CommentTimeMar 22nd 2012
      Zgłoś moderatorowi permalink
    Trochę mało odpowiedzialne podejście jak na Twój wiek Lilijka.. Powinnaś może raczej po pierwsze z nim porozmawiać, że oczekujesz stabilności i chcesz czuć się bezpieczniej w związku, a po drugie, dziecko to wspólna decyzja,oraz opieka nad małym człowiekiem.. nie chęć posiadania "czegoś"...
Chcesz dodać komentarz? Zarejestruj się lub zaloguj.
Nie chcesz rejestrować konta? Dyskutuj w kategoriach Pytanie / Odpowiedź i Dział dla początkujących.