Zarejestruj się

Aby dyskutować we wszystkich kategoriach, wymagana jest rejestracja.

 

Vanilla 1.1.4 jest produktem Lussumo. Więcej informacji: Dokumentacja, Forum.

    •  
      CommentAuthorMimika
    • CommentTimeJan 8th 2008
     permalink
    Giga nie dawaj się chandrze!!! A trzymanie kciuków za Mikanę obowiązkowe bo też ma dziewczyna rozterki :heartbounce:
    •  
      CommentAuthorgiga25
    • CommentTimeJan 8th 2008
     permalink
    wiem wiem... to takie upadki i wzloty, z przewagą upadków niestety, ale staram się trzymać pośrodku :)
    -- zesram się, ale się nie dam!!!!
    •  
      CommentAuthorAjkac
    • CommentTimeJan 9th 2008 zmieniony
     permalink
    Wracając do lęku przy kolejnej ciązy po poronieniu ... to ja bardzo sie bałam tego mojego 9 tygodnia ... zwłąszcza ze u mnie nie było poronienia tylko obumarcie ... wiec bez oobjawowo ... do lekarza szłam z dusza na ramieniu ...bo wiedziałam ze to że sie dobrze czuje i mam dobre wyniki ....nie miało znaczenia :(( Jednak było dobrze ... i później już też :)) Tak jak któraś już tu pisała. Uwazam że ten lęk zostanie przy każdej następnej ciaży.

    Ja przeżyłam czyszczenie ale lekarz nie skierowała mnie na zadne badania ...mówiąc, że tak sie zdarza, i badania robi sie dopiero jeśli sie takie zdazenie powtórzy ....trochę dziwnie sie z tym czułam ....ale całe szczescie ze sie nie powtórzyło.
    --
    •  
      CommentAuthorAjkac
    • CommentTimeJan 9th 2008
     permalink
    A teraz napisze o mojej ciotce ;)) Ma dwój wspaniałych chłoptasiów 10 i 8 lat ...i starają się o trzecie. Niestety już dwie próby okazały się nie udane ... i teraz znów jest w ciąży ;))))) Mam nadzieję i trzymam mocno kciuki by spełniło się przysłowie "do trzech razy sztuka" ... jest to drugi miesiąc ...wiec wszystko jeszcze przed nimi ...ALE MAM NADZIEJĘ ŻE BĘDZIE DOBRZE!!!!
    --
    •  
      CommentAuthordorota27
    • CommentTimeJan 9th 2008
     permalink
    Witajcie. Poroniłam pierwszą ciążę w grudniu 2002 r. :cry: Stwierdzono poronienie samoistne w 9 tc. Nie wiadomo z jakiej przyczyny. Od maja 2003 r. rozpoczeliśmy starania i w październiku tegoż roku zaszłam w ciążę :bigsmile:. Dzisiaj mój synuś ma już ponad 3.5 roku ... i jesteśmy na etapie starania się o drugiego bobaska :tongue: (tylko coś opornie to idzie :angry:
    Rozumiem co przeżyłyście, ale ślę wam pozytywne nastawienie. Jak widać po moim przypadku wszystko może się jeszcze ułożyć.
    A propos, siostra też pierwszą ciążę poroniła i tak jak ja ma już 3 -letniego synusia :bigsmile:
    •  
      CommentAuthorMimika
    • CommentTimeJan 10th 2008 zmieniony
     permalink
    Takie historie działają jak balsam i pozwalają przetrwać do ponownego rozpoczęcia starań. No bo to czeeeeeekanie ... :devil:
    •  
      CommentAuthorMilena
    • CommentTimeJan 10th 2008 zmieniony
     permalink
    Wiem, o czym mówisz, MIMI...

    Ja nadal czekam na wypis ze szpitala - tym razem zawodzi Poczta Polska... Jak juz będę miała komplet papierów, to idę do mojej ginki, żeby zleciła mi badania hormonalne i pewnie powrócimy do kuracji sprzed ciąży...Pójdę też do innego lekarza na konsultację.

    Przedwczoraj miałam kompletnego doła. Chłop miał spotkanie służbowe do późnego wieczora a ja nie wiedziałam, jak sobie poradzić...szczęśliwie przyjaciółki wyciągnęły mnie za uszy...Najgorsze jest to, że nie było istotnego powodu tego stanu...moze to jeszcze wahania hormonalne?

    Dzisiaj dzwoniłam do dyrektora szpitala ze skargą. Bardzo miła pani dyrektor. Opowiedziałam jej wszystko. Była zaszokowana moją relacją, zwłaszcza, że podobno szpital w Bełchatowie jest jednym z najlepszych szpitali w województwie łódzkim, jeżeli chodzi o akcję "Rodzić po ludzku" Obiecała przeprowadzić rozmowę z ordynatorem ginekologii i wszystkimi lekarzami "biorącymi udział w akcji". Jestem z siebie dumna! kto się za nami wstawi, jeżeli nie będziemy same walczyć o ludzkie traktowanie? Może dzieki temu kolejne pacjentki tego oddziału nie będą już narażone na takie nieprofesjonalne zachowanie...
    -- FRANEK, ZOSIA i ...
    •  
      CommentAuthormadziaram81
    • CommentTimeJan 10th 2008 zmieniony
     permalink
    Milena wielkie BRAWA dla Ciebie, taka postawa wlasnie powinna towarzyszyc kazdej tak poszkodowanej, chociaz czesto brakuje juz i tak sily....
    Sama nie wiem czy bylam tu wczesniej na tym temacie forum czy nie, w kazdym razie zaluje ze nie zagldalam wczesniej tu, bo Wasze posty sa jak balsam na dusze, wiele pomagaja zrozumiec i zalagodzic....a nie pocieszasz i opowiadac bajeczki....
    W momencie kiedy robilam co miesieczny test, bo zawsze @ spozniala mi sie......zobaczylam po raz pierwszy w swoim zyciu 2 krechy...to byul SZOK, bo nie wiem kiedy, jak no i ogolnie nie spodziewalismy sie z M tego.....slub mielismy zaplanowany juz na sierpien a gdy poszlam zaraz na usg okazalo sie ze termin mialabym na koniec sieprnia, wrzesnia wiec nie moglismy ryzykowac i zaczelismy wszystko zmieniac. Wielka radosc rodziny a przedewszytskim nasza....pierwsze usg mialam w 4 tyg, pozniej skierowano mnie na bad w 8 tyg, bo to pierwsze bylo takie sobie, tzn maluch byl maly jak na ten tydz ciazy....w 8 bylo juz ok, bicie serducha rowniez....i tego nie zapomne nigdy bo wtedy wlasnie M tez poszedl ze mna...to byla nasza chwila..:) no i w 12 tyg umowiona mialam wizyte na takie powazniejsze usg, tzn wazniejsze raczej...5 min przed usg M musial leciec juz do pracy bo czekanie na usg sie wydluzylo o cala godz i nie mogl czekac.....i wtedy sie zaczelo.....to byl najgorszy dzien jak moglam sobie wyobrazic.....okazalo sie ze maluch nie zyje juz od 3 TYGODNI, plod obumarl okolo 9 tyg!!! Jak to ? Zadnych objawow, plamien!!! NIc, czulam sie ok, chociaz nie ukrywam ze snilo mi sie ze poronilam, od tamtego snu mialam tysiac mysli na minute oczywiscie ale musialam czekan na to wlasnie usg:(. Lezal taki bez ruchu, skurczony juz....Nastepniego dnia lekarka pod ktora bylam opieka zalatwila mi miejsce na Zelaznej, bo przy 3 tyg ciazy obumarlej trzeba bylo jak najszybciej mnie oczyscic.....I nie ukrywam ze na szczescie trafilam za naprawde cudowny szpital, a moze raczej personel....obchodzili sie ze mna jak z jajkiem, bylam naprawde w szoku, oczy pełne łez a oni pelni wspolczucia....pamietam jak dzis jak weszla siostra zakonna( szpital św. Zofii) i spytala sie czy nie chce czegos sie napic moze, czy czegos mi nie brakuje......to samo w momencie kiedy przyszlam na pocztaku i o 19.00 dostalam tabletki poronne, lekarz bardzo delikatny, zrobil najpierw usg, spr czy aby napewno nie bije serducho...:( i wtedy dostalam tabl dopochwowo. OPisal wszystko dokladnie co sie bedzie dzialo itd. Najbartdziej balam sie ze zacznie sie to wsyztrsko na lozku, mialam zasnac ale niby jak??? ODstalam plastikowy pojemnik aby jezeli mi sie uda, postarac sie malucha "wypchnac " tam....wydawalo mi sie to koszmarne ale chyba lepsze to niz do WC. Mieli go poprostu oddac pozniej do badan histopat. Do pokoju gdzie trafilam byly kobiety na szczescie nie wciazy a przed operacja macicy wiec tez o tytm pomysleli. Po nocnym oczyszczeniu ktore wkoncu nastapilo okolo 2 w nocy....sama w lazience szpitalnej z pojemnikeim i sam na sam z moim maluchem.....witedy zaczal sie koszmar z saba soba.... nie bólowy bo nic mnie nie bolalao, chociaz lekarze ostrzegali ze po tych tabl moge miec takie skurcze ze bedzie pewnie bolalo mocno, ale sadze ze bol wewnetrzny byl silniejszy niz ten bol po tabl i poprostu go nie czulam.....Siostra znow pytala czy moze chcew jakies proszki uspakajace lub moze rozmowe ale grzecznie podziekowalam.....Nast dnia na usg aby psr czy wszystko sie oczyscilo...niestety nie, wiec jeszcze zawieziono mnie na zabieg......caly personel znow przeszedl samego siebie.Tak mili ze nie spodziewalam sie tego nigdy w zyciu.....PO zabniegu mogla juz rodzina do mnie przyjsc wiec ich obecnosc najbardziej mi pomogla.....po poludniu zostalam wypisana bo wszystko bylo ok. Wszystko oprocz mojego serducha opuszczonego......teraz wiem ze to kwetsia czasu i na kazdy bol , czas jest najlepszym lekiem, i chyba dzieki niemu teraz moge o tym mowic.
    Musielismy tez 3 miesiace odczekac, wg zalecen lekarza i niestety mija rok kiedy cisza nadal na morzu trwa....:((
    •  
      CommentAuthorMilena
    • CommentTimeJan 10th 2008
     permalink
    MADZIARAM, strasznie smutna jest Twoja historia...a wydawałoby się, ze Ty i ja prawie miałyśmy najgorsze za sobą (koniec I trymestru..). Życzę Ci szybkiego zajścia w ciążę i radości z Maluszka. Trzymaj się, Kochana...A'propos, czy robiłaś jakieś badania, leczysz się?
    -- FRANEK, ZOSIA i ...
  1.  permalink
    Milena, tak caly czas:( Badania hormonalne wyszly nie najlepsze. Za duzo prolaktyny, za malo progesteronu. Przez 3 miesiace Parlodel(odpowiednik bromka) i duphaston. cykle mialam dlugie przed leczeniem, ok 50 dni i czesto @ nie przychodzila sama, trzeba bylo jej pomoc zastrzykiem progesteronu. Dzieki lekom, cykle zaczely mi sie zmniejszac, 45 dni, 40, 36, 31 dni ale ginak uznala ze i tak za wolno mi sie skracal cykl i po 3 mies odstawilam tamte horomony i na nast 3 mies przepisala estardiol w tabl. i przez niego teraz cykle mam ok 26 dni, wiec nie wiem czy tak krotkie sa ok.....tym bardziej ze wczesniej @ byla 5 dniowa i to taka porzadnaa teraz srednio trwa 3 dni i to raczej plamienia bardziej i jednak ciemna taka jakas jest, dziwnie..... teraz trafilam do innej ginki, kazala odstawic estradiol i od nast cyklu przeopisze bromek i dupka bo prolaktyna nadal jest ponad norme i ja go musze caly czas brac wg niej....i moim zdaniem ma racje, tymbardziej ze ta cholerna prolkatyna rosnie caly czas:( ide jeszcze tyeraz 22.01 do tej mojej straej ginki,zobacze co ona mi powie, ale napewno estardiolu teraz nie zaczne znow brac, bo cos jest nie tak....
    No i tak od poronienia do dzis nadal sie nic nie unormowalo:( mialam 1 cykl z obserwacja gdzie wszystko ladnie sie rozrysowalo, i tyle, wiec jak na 5 mies to 1 cykl w porzadku...to za malo jednak:( przekichane......ale juz sie nie bede denerwowac, bo mi moja cholerna prolaktyna skoczy :)
  2.  permalink
    A no i oczywsicie wiesiolek, folik, Mg, Accard a teraz do tego cyklu dodam jeszcze Castagnus, w niego wierze mocno:)
    •  
      CommentAuthorMilena
    • CommentTimeJan 11th 2008
     permalink
    Ja przed zajściem w ciążę też miałam problemy hormonalne - dramatycznie niski poziom progesteronu (brałam Duphka 3x1 w 16-15dc), troszeczkę podwyższona PRL(1/2 Bromka na noc) i prawdopodobnie insulinooporność (Metformax 2x1)...pomogło - cykle się wyregulowały pięknie (możesz sobie porównać moje cykle). Teraz pewnie czekają mnie badania a później kontynuacja leczenia...Damy radę...jakaś taką wiarę i moc czuję (niestety na zmianę z dołami;)
    -- FRANEK, ZOSIA i ...
    •  
      CommentAuthorMimika
    • CommentTimeJan 11th 2008
     permalink
    Madziaro jestes twarda kobietką. Przeszłaś już przez najgorsze. Ja wierzę, że dzieciaczki nie odchodzą - tyko zmieniają termin przyjścia. Trzymam mocno za ciebie kciuki!!!
    •  
      CommentAuthorAgunia05
    • CommentTimeJan 12th 2008
     permalink
    Mimika: dzieciaczki nie odchodzą - tyko zmieniają termin przyjścia
    cudowne zdanie
    --
    •  
      CommentAuthorMimika
    • CommentTimeJan 14th 2008
     permalink
    Nie ja to wymysliłam :shamed:
  3.  permalink
    moja kuzynka, ta u której tydzień temu byłam na weselu zaszła w ciażę na poczatku zeszłego roku.
    zaplanowała skromny cywilny slub z chłopakiem i wszystko było dobrze.
    aż pewnego wieczora, patrząc na tv nagle, bez powodu zaczęła krwawić.
    poroniła.
    tak po prostu.
    ślub odwołali.

    w sierpniu wyjechali na wakacje nad morze, odpoczać.
    nie leczyła sie.
    odczekali od marca do sierpnia i we wrześniu okazało sie, ze jest w ciaży.
    zwlekali miesiąc, a potem zorganizowali wesele.
    było 5 stycznia.
    wtedy była juz w 22 tygodniu.
    termin ma na 10 maja.
    5 dni temu dowiedziała się, że to córeczka-Amelia.
    Jest cała i zdrowa.

    Wszystko się ułoży.
    Musi
    •  
      CommentAuthorMilena
    • CommentTimeJan 15th 2008
     permalink
    To prawda...MUSI!
    -- FRANEK, ZOSIA i ...
    •  
      CommentAuthormyszka24_1983
    • CommentTimeJan 15th 2008 zmieniony
     permalink
    Milena musi i będzie...
    Modle sie, zeby nie musieć tego przeżywać.
    •  
      CommentAuthorMilena
    • CommentTimeJan 15th 2008
     permalink
    myszka, też to przeżyłam. Zabieg miałam 28.12. Na ten wątek nikt przez przypadek nie wchodzi...
    -- FRANEK, ZOSIA i ...
  4.  permalink
    Milenko u Ciebie to jeszcze świeża rana po stracie.
    Przykro mi:cry:
    •  
      CommentAuthorMimika
    • CommentTimeJan 15th 2008
     permalink
    No Dziewczyny jeszcze troszkę czekania i trzeba się brać do roboty. Mi tam intuicja podpowiada że wiosna to najlepszy czas na poczęcie - jak to mi powiedziała moja nie zawsze mądra ciocia - dzidziuś taki wygrzany będzie :)))
    •  
      CommentAuthorMilena
    • CommentTimeJan 16th 2008
     permalink
    Nooo, u mnie to jeszcze trochę, MIMI...ja dopiero mogę w marcu/kwietniu...
    -- FRANEK, ZOSIA i ...
    •  
      CommentAuthorMimika
    • CommentTimeJan 16th 2008
     permalink
    No ja tak samo Milenko! Tylko że się tak pocieszam, że to troszkę.
    A juz dzisiaj pisałam na innym forum, że to aż zabawne. Na dzisiejszej wizycie u gina tragowałam sie jak przekupka. On mi mowi, żeby zacząć od kwietnia, a ja mu że spokojnie można już od marca. No to poszedł na kompromis i w pierwszej fazie marcowego cylku mam przyjść na badanie.
    Jak będzie ok, przystepujemy do akcji POTOMEK :)
    •  
      CommentAuthorolcia_81
    • CommentTimeJan 19th 2008
     permalink
    witam dziewczyny :)
    ja poronilam w zeszlym roku 2 kwietnia w rocznice śmierci papierza to byl chyba 9 tyd. na poczatku ciązy mialam jakies takie skurcze w dole brzucha, nieraz juz nie moglam wytrzymac i bralam nospe ( ponoc mozna ). nie wiedzialam wtedy jeszcze ze jestem w ciazy i kolezanka powiedziala ze takie bole moga byc nieraz normalne na poczatku ciazy wiec zrobilam test i ujrzalam 2 kreski :) na poczatku byl to dla mnie szok bo specjelnie nie staralismy sie o dziecko ( chociaz juz bylismy malezenstwem)a pozniej bardzo cieszylismy sie z mezem :) wielka radosc. tyle ze cialge niepokoily mnie te bole brzucha.poszlam do lekarza i robili mi badanie krwi.okazlao sie ze wszystko jest super i ze jestem ciazy.pozniej skierowalo mnie na usg,pierwsze nic ne wykazalo bo ponoc bylo za wczesnie, poszlam na drugie i widac bylo pecherzyk ciazowy ale nie bylo jeszcze widac dziecka :( wiec czekalam d nastpnego usg ktore mialam miec 5 kwietnia i niestety sie ie doczekalam. do tej pory nie wiem jak naprawde bylo czy pecherzyk byl pusty czy nie ( probuje sobie tlumaczyc ze nic tam nie bylo tak mi latwiej), nigdy nie widzialam swojej fasolki. poronilam 2 kwietnia i po tym nikt mnie nie czyscil ani nie leczyl, ginekolog powiedzial zeszystko jest ok i ze nieraz tak sie zdarza i ze mam czekac 3 miesiace i pozniej probowac znowu. probujemy juz od wrzesnia i nic :( mam juz nieraz dosyc i nacghodza mnie rozne mysli.takie doly. chociaz w glebi duszy mam nadzieje ze w koncu zajde :) pozdrawiam
    •  
      CommentAuthorMimika
    • CommentTimeJan 19th 2008
     permalink
    Olciu przeżyłyśmy to co ty. Zawsze bardzo boli.
    Ale pewnie dzięki temu będziemy się ciszyć swoim macierzyństwem jeszcze bardziej.
    Trzymaj się cieplutko.

    :grouphug:
    •  
      CommentAuthorolcia_81
    • CommentTimeJan 19th 2008
     permalink
    mimika dziekuje za wsparcie.juz mnie to tak bardzo nie boli jak zaraz po ale oczywiscie jest gdzies w mojej pamieci :(
    •  
      CommentAuthorAgunia05
    • CommentTimeJan 20th 2008 zmieniony
     permalink
    Olciu dziwne by było gdyby nie było w Twej pamięci... Nie zależnie od wieku ciąży i jej rozwoju każda kobieta - nie ważne czy chce czy nie chce Bobasa - ma myśl - MOJE DZIECKO, MAŁY CZŁOWIEK itd itp.
    Gdy umiera koleżanka, sąsiadka ktokolwiek, pojawia się nutka smutku i jakaś wspominka o tej osobie - a to w okolicy świąt, a to podczas rozmowy z kimś itd Tylko o tych najmniejszych ciężko się mówi i tak bardzo mało, tak jakby ich nie było... Nawet do tych co zdecydowały się na zabieg, co świadomie zabiły Bobasa przychodzi myśl że TO dziecko było ...
    18 miesięcy temu odszedł Emanuel, nadal dla mnie jest to tak samo boląca, nadal czasami płaczę. Nie nie zapomniałam pomimo że jest Weronika, że są inne dzieci i mam zajecie - nadal go kocham i chciałabym go przytulić. Są dni ze siadam i zastanawiam się jaki by był, jaki jest (wierzę w to że dzieci które umierają na ziemi żyją w niebie - bawią się rosną dojrzewają ... prowadzą normalne życie takie jakie by mieli tutaj, z jedna różnicą - TAM mają wszystko i nie cierpią bólu, łez i krzywd)
    Krótko po pogrzebie zaczepiła mnie pani w kwiaciarni - widziała mnie z brzuszkiem a potem brałam u niej wiązankę ... i szok jak mi powiedziała że jej Kasia miałaby 11 lat a Synek 7 ... Po raz pierwszy mogłam z nią porozmawiać "o TYM" Gdy ktoś pyta ile mam dzieci mówię że 5 bo Synuś jest w Niebie - osoba pytająca szybko zmienia temat- nie pyta co sie stało nie pyta ile dziecko miało lat itd itp. Ludzie zbyt mocno boją się śmierci - tak jakby rozmowa o tym sprowadziła na nich zarazę ... Boimy sie bólu a śmierć w ludzki sposób z tym się kojarzy
    --
    •  
      CommentAuthorzuza
    • CommentTimeJan 20th 2008
     permalink
    Ja strasznie płakałam po poronieniu, ale akurat dla mnie lekarstwem była następna ciąża, dzięki Bogu szybko udało mi się ponownie zajść, i teraz jak niedługo będę miała drugie dzieciątko , tamto wydarzenie powoli odchodzi w zapomnienie,ale zupełnie zapomnieć też się nie da.
    --
  5.  permalink
    Wiecie co wchodze na ten wątek czesto,mimo ze zadko cos naskrobie.ja mimo ze dziwna mialam sytuacje na poczatku ciazy to jestem szczesliwa ze Piotrusia udało mi sie donosic.Niedawno wspominałam ze moja kolezanka zaszła w ciaze-cieszyłam sie tak jakbym to ja zaszła po długich staraniach -bo ona sie dwa lata starał.zaszła-od reki obliczyłysmy-9 tydzien.umówiona do lekarza -poszła.Po wizytcie-szok-nie ma serca.Pytam jak to nie ma? jeszcez nie ma czy co? ona na to nie wiem jade jutro na zabieg.W szpitalu po 3 dniach lezenia i upewniania sie ze to napewno martwy płod jak sie wyrazali lekarze miała zabieg.i co? nie chce sie wiecej starac,nie chce wiecej próbowac...a szkoda...wielka szkoda.Wy dziewczyny macie w sobie duzo siły bo ona słaba jest psychicznie boi sie tego przezywac drugi raz .Ale z drugiej strony wiece co jest najgorsze?Nie otrzymała zadnego wsparcia ze strony rodziny...żadnego.Nie dosc ze przezyła osobista tragedie to jeszcze rodzina ja pograzała

    Oby jak najmniej takich "rodzin"



    --
    •  
      CommentAuthorzuza
    • CommentTimeJan 21st 2008
     permalink
    Mnie w sumie poraziła znieczulica w szpitalu, żadego zainteresowania, wsparcia, byłam jedną z wielu tego dnia.... do zabiegu łyżeczkowania, dla nich to normalka, żadnego miłego słowa, leku uspokajającego, MM wiózł mnie do domu akurat w Dniu Wiosny, dzieciaki poprzebierane , czuć wiosnę w powietrzu a ja zaryczana, u mnie było na odwrót, chciałam jak najszybciej się znów starać i ten czas na dojście do siebie było dla mnie nadzieją że terat zbędzie dobrze.
    --
    •  
      CommentAuthorolcia_81
    • CommentTimeJan 21st 2008
     permalink
    ciasteczko1984 to właśnie dzięki takim jak wy chce sie dalej starac, dzieki temu forum wiem ze nie jestem sama!!! dziekuje :)
    •  
      CommentAuthorMimika
    • CommentTimeJan 21st 2008
     permalink
    To ja mam taki sam objaw jak ty miałaś Zuzo. Po prostu strasznie chcę zafasolkować i urodzić zdrowego bąbelka.
    :rolling:
    •  
      CommentAuthorolcia_81
    • CommentTimeJan 22nd 2008
     permalink
    dziewczyny pewna jestem ze uda nam sie wszystkim to tylko kwestia czasu :) wierze ze bedzie ok :)
    •  
      CommentAuthorMimika
    • CommentTimeJan 24th 2008
     permalink
    Czasem tu zaglądam i cieszę się, że nie ma nowych wpisów :heartbounce:
    • CommentAuthor12a
    • CommentTimeJan 25th 2008
     permalink
    witajcie ponownie. dawno tu nie zaglądałąm i widzę, że nic się nie zmieniło.
    natomiast u mnie coś sie zmieniło... dzisiejszy dzień na długo zostanie w mojej pamięci bo wydarzyło się coś wspaniałego.... bylam na kontrolce u gina i dostałam zielone światełko do działania!!! tak strasznie się bałam że będę musiała poczekać do wiosny a tu jednak okazał się ze jest wszystko w porządku i nie ma potrzeby czekać dłużej :) choć przyznam że musiałam trochę ponegocjować z lekarzem ale poskutkowało :)
    jedynym moim zaleceniem lekarskim jest zmiana fryzury i zakup nowej bielizny :) nawet nie wiecie jak bardzo jestem szczęśliwa z tego powodu choć to jest dopiero połowa sukcesu... jednak i tak gdzieś w srodku boję się juz na zapas czy tym razem będzie dobrze i czy dobrze robię zaczynając staranka?? boję sie nawet myśleć co by było gdybym drugim razem musiała przejść przez to samo.....
    dziewczyny z całego serca życzę WAM abyście szybciutko doczekaly swojego szczęśliwego dnia i zafasolkowały, może los nam chce coś wynagrodzić teraz.... trzymam kciuki!
    •  
      CommentAuthorMilena
    • CommentTimeJan 25th 2008
     permalink
    Trzymam kciuki, 12a! I tylko pozytywne myślenie!
    -- FRANEK, ZOSIA i ...
    •  
      CommentAuthorolcia_81
    • CommentTimeJan 25th 2008
     permalink
    trzymam kciuki 12 a ;)
    •  
      CommentAuthorMimika
    • CommentTimeJan 25th 2008
     permalink
    12a życzę udanego fasolkowania. Dawaj nam znać, jak postępy!

    No i tak nieśmiało zapytam - może by koleżanka wykresiki udostępniła, przynajmniej przyjaciółkom - można by było na bieżąco kibicować :swingin:
    •  
      CommentAuthorMimika
    • CommentTimeJan 30th 2008
     permalink
    Troszkę niestety powiększyło się nasze grono. Chociaż Dziewczyny szukają wsparcia w kameralnych rozmowach pod wykresikami, a nie na forum.
    Z dobrych wadomości - coraz więcej zielonch światełek dla staranek - tylko patrzeć, jak się wykresy zaczną zazieleniać :surfing:
    •  
      CommentAuthorcelica
    • CommentTimeFeb 4th 2008
     permalink
    cześć ;-) Rok temu poroniłam w 9tc (płód obumarł). Jaką mam pewność że to się nie powtórzy? Biorę od sierpnia Duphaston ale niestety nie udaje mi się ponownie zajść w ciążę. Może któraś z was miała podobną sytuację?? (W szpitalu usłyszałam ze przyczyną poronienia był cytuję: "Rząd ,polityka i władza" ;-( )
    • CommentAuthors_biela
    • CommentTimeFeb 4th 2008
     permalink
    dziewczynki a ja zastanawiam się jak to jest z tymi wczesnymi poronieniami tzn czy to jest tak, że jak lutealna u danej kobiety trwa 14 dni to poronienie nie może nastąpić wcześniej??
    -- "kicham na to, czy mój sąsiad czyta o moich cyklach" ngl
    •  
      CommentAuthorgiga25
    • CommentTimeFeb 4th 2008
     permalink
    celica - takiej gwarancji ci nikt nie da; poronienia są teraz tak powszechne, że lekarze podchodzą już do tego na zimno, twierdząc, że tak się teraz wielu parom dzieje i już

    s-biela - poronienia o których piszesz, to te zwane mikroporonieniami, o których kobieta często nie zdaje sobie sprawy; @ jest pośrednią oznaką, że ciałko czy jajo obumarło, więc termin mikroporonienia jest zazwyczaj równy długości fl u danej kobiety
    -- zesram się, ale się nie dam!!!!
    •  
      CommentAuthorcelica
    • CommentTimeFeb 5th 2008
     permalink
    Mimika trzymam kciuki za ciebie..ja wierzę że też w końcu mi się uda i tym razem donoszę ciążę o niczym innym teraz nie marzę
    •  
      CommentAuthorMimika
    • CommentTimeFeb 6th 2008
     permalink
    Celico wiem, że nasz wątek jest raczej smutny, ale przyczyna poronienia podana w twoim szpitalu bardzo mnie rozbawiła.
    Ja po poronieniu przeszłam parę badań i dalej niewiele wiem. Więc może u mnie to też była wina rządu.
    Robiłam toxo, listeriozę, chlamydię, badanie histo wyskrobin, pH, kontrolojuję cykle pod kątem owulacji i grubości endometrium.
    Po tym wszystkim gin skłania się do wniosku, że zarodek nie rozwijał sie prawidłowo i organizam go odrzucił. Zasugerował mi równiez, abym po powrocie do staranek, a szczególnie w pierwszym etapie ciązy nie siedziała za długo przy kompie - ot i ciekawostka;)
    •  
      CommentAuthorcelica
    • CommentTimeFeb 7th 2008
     permalink
    Jezu ja 8 godzin dziennie pracuję przy komputerze :neutral: nie wiem jaki to związek ma z ciążą i czy szkodzi, ale lekarz wie lepiej.Odnośnie tematu ..mniej więcej po jakim czasie po poronieniu udało się którejś z was zajść w ciążę i szczęśliwie ją donosić?? Koleżanka po dwóch poronieniach (8tc i 12 tc) dzięki Duphastonowi urodziła dwóch synków ;-))) Oto nadzieja i mój "ołtarzyk" :bigsmile:
    •  
      CommentAuthorAgunia05
    • CommentTimeFeb 7th 2008
     permalink
    Celica ja poroniłam w 18-19 tyg to było 17.06 a Weronikę "zmajstrowaliśmy" w nocy z 10/11.11 by było moze szybciej ale nie mogliśmy ponieważ we wrześniu miałam zamrażaną nadżerkę i pani dr nie pozwoliła
    --
    •  
      CommentAuthorcelica
    • CommentTimeFeb 7th 2008
     permalink
    Bardzo mi przykro AND. Dostałaś jakieś leki po poronieniu?? 19 tydzień to straszne!! połowa ciąży ;-( i teraz jesteś w ciąży??
    •  
      CommentAuthorgiga25
    • CommentTimeFeb 7th 2008
     permalink
    teraz to ona już niańczy Weronisię :)))
    -- zesram się, ale się nie dam!!!!
    •  
      CommentAuthorAgunia05
    • CommentTimeFeb 7th 2008
     permalink
    Celica żadnych leków nie dostałam bo zdaniem lekarzy nie było takiej potrzeby. Synek się spieszył i nikt nic nie zrobił - zaczęły mi się sączyć wody, może gdyby nie fakt że to kolejne dziecko walczyli by o Niego no ale skoro miałam 3 w domu to po co...

    Trauma chyba nigdy nie minie i zawsze serducho będzie bolało... Mam Małego Aniołka który czuwa nad nami i wiem że się nami opiekuje

    celica: i teraz jesteś w ciąży??
    nie nie jestem (a przynajmniej nic na ten temat nie wiem) i myślę że moją "normę" mam wyrobioną czas "wysłać warsztat na strych" - gdybym była obrzydliwie bogata i nie wiem co jeszcze to i tak nie zdecydowałabym się na kolejną ciążę - moja psychika by raczej już tego nie zniosła bo wiem co przeżywałam w ciąży z Weroniczką
    --
  6.  permalink
    Witam dziewczyny!! ja wlasnie wczoraj wrocilam ze szpitala. Poronilam w 6/7 tyg:(:(
    To straszny bol i nie wiem dlaczego tak sie stalo:( jeszcze w srode bylam na usg,widzialam serduszko jak bije,lekarz mowil ze ciaza jest dobrze umiejscowiona,wysoko i sluz mam bardzo ladny a w piatek juz zaczely sie plamienia. W szpitalu dostalam leki podtrzymujace no ale niestety::(:( tak bardzo mi zleeeee:( Jestem mloda,mam jeden jajnik i jeden jajowod. Jedno co sie dzieki tej ciazy pozytywnego dowiedzialam to ze ostatni moj jajowod,jest drozny....
    --
Chcesz dodać komentarz? Zarejestruj się lub zaloguj.
Nie chcesz rejestrować konta? Dyskutuj w kategoriach Pytanie / Odpowiedź i Dział dla początkujących.