Zarejestruj się

Aby dyskutować we wszystkich kategoriach, wymagana jest rejestracja.

 

Vanilla 1.1.4 jest produktem Lussumo. Więcej informacji: Dokumentacja, Forum.

    •  
      CommentAuthorAmazonka
    • CommentTimeAug 19th 2011
     permalink
    Bruna, zacznij nowy cykl od poronienia i wklep swoje pomiary na wykres.
    --
    •  
      CommentAuthorjaca_randa
    • CommentTimeAug 19th 2011
     permalink
    Dziwna ta Wasza zazdrość... Kiedy ja straciłam ciążę, jakiś tydzień po tym dowiedziałam się, że moja koleżanka jest w ciąży. Pewnie, że chciałabym jej towarzyszyć, ale przez myśl mi nie przeszło, żeby czuć jakąś złość! Chodziłam koło niej jak koło zgniłego jaja, nosiłam jej bagaże podczas wyjazdu służbowego, kazałam jej leżeć do góry brzuchem, jak miała jakieś pobolewania, wstawiałam się za nią i otaczałam jakąś taką formą opieki. Postawiłam sobie za punkt honoru, żeby ona dziecko urodziła całe i zdrowe, żeby nie podzieliła mojego losu.
    -- Szczęście jest decyzją, którą podejmujemy każdego dnia.
    •  
      CommentAuthorNatalaa
    • CommentTimeAug 19th 2011
     permalink
    jaca_randa: Dziwna ta Wasza zazdrość...

    Każdy reaguje inaczej... poza tym ja byłam zazdrosna przed zajściem w 1wszą ciążę, po poronieniu nie miałam na to czasu... próbowałam się poskładać do kupy - fakt faktem, że trwało to krótko zanim zaszłam w kolejną ciążę...
    --
    •  
      CommentAuthorjaca_randa
    • CommentTimeAug 19th 2011
     permalink
    No właśnie... A później kiedy zachodzi się w ciążę, to zamiast się cieszyć, trzeba się ukrywać, bo koleżanki, które mają problemy z zajciem traktują moje szczęście jako złośliwość wymierzoną w ich kierunku... To chyba nie powinno być tak.
    -- Szczęście jest decyzją, którą podejmujemy każdego dnia.
    •  
      CommentAuthorniunia32
    • CommentTimeAug 19th 2011
     permalink
    jaca_randa, jeżeli chodzi o mnie to nie nazwałabym tego negatywną zazdrością....i nie byłam zła jak moja koleżanka zaszła w ciąże (jest teraz w 11 tc), cieszę się, że jej się powiodło ale poczułam, żal może do losu, że ja musiałam poronić .... i wcale nie życzę jej ani komukolwiek poronienia, chcę aby donosiła ciąże i szczęśliwie urodziła zdrowe dziecko... normalnie się spotykamy , plotkujemy, wspieramy... moja siostra też ma małe dziecko, którym czasami się zajmuję i nie mam z tym problemu...:)
    ale ja w czasie wykrycia problemów z ciąża, w czasie pobytu w szpitalu i później poronieniu zawiodłam się na kilku koleżankach....
    --
    •  
      CommentAuthorBruna
    • CommentTimeAug 19th 2011 zmieniony
     permalink
    Amazonka:

    no już wklepałam moje skromne dane, coś z tego wynika? :)

    co do duphastonu, to gdzieś czytałam, że wcale nie blokuje owulacji bo ktoś tam zaszedł a brał źle, więc hmm..
    •  
      CommentAuthorBruna
    • CommentTimeAug 19th 2011
     permalink
    jaca_randa: Dziwna ta Wasza zazdrość...


    to nie jest taka zazdrość, że się komuś źle życzy czy coś.. Chodzi o to, że trudno się szczerze cieszyć czyimś szczęściem gdy nam rozrywa serce. Ale to jest relacje dynamiczna - jeśli inni dbają o nas, nasze uczucia, to nam łatwiej odwzajemniać zainteresowanie... I wtedy można razem przeżyć i smutek i radość.. ale jak ktoś tylko o swoim brzuchu i ma gdzieś nasz ból, to sorry, nie uważam takiej relacji za wartą utrzymywania..
    •  
      CommentAuthorjaca_randa
    • CommentTimeAug 19th 2011
     permalink
    Bruna, ktoś musi zacząć - jeśli Ty nie cieszysz się szczerze szczęściem Twoich zaciążonych koleżanek, to jak możesz oczekiwać, że one będą szczerze współczuć Twojej stracie?
    -- Szczęście jest decyzją, którą podejmujemy każdego dnia.
    •  
      CommentAuthorBruna
    • CommentTimeAug 19th 2011 zmieniony
     permalink
    jaca_randa: jeśli Ty nie cieszysz się szczerze szczęściem Twoich zaciążonych koleżanek, to jak możesz oczekiwać, że one będą szczerze współczuć Twojej stracie?


    myślę, że to zależy jaka była kolejność. Moja siostra i kuzynka zaszły przede mną i byłam z nimi szczęśliwa, potem zaszłam ja i u mnie tragedia. Więc łatwiej KONTYNUOWAĆ radość z czyjegoś szczęście jeśli my w tych trudnych chwilach otrzymujemy też wsparcie. Siostra się sprawdziła bardzo, kuzynka zupełnie nie, więc widać komu na kim zależy.. dziś jadę pomagać siostrze, więc w sercu żalu nie mam i się cieszę, ale to wspólne osiągnięcie :)
    •  
      CommentAuthorjaca_randa
    • CommentTimeAug 19th 2011
     permalink
    Bruna:

    myślę, że to zależy jaka była kolejność. Moja siostra i kuzynka zaszły przede mną i byłam z nimi szczęśliwa, potem zaszłam ja i u mnie tragedia. Więc łatwiej KONTYNUOWAĆ radość z czyjegoś szczęście jeśli my w tych trudnych chwilach otrzymujemy też wsparcie. Siostra się sprawdziła bardzo, kuzynka zupełnie nie, więc widać komu na kim zależy.. dziś jadę pomagać siostrze, więc w sercu żalu nie mam i się cieszę, ale to wspólne osiągnięcie :)

    OK, rozumiem. Z drugiej strony próbowałabym zrozumieć kuzynkę... Wiesz, nie każdy potrafi sprawdzać się w roli pocieszyciela. Nie wiem, jak to u Was było, ale wydaje mi się, że jeśli ona cieszy się ze swojej ciąży, a nie z Twojej straty, to nie ma się czego czepiać. To naturalne. Złośliwością byłoby gdyby cieszyła się, że Tobie się nie udało.
    -- Szczęście jest decyzją, którą podejmujemy każdego dnia.
    •  
      CommentAuthorBruna
    • CommentTimeAug 19th 2011
     permalink
    jaca_randa: ale wydaje mi się, że jeśli ona cieszy się ze swojej ciąży, a nie z Twojej straty, to nie ma się czego czepiać. To naturalne. Złośliwością byłoby gdyby cieszyła się, że Tobie się nie udało.


    a wiadomo...? Jeśli ktoś nawet w ramach kultury nie zapyta co słychać, a ja mimo to zapytałam, a ona tylko o dylemacie z wielkością ubranek, to szczerze w dupie mam taką znajomość, naprawdę. Jak ktoś zamyka się w swoim szczęściu i zupełnie nie ma takiej minimum empatii, to znaczy że nie jest przyjacielem. Takie moje zdanie..
    •  
      CommentAuthorBruna
    • CommentTimeAug 19th 2011
     permalink
    nie chciałam zabrzmieć groźnie, tylko jestem szczera.. no nic :) dziewczyny, czy któraś mogłaby spojrzeć na mój żałosny wykres i cokolwiek powiedzieć? Czy to wróży na @? to już 46 dc..jestem zielona w npr, będę serdecznie wdzięczna.. :)
    •  
      CommentAuthorjaca_randa
    • CommentTimeAug 19th 2011
     permalink
    Bruna:

    a wiadomo...? Jeśli ktoś nawet w ramach kultury nie zapyta co słychać, a ja mimo to zapytałam, a ona tylko o dylemacie z wielkością ubranek, to szczerze w dupie mam taką znajomość, naprawdę. Jak ktoś zamyka się w swoim szczęściu i zupełnie nie ma takiej minimum empatii, to znaczy że nie jest przyjacielem. Takie moje zdanie..

    Przeżywa. I bardzo dobrze. To chyba naturalne. Ty także byś przeżywała na jej miejscu. Najwidoczniej jej radość jest większa niż Twój smutek - i niech się dziewczyna cieszy, bo ma z czego :)
    -- Szczęście jest decyzją, którą podejmujemy każdego dnia.
    •  
      CommentAuthorjaca_randa
    • CommentTimeAug 19th 2011
     permalink
    Mój cykl po łyżeczkowaniu trwał 59 dni, tak że spokojnie, doczekasz się @. Nie próbuj teraz zachodzić, bo to niebezpieczne. Powinnaś jednak odczekać kilka cykli. Później się uda.
    -- Szczęście jest decyzją, którą podejmujemy każdego dnia.
    •  
      CommentAuthorniunia32
    • CommentTimeAug 19th 2011
     permalink
    Jaca_randa, tak myślę, że Brunie chodzi o to, że nie lubi egoistów..... ja też nie lubię jak ktoś skupia się jedynie na sobie....:)
    --
    •  
      CommentAuthorBruna
    • CommentTimeAug 19th 2011
     permalink
    myślę, że 9 miesięcy to wystarczająco długo, żeby się nacieszyć swoim szczęściem, i powinno się znaleźć choć chwilkę dla kogoś kto tyle szczęścia nie miał..

    Czas leczy rany, a życie zmienia się, i nikt nie będzie wiecznie smutny i wiecznie szczęśliwy.. O czym łatwo zapomnieć w obu przypadkach ;)
    •  
      CommentAuthorBruna
    • CommentTimeAug 19th 2011
     permalink
    jaca_randa: Mój cykl po łyżeczkowaniu trwał 59 dni

    ojej, to długo, a był inny w objawach? ja np. nie mam typowego bólu piersi, który mi zaawsze bardzo doskwierał przed @.. a przez 2 tyg bolała mnie macica i nic, miałaś tak?
    •  
      CommentAuthorniunia32
    • CommentTimeAug 19th 2011
     permalink
    u mnie po łyżeczkowaniu cykl trwał podobnie jak zwykle czyli 32 dni, i miałam regularne 32 dniowe cykle przez kilka miesięcy no ale od 4 miesięcy mam jaką masakrę, b nieregularne (różnica pomiędzy cyklami 6 dni) i plamienia...
    --
    •  
      CommentAuthorNatalaa
    • CommentTimeAug 19th 2011 zmieniony
     permalink
    Ja się bardzo zdziwiłam, bo cykl po poronieniu był krótki (29dni) i wg obserwacji - owulacyjny. Nie spodziewałam się tak prędkiego powrotu płodności. Tylko faza lutealna była krótka - 9 dni.
    --
    •  
      CommentAuthorbari_87
    • CommentTimeAug 19th 2011
     permalink
    A ja jestem w trakcie pierwszego po poronieniu, jak na razie wygląda normalnie, ale czas pokaże co dalej, chodź ja zakładam optymistyczną wersję i do końca będzie normalny:bigsmile:
    --
    •  
      CommentAuthorjaca_randa
    • CommentTimeAug 19th 2011
     permalink
    Bruna:
    ojej, to długo, a był inny w objawach? ja np. nie mam typowego bólu piersi, który mi zaawsze bardzo doskwierał przed @.. a przez 2 tyg bolała mnie macica i nic, miałaś tak?

    Miałam w nim plamienia śródcykliczne, w 28 dc. Nic mnie nie bolało jakoś specjalnie. Zresztą nigdy nie miewałam bolesnych @.
    Piersi bolały mnie tylko we wczesnej fazie ciąży.
    -- Szczęście jest decyzją, którą podejmujemy każdego dnia.
    •  
      CommentAuthorBruna
    • CommentTimeAug 27th 2011
     permalink
    dziewczyny, dostałam w końcu okres po 50 dniach i dopiero po duphastonie, więc ufam, że wszystko wróci do normy. Ale słuchajcie, odkryłam fantastycznego lekarza w Warszawie!! Jest nim pewna zakonnica, normalnie z habitem, już trochę starsza Pani, poleciła mi ją moja znajoma, która miała wielkie problemy kobiece, i już jest w drugiej zdrowej ciąży (mówi, że to cud w jej przypadku). Wizyta kosztuje 150 zł, ale warto! Byliśmy wczoraj z mężem na konsultacji i poświęciła nam godzinę (!), pierwszy lekarz w moim życiu, który potraktował mnie tak poważnie, wypytała o wszystko, nawet dietę, sen, alergie, niby wyniki w ciąży miałam "książkowe" a ona mimo to rozpisała mi wszystkie badania które muszę zrobić i mąż też. Od razu zapytała o npr, nawet kazała mi się tu zalogować i obserwowała wykres. Powiedziała, że powinniśmy odczekać jeszcze jeden cykl i zrobić te wszystkie badania żeby na spokojnie się starać. Mówi, że jeśli się ludzie nie chcą badać to nie ma sensu czekać i można od razu próbować. Jeśli ktoś chce namiary to dajcie znać :)
    •  
      CommentAuthorAmazonka
    • CommentTimeAug 27th 2011
     permalink
    Napisz o niej w polecanych ginach.
    --
    • CommentAuthordoti05
    • CommentTimeAug 31st 2011
     permalink
    Dziewczyny ja też przeszłam przez poronienie rok temu w 10tyg okazalo sie ze nie bije serduszko... ROZPACZ teraz ponownie staralismy sie z mężem i się udało ale niestety teraz puste jajo płodowe znów zabieg. Teraz będę robić badania na własna rękę. Nie tracę nadziei może za trzecim razem będzie wszystko oki
    •  
      CommentAuthorShatinena
    • CommentTimeSep 1st 2011
     permalink
    ja poroniłam w 6tc samoistnie..
    16.05 pierwszy dzien ost miesiaczki-
    30.06-poronienie @
    NASTEPNA @ 25.07 i do dziś brak czyli ciąża :cool:
    --
    •  
      CommentAuthorAmazonka
    • CommentTimeSep 15th 2011 zmieniony
     permalink
    Tomik feministycznych wierszy o przeżyciu poronienia - nowa pozycja, laureatka Nike
    Poniżej recenzje.

    Rozmowa z poetką
    --
    •  
      CommentAuthorNatalaa
    • CommentTimeSep 15th 2011
     permalink








    --
    • CommentAuthorsara32
    • CommentTimeSep 15th 2011
     permalink
    Talinka, świetny artykuł znalazłaś. Powinna go przeczytać każda kobieta starająca się o dziecko.
    --
    •  
      CommentAuthorNatalaa
    • CommentTimeSep 15th 2011
     permalink
    Podesłała mi go znajoma :wink:
    --
    • CommentAuthorewelinda29
    • CommentTimeSep 15th 2011
     permalink
    ale trzeba przeczytac caly w TS warto naprawde:) to wrześniowy numer :) ja również polecam:)
    --
    •  
      CommentAuthorAmbraa
    • CommentTimeSep 15th 2011
     permalink
    Talinka- lekarz bardzo konkretny i widac,ze fachowo i z dystansem podchodzi do poronien.Jednak mysle ze jak swiat swiatem my matki bez wzgledu na to czy to blastocysty,zarodek czy plod to i tak w naszej terminologii bedzie to nasze dziecko i ta strata zawsze bedzie bolala niezalezenie,ktory to byl tydzien ciazy.Tak samo nasi mezowie czy partnerzy na poczatku ciazy w ogole inaczej to przyjmuja niz my kobiety,bo przeciez to my przechodzimy zmiany hormonalne,czujemy rosnace i ruszajace malenstwo i jestesmy bardziej z nim zrzyte niz faceci.Ojcowie tak naprawde staja sie ojcami po porodzie.
    --
    •  
      CommentAuthorNatalaa
    • CommentTimeSep 15th 2011
     permalink
    RoxyEwa: Ojcowie tak naprawde staja sie ojcami po porodzie.

    Nie zawsze. Mój R. bardzo przeżył poronienie. Tak samo teraz bardzo wczuwa się w rolę Tatusia. Wszystko zależy od człowieka.
    --
    •  
      CommentAuthorTEORKA
    • CommentTimeSep 15th 2011
     permalink
    RoxyEwa: Ojcowie tak naprawde staja sie ojcami po porodzie.


    u mnie też to raczej tak nie wygląda...
    mój mąż "stał się ojcem" [ i to takim trochę do przesady.... ] już po pierwszym USG z bijącym serduszkiem...
    także zależy od człowiek tak jak Talka pisze...

    natomiast ja się zgadzam w 100 % z każdym jednym słowem tego lekarza...
    z resztą mój gin ma dokładnie takie samo podejście
    --
    •  
      CommentAuthorLily
    • CommentTimeSep 15th 2011
     permalink
    Dla mnie wypowiedzi tego pana są żenujące. Szczególnie wartościowanie życia - 28 tc to dziecko a 27 - płód ...poszukam w encyklopedii tego nowego gatunku "płodu" :devil:
    •  
      CommentAuthorAmbraa
    • CommentTimeSep 15th 2011
     permalink
    Nie zawsze. Mój R. bardzo przeżył poronienie. Tak samo teraz bardzo wczuwa się w rolę Tatusia. Wszystko zależy od człowieka.


    Oj troche to zle napisalam i zle mnie zrozumialyscie.Oczywiscie,ze strate przezywaja bez dwoch zdan.Mojego strasznie to ruszylo.Rozmawialismy i powiedzial ''Ewcia strasznie mi przykro i .....brak mi slow porpostu,ale teraz Ty jestes najwazniejsza a skoro ciaza sie zle umiejscowila i jest martwa tzn ze cos bylo z nia nie tak. i teraz najwazniejsze jest Twoje zycie''...Nigdy niezapomne tych slow.

    Mi chodizlo o to,ze faceci moga wczuc sie bardzo w role tatusi jednak nie przechodza tego wszystkiego tak jak my,kurcze nie wiem jak to napisac zebyscie mnie dobrze zrozumialy...Moze juz nic nie bede pisac bo sie motam tylko...
    --
    •  
      CommentAuthorJaheira
    • CommentTimeSep 15th 2011
     permalink
    Ja nie raz słyszałam wypowiedzi tego lekarza i zawsze wydawał mi się taki na rzeczy... DO momentu, kiedy nie była u niego na wizycie(czysty przypadek)... Więcej razy już do niego nie pójdę... Wolę jednak go jednak czytać niż do niego chodzić...
    --
    •  
      CommentAuthorAmbraa
    • CommentTimeSep 15th 2011
     permalink
    Wiecie jak troche dojde do siebie to pojade znowu do tego lekarza co bylam u niego osttanio niech sprawdzi ta macice dokladnie.Bo ta ginka co bylam u niej z tymi wynikami beta HCg na USG widziala straszne zrosty a ten lekarz nic nie mowil.Tak sie zastanawiam czy to lyzeczkowanie poporodowe nieuszkodzilo mi czegosc co bylo powodem wlansie ciazy ektopowej.....Szczegolnie,ze po tym zabiegu dostalam zakazenia i o malo nie umarlam i 2 tyg w szpitalu....
    --
    •  
      CommentAuthorTEORKA
    • CommentTimeSep 15th 2011
     permalink
    EWKA może u Ciebie warto by bylo zrobić HSG żeby sprawdzić, czy jajowody nieposkręcane albo czy nie ma zrostów właśnie....
    --
    •  
      CommentAuthorAmbraa
    • CommentTimeSep 15th 2011 zmieniony
     permalink
    EWKA może u Ciebie warto by bylo zrobić HSG żeby sprawdzić, czy jajowody nieposkręcane albo czy nie ma zrostów właśnie....


    A czy takie badanie musi byc przeprowadzone w warunkach szpitalnych....?Jestem zdziwiona bo jak bylam u tej ginki tutaj w Zamosciu to powiedziala ze jajowodow nie da sie zobaczyc na USG a pojechalam do Lublina i przez USG okazalo sie ze w jajowodach nie ma ciazy i nawet pokazywal mi i rzeczywiscie bylo ok i wydaje mi sie ze gdyby byly poskrecane lekarz by to zauwazyl?Chyba jednak u nas maja slaby sprzet ultrasonograficzny.
    --
    •  
      CommentAuthorTEORKA
    • CommentTimeSep 15th 2011
     permalink
    HSG raczej tylko w szpitalu....
    nie słyszałam, żeby jakiś gin to robił w gabinecie
    więc raczej chyba się nie da...

    ale to po 2,3 godzinach do domu wyjdziesz
    --
    •  
      CommentAuthorAmbraa
    • CommentTimeSep 15th 2011
     permalink
    Czy,ktoras z was to robila?,takie badanie boli?
    --
    •  
      CommentAuthorNatalaa
    • CommentTimeSep 15th 2011
     permalink
    HSG
    --
    •  
      CommentAuthorAmbraa
    • CommentTimeSep 15th 2011
     permalink
    Dzieki,teraz czekam na wyniki cytologii- zobaczymy czy tam wszystko ok.
    --
    •  
      CommentAuthorAgunia05
    • CommentTimeSep 15th 2011 zmieniony
     permalink
    A mi to co gościu mówi nie pasuje jakoś :/ Moje "wyobrażenia" posuwaja się dalej gdy człowiek po udarze nie jest w stanie funkcjonować... czy też rodzi sie chore dziecko w 40tc które jest chore i wymaga szczególnego sprzętu czy opieki... to co z takimi ludźmi? nie są w stanie sami funkcjonować przecież - chyba powinna byc masowa eutanazja :devil:
    Przepraszam ale ja go tak odbieram... dla mnie mój syn w 19tc był dzieckiem, czułam jego ruchy widziałam na USG - i bardzo bolały słowa lekarza że to tylko 2 komórki :/
    Ps mój Syn żył ale nikt nie próbował mu dać szansy - dla nich to był płód który nie ma szans przeżyć...
    --
    •  
      CommentAuthorJaheira
    • CommentTimeSep 15th 2011 zmieniony
     permalink
    Agunia, ale ten lekarz nie zaprzecza temu,że dla rodzica dziecko jest dzieckiem praktycznie od dwóch kresek na teście ciążowym... Jednak z medycznego punktu widzenia sprawa wygląda zupełnie inaczej... No niestety jest tam chłodna, z naszego punktu widzenia, terminologia...
    Wiesz i dla mnie ten artykuł nie sugeruje masowej eutanazji... Lekarze widzieli więcej nieszczęścia niż jesteśmy sobie w stanie wyobrazić... Ich obowiązkiem jest nieść pomoc... Jednak tak jak wspomniał- w pewnych przypadkach nie podtrzymuje się funkcji życiowych/nie reanimuje się... Właśnie ze względów etycznych,żeby nie przysparzać dodatkowego cierpienia.
    I wszystko tak naprawdę zależy od lekarza na jakiego trafisz... Ja jestem wdzięczna swojemu za to jak się zachował wobec mnie po tym, kiedy musiał mi powiedzieć,że ciąża się nie rozwija... Jestem mu wdzięczna za to,że ani razu nie padło słowo "płód/embrion"itd...
    I dziś jedno wiem na pewno- pozbierałam się po tej stracie szybko, tylko i wyłącznie dlatego,że zostałam otoczona odpowiednią opieką zarówno przez mojego lekarza jak i potem w szpitalu...

    Domyślam się,że Ty podchodzisz do tego artykułu z innymi emocjami ze względu na Twojego synka...I jestem przekonana,że niejedna z nas na Twoim miejscu podeszłaby do tematu dokładnie tak samo... Śmierć dziecka boli zawsze, nieważne na jakim etapie ciąży... U Ciebie sprawa jest jeszcze o tyle delikatna,że synek urodził się i oddychał...
    Agunia, a czy zechciałabyś nam powiedzieć co u Ciebie spowodowało przedwczesny poród?
    --
    •  
      CommentAuthorAgunia05
    • CommentTimeSep 15th 2011
     permalink
    Jaheira: co u Ciebie spowodowało przedwczesny poród?
    tego nie wie nikt. Zaczęły sie sączyć wody i ruszyła akcja porodowa Badanie histopatologiczne nic nie wykazało. Jedynie moja gin podejrzewa że jakoś przyczyniła sie depo - provera bo nie byłam jedynym przypadkiem gdzie ciaża skończyła sie wcześniej po niej (tyle że ponad rok byłam bez niej jak zaszłam w ciążę)
    --
    •  
      CommentAuthorjaca_randa
    • CommentTimeSep 15th 2011 zmieniony
     permalink
    Lily:
    Dla mnie wypowiedzi tego pana są żenujące. Szczególnie wartościowanie życia - 28 tc to dziecko a 27 - płód ...poszukam w encyklopedii tego nowego gatunku "płodu"

    A ja zrozumiałam, że to nie granica tego czy innego tygodnia, tylko zdolność do przetrwania poza łonem. To do mnie przemawia. I bynajmniej nie odbieram tego jako "wartościowanie". Przecież wyraźnie ten pan stwierdził, że płód to potencjał dziecka.
    -- Szczęście jest decyzją, którą podejmujemy każdego dnia.
    •  
      CommentAuthorHussy
    • CommentTimeSep 15th 2011
     permalink
    Jak ja byłam na usg w 15 tygodniu to też usłyszałam "Płód" i powiem szczerze,że mnie to zniesmaczyło bardzo.. Rozumiem,że ICH punkt widzenia jest nieco inny niż Nasz.Przecież nic złego by się nie stało gdyby użyto słowa Dziecko. Nie wiem czemu,ale "Płód" kojarzy mi się z takim uprzedmiotowieniem..
    --
    •  
      CommentAuthorAmazonka
    • CommentTimeSep 15th 2011
     permalink
    Jaki ten gin jest na wizycie? Czemu nie warto pójść do niego ponownie?
    --
    •  
      CommentAuthorJaheira
    • CommentTimeSep 15th 2011
     permalink
    Hussy: Rozumiem,że ICH punkt widzenia jest nieco inny niż Nasz.


    No i dlatego tak jak napisałam wyżej wszystko zależy od lekarza...
    Mimo wszystko jednak uważam,że nie ma co się obrażać na lekarzy za "fachowe nazewnictwo"
    Może to głupi przykład,ale żeńskie narządy płciowe kobiety też w alkowie nie są tak nazywane... A jednak w tym przypadku nie wymagamy od lekarza "cieplejszego" nazewnictwa...
    --
Chcesz dodać komentarz? Zarejestruj się lub zaloguj.
Nie chcesz rejestrować konta? Dyskutuj w kategoriach Pytanie / Odpowiedź i Dział dla początkujących.