Zarejestruj się

Aby dyskutować we wszystkich kategoriach, wymagana jest rejestracja.

 

Vanilla 1.1.4 jest produktem Lussumo. Więcej informacji: Dokumentacja, Forum.

    •  
      CommentAuthor_Fragile_
    • CommentTimeMay 22nd 2016
     permalink
    Frances: Kiedys uwazano, ze "cukier krzepi", dzis to najjwieksza trucizna. No co chwile sie to zmienia.


    I tak jest niestety ze wszystkim. A jak dodamy do tego lobby producentów żywności takiej czy śmakiej, marketing i ogłoszenia w prasie, że według "najnowszych doniesień amerykańskich naukowców" np. borówki mogą spowodować zmiany w trzustce i nie powinniśmy ich jeść, no to... No same wiecie co.
    .
    Ja mam to na bieżąco z moją mamą, która stale mi wciska jakieś kity z dietami, w każdą wierzy, każdą stosuje, a po jakimś czasie trafia na nowszą, lepszą i oczywiście NAJPRAWDZIWSZĄ. Tak było z dietą Kwaśniewskiego (doktora, nie prezydenta), z dietą Dukana (na której zjechała sobie nerki i teraz ma jedną pracującą), teraz ma jakąś nową, ja już nawet nie słucham. I te cykle się powtarzają, jedno przychodzi, inne odchodzi i tak w kółko.
    --
    •  
      CommentAuthorFrances
    • CommentTimeMay 22nd 2016
     permalink
    Frag, a pamietasz konkretniej o tych borowkach? Moi rodzice maja pelno krzaczkow i w zasadzie chlopaki borowki pochlaniaja kilogramami:shocked:
    --
    •  
      CommentAuthor_Fragile_
    • CommentTimeMay 22nd 2016 zmieniony
     permalink
    Nie no co Ty, Fran, ja tak tylko walnęłam :) A może w sumie powinnam puścić jakąś plotę :)
    .
    Ale zobacz:
    - mięso nie, bo faszerowane świństwami (tak, nie tylko wędliny)
    - owoce/warzywa pryskane
    - pszenica nie, no bo ten gluten okropny ;)
    - mleko/nabiał nie, bo też niezdrowy (zaśluzowuje - chociaż ostatnio czytałam o tym chyba na pogromcach mitów, że nie ma takiej opcji)
    - ryby - absolutnie, bo metale ciężkie

    Co jeść panie, co jeść? Chyba faktycznie pozostaje modyfikowana genetycznie kukurydza ;) Najlepiej firmy Monsanto, czy Monsatan jak to ładnie ją nazywają.

    SERIO - MODZIE, POPROSZĘ O PRZENIESIENIE NA WĄTEK O ZDROWYM ODŻYWIANIU. HAAALO?

    Treść doklejona: 22.05.16 20:45
    _Fragile_: ja tak tylko walnęłam :) A może w sumie powinnam puścić jakąś plotę :)


    No, ale same widzicie, wystarczy, że ktoś coś powie, na necie się rozniesie jak po wielkiej wiosce no i mamy ;) A jeszcze jak ktoś na ten temat książkę napisze i walnie kilka dopasowanych pod teorię naukowych badań to już klops. To trochę tak jak ze schizami z wątku o przyszłych mamusiach - za moich czasów było kilkadziesiąt razy pytanie, czy można zjeść ser pleśniowy, potem, że nie absolutnie, a dopiero po jakimś czasie się dowiedziałam, że w Polsce wszystkie sery tego typu pakowane są robione na mleku pasteryzowanym i to nie chodzi o sery pleśniowe same w sobie, a właśnie o owo mleko.

    Swoją drogą dzisiaj to chyba najbardziej cenię stronkę właśnie pogromców mitów ;))
    --
    •  
      CommentAuthorAgatella
    • CommentTimeMay 22nd 2016
     permalink
    PENNY: Daje do myślenia :) ? A przecież nie jesteśmy wyjątkowi, należymy do świata zwierząt do ssaków.

    PENNY: Żadne zwierze nie gotuje, tylko my ludzie :> Uważam, że generalnie to jest mało naturalne dla ludzi.


    No właśnie Penny o to się rozchodzi, że jesteśmy wyjątkowi ;) Bo jako jedyne ssaki jesteśmy rozumni. I jako jedyne ssaki potrafimy myśleć w sposób przełamujący pewne bariery. A nie daje ci do myślenia dlaczego to właśnie człowiek wymyślił medycynę i loty w kosmos? Naprawdę nie widzisz różnicy? ;) Myślę, że z tego samego względu zwierzęta nie powinny być dla nas jakimś niedoścignionym wzorem w kwestii diety. Bo jakby same miały wybór, to by pewnie się zamieniły z nami ;)

    Żadne zwierze nie gotuje.. Żadne zwierze nie czyta też książek i dzięki temu nie ma kłopotów ze wzrokiem. I z tego co kojarzę z jakiś filmów przyrodniczych żadne zwierze nie uprawia seksu dla przyjemności (choć kto tam wie ;)

    -

    Jestem jak najbardziej za prozdrowotnymi dietami, sama staram się jeść rzeczy dobre gatunkowo. Jestem z osób, które uwielbiają wytkniętą tu soczewice;)) Ale te nagonki na kolejne grupy produktów już mi się znudziły i dziękuję bardzo. Znam osoby, które żywią się całe dorosłe życie fatalnie, plus palą papierosy i mają się naprawdę świetnie! Nie chorują itd. A inne (takie jak ja) muszą się mocno natrudzić, żeby się czuć "zdrowo":/
    Penny, jak najbardziej szanuję twoje poglądy, skoro się z nimi dobrze czujesz, ale za chiny nie potrafię zrozumieć, jak można dążyć do wyeliminowania ze swojego życia gotowania w ogóle. Może za mało wiem - być może ;) Chcesz zostać weganką żywiącą się surowizną? Chciałabym zobaczyć twoje wyniki krwi za 10 lat (serio, bez ironii).
    •  
      CommentAuthorPENNY
    • CommentTimeMay 23rd 2016 zmieniony
     permalink
    Agatella: No właśnie Penny o to się rozchodzi, że jesteśmy wyjątkowi ;) Bo jako jedyne ssaki jesteśmy rozumni. I jako jedyne ssaki potrafimy myśleć w sposób przełamujący pewne bariery. A nie daje ci do myślenia dlaczego to właśnie człowiek wymyślił medycynę i loty w kosmos?

    Kiedyś myślałam podobnie. Może dlatego, że miałam tak wpajane od małego. Uczono mnie w szkołach o wyjątkowości człowieka, o jego podbojach terytorialnych, jego wielkości, wynalazkach i majestacie. Potem poszłam na studia, pouczyłam się trochę o tym człowieku, który żył sobie kiedyś, a który genetycznie był identyczny jak my. I zaczęłam się zastanawiać co ta inteligencja zrobiła z nami, ze światem. W moim odczuciu nie czyni nas ona wcale lepszymi. Cieszymy się nią i w kółko o tym rozprawiamy. Czujemy wyższość, dumę, bo rozwiązujemy skomplikowane zagadki tego świata, bo latamy na Księżyc. Ludzie uzurpują sobie prawo do bycia wyjątkowymi, bo potrafią wiele, bo Bóg tak powiedział, bo wynaleźliśmy mikrofalówkę, bo umiemy czytać/pisać. To ma nas czynić wyjątkowymi na tle innych stworzeń. Lubimy w ten sposób o sobie myśleć. W glorii i chwale zeszliśmy z drzewa, wyszliśmy z buszu nadzy i podbiliśmy ten piękny świat. Po drodze coś poszło nie tak i zniszczyliśmy go...nadal to robimy. Jest tyle zła na świecie, a to całe zło pochodzi od inteligentnego człowieka ponoć. Żadne stworzenie w historii życia na Ziemi nie było tak okrutne, zachłanne i egoistyczne jak istota ludzka. Wyrządziliśmy sobie ogromną krzywdę, za którą dziś płacimy wysoką cenę. To się odbija już teraz na nas, naszych dzieciach. Strach myśleć co będzie za 100 lat. Gdzieś się pogubił człowiek, w domyśle zgubiła nas na inteligencja. Skoro jesteśmy ponad zwierzętami, to gdzie jest nasza empatia, inteligencja emocjonalna i współczucie dla innych istot żywych(roślin,ludzi,zwierząt). Ta inteligencja powinna być dobrze używana, a nie jest. Chcemy więcej i więcej, nie ma w tym żadnej pokory. A pokora to ponoć też nasza cecha gatunku. Osobiście nie czuję się lepsza od żaby czy krowy na pastwisku. Moje życie nie jest bardziej wartościowe od każdego innego.
    Agatella: Myślę, że z tego samego względu zwierzęta nie powinny być dla nas jakimś niedoścignionym wzorem w kwestii diety. Bo jakby same miały wybór, to by pewnie się zamieniły z nami ;)

    Nie sądzę by taki lew czy krokodyl chciał zamienić smaczną antylopę na puszkę konserwy, po której by się pochorował :) Uważam wręcz odwrotnie. Przynależymy do świata zwierząt bardziej niż nam się wydaje i nic tego nie zmieni. Myślę, że powrót do pewnych naturalnych dla nas spraw wyszedł by nam dobre.
    Agatella: Żadne zwierze nie gotuje.. Żadne zwierze nie czyta też książek i dzięki temu nie ma kłopotów ze wzrokiem. I z tego co kojarzę z jakiś filmów przyrodniczych żadne zwierze nie uprawia seksu dla przyjemności (choć kto tam wie ;)

    Ale jakie to ma znaczenie :) Czy seks czyni nas wyjątkowymi, bo sprawia nam przyjemność? Nie sądzę, to po prostu jakaś cecha, która opisuje człowieka jako gatunek. Ośmiornice są mistrzyniami kamuflażu. Nie dość, że zmieniają w sekundę ubarwienie, to potrafią ze swoim ciałem zrobić 3 D, tak by się upodobnić do otoczenia, są niesamowite :D To jest wyjątkowa cecha, chyba jako jedyne potrafią to robić, a jakoś nikt się tym nie zachwyca i nie pisze peanów na ten temat, choć jest to zjawisko ponad przeciętne w świecie zwierząt. A człowiek wielbi siebie ponad wszystko i wszystko "człowieczeństwem" usprawiedliwia, bo mu się należy, bo jest taki wyjątkowy i może wszystko. A ile krzywdy wyrządził sobie i innym pisać nie trzeba. Chodzi mi o to, że jest wiele zwierząt które potrafią robić takie cuda, o jakiś człowiek może pomarzyć. Weźmy taką orientację w terenie. Niektóre gatunki ptaków czy ryb przemierzają tysiące kilometrów, bez mapy, kompasu i gpsa. Człowiek współczesny z miasta by się trzy razy zgubił i umarł z głodu. Nie czyni to jednak tych stworzeń lepszymi od nas, są po prostu inne i inaczej natura je ukształtowała.
    Agatella: Penny, jak najbardziej szanuję twoje poglądy, skoro się z nimi dobrze czujesz, ale za chiny nie potrafię zrozumieć, jak można dążyć do wyeliminowania ze swojego życia gotowania w ogóle. Może za mało wiem - być może ;)

    Ja na to patrzę bardziej całościowo, przyziemnie wręcz (w sensie takim, że nie uważam tego za coś wyjatkowego, tylko właśnie bardziej pierwotnego i naturalnego). Oczywiście też przez pryzmat tego co człowiek robi drugiemu człowiekowi czy zwierzętom. Nie jem zwierząt, bo nie muszę, bo jest mi ich szkoda. Chciałabym jeść jak najwięcej surowych warzyw, owoców, nie wiem orzechów i tak dalej :) bo koniec końców uważam, że do tego człowiek został w dużej mierze ukształtowany przez ewolucję. Nie przekonuje mnie nawet argument o wszelkich dodatkach wsadzanych w roślinne uprawy. Koniec końców nawet kawałek mięsa na naszym talerzu też kiedyś jadł to samo.

    Gdzieś kiedyś nie było ferm kurczaków, sera żółtego w kostce ani butelek z wodą, a mimo to żyliśmy w ten sposób długo. Są ludzie którzy nadal tak żyją i mają się dobrze. Jesteśmy chyba jedynymi stworzeniami, które uważają, że muszą jeść wszystko co jest żywe i w dużych ilościach koniecznie, żeby przetrwać. Jest taki wybór, że głowa boli, a mimo to jesteśmy raczej schorowanymi istotami. Czasem mniej znaczy więcej. Tu chodzi mi o ilość marnowanego jedzenia, temat rzeka :)

    Wybór ma każdy. Nie trzeba dążyć do bycia weganem. Nikt nikogo do tego nie zmusi. W mojej głowie siedzi takie coś:

    Skoro człowiek szczyci się tak swoją inteligencją, to niech jej używa na co dzień :) Niech je mięso, jeśli się z tym lepiej czuje. Może poszukać innej sfery życia i znaleźć w niej takie punkty, które można zamienić czy ulepszyć. Po to, żeby być w porządku wobec natury, która nas stworzyła. Ja mam do niej ogromny szacunek, czuję, że jestem jej coś winna. Kiedyś nie myślałam o tym, żyłam sobie z dnia na dzień. Nie raz mi tu na forum zwracana uwagę na to, że żyję sobie na odludziu, że jest mi łatwiej, bo mam ogródek i tak dalej. Że mogę żyć bardziej "eko". Ale naprawdę nie trzeba robić wzniosłych rzeczy sto razy dziennie, by ulżyć tej ziemi naszej :) można się zastanowić po prostu i małymi krokami, zrobić coś żeby było lepiej. Jest ładna pogoda, to pojadę do pracy rowerem, dla siebie i innych. Nie chcę tu nawet czytać komentarzy o korkach, dzieciach i tak dalej :) że się czegoś nie da. Bo pewnie, ze się nie da, nie każdy lubi rower, nie każdy może i ja to rozumiem. To tylko prosty przykład, można zrobić coś zupełnie innego :> Cokolwiek byle nie szukać wymówek:)
    [
    Agatella: Chcesz zostać weganką żywiącą się surowizną? Chciałabym zobaczyć twoje wyniki krwi za 10 lat (serio, bez ironii).

    Och żeby tak wszyscy którzy jedzą to co jedzą, mieli takie świetne wyniki krwi :) Agatella no proszę Cię, nie ma reguły przecież na nic:) Swoją drogą jak to się dzieje, że cały świat zwierząt nie je niczego gotowanego, smażonego, przerobionego, a jakoś życie trwało od milionów lat. Czytałam kiedyś wypowiedź pewnego weta,który opowiadał, że psy i koty, które jedzą gotowane jedzenie oraz resztki ze stołu, zapadają na choroby typowo ludzkie. Taka ciekawostka. Dorosła żyrafa całe życie wpiernicza zielone, a jaka wysoka :P grama mięsa nie je :) Nie wiem czy zostanę weganką :) to jest trudne, bo lata przyzwyczajeń robią swoje. A już bycie osobą, która je tylko surowe rzeczy to jest hard level :) natomiast są ludzie jednak, którzy tak jedzą i naprawdę nic im nie dolega :>
    Agatella: Znam osoby, które żywią się całe dorosłe życie fatalnie, plus palą papierosy i mają się naprawdę świetnie! Nie chorują itd. A inne (takie jak ja) muszą się mocno natrudzić, żeby się czuć "zdrowo":/

    A dla mnie to taki sam argument, że koleżanka nie myła zębów i próchnicy nie ma, a kolega woził dziecko nie zapięte i nie było wypadku. Chodzi im o to, że jeśli mam wybór to wybiorę coś zdrowszego :) I żeby nie było, zjem sobie czasem batona czy coś innego słodkiego :P
    -- Zapraszam na mój blog Powrot do jaskini
    •  
      CommentAuthorEwasmerf
    • CommentTimeMay 23rd 2016
     permalink
    Penny, i tak bedziesz zyla tylko do smierci;-P
    a z tymi jajkami odpowiedzialas? albom przegapila
    -- ;
    •  
      CommentAuthorPENNY
    • CommentTimeMay 23rd 2016
     permalink
    Ooo przegapiłam o jajkach :) jem je. I chyba bym zwymiotowała jakbym musiała wciągnąć na surowo :P Ale jest jedno ale: są ludzie, którzy powiedzmy jedzą robaki, pająki i insze cuda :) Ja bym chyba nie zeżarła, ale myślę że to jest kwestia przyzwyczajenia. Jakby mi ktoś od malucha dawał upieczonego ptasznika albo żywą tłustą larwę motyla, to pewnie bym się nim zajadała ze smakiem. A już w szczególności,kiedy pożywienia nie byłoby pod dostatkiem. To i bym pewnie doceniła. Zastanawiam się czy kiedyś, dawno temu ludzie jedli surowe jaja. Nikt mi już nie odpowie na to pytania, wiadomo :)

    Tak jak pisałam. Być może jesteśmy w jakiejś fazie przywyczajania się do gotowanego jedzenia. Ale to są jakieś początki i długa droga przed nami. Patrząc na ilość ziół na trawienie, ulgiksów i masy innych wspomagaczy trawienia/odchudzania/wspomagania wypróżniania, śmiem twierdzić, że jest coś nie tak. O chorobach już wspominałam. Poza tym naprawdę człowiek stosunkowo niedawno zaczął "ogrzewać" jedzenie. I pewnikiem to ogrzewanie zaczęło się, gdy wyszliśmy z ciepłej Afryki, albo chwilę przed tym. W każdym razie w skali czasu, to jest oddech temu.

    Ja podziwiam ludzi, którzy lecą na surowym jedzeniu. Ja na razie staram się jeśc jak najwięcej, ale kocham na przykład gorące zupy miłością wielką. Nie wiem jak to będzie :P
    Ewasmerf: Penny, i tak bedziesz zyla tylko do smierci;-P

    :tongue:
    -- Zapraszam na mój blog Powrot do jaskini
    •  
      CommentAuthorAgatella
    • CommentTimeMay 23rd 2016
     permalink
    Penny ja mam wrażenie, że ciebie to nie-gotowanie ciągnie dla samego faktu, a nie jest to poparte faktyczną twoją potrzebą. Bo jeśli lubisz gorące zupy, dobrze się po nich czujesz, to nie wiem, po co je eliminować. Albo podziwiać ludzi, którzy to robią. Jeśłi bys zauważyła, że po żywieniu się surowymi warzywami, owocami i orzechami stan twojego zdrowia i samopoczucia jest jak nigdy dotąd, to może warto. Ale dla samego faktu gra jest nie warta świeczki.
    PENNY: już bycie osobą, która je tylko surowe rzeczy to jest hard level :) natomiast są ludzie jednak, którzy tak jedzą i naprawdę nic im nie dolega :>

    Z tego co wiem, tacy ludzie mają bardzo poważne niedobory składnikow pokarmowych. Ale specjalistą nie jestem, w każdym razie bała bym się zaryzykować na własnym zdrowiu. Może ewentualnie jakaś parodniowa dieta czy coś w tym stylu.
    Ludzie zaczęli gotować, bo odkryli właściwości ognia. Jak zwierzęta je"odkryją" to też zaczną to gotować ;)
    Poszperałam w googlu z ciekawości i oto okazuje się, ludzie gotują 1,9 miliona lat (najnowsze badania na harvardzie na to wskazują). Więc nie mów mi o jakiś przejściowych modach ;) Przejściową modą jest właśnie pomysł na niegotowanie. Choć oczywiście, jak masz na to ochotę, to twoja sprawa, nie krytykuję. Odnoszę się tylko do tworzenia ideologii do tego wszystkiego. Że np. mleko to wydzielina, więc feee, a jajo to już ok? To też przecież wydzielina kury, tyle że w skorupce ;)
    •  
      CommentAuthorEwasmerf
    • CommentTimeMay 23rd 2016
     permalink
    wywod i perspektywa Agatelli jest duzo bardziej logiczna od twojej Penny

    Treść doklejona: 23.05.16 15:00
    PENNY: Ja podziwiam ludzi, którzy lecą na surowym jedzeniu.

    a dla mnie to umartwianie sie. asceza. w imie czego?
    -- ;
    •  
      CommentAuthorFrances
    • CommentTimeMay 23rd 2016
     permalink
    Mowisz Penny, zemy zwierzeta. Pytanie tylko czy mmiesozerne? Roslinozerne? Czy wszystkozerne?
    Mnie tez mocno zastanawia fakt czemu mleko jako wydzielina innego ssaka jest bleee, a jajo jako komorka jajowa ptaka juz ok?:shocked: intryguje mnie to strasznie:wink:
    A mam jeszcze do Was pytanie. Serio, ale tak serio z reka na sercu smakuje Wam takie zarcie typy "zdrowe, surowe trawy"? Patrzac tylko i wylacznie na walory smakowe. Bo rozumiem, ze mozna jesc zdrowo z roznych pobudek, ale ze wzgledu na walory smakowe to mi sie az wierzyc nie chce:wink: gdyby obie rzeczy byly zdrowe i dobrze na Was wplywaly to co wybieracie czekolade czy fasole?:wink:
    --
    •  
      CommentAuthorAgatella
    • CommentTimeMay 23rd 2016 zmieniony
     permalink
    Frances, ja nie odpowiem, bo warzywa strączkowe kocham miłością dozgonną. Ale ugotowane oczywiście ;)
    Choć jednak myślę teraz, że żarła bym w takim przypadku jak opisujesz czekoladę, a od czasu do czasu fasolę dla złamania smaku hehe
    --
    Inna rzecz to taka, że jeśli się zrobi detoks od cukru, to organizm się od niego odzwyczaja i zaczyna doceniać inne smaki. Wtedy można zacząć czerpać przyjemność z owoców itd. Ja tak mam, że jak uda mi się np. miesiąc bez cukru żyć (ale nie bez słodkiego - bo np trochę miodu), to nieraz mi się nie dobrze robi, jak pomyślę o czekoladzie. Ale wystrczy, że zjem jej wtedy kawałek i nałóg niestety wraca :/
    •  
      CommentAuthorPENNY
    • CommentTimeMay 23rd 2016 zmieniony
     permalink
    Agatella: ludzie gotują 1,9 miliona lat

    O.O O.O O.O
    Agatella poszperaj najpierw kiedy powstali ludzie, bo ta informacja jest nieprawdziwa po prostu. 1,9 mln lat temu człowieka w ogóle nie było... ale to szczegół. Oraz pisanie o gotowaniu w kontekście zjedzenia czegoś przypadkowo przypalonego jest po prostu chybione. Takie mięso na sawannie to nawet lew zje czy hiena i czy świadczy to o jego umiejętności gotowania? Ja pisałam o długotrwałej intencjonalne obróbce termicznej roślin i mięsa w naczyniu specjalnie do tego przeznaczonym. W czym mieliby ci domniemani ludzie niby gotować? W dłoniach nad ogniskiem? Ty piszesz o hominidach, nie o ludziach nam współczesnych. Wiem do którego artykułu się odniosłaś, bo to pierwszy lepszy który wyskakuje.... Przeczytałam go dokładnie i w sumie się on kupy nie trzyma.

    Prymitywni przedstawiciele rodzaju ludzkiego przyrządzali pierwsze gorące posiłki ponad 1,9 miliona lat temu

    I chwilę później czytamy :) :

    Najbardziej przekonujące dowody sugerują, że ludzie zaczęli używać ognia około 400 tysięcy lat temu, choć natrafiono także na wcześniejsze tropy, w tym pozostałości po ogniskach w Izraelu rzekomo sprzed 790 tysięcy lat.

    Nie wiem kto to pisał, ale komuś chyba się pomyliło używanie ognia w ogóle... z gotowaniem. Napisane na kolanie z dosyć chwytliwym tytułem. Człowiek rozumny Homo Sapiens Sapiens powstał 40 ooo lat temu...

    Ponadto autorzy piszą o możliwościach, a nie o pewniku:

    Naukowcy uważają, że zmiany zarówno wielkości zębów, jak i długości spożywania posiłków, mogły być skutkiem wynalezienia ognia.

    Kiedy prymitywni ludzie nauczyli się gotować, nie potrzebowali już dużych, tylnych trzonowców do rozdrabniania twardego pokarmu i nie musieli przeżuwać przez wiele godzin

    Można sobie pod jeden jakiś wycinek badań podciągnąć całą wielką teorię, ale lepiej chyba patrzeć przez pryzmat wielu badań i całościowo. Jakby spojrzeć przez pryzmat naszych oczu i tego jak widzimy kolory, to znowu klops. Owocożerne istoty jak złoto.... A może zaczęli jeść miękkie owoce(walę tutaj przykład jakikolwiek, nie wiem tego) i nie potrzebowali dużych tylnych zębów, a może a może... Odkrycie ognia i jednoczesne zmniejszenie trzonowców nie jest niestety niezbitym dowodem na gotowanie. Równie dobrze, może być to zbieg okoliczności albo przyczyna tkwiła gdzieś zupełnie indziej. No ale mniejsza o to, bo też by można pisać o tym długo. W ogóle jakbym miała przysiąść to bym chyba w tydzień nie napisała co o tym myślę, czego się dowiedziałam, co wyczytałam, co wygrzebałam w ziemi i nie tylko i tak dalej, po prostu ciężko mi ująć to nawet w 1000 zdań. Mnie pochodzenie człowieka po prostu pasjonuje, czasy dawne w których żył interesują mnie niesamowicie od wielu lat. Masa informacji przeczytałam, z każdej coś wyciągnęłam. Moje przemyślenia nie są oparte na jednym artykule, ale na latach zbierania informacji. W jakimś kierunku "poszłam" w końcu i mi się to składa w coś logicznego, nie tylko mi zresztą. Nikt nie musi się ze mną zgadzać, ale nie podawajmy tutaj informacji że ludzie gotowali 1,9 mln lat temu, bo mnie aż trzęsie :)

    Fakt jest jeden i niezbity: zaczęto gotować na ogromną skalę, w momencie pojawienia się naczyń. I teraz Agatella wyszukaj sobie kiedy to się stało i potem będziemy rozmawiać.

    I ciągle powtarzam: stań sobie na golasa bez wszystkich udogodnień współczesności. Wybierz jakieś ciepłe miejsce tropikalne, bo z takiego "wyszliśmy" i pomyśl co byś mogła zjeść. To jest proste, nie potrzeba do tego żadnych badań, bo to jest logiczne i proste. To że odzialiśmy się w skóry i poszliśmy w świat jakiś czas temu, to jest osobna bajka i ja w ogóle nie o tym piszę...
    Agatella: dobrze się po nich czujesz,

    Nigdzie nie napisałam, ze się dobrze po nich czuję, napisałam, że je kocham jeść ;)
    Agatella: Z tego co wiem, tacy ludzie mają bardzo poważne niedobory składnikow pokarmowych.

    Ja wiem również, że dziesiątki ludzi są chorych, a teoretycznie odżywiają się ok.
    Agatella: Więc nie mów mi o jakiś przejściowych modach ;) Przejściową modą jest właśnie pomysł na niegotowanie.

    A Ty dalej o modzie, a ja w ogóle nie o tym. No nie dogadamy się, nie po raz pierwszy zresztą.

    Dałam Eeee za kompletnie nieprawdziwą informację, nie dlatego że coś mam do Ciebie, żeby nie było...

    Treść doklejona: 23.05.16 15:41
    Frances: Mnie tez mocno zastanawia fakt czemu mleko jako wydzielina innego ssaka jest bleee, a jajo jako komórka jajowa ptaka juz ok? intryguje mnie to strasznie

    Dziewczyny a czy Wy nie widzicie różnicy pomiędzy jajkiem ptaka, orzechem, nogą słonia a mlekiem? Które ma hormony i taki skład który pasuje tylko dla ssaka jednego gatunku i tylko dla niego natura go stworzyła. Nie widzicie, że żaden inny ssak tego nie robi, nie zastanawia Was to? Prosta analiza porównawcza. Nie wiem w sumie po co ja się pytam... Wy już wiecie przecież, jestem lekko skonfundowana.
    Frances: Serio, ale tak serio z reka na sercu smakuje Wam takie zarcie typy "zdrowe, surowe trawy"? Patrzac tylko i wylacznie na walory smakowe.

    Tak serio. I napiszę jeszcze jedno, zaczyna mnie wkurzać to ogromne zdziwienie... serio ;/
    Frances: gdyby obie rzeczy byly zdrowe i dobrze na Was wplywaly to co wybieracie czekolade czy fasole?

    Fasolę o zgrozo, nie lubię czekolady, jestem ufoludkiem. Sorki za zgryźliwość, nie rozumiem tych pytań...

    Treść doklejona: 23.05.16 15:42
    Ewasmerf: a dla mnie to umartwianie sie. asceza. w imie czego?

    Ej ja tu nie pasuję serio, jaka asceza, jakie umartwianie...
    -- Zapraszam na mój blog Powrot do jaskini
    •  
      CommentAuthorFrances
    • CommentTimeMay 23rd 2016
     permalink
    Ale Penny, idac tym tropem, czy zatem nie powinnismy bracpod uwage tego, ze jednka zyjemy wlasnie w innej strefie klimatycznej? Byc moze letem, w upaly wystarczy nam arbuz, ale zima chce kotleta:wink: choc dzis niby upal, a ja mialam ochote na karkowke po zydowsku:wink:
    A ustosunkujesz sie do jaja? Mnie to strasznie interesuje, bo idac Twoim tokiem myslenia to takie jajo powinno byc bardziej obrzydliwe niz mleko krowie:wink:
    --
    •  
      CommentAuthorPENNY
    • CommentTimeMay 23rd 2016 zmieniony
     permalink
    Fran ustosunkowałam się do jaja wcześniej oraz do pierwszej części Twojego wpisu wyżej. Mam wrażenie, że muszę udowodnić, że nie jestem żyrafą :(

    Treść doklejona: 23.05.16 15:52
    Frances: czy zatem nie powinnismy bracpod uwage tego, ze jednka zyjemy wlasnie w innej strefie klimatycznej?

    Pisałam o tym wcześniej, ze być może jesteśmy w procesie adaptacji do gotowanego jedzenia i że proces jest w powijakach. Ale Agatella znalazła informację, temu zaprzeczającą, do której również już się odniosłam. Myślę również, że można sobie zbilansować jedzenie i w takim klimacie, bo wybór jest teraz ogromny. Ale to jest kwestia przestawienia myślenia, w ogóle chyba też stylu życia. Ja nie wiem co Was tak dziwi? Niech sobie Ci ludzie jedzą surowe jak chcą, dlaczego się tak upieracie, że na pewno się pochorują, że się umęczają, że są w jakiś sposób zabiedzeni...
    -- Zapraszam na mój blog Powrot do jaskini
    •  
      CommentAuthorAgatella
    • CommentTimeMay 23rd 2016
     permalink
    PENNY: No nie dogadamy się, nie po raz pierwszy zresztą.

    Wybacz, ale nie pamietam, bysmy sie kiedys "nie dogadywaly". Dla mnie to zwykla rozmowa, bez zbednych emocji, czy wycieczek personalnych. Ile ludzi tyle opinii i nie trzeba sie we wszystkim zgadzac. Zaden to argument dla mnie w dyskusji.
    --
    Po prostu Penny masz inne poglady niz powiedzmy wiekszosc. Dlatego rodza sie pytania. Ja osobiscie nie znam osoby, ktora by wybrala ta "zielenine" zamiast czekolady, jesli obie bylyby rownie zdrowe.
    •  
      CommentAuthorFrances
    • CommentTimeMay 23rd 2016
     permalink
    Penny, ale mi nie chodzilo o jedzenie gotowanego czy surowego jajka tylko dlaczego jaja nie traktujesz jak "wydzieliny" a mleko juz tak?
    --
    •  
      CommentAuthorPENNY
    • CommentTimeMay 23rd 2016 zmieniony
     permalink
    Agatella: Ja osobiscie nie znam osoby, ktora by wybrala ta "zielenine" zamiast czekolady, jesli obie bylyby rownie zdrowe.

    No widzisz, mamy widocznie różnych znajomych. Ja znam i to nie jedną. Wiem, ze zaraz pomyślicie,no nie może być.
    Agatella: Wybacz, ale nie pamietam, bysmy sie kiedys "nie dogadywaly".

    Wydaje mi się, że już raz miałyśmy dyskusję dość emocjonującą. Przynajmniej jej końcówka taka dla mnie była. Głowy sobie uciąć nie dam, ale odbyłyśmy tu jedną dyskusję.
    Agatella: Dlatego rodza sie pytania

    Ale co innego pytania, a co innego jakieś ogromne zdziwienie, jakby co najmniej pisała o jedzeniu piasku. Przecież mówię o warzywach, owocach, nasionach, surowych, co w tym dziwnego?
    Frances: Penny, ale mi nie chodzilo o jedzenie gotowanego czy surowego jajka tylko dlaczego jaja nie traktujesz jak "wydzieliny" a mleko juz tak?

    Bo wydzielina to jest naukowe określenie mleka :neutral:

    Proszę cytat w wikipedii:

    Mleko – wydzielina gruczołu mlekowego samic ssaków, pojawiająca się w okresie laktacji.

    I dla przykładu: gruczoły potowe wydzielają wydzielinę zwaną potem. Cała filozofia, niczego sobie nie dorobilam.
    -- Zapraszam na mój blog Powrot do jaskini
    •  
      CommentAuthorAgatella
    • CommentTimeMay 23rd 2016
     permalink
    Ano na pewno bywaly dyskusje, ale nie ma co sobie przypinac metek, ze sie nie dogadujemy czy cos ;) Jakbym tu sie ze wszystkimi we wszystkim zgadzala, to pewnie po tygodniu by mi sie znudzilo..
    .
    I faktycznie, wzbudzilas moje ogromne zdziwienie, co tu kryc;)
    •  
      CommentAuthorPENNY
    • CommentTimeMay 23rd 2016 zmieniony
     permalink
    I ostatnia już rzecz. Wszystkie warzywa i owoce oraz mięso tracą masę wartości odżywczych w trakcie gotowania. Pomidorom chyba tylko to dobrze robi. Więc tym bardziej nie rozumiem zdziwienia. Więcej witam i minerałów jest w jednej marchewce surowej niż zapewne w trzech ugotowanych. Dobra idę na spacer.

    Treść doklejona: 23.05.16 16:50
    Agatella: I faktycznie, wzbudzilas moje ogromne zdziwienie, co tu kryc;)

    No, ja nie kumam tego zdziwienia serio. Jeden chce jeść mięso, inni nie. Ktoś lubi kasze różne, ktoś nie. I tak dalej.
    Agatella: Jakbym tu sie ze wszystkimi we wszystkim zgadzala, to pewnie po tygodniu by mi sie znudzilo..

    No ja wiem :) ale kurde czy nie możemy porozmawiać bez tych pytań, czy aby na pewno będę zdrowa albo czy aby na pewno i sto procent i serio wolę fasolę :) jak już raz napisałąm, to po co drążyć.
    Agatella: Ano na pewno bywaly dyskusje, ale nie ma co sobie przypinac metek, ze sie nie dogadujemy czy cos ;)

    Ja pamiętam z tamtej dyskusji emocje ogromne, być może tylko swoje :P i dlatego tak napisałam teraz, nie chciałam Cię urazić, naprawdę :)
    -- Zapraszam na mój blog Powrot do jaskini
    •  
      CommentAuthor_Fragile_
    • CommentTimeMay 23rd 2016
     permalink
    Podczas gotowania na parze nie tracą właściwości.
    .
    Ja z telefonu więc tylko do Fran - jestem slodyczoholikiem, wiec naturalne, ze czekolada ponad fasolę. Ale jak mi dasz awokado i czeko to już wybiorę awokado. I serio - co już u mnie widzialas pod wykresem lubię kaszę, jaglaną też, z truskawkami i na ciepło - nie ma lepszej rzeczy. Albo na słono z fetą i orzechami. Kocham szpinak z czosnkiem. Uwielbiam gulasz z brązowej soczewicy albo zupę z czerwonej... fast food mnie kompletnie nie rusza, ale raz na ruski rok pójdę z mężem na Qurrito. Wybiorę każdą rybę ponad mięso, bo za tym drugim nie przepadam. Wybiorę owoce morza nad ciastko ;))) takie smaki mam po prostu - na moje szczęście lubię raczej zdrowe rzeczy, chłopaki też. Ale też zdaje sobie sprawę z tego, ze to moje niby-zdrowe do końca zdrowe nie jest ze względu na to, co pisałam wcześniej.
    --
    •  
      CommentAuthorAgatella
    • CommentTimeMay 23rd 2016
     permalink
    PENNY: a pamiętam z tamtej dyskusji emocje ogromne, być może tylko swoje :P i dlatego tak napisałam teraz, nie chciałam Cię urazić, naprawdę :)

    W żadnej mierze mnie nie uraziłaś, jak też nie chciałam ciebie urazić swoim zdziwieniem ;)
    No nic nie poradzę na to, że martwiłabym się o zdrowie osoby raczącej się tylko i wyłącznie surowizną i w dodatku weganki. Jak już pisałam wcześniej, być może nie wiem wszystkiego..
  1.  permalink
    Ja też wybiorę fasolę a nie czekoladę;) I rozumiem co mówi Penny. Zapędzilismy się, w jedzeniu także. Chciałabym jeść jak ludzie pierwotni, przyzwyczajenia jednak chyba są silniejsze
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeMay 23rd 2016
     permalink
    To ja jestem nienormalna, bo ja słodyczy nie lubię i nigdy nie wybrałabym czekolady mając ja do wyboru z czymkolwiek :P...
    --
    •  
      CommentAuthor_figa
    • CommentTimeMay 23rd 2016
     permalink
    Ja nadal nie rozumiem czemu mleko jest be a jajko cacy. Konsekwentne podejście wykluczyłoby jedno i drugie. Mleko nie jest stworzone jako pokarm dla ludzi i jajko tez nie jest. Ale ludzie żarłoki szukają dobrych źródeł białka i wyżerają zwierzętom pokarm młodych (mleko), przyszłe młode( jajka) i ich samych (mięso).
    -- "Jeśli nóż otwiera ci się sam w kieszeni, to może lepiej go nie noś."
    •  
      CommentAuthorFrances
    • CommentTimeMay 23rd 2016
     permalink
    Wielkie oooo figa, bo ja chyba nie umiem wytlumaczyc dlaczego mnie to interesuje. A jajko to niby co? Komorka jajowa. Mieso to miesien itd.:wink:
    --
    •  
      CommentAuthor_Fragile_
    • CommentTimeMay 23rd 2016 zmieniony
     permalink
    Ja też nie rozumiem dlaczego mleko brzydzi, a jajko nie? Z dwóch rzeczy to raczej jako powinno być bardziej "obrzydliwe" jak to Krasnal mówi, bo wychodzi jednak z dupki ;) Nie wiem, może to ja jakaś dziwna jestem, bo zjem ośmiorniczki, zjem jajko na surowo, larwy pewnie też bym spróbowała, bo podobno fajnie chrupią i są dobrze przyrządzone (i mają dużo białka). Z jedzenia niewiele rzeczy jest mnie w stanie obrzydzić - pająki jedynie chyba i jakieś robale w stylu wijów. A tak to i to pokarm i to pokarm. A opracowania dotyczące rzekomej szkodliwości mleka już w ogóle do mnie nie przemawiają.
    .
    Jeśli chodzi o surowe pożywienie - tak jak pisałam, w dzisiejszych czasach to wcale nie jest zdrowsze. Nie tak dawno temu oglądałam film dokumentalny, gdzie pokazywali, że spryskiwanie to pikuś - już sama ziemia jest potwornie zanieczyszczona. Z "eko" też różnie bywa, ale to chyba Mooniia ładnie wyłuszczyła też na tym wątku.
    .
    Nie ma się co łudzić, do czasów kiedy jedzenie było samą naturą i było super zdrowe już nie wrócimy - za dużo szkód ludzie poczynili, za dużo rzeczy poszło do przodu, żeby teraz móc to cofnąć.
    --
    •  
      CommentAuthor_figa
    • CommentTimeMay 23rd 2016 zmieniony
     permalink
    Kiedyś słyszałam historię dotyczącą jajek, koleżanka w pracy opowiadała, że kupiła jajka od baby, a w tych jajkach były już rozwinięte kurczaki:/Obrzydziło mi to jajka na dłuższy czas a jajecznicy nie jem do tej pory.

    Ja jednak wierzę, że można ewoluować ku zdrowszemu trybowi życia i większej dbałości o naturę, dojdziemy do tego, bo inaczej się wykończymy z tym syfem który jest obecnie.
    -- "Jeśli nóż otwiera ci się sam w kieszeni, to może lepiej go nie noś."
    •  
      CommentAuthorJaheira
    • CommentTimeMay 23rd 2016
     permalink
    Penny, ja Ci bardzo zazdroszczę takiego poukładania w głowie i takiej determinacji by żyć jak najbliżej natury. Bo u Ciebie to nie tylko kwestia żywieniowa, u Ciebie to po prostu takie holistyczne podejście do tej sfery.
    Jednak o ile rozumiem,że wybierasz taki styl życia, o tyle trochę nie rozumiem argumentacji, którą przytaczasz.
    Myślę, że z tym poddawaniem żywności obróbce cieplnej to chyba jest tak,że dzięki temu człowiek mógł do swojego menu wprowadzić nowe pożywienie, dotąd niedostępne(ot, np.wspomniana wcześniej soczewica). Co za tym idzie, zapewnił sobie możliwość przetrwania w różnej szerokości geograficznej.
    Często odwołujesz się w dyskusjach do współcześnie żyjących w dżunglach plemion- nawet one korzystają z ognia do przygotowywania potraw. Ja myślę,że człowiek instynktownie wybrał to, co dla niego dobre. Ten człowiek kiedyś, gdy wybierał ogień.
    Poddajesz pod wątpliwość szkodliwość mleka. OK, są na pewno osoby, którym ono nie służy, ale należy pamiętać, że z jakiegoś powodu człowiek pije mleko tylko kilku wybranych ssaków- na szybko licząc, chyba 5. Myślę,że to też powinno dawać do myślenia.
    Co do spożywania mleka ssaków przez inne ssaki- popatrz, są przypadki, gdzie np, suka wykarmia kociaka, kotka szczenię, itp.... Czyli chyba jednak mleko nie jest takie szkodliwe. Problem w tym,że wśród ssaków raczej nie dochodzi do symbiozy międzygatunkowej i nie mają one instynktu wobec przedstawicieli innego gatunku.
    Kolejna rzecz- patrząc na stan naszego uzębienia możemy dochodzić do tego, w jaki sposób człowiek się żywił dawno temu. Z jakiegoś powodu mamy kły. Czy w związku z tym powinniśmy rezygnować ze spożywania mięsa?

    W sumie to ciekawy temat do dyskusji, bo jeśli zrezygnować z mleka, mięsa, nie używać ognia, to gdzie w naturze szukać źródła łatwo przyswajalnego białka?
    --
    •  
      CommentAuthorAgatella
    • CommentTimeMay 23rd 2016
     permalink
    Jaheira: W sumie to ciekawy temat do dyskusji, bo jeśli zrezygnować z mleka, mięsa, nie używać ognia, to gdzie w naturze szukać źródła łatwo przyswajalnego białka?

    Bardzo dobre pytanie.. Kiedys chyba polowali na jakies zwierzeta i po prostu surowe jedli.. Albo ryby.
    •  
      CommentAuthorPENNY
    • CommentTimeMay 23rd 2016 zmieniony
     permalink
    _figa: Ja nadal nie rozumiem czemu mleko jest be a jajko cacy.

    A gdzie ja napisałam, że jajko jest cacy? Męczycie to jajko nieszczęsne, a to po prostu przyszła kura, którą też się zjada. Jest to, można w dużym uproszczeniu powiedzieć, zjadanie drugiego gatunku. Nie umiem tego prościej wytłumaczyć. I Figa nadal się z tym nie zgodzę, że nie ma różnicy. Bo mleko, jak już kilka razy pisałam, jest pożywieniem wypływającym z ciała matki ssaczej, mającym się znaleźć tylko i wyłącznie w gardle jej ssaczego dziecka, jej własnego gatunku. A jajko jest złożonym "embrionem", który jest otoczony skorupką. Nie rozumiem jak nie możecie dostrzegać, różnicy naprawdę. I czy nie dostrzegacie, że jajka są pokarmem dla wielu zwierząt różnych gatunków. Jedzą je ssaki, gady, nawet ptaki. I kto wie czy człowiek też ich kiedyś na surowo nie zjadał. No nie rozumiem, jak nie widzicie tej znaczącej różnicy. Dla jasności odwołuję się tutaj do ogólnie pojętej analizy porównawczej zwierząt.
    Jaheira: Poddajesz pod wątpliwość szkodliwość mleka. OK, są na pewno osoby, którym ono nie służy, ale należy pamiętać, że z jakiegoś powodu człowiek pije mleko tylko kilku wybranych ssaków- na szybko licząc, chyba 5. Myślę,że to też powinno dawać do myślenia.

    Krowa, koń, koza, owca i nie wiem jakie jeszcze. To zwierzęta,które człowiek w jakiś sposób podporządkował sobie. Z tej prostej przyczyny, że dały się podporządkować łatwiej niż inne. Wszystkie są stadne, to też na plus, bo jest ich więcej. Ja to tak postrzegam.
    Jaheira: Co do spożywania mleka ssaków przez inne ssaki- popatrz, są przypadki, gdzie np, suka wykarmia kociaka, kotka szczenię, itp.... Czyli chyba jednak mleko nie jest takie szkodliwe.

    Jahe oczywiście, że to się zdarza, bo czasem instynkt ssaczej matki jest silniejszy niż cokolwiek innego. Ale to nadal nie zmienia faktu, że dorosła suka nigdy w życiu nie wykarmi dorosłego kota. To się po prostu w naturze nie dzieje, bo nie tak to ona urządziła.
    Jaheira: Z jakiegoś powodu mamy kły

    Mamy kły, ale są one raczej szczątkowymi śladami kłów z zamierzchłych czasów. Mamy też piękne siekacze i piękne trzonowce, które są lepiej rozwinięte niż kły.
    Jaheira: to gdzie w naturze szukać źródła łatwo przyswajalnego białka?

    To jest właśnie to o czym ciągle piszę :) taka krowa, koń, słoń w życiu schabowego nie widzieli na oczy, a rosną duże i zdrowe w warunkach naturalnych, jedząc trawę na okrągło.Więc jeśli one w trawie/sianie są w stanie znaleźć białko i inne składniki odżywcze i dzięki temu żyją, to nie widzę powodu dla którego człowiek miałby im w czymś ustępować :) Zwłaszcza, że pokarmy roślinne naprawdę dobrze są przyswajane przez człowieka (nie trawa oczwiście :)). Są ludzie, którzy jedzą same owoce, same "żywe" rośliny i mają się świetnie. Gdzieś kiedyś czytałam o nich na stronie Akademia Witalności
    Generalnie wiele tam jest informacji, które do mnie przemawiają.

    Słuchajcie ja Was nie chcę przekonywać do rzucania mięsa, mleka, jajek, chleba i nie wiem czego jeszcze :) Jedzcie ile chcecie, jeśli się z tym czujecie dobrze i jesteście zadowolone. Ja tylko piszę o tym, że istnieją ludzie, którzy wybrali inną drogę odżywania i mają się ok. Są bardzo zdrowi, nie są anemiczni, mają dobre wyniki krwi. Oraz o tym, że po prostu surowe jest zdrowsze i bardziej bogate w składniki odżywcze niż gotowane. Nie wiem po co się spierać.

    Jaheira: Często odwołujesz się w dyskusjach do współcześnie żyjących w dżunglach plemion- nawet one korzystają z ognia do przygotowywania potraw. Ja myślę,że człowiek instynktownie wybrał to, co dla niego dobre

    To się zgadza i tak jak wcześniej napisałam i napiszę po raz ostatni, że być może jesteśmy w jakimiś miejscu ewolucji żywieniowej, ale nadal jest to krótki czas. I ten układ pokarmowy jeszcze nie zdążył się przestawić, stąd tyle problemów. Stąd tyle stron na ten temat, książek, porad, lekarzy gastrologów, w ogóle lekarzy. Nie wiem czy człowiek instynktownie wybrał coś lepszego, na pewno coś odkrył, ale nawet ewolucja czasem zawodzi. Może nas nie zawiedzie... Jedne gatunki wymierają, powstają inne. Ogień jest skupiający i magiczny, daje poczucie bezpieczeństwa i ciepła na różnych płaszczyznach ludziom, którzy żyją w lesie. Oraz myślę, że taki Indianin je o wiele więcej surowizny niż nam się wydaje, a pieczone mięso jest dla niego rarytasem. Cejrowski często o tym wspomina w swoich programach. Pokazuje, że taki człowiek lasu, gdy gdzieś wyrusza na łowy, zbiera po drodze to co jadalne i od razu to zjada. A jak już się naje, to zbiera do kosza te owoce, orzechy i inne jadalne rośliny i zanosi reszcie plemienia. Dla mnie Indianin to w ogóle inna bajka. On zabija zwierzę bo musi, zawsze z szacunkiem. My ludzie cywilizowani jesteśmy w porównaniu do nich obżartuchami, którzy nie znają umiaru. No ale to też inna bajka :)
    Agatella: po prostu surowe jedli.. Albo ryby.

    Bankowo :) myślę, że mogli się nawet żywić od czasu do czasu padliną :)
    -- Zapraszam na mój blog Powrot do jaskini
    •  
      CommentAuthorAgatella
    • CommentTimeMay 23rd 2016
     permalink
    PENNY: taka krowa, koń, słoń w życiu schabowego nie widzieli na oczy, a rosną duże i zdrowe w warunkach naturalnych, jedząc trawę na okrągło.

    No właśnie -na okrągło ;)
    Przeczytałam o żyrafie na przykład. I ona owszem żywi się roślinami będącymi źródłem białka i wapnia, ale musi przemielić ok 35 kg dziennie tych liści.
    Więc wydaje mi się to możliwe, ale trzeba by pochłaniać spore tego ilości. Siedzieć i jeść. Czyli żyć jak ta żyrafa, której jedynym celem życia, poza przedłużeniem gatunku jest skubanie zieleniny z drzew :bigsmile:
    •  
      CommentAuthoranikk2
    • CommentTimeMay 23rd 2016
     permalink
    Dziewczyny a co sądzicie o panowanie? Sytuacja zdrowotna zmusiła mnie do przejścia na jedzenie przygotowywane beztluszczowo, wg lekarzy najlepiej właśnie przygotować na parze.
    Rozglądam się za jakimś dobrym urządzeniem, tylko pytanie, jaki wybrać?:
    -garnki- paroqwary że stali nierdzewnej
    -urządzenie typu parowy ale plastikowe, np zelmer, tefal
    - czy garnki z misiami szklanymi lub ceramicznymi??
    •  
      CommentAuthorFrances
    • CommentTimeMay 23rd 2016
     permalink
    PENNY: mleko, jak już kilka razy pisałam, jest pożywieniem wypływającym z ciała matki ssaczej, mającym się znaleźć tylko i wyłącznie w gardle jej ssaczego dziecka, jej własnego gatunku. A jajko jest złożonym "embrionem", który jest otoczony skorupką.


    To chyba jednak wolę tą "wydzielinę" niż "embrion":shocked::shocked::shocked:

    Dlatego Penny wlasnie tak drazylam ten temat. Właśnie dalej nie mogę tego ogarnąć. Ja to nazywam "mleko" i "jajko" i jem oba:wink: a jeśli ktoś myśli o tym jak o "wydzielinie" i "embrionie" to na ten nieszczęsny "embrion" już by się chyba nie skusila:wink:

    PENNY: ja Was nie chcę przekonywać do rzucania mięsa, mleka, jajek, chleba i nie wiem czego jeszcze


    Penny, ale my tez nie piszemy, by Ciebie "nawracać" czy tam nawet nie po to, żeby się czepiać. Po prostu mnie ten temat zainteresowal. Już wiele razy pisałam, ze chciałabym by moja rodzina zdrowo się odzywiala (inna kwestia co to jest zdrowo:wink:), ale u mnie jest bariera smakowa nie do pokonania po prostu:wink: i eby nie było. Robilam kilka podejść, no ale wszystko w koszu ladowalo:wink:
    --
    •  
      CommentAuthorAgatella
    • CommentTimeMay 23rd 2016
     permalink
    Z mojej strony konkluzja jest taka, że nie wyobrażam sobie
    - nie gotować
    - zupełnie wykluczyć mięs, jaja, mleko, gluten i itp.
    Ale rzeczą bezsporną dla mnie jest, że te produkty nie powinny stanowić podstawy diety. Powinniśmy jeść więcej owoców i warzyw, kiełków, orzechów, roślin strączkowych, olejów roślinnych. To powinna być podstawa diety. Przecież jeszcze całkiem niedawno, w takim prl-u to mięso czerwone bywało tylko raz w tygodniu na stole. Teraz założę się że w niejednej rodzinie jest codziennie kilka razy dziennie (schabowy, wędlina) a do tego sery, masła, itd. Za dużo tych produktów odzwierzęcych wszędzie. Choć z drugiej strony uważam, że jajko to samo dobro (ponoć obalili nawet, że podnosi cholesterol)
    -
    Ja w sumie się stosuję do tego co napisałam. Jedynym (ale za to jakim!) moim grzechem są nieszczęsne słodycze..

    Treść doklejona: 23.05.16 21:56
    anikk2: urządzenie typu parowy ale plastikowe, np zelmer, tefal

    Ja mam właśnie coś takiego i jestem zadowolona.
    •  
      CommentAuthor_Fragile_
    • CommentTimeMay 23rd 2016
     permalink
    Ja mam urządzenie Brauna - takie z dwoma pietrami, ma już 15 lat, używam codziennie i chodzi jak ta lala. Parowane żarcie jest pyszne - warzywa smakują sobą, a nie wodą, mają żywe kolory, no aż chce się jeść.
    --
    •  
      CommentAuthorFrances
    • CommentTimeMay 23rd 2016
     permalink
    My jemy wlasnie za dużo miecha:shamed: ale co zrobię, ze cala rodzna kocha je miloscia najwieksza. Probowalam kilka razy "przeglodzic" dzieci i nic. Plakaly, ze glodne, a warzyw nie ruszyli:sad:
    --
    •  
      CommentAuthormooniia
    • CommentTimeMay 23rd 2016 zmieniony
     permalink
    Taka moja konkluzja bo calosc doczytam jutro.
    Opowiesci o kurczakach w jajkach to bzdura bo musialyby byc wyciagane spod kwoki po 2 tyg lub z inkubatorow. W warunkach magazynowego przechowywania nawet w temp pokojowej zarodek sie nie rozwija. Jest tarczka zarodkowa (biale kolko) i to wszystko.
    Krowa i kon maja zupelnie inaczej zbudowany i funkcjonujacy uklad pokarmowy niz zwierzeta wszystkozerne w tym czlowiek. Tego nie da sie porownac. My nie produkujemy lotnych kwasow tluszczowych i nie zamieniamy ich w energie jak przezuwacze. Nie mamy zwacza i miliardow pierwotniakow w nim oraz bakterii ktore maja za zadanie produkowac nam aminokwasy. Nie mamy takiego jeslita slepego jak konie. To jest powod dla ktorego nie mozemy sie zywic trawa

    Treść doklejona: 23.05.16 22:04
    Jajko to bomba witaminowo aminokwasowa i jak najbardziej powinna byc w naszej diecie
    -- mama piątki :)
    •  
      CommentAuthorJaheira
    • CommentTimeMay 23rd 2016 zmieniony
     permalink
    PENNY: Krowa, koń, koza, owca i nie wiem jakie jeszcze. To zwierzęta,które człowiek w jakiś sposób podporządkował sobie. Z tej prostej przyczyny, że dały się podporządkować łatwiej niż inne. Wszystkie są stadne, to też na plus, bo jest ich więcej. Ja to tak postrzegam.

    Ja myślałam jeszcze o wielbłądzie i ośle.
    Z tym podporządkowaniem to chyba nie do końca tak, bo przecież są jeszcze świnie, psy, króliki plus cała masa nieudomowionych w naszej strefie klimatycznej zwierząt i cała masa innych zwierząt w innych strefach klimatycznych. Zwierząt- potencjalnych dawców mleka.
    PENNY: że dorosła suka nigdy w życiu nie wykarmi dorosłego kota. To się po prostu w naturze nie dzieje, bo nie tak to ona urządziła.

    To już mnie bardziej przekonuje.
    Tylko,że picie mleka przez człowieka to nie wynalazek naszej ery, ale dużo dawniejsza sprawa. Z jakiegoś powodu człowiek odkrył,że mleko nadaje się do spożycia i myślę,że gdyby miało być ono szkodliwe, to właśnie wtedy by zdziesiątkowało nasz gatunek.
    PENNY: Mamy kły, ale są one raczej szczątkowymi śladami kłów z zamierzchłych czasów. Mamy też piękne siekacze i piękne trzonowce, które są lepiej rozwinięte niż kły.

    Ale jednak mamy te kły i pewnie były one lepiej rozwinięte właśnie w czasach, gdy człowiek nie używał ognia :wink: Czyli,że miał ograniczone menu- nie mógł pewnych produktów spożywać :wink:
    PENNY: taka krowa, koń, słoń w życiu schabowego nie widzieli na oczy, a rosną duże i zdrowe w warunkach naturalnych, jedząc trawę na okrągło.

    Też prawda, ale jednak nie możesz nie zauważyć, że mają inaczej od naszego, zbudowany układ trawienny.
    PENNY: być może jesteśmy w jakimiś miejscu ewolucji żywieniowej, ale nadal jest to krótki czas. I ten układ pokarmowy jeszcze nie zdążył się przestawić, stąd tyle problemów.

    Myślę,że to nie ewolucja żywieniowa jest naszym problemem. Naszym problemem a raczej wrogiem stał się nasz wytwór, czyli cywilizacja, a w jej ramach dążenie do ułatwiania sobie życia, do osiągania jak najwyższych zysków z własnej działalności itp.
    --
    •  
      CommentAuthorPENNY
    • CommentTimeMay 23rd 2016
     permalink
    Frances: To chyba jednak wolę tą "wydzielinę" niż "embrion

    Napisałam to, żeby wyjaśnić różnicę pomiędzy jajkiem a mlekiem, taką najprostszą i podstawową i dlaczego jedne jest bardziej naturalnym pokarmem dla innych zwierząt w tym ludzi, niż to drugie. Kurcze najpierw mnie prosisz o wyjaśnienie, więc się produkuję i wyjaśniam, a za chwilę jakby Cię to nie intersowało, bo nazwy nie odpowiadają, bo brzydkie czy już sama nie wiem co. Trochę mi przykro, ale ok....Podałam różnicę, tak czysto biologiczną no, nie umiem tego lepiej wyjaśnić, więc już nie będę, choć naprawdę się starałam i potraktowałam prośbę zupełnie serio.
    Agatella: Przeczytałam o żyrafie na przykład. I ona owszem żywi się roślinami będącymi źródłem białka i wapnia, ale musi przemielić ok 35 kg dziennie tych liści.
    Więc wydaje mi się to możliwe, ale trzeba by pochłaniać spore tego ilości. Siedzieć i jeść. Czyli żyć jak ta żyrafa, której jedynym celem życia, poza przedłużeniem gatunku jest skubanie zieleniny z drzew

    Kurde mam wrażenie, że mnie nie czytacie ze zrozumieniem. Co z tego że żyrafa je na okrągło, no je i co z tego? Czy ja napisałam, ze człowiek ma jeść liście akacji na okrągło albo trawę? No nie napisałam, jeszcze specjalnie w nawiasie to podkreśliłam. Podałam przykład ogólny na to, że nie trzeba jeść tylko białka zwierzęcego, żeby być zdrowym i rosnąć w ogóle. Człowiek nie jest przystosowany do jedzenia liści akacji. Nie mamy żołądka czterokomorowego jak krowa oraz nie mamy takiego układu pokarmowego jak lew. Poza tym ton wypowiedzi w temacie celu życia żyrafy, mnie po prostu zmiażdżył :) Znowu powraca echo tej wyjątkowości człowieka, który nie ma czasu na jedzenie, bo on jest przecież wyjątkowy i jest ponad takimi przyziemnymi rzeczami jak spożywanie. On tworzy, czyta i pije kawę :) Indianie śmieją się z człowieka zachodu, który nie umie odpoczywać, bo dawno zapomniał o tym, żeby zwolnić. A wydaje mu się, że jest panem wszystkiego...Że tak wrócę do Cejrowskiego, cudownie to opisał z książce "Gringo wśród dzikich plemion", dosłownie płakałam ze śmiechu. A potem zrobiło mi się przykro, bo to było takie prawdziwe i proste.
    -- Zapraszam na mój blog Powrot do jaskini
    •  
      CommentAuthor_figa
    • CommentTimeMay 23rd 2016
     permalink
    Monia, a jeśli jest gorąco i babka nie przechowuje jaj w lodówce? Nie ma możliwości żeby kurczę zaczęło się rozwijać? To nie były jajka z fermy
    -- "Jeśli nóż otwiera ci się sam w kieszeni, to może lepiej go nie noś."
    • CommentAuthormamakasi
    • CommentTimeMay 23rd 2016
     permalink
    To się ciekawa dyskusja wywiązała - a Katka chciała tylko wiedzieć ile jej dziecko może pić mleka :wink:

    I moim zdaniem o to się tu właśnie rozchodzi. O ilość. O to, że rolnicy i wielkie firmy wmówiły nam, że potrzebujemy mleka krowiego , bo nie wiedzieli co zrobić z nadwyżką.
    Oczywiście, że ludzkość od dawna korzystała z mleka innych gatunków - ale nie na taką skalę. I moim zdaniem w tej skali jest problem.
    Jeżeli ludzkie dziecko spożywa dziennie powiedzmy pół litra mleka przeznaczonego dla cielaka to moim zdaniem nie jest to dla niego zdrowe.
    Bo nie sądzę żeby najbardziej mięsożerne dziecko na forum jadło powiedzmy pół kg mięsa dziennie ect. Choć zgadzam się z Penny, że mleko to zupełnie inna kategoria.
    I nie chodzi tu o trochę mleka do kawy czy naleśników - bo takiej ilości sama używam.
    :wink:
    --
    •  
      CommentAuthorAgatella
    • CommentTimeMay 23rd 2016
     permalink
    PENNY: Kurde mam wrażenie, że mnie nie czytacie ze zrozumieniem. Co z tego że żyrafa je na okrągło, no je i co z tego?

    PENNY: Poza tym ton wypowiedzi w temacie celu życia żyrafy, mnie po prostu zmiażdżył :)

    Napisałaś, że krowy i konie jedzą tylko trawę (surową) a mają dużo mięśni itd. Do tego się odniosłam. Z przymrużeniem oka! No przecie wiadomo, że nie będziemy mielić trawy pół dnia :D
    -
    Nie denerwuj się Penny, masz swój styl żywienia i w ogóle on mi nie przeszkadza. Rozmowa o żyrafach i innych roślinożercach nie jest wymierzona w twoją wizję niegotowania.
    Ale nadal uważam (to co zauważyła Jaheira), że niegotujący weganin jednak tego białka nie ma skąd wziąć.. Ty jesz jaja, więc nie masz tego problemu.
    •  
      CommentAuthor_figa
    • CommentTimeMay 23rd 2016 zmieniony
     permalink
    No i jeżeli już pić mleko to na pewno nie to UHT, na nie nie warto wydawać pieniędzy. Powinno się ono nazywać produkt mlekopodobny.
    -- "Jeśli nóż otwiera ci się sam w kieszeni, to może lepiej go nie noś."
    •  
      CommentAuthorFrances
    • CommentTimeMay 23rd 2016
     permalink
    Penny, ale ja zrozumialam Twoje zdanie. Nie chcialam Ci sprawic przykrosci. Sprobuj tez mnie zrozumiec.:confused: najzwyczajniej w swiecie mamy odmienne zdanie nt co jest "mniej obrzydliwe".
    --
    •  
      CommentAuthormooniia
    • CommentTimeMay 24th 2016
     permalink
    Figa nie ma. Chyba ze jest ponad 40 stopni odpowiednia wilgotnosc i baba przewraca jaja co kilka godzin i tak bez zaklocen przez 2 tyg dzien i noc ;) nie realne;)
    -- mama piątki :)
    •  
      CommentAuthorPENNY
    • CommentTimeMay 24th 2016 zmieniony
     permalink
    Agatella: że niegotujący weganin jednak tego białka nie ma skąd wziąć..

    Kurde pisałam, że są niegotujący weganie, żyją, nic im nie jest i mają białka pod dostatkiem. Ile razy mam to pisać, linkiem zarzuciłam też. Zreszta wystarczy poszperać.
    Dziwicie się, że się wkurzam, ale to wynika z tego, że ja coś piszę, a to jakby omijane.

    I nie ja w ten sposób się nie odżywiam, ja po prostu bym chciała tak. Jem zupy, czyli jem gotowane, ale może w przyszłości przerzucę się na surowe albo chociaż zrobię tak by powiedzmy było to około 90 % mojego jedzenia.

    Jaheira: Z tym podporządkowaniem to chyba nie do końca tak, bo przecież są jeszcze świnie, psy, króliki plus cała masa nieudomowionych w naszej strefie klimatycznej zwierząt i cała masa innych zwierząt w innych strefach klimatycznych. Zwierząt- potencjalnych dawców mleka.

    Mi chodziło o to Jahe, że wymienione zwierzęta przeze mnie plus ewentualny wielbłąd i osioł, to są zwierzęta większe od człowieka. Taki królik czy nawet świnia, zwłaszcza ta świnia która żyła w dawnych czasach, nie zdołałaby zaspokoić potrzeb coraz to szybciej rozrastającej się populacji. I na pewno też wpływ na udomowienie krów i tak dalej miało to, że żyły w stadach, jakoś łatwiej stadne zwierzę udomowić niż lwa indywidualistę. Tak mi się wydaje :)
    Jaheira: Tylko,że picie mleka przez człowieka to nie wynalazek naszej ery, ale dużo dawniejsza sprawa. Z jakiegoś powodu człowiek odkrył,że mleko nadaje się do spożycia i myślę,że gdyby miało być ono szkodliwe, to właśnie wtedy by zdziesiątkowało nasz gatunek.

    Mleko oraz uprawa roślin/zbóż zaczęły się w pasie żyznego półksiężyca na Bliskim Wschodzie. Była to słynna rewolucja neolityczna, około 10 ooo -8 ooo się to zaczęło, chwilę temu. Wtedy nastąpił ten pierwszy bum i nastąpił osiadły tryb życia. Myślę, również że wtedy nastąpił też powolny proces niszczenia ziemi. To moja subiektywna ocena. Nie odnajdę źródeł, ale czytałam też kiedyś kawałek pracy naukowej, w której było napisane, że wtedy to zaczęto odnajdywać ubytki w zębach ludzkich, próchnicę. Także jakiś to wpływ na nas miało. Mleko nie musi nas zabijać od razu, może szkodzić stopniowo. Dziś są już dowody na to, że wcale nie jest takie zdrowe jakby się wydawało. Ale to każdego wybór czy chce pić czy nie.
    -- Zapraszam na mój blog Powrot do jaskini
    •  
      CommentAuthor_figa
    • CommentTimeMay 24th 2016
     permalink
    Wg mnie mnie te wszystkie diety to tylko efekt nadmiaru jedzenia. Kiedy jest niedobór ludzie nie cudują tylko jedzą to co jest dostępne. I cieszą się, że mają co do gara włożyć.
    Teraz wszystkiego jest za dużo i większość je zbyt wiele - zwłaszcza przetworzonej żywności. Każda modna dieta to zarobek innej grupy producentów żywności. Konsument ma tylko płacić i jeść, im więcej tym lepiej, bo generuje większy dochód.
    -- "Jeśli nóż otwiera ci się sam w kieszeni, to może lepiej go nie noś."
    •  
      CommentAuthorAgatella
    • CommentTimeMay 24th 2016
     permalink
    Penny, nie omijam twoich postow. Po prostu mnie ta argumentacja nie przekonuje. Ale jak ciebie przekonuje, to ok ;)
    •  
      CommentAuthor_figa
    • CommentTimeMay 24th 2016
     permalink
    I uważam, że wszystkie diety eliminacyjne nie są rozsądne, jeśli nie ma ku nim prawdziwych wskazań zdrowotnych. Jeśli odstawiam mleko czy gluten, bo naczytałam się w necie, że to pomogło tylu ludziom, robię to tylko w efekcie owczego pędu.
    Ja nie mogę pić mleka, bo go nie trawię, a bardzo lubię, zwłaszcza tłuste. Ale nie piję, bo mi szkodzi. Gluten jem, bo nie widzę, że źle wpływał na mój organizm. Trzeba się obserwować i jeść to co nam służy, wartościowy pokarm, a nie przetworzony syf ( syf to wg mnie wędliny, słodycze, napoje, fast food, nabiał UHT) - może coś pominęłam, bo dużo tego niezdrowego jest.
    -- "Jeśli nóż otwiera ci się sam w kieszeni, to może lepiej go nie noś."
    •  
      CommentAuthorPENNY
    • CommentTimeMay 24th 2016
     permalink
    Agatella: Po prostu mnie ta argumentacja nie przekonuje

    No oczywiście, zauważyłam. Nie przekonuje Cię to, że tak można żyć i to zdrowo, że jest ktoś kto tak robi. Podejrzewam, że nawet jeśli bym Ci taką osobę pokazała w realu i jej wyniki krwi, to byś mi zarzuciła, że to nie możliwe (sfałszowane itd.) :) Tak z założenia tylko, bo jest to tak mocno sprzeczne z Twoim zdaniem na ten temat. Dla Ciebie po prostu nie da się inaczej żyć niż na gotowanym jedzeniu, no i ok. I tak to zostawmy. Masz prawo do tego.

    O przebiałkowaniu ludzi mięsem, nawet pisać nie będę. Jemy ponad miarę. Dużo w tym racji co pisze Figa.

    Treść doklejona: 24.05.16 08:00
    No i ja o żadnej diecie nie piszę ...
    -- Zapraszam na mój blog Powrot do jaskini
Chcesz dodać komentarz? Zarejestruj się lub zaloguj.
Nie chcesz rejestrować konta? Dyskutuj w kategoriach Pytanie / Odpowiedź i Dział dla początkujących.