Witam, czy ktoś słyszał o pasku św. Dominika? Być może ktoś doświadczył cudu modląc sie do tego patrona?? Chciałabym aby wypowiedziały się osoby, które miały styczność z tym paskiem.. o swoim doświadczeniu z nim, co skłoniło Was do sięgnięcia po pasek, jak udało Wam się go zdobyć?.. otóż jestem osobą starającą się dziecko już spory kawał czasu (28 cykli), za mną dwie ciąże biochemiczne, które bardzo źle zniosłam (przede wszystkim psychicznie), szczególnie tą ostatnią, która miała miejsce niecały tydzień temu.. jakże ogromna była moja radości gdy z wyniku bety ujrzałam, że jestem w 3-4 tyg ciąży.. niestety radość trwała bardzo krótko... i tak się zastanawiam.. skoro na ziemii nikt nie jest w stanie mi pomóc.. zapobiec nieszczęściu.. to może św. Dominik wyprosi u Pana Boga potrzebne łaski?? obecnie jestem na atapie zamówienia pasek u sióstr Dominikanek, jak na razie bez odzewu.. cisza... czekam na jakąkolwiek wiadomość od nich...
ja właśnie dostałam pasek od sióstr Dominikanek... napisałam do nich maila i dzwoniłam a one wysłały mi pasek i modlitwe po 3 dniach miałam go wo domu;) ja starałam się krócej ale też myślałam że nie ma nadziei i że jestem osobą bardzo wierzącą to sięgnęłam po pasek by w ten sposób wymodlić sobie macierzyństwo... i już w pierwszym cyklu modlitwy zaszłam w ciąże!!!!!była to ogromna radość dla mnie... modliłam się codziennie wieczorem z mężem a pasek miałam cały czas na sobie przepasany na brzuchu jak już wiedziałam że jestem w ciąży to przestałam go nosić... modlitwa czyni cuda , naprawdę
Ja moge sie wypowiedziec:). Pasek Sw. Dominika dostalam piszac do siostr Dominikanek. Mialam Go juz gdy rozpoczelam starania o pierwsza corke. Udalo sie po 3 m-cach. Ciaza przebiegala prawidlowo, zakonczona pomyslnie (przez nagle cc). Potem druge starania i szczerze przyznam, ze zapomnialam o tym pasku i o modlitwie..samoistne poronienie. Przygotowujac sie do kolejnej ciazy, napisalam do Siostr Dominikanek z prosba o modlitwe i pasek, otrzymalam Go po kilku dniach. Towarzyszyl mi przez cala ciaze i wierze, ze tylko dzieki paskowi, modlitwie i wsparciu Siotr ciaza nie zakonczyla sie tragicznie. Ciaza poczatkowo idealna (prowadzona przez polozna w UK), w 29tc (gdy bylam na urlopie w Polsce)nagle okazalo sie,ze malutka nie rosnie(hipotrofia plodu) mimo,ze 2 dni wczesniej bylam u poloznej i bylo wszystko w porzadku. Lozysko w stanie fatalnym, lezenie w szpitalu i faszerowanie lekami, aby mala troche urosla. Porod w 42tc przez pilne cc(silne niedotlenienie coreczki), mala urodzila sie zdrowa. Wiem, ze gdybym nie trafila w PL do szpitala, malaej by nie bylo :( Tak jakos to wszystko sie szczesliwie ulozylo i wiem, ze modlitwa i pasek sie do tego przyczynily.