Wczoraj właśnie wróciłam z wakacji, dwa loty w tę i z powrotem zajeły każdy po 3 godz w odstępie tygodnia. Nie powiem że nie mialam obaw, ale absolutnie nic sie nie stalo. Sam lot nic nie szkodzi, przeciązenia powstają przy starcie i londowaniu. Na badaniu 2 dni po przylocie nie było jakiegokolwiek śladu że latam. Jeśli ciąża jest zdrowa nie ma sensu odmawiać sobie przyjemności. Za dwa tyg lece na urlop do Włoch, lot około 3,5 godz w jedna strone i moj lekarz nie widział przeciwskazań, pytałam też o kompiel w morzu i również dostałam zielone światło. Ciąża to nie choroba:)
Mam jak to duzo osob by powiedzialo dopiero 19 lat lecz dziecko bylo planowane :) I jestem juz 26 tygodniu ciazy. Brzuch mam bardzo malutki nie chce mi rosnac mimo ze jem o wiele wiecej niz wczesniej. Lecz moim problemem jest, ze mam lot na 4 sierpnia do PL, a wtedy juz bede w 31 tygodniu ciazy i lece tylko na tydzien wiec bede wracac w 32 tygodniu ciazy. Jak do teraz z dzieckiem jest wszystko ok. Bardzo sie boje tego lotu. Lecz takze bardzo bym chciala leciec. Prosze o pomoc.. Co Wy byscie zrobili na moim miejscu ?
Alexx, dowiedz się w liniach lotniczych czy w tak wysokiej ciąży cie zabiorą, niektóre linie zabierają tylko do 28 tygodnia, niektóre do 32-33 ciąży np.: linie tureckie zabierają do 32 tygodnia
Hej dziewczyny, specjalnie założyłam tu konto, żeby wam opowiedzieć o mojej podróży samolotem opiszę przygotowania, przebieg całej przygody i wnioski na przyszłość OPIS DOTYCZY MOICH SUBIEKTYWNYCH WRAŻEŃ, ZANIM PODEJMIECIE WŁASNĄ DECYZJĘ PRZEANALIZUJCIE WSZYSTKIE ZA I PRZECIW Z LEKARZEM
MOJA CIĄŻA: początek drugiego trymestru 16 tydzień LOT DO TOKIO: lot z przesiadką 2godz + 10godz w sumie z czasem na transfer prawie 20 godzin (ponad 6 godz czekaliśmy na lotnisku na drugi lot) lot powrotny 10godz + 2 godz z transferem 2 godz czyli w sumie 14 godzin
moje przygotowania do lotu: - długa dyskusja z lekarką o zagrożeniach i ew skutkach mojej decyzji że jednak lecę - rozmowa telefoniczna z panią z wybranych linii lotniczych- trzeba zadac odpowiednie pytanie i nic nie sugerować- ja spytałaM jakie muszę mieć dokumenty, a panie, że żadne specjalne (ja leciałam AEROFLOTEM) - dodatkowe ubezpieczenie z pakietem ciążowym (ja miała standardowe) - własne kanapki z tym co lubię, gdyby mi nie smakowało jedzenie w samolocie (było nawet niezłe- zjadłam i to i kanapki) - picie zakupione w sklepie bezcłowym- takie można wnieść na pokład - ksero najważniejszych dokumentów- karta ciąży, grupa krwi, spisane na kartce wszystkie leki jakie aktualnie biorę i w jakich dawkach - zastrzyk w brzusio (zrobił mąż) z leku obniżającego krzepliwość krwi (to na wypadek zakrzepów w żyłach głównych w nogach)- na moje własne życzenie- robi się bardzo prosto bo igła jest tak cienka jak włos i bardzo krótka a ampułka też jest jak mały palec u ręki, a robi się to podskórnie- trochę szczypie sam lek przez jakiś kwadrans - wygodne ciuchy, luźne, kapcie do samolotu- ja miałam takie jednorazówki hotelowe/ szpitalne z fizeliny- dobre bo lekkie i przewiewne - jednak najbardziej przydała mi się... nadmuchiwana poduszka pod szyję- taka w kształcie litery "C" - w torbie miałam wodę morską do nosa, chusteczki, krem do rąk, szczoteczkę i pastę do zębów, guma do żucia!!!
przebieg: - brzuch widoczny, jednak nikt mnie o nic nie pytał przy odprawie - przy wchodzeniu na pokład zameldowałam stewardessie że jestem w ciąży- w zasadzie tylko dlatego, że mi koleżanka kazała i głupio mi było, więc zrobiłam to pod pretekstem zapytania czy mogę normalnie zapinać pasy (oczywiście że tak, tylko ważne by poniżej brzucha) - podczas lotu- jak sobie przypomniałam machałam nogami- tzn napinałam mięśnie w łydkach tak by nogę postawić na palcach - spacery do łazienki z mini gimnastyką w środku- przysiady, kręcenie biodrami- więcej się nie zmieściło w tej ciasnej kabince - przy okazji załatwiania potrzeb fizjologicznych - podczas drugiego, 10-cio godzinnego lotu zaliczyłam dwa spacery po pokładzie- około 5-10 minutowe - nawet stanie w miejscu i kręcenie się jest lepsze niż samo siedzenie - przy posiłkach piłam podwójną ilość napojów- robi się to łatwo- pani pyta wodę czy sok, a ja mówię że to i to - sporo spałam, nie przejmując się ruchem - panie stewardessy w zasadzie mnie olały- jedna tylko pytała czy wszystko ok i czy czegoś nie potrzebuję - sporo nawilżałam nos i ręce - sam lot był o tyle męczący, że nudziło mi się i było duszno - start, lot i lądowanie zniosłam normalnie jak wszyscy, chociaż jak byłam zmęczona przy locie powrotnym to bardziej dokuczały mi uszy przy lądowaniu- pomogła guma do żucia - ogólnie podczas lotu powrotnego (byłam naprawdę po męczącym pobycie w skrajnie upiornym klimacie- JAPONIA) nieco gorzej się czułam- trochę bolały mnie nogi (nie wiem czy z upału mi spuchły czy za mało się ruszałam, czy za krótko spałam przed lotem)- mimo, że przed lotem znowu zrobiłam zastrzyk - po locie byłam wykończona ogólnie fizycznie i długo spałam (ale u mnie podczas całej ciąży to dość normalne zjawisko, nie czułam większej różnicy w zmęczeniu niż po sprzątaniu mieszkania)
wnioski: - zawsze możecie poprosić o więcej picia - lepiej oprócz poduszki zaopatrzyć się również w stopery do uszu (jak jesteś zmęczona a pasażerowie urządzają sobie bardzo głośne pogaduchy) - wszystkie rzeczy sie przydały- woda morska do nosa- bo jest strasznie sucho; a szczoteczka i pasta do zębów bo jedzenie w samolocie czasem strasznie się przykleja- nie chcę go czuć przez 8 kolejnych godzin - przy tak długich lotach kobieta w ciąży musi zapewnić sobie rozrywkę- mi bardziej niż proponowane filmy przypadła do gustu zwykła gazeta kupiona na lotnisku (dlaczego? bo jest bardziej wymagająca :p)
Mam nadzieję, że trochę pomogłam, choć oczywiście każdy przypadek jest inny Napiszę jeszcze, że po powrocie byłam juz dwa razy u lekarza i wszystko jest OK- na USG też OK (mimo, że wszyscy krzyczeli że wróce napromieniowana i dziecko będzie miało "dwie głowy" i takie tam)
ja leciałam w 13 tygodniu i 3 dniu a wracałam w 15 i któryms dniu. Ja lecialam do kanady z przesiadką w sumie prawie cala dobe w podrozy czułam się bardzo dobrze, jedyne co to uszy zatykalo az bolalo ale nic na to sie nie poradzi. Gdy wracalismy to trwało to dłużej bo ta nasza polska wioska z tymi drogami moze kazdego wykonczyc. padłam na łóżko wyspalam sie i wszystko bylo ok. ogolnie nic kompletnie innego z brzuszkiem mi nie dolegalo i zero mndlosci wymiotow itd (nigdy tego nie mialam) lekarz wczesniej mi mowil ze jesli bede sie dobrze czula to nie widzi przeciwskazan... nadal czuje sie swietnie i mam nadzieje ze z dzieciaczkiem wszystko ok ;)))
ciąża to nie choroba, miliony kobiet podróżuje samolotem po co sobie tego odmawiac skoro czuje sie ktos dobrze, ale najlepiek skonsultować się ze swoim lekarzem dla pewności