0 – chów ekologiczny. Kura nośna hodowana w tradycyjny sposób z wolnym wybiegiem na świeżym powietrzu w polu. Kury karmione są świeżą karmą, dodatkowo zjadają owady i rośliny. Takie jajka "od chłopa" mają najwyższą wartość odżywczą, a kury trzymane są wręcz w luksusie.
1 – chów wolno wybiegowy . Kura nośna hodowana w warunkach częściowo otwartych – z reguły zamyka się kury na noc. Chów wolno wybiegowy również jest korzystny dla zdrowia kur i jakości ich życia.
2 – chów ściółkowy. Kura nośna spędza całe życie w zamkniętym pomieszczeniu, hali, ale może swobodnie poruszać się. Mówimy tu o wielkich halach, wyłożonych słomą, gdzie kury swobodnie przemieszczają się po pomieszczeniu. Jajka z dwójką znoszą kury mające własną grzędę i ściółkę. Na spacer nie mogą jednak liczyć. Nie jest im może tak wygodnie jak na wolnym powietrzy, ale mają ruch. Przede wszystkim mają nogi i dzioby....
Teraz najgorsze...
3 – chów klatkowy. Kura spędza całe życie zamknięta w klatce, bez możliwości obrócenia się, z reguły obcina się zwierzętom nóżki i dziób – celem jest maksymalizacja wydajności i zysku bez jakiejkolwiek troski o dobro zwierząt.
Jajka z trójką oznaczają, że kury, które je zniosły hodowane są w niewielkich klatkach po kilka sztuk. Panuje tam ogromny ścisk. Kury praktycznie nie mogą się ruszać. Dodatkowo otępiane są przez sztuczne światło. Przez warunki w jakich są hodowane żyją krótko. Karmione są często za pomocą sond, bo obcięte dzioby uniemożliwiają im normalne przyjmowanie pokarmu.
Trójka (3 - hodowla w bateriach). Kura całe swoje życie spędza w maleńkiej klateczce, często nawet bez możliwości obrócenia się. Chów bateryjny opiera się na wykorzystaniu jak najmniejszej powierzchni dla jak największej liczby ptaków. Klatki ustawione są w kolumnach, jedna nad drugą. Kury korzystają najczęściej wyłącznie ze sztucznego oświetlenia i karmione są mieszankami przemysłowymi. Hodowla ta oparta jest na zasadzie największego zysku osiąganego jak najmniejszym kosztem, bez żadnej troski o dobro zwierząt; traktowane są wyłącznie jako maszyny produkcyjne...
Na stronie można poczytać o tym więcej.. nawet zobaczyć filmiki...
Fiufiu, chyba jednak coś się zmienia u nas, bo u mnie są bez problemu dostępne "jedynki" i "dwójki", a mieszkam w niedużym mieście. Tylko o te z zerem trudno. Osobiście nie kupuję jajek w sklepie, tylko od sprawdzonego gospodarza na wsi, jak dla mnie smak jest bez porównania.
ja jajka dostaje od znajomej ze wsi lub kupujemy jesli potrzebujemy wiecej to dokupujemy jeszcze od jej sasiadki. niestety w sklepach (male miasto) u nas mozna kupic tylko "trojki". niedaleko mnie jest sklep "jajcarski" - przyjezdzaja tu ludzie z calego miasta bo smakowo jajka faktycznie nie sa tragiczne ale tu tez tylko 3 sprzedaja. ostatnio znajoma dorwala w sklepie osiedlowym jedynki. szok przezyla przy kasie - 6sztuk 9zl kosztowalo.
9 zł za 6 szt. to rzeczywiście szok. U mnie ceny to jakieś 60-70 gr/szt. za dwójki i ok. 70-80 gr/szt. za jedynki czyli nie jest aż tak tragicznie. Za jaja "od chłopa" płacę 50 gr za szt. i tu mam pewność, że zasłużyły na oznaczenie "0".
u nas "3" w sklepie jajkowym (tak nazywam bo tylko jajka tam sprzedaja) kosztuja w zaleznosci od wielkosci za sztuke 40-50-55-60groszy z czego te po 60groszy czesto maja 2zoltka i sa tak duze ze foremka sie nie domyka. za wiejskie place 1PLN jak sa duze i po 80groszy jak mniejsze ale jak mi zbraknie to w jajkowym te po 60groszy biore.
Na cale szczescie zaczelo sie u nas mowic o tej masakrycznej hodowli kur... ja biore jaja ze wsi lub kupne ale nigdy 3ki, bo mam to szczescie, ze mam wybor
Staram się kupować dwójki, ale niestety - jest to praktycznie niemożliwe. Tylko w jednym sklepiku na osiedlu bywają. Tak normalnie tylko trójki. O jedynce czy zerze nie ma co marzyć. Ale mnie osobiście tekst o żywności ekologicznej nie do końca przekonuje, często sklepy, które tak się reklamują nie spełniają tych norm.
Ja zawsze wybieram jedynki. Zer nie, bo - jeśli dobrze rozumiem - istnieje pewne ryzyko dostania jajka z przykrą niespodzianką. Im więcej osób będzie wybierało jaja od szczęśliwych kur, tym rzadszy stanie się chów klatkowy. Normalne prawo rynku - w nim nadzieja.
Natknęłam się gdzieś na informację, że do 2012 ma zostać wstrzymana (albo poważnie ograniczona) produkcja jaj-trójek. Ale ciężko mi to sobie wyobrazić, bo na chwilę obecną, to te niesławne trójki dominują. Mieszkam w dużym mieście, a cudem jest niemalże kupno dwójek w zwykłym sklepie (bo w ekologicznych to inna bajka), pozostaje jeszcze rynek- tyle że tu z kolei zdarzają się trójki sprzedawane jako wiejskie jajka :-/
Dobrze, że o tym problemie robi się coraz głośniej. Hodowla kur dających "trójkowe" jajka to skandal. Ja sama kupowałam na rynku od "gospodarza" ale u takiego, u którego wiedziałam, że zawsze są świeże. Nigdy nie miałam "niespodzianki". Teraz mieszkam w UK i nie kupuję jajek w ogóle. Jakoś nie mam zaufania, przekonania. Może z czasem :)
Powiedzialabym wrecz ze glownie free range i organic. Nie dziwie sie, ze nie masz zaufania, bo tutaj jest zupelnie inaczej jesli chodzi o salmonelloze, ale ja kupuje free range (zwykle) i czasami (organic) i nigdy nic sie w moim przypadku nie "wydarzylo"
(0 - organic, 1 - free range)
Ja uwazam tez na mleko - od kiedy uslyszalam o hormonie wzrostu. Nie mam czasu na przeprowadzanie dokladnego "sledztwa", ale wole dmuchac na zimno i mleko kupuje jedynie "organic". (http://en.wikipedia.org/wiki/Somatic_cell_count)
Tak. W przypadku chowu klatkowego badz free range przemyslowego nie trzyma sie kogutow z kurami, wiec nie ma takiej mozliwosci oczywiscie. W przypadku chowu wiejskiego, tradycyjnego, jest taka mozliwosc oczywiscie. Nie ma ta mozliwosc wiekszego znaczenia, jesli jaja sa przechowywane w lodowce. Wartosci odzywcze sie zmieniaja niewiele, nie ma sie co obawiac kurczaka w wiekszosci przypadkow ;) Ale kupujac jajo organic w sklepie, wiec "przemyslowe organic" to kolejny raz malo realne.
UK ma znacznie lepsze standardy traktowania drobiu (podobnie jak i trzody chlewnej) niz Europa kontynentalna. Oczywiscie istnieje zagrozenie salmonelloza, ale zachowujac sensowna ostroznosc i zdrowy rozsadek mozna je zmarginalizowac. Nie sadze, aby bylo racjonalnym odrzucanie brytyjskich produktow tylko dlatego, ze sa brytyjskie.
Pytanie o zapłodnienie jajek głupie nie jest :) Dla zainteresowanych - ani białe sznurki przy żółtku, ani jaśniejsza plamka na powierzchni żółtka, zwykle utrzymująca się na jego górnej stronie to nie jest zarodek. Zarodek to brązowo - czerwona i wyraźna plamka na tym jaśniejszym polu. Zwykle jajka odbiera się od kur codziennie i temperatura ich przechowywania uniemożliwia dalszy rozwój zarodka, który zatrzymany zostaje na etapie mikroskopijnej tarczki. Problem może wystąpić właśnie w chowie wiejskim, gdzie jajko może kura "zamelinować" na dłuższy czas i wypłynie po kilku dniach wysiadywania.
Myślę, że nie ma sensu eliminowanie np. brytyjskich produktów. A salmonella niestety zdarza się w każdym kraju. I tak jedynym zabezpieczeniem jest obróbka termiczna.
Nie eliminuję produktów tylko dlatego, że są brytyjskie :) W Polsce kupowałam jajka tylko i wyłącznie od jednego sprzedawcy, do którego miałam zaufanie, kiedy ich tam nie było rezygnowałam z kupna jajek w ogóle.
u nas w restauracji uzywamy niestety tylko trojek:/ i to w ilosciach 200 jajek na okolo 3 dni. te jajka sa obrzydliwe. widze ogromna roznice miedzy nimi a moimi domowymi free range. probowalam przekonac szefowa do innych jajek ale te sa najtansze, wiec nie chciala zamowic innych:(