Zarejestruj się

Aby dyskutować we wszystkich kategoriach, wymagana jest rejestracja.

 

Vanilla 1.1.4 jest produktem Lussumo. Więcej informacji: Dokumentacja, Forum.

    •  
      CommentAuthorBlanka81
    • CommentTimeFeb 1st 2011 zmieniony
      Zgłoś moderatorowi permalink
    Namówiona przez dziewczyny postanowiłam opisać tu to co mi sie przydarzyło w związku z wkładką domaciczną.
    Założyłam ją tuż po porodzie, pod koniec połogu. Byłam zmęczona, niedospana, przerażała mnie wizja nastepnej ciąży. Na jednej z wizyt po porodzie lekarz polecił mi wkładkę domaciczną jako bardzo skuteczny sposób antykoncepcji.
    Karmiłam piersią bardzo intensywnie i planowałam karmić bardzo długo, przynajmniej do 2 roku życia córki. Nie chciałam stosować pigułek dla karmiących, obawiając się hormonów, które przechodzą w pokarmie do dziecka. Uważałam, że ta forma antykoncepcji nie jest jeszcze sprawdzona co do długofalowych efektów u dzieci stosujących ją matek. Npr po porodzie mnie przerażał swoją nieprzewidywalnością, bałam się kolejnej ciąży.
    Gin namówił mnie na założenie wkładki, mówił, że zakłada się ją w prosty sposób i wyjmuje gdy tylko będe chciała, a ciążę moge zajść już w tym samym cyklu.
    Sam zabieg zakładania nie bolał choć nie był oczywiscie przyjemny, trwał krótka chwilę.
    Jednak od poczatku nie zaakceptowałam tego ciała obcego w sobie, pamiętam jak wieczorem po załozeniu wkładki leżałam i płakałam żałując że się na to zdecydowałam. Nie było dnia bym o niej nie myślała, ponoć kobiety zapominają, że ja mają.
    Nie miałam, żadnych objawów fizycznych, oprócz zmienionego śluzu, którego było znacznie więcej i był non stop bez względu na moment cyklu.
    Planowałam mieć wkładkę na okres karmienia piersią gdy nie bedę miała miesiączki, po mimo tego prowadziłam codzienne obserwacje szyjki macicy i temperatury.
    Po półtora roku od porodu dostałam miesiączki. Dwa miesiące później zdecydowałam się wyjąć wkładkę. I tu zaczęły sie schody...
    Pierwsza próba wyjęcia wkładki w gabinecie ginekologa: z bólu zemdlałam i dostałam drgawek.
    Druga próba wyjęcia w gadinecie ginekologa, na silnych lekach przeciwbólowych i relanium: lekarz nie może wyjąć wkładki.
    Trzecie próba wyjęcia wkładki w gabinecie, silne leki przeciwbólowe i relanium: lekarz nie może wyjąć wkładki i wypisuje skierowanie do szpitala na zabieg pod narkozą.
    Dwa dni później jestem w szpitalu, gdzie lekarze podczas narkozy próbują wyjąć wkładkę. Okazało się, że nie ma jej w macicy, musiała wypaść przemieszczona podczas prób wyjęcia w gabinecie.
    Podczas zabiegu histeroskopii pekła szyjka i musiała być szyta.
    Po trzech dnia wracam do domu, tego samego dnia dostałam wielkiego krwotoku, krew leciała jak z kranu, pogotowie po przyjeździe wstanęło jak wryte, nie wiedzieli co mają robić a krew leciała i leciała. Zabrali mnie do pobliskiego szpitala specjalistycznego. Po przyjeździe do szpitala krwotok samoistnie ustał, lekarze uznali, że macica sie oczyszcza po histeroskopii. Po trzech dniach wróciłam do domu. Minęło dwa tygodnie, wciąz plamiłam. W tym czasie dostałam drugiego krwotoku, był wiekszy niż pierwszy. Znów pogotowie, szpital, prześwitlenia które wykazują, że wkładki nie mam w środku, usg pokazuje ciemną kulkę wewnątrz kanału macicy, lekarz mówią, że to skrzep. Po 10 dniach w szpitalu ordynator powiedział, że poleca nam wrócić do szpitala w którym była robiona histeroskopia, tam mają cała dokumentację, wiedzą co robili.
    Jedziemy więc z męzem do drugiego szpitala.
    --
    •  
      CommentAuthorBlanka81
    • CommentTimeFeb 1st 2011
      Zgłoś moderatorowi permalink
    Tam na wejściu robią szczegółowe usg, które po włączeniu opcji Doppler pokazuje, że "skrzep" w kanale szyjki jest w rzeczywistości tętniakiem o szerokosci 0,6 cm. Lekarze wciąż jednak szukali wkładki, ponoć widzieli ją gdzieś w jamie brzusznej, podejrzewali, że przebiła macicę. robią mi kolejne dwa prześwietlenia, które nie pokazują wkładki.
    Po ok tygodniu w szpitalu dostałam trzeciego największego krwotoku. Myslę, że gdyby nie zdarzyło sie to w szpitalu, już bym nie żyła...
    Podczas krwotoku, gdy z łózka spływały cztery stużki krwi, a ciśnienie było tak silne, ze wybijało ją w górę, lekarze robili szybkie usg. Musiałam podpisać, że w razie "W" zgadzam się na usunięcie macicy(często była o tym mowa we wczesniejszym szpitalu). Pamietam jak złapałam lekarza za rekę i prosiłam, że chce jeszcze urodzić dziecko.
    Dostałam narkozę.
    Budzę się z rurą w gardle, zdezorietowana. Nachyla się nademną lekarz i mówi, żebym się nie martwiła-macica jest na miejscu.
    Okazało się, że w trakcie operacji krwotok był tak silny, że gdyby nie to, że na stole dostawałam krew, umarłabym.
    Lekarze wyciągnęli szyjke przez pochwę, rozcieli tętniaka, zminiejszyli jego światło, zszyli i podwiązali naczynie.
    Dostałam trzy litry krwi, pamiętam stan gdy serce tłukło sie w piersi i nie mogłam nabrać powietrza. Pytam się co sie dzieje, pielęgniarka odpowida: ma pani bardzo mało krwi, zaraz dostanie pani trasnfuzję i poczuje sie pani lepiej.
    Ból podbrzusza i lęk, że znów cos sie stanie, przez pierwsze dni w szpitalu nie dał mi spać, musiałam brać leki nasenne bo lęk był paraliżujący.
    Dochodzę juz do siebie choć psychika potrzebuje chyba na to więcej czasu...

    Zastanawiam się czy druga ciąża, gdybym nie załozyła wkładki, byłaby faktycznie taka zła? Czy dar życia który moge przekazać ma wywoływac we mnie lęk? Zrobiłam coś co przyniosło straszne efekty, ból, strach, chorobę, która wcale nie musi minąć, bo może spowodować problemy z zajściem i donoszeniem kolejnej ciąży. Być może nie będzie mi juz dane rodzić naturalnie... choć wierzę, że organizm się goi i że wszystko sie poukłada.
    Nieraz mam wrażenie, że asekurowanie się ma dać nam poczucie bezpieczeństwa i panowania nad sytuacją a przynosi coś zupełnie nieoczekiwanego co może zabrac nam wszystko...
    to moja historia z wkładką. Pewnie jest mnóstwo kobiet stosujących tę metodę antykoncepcji którym nic sie nie dzieje. Sama znam tylko takie, które stosuja z powodzeniem wkładkę od wielu lat. Jednak jesli takie doświadczenie mogło przytrafic się mnie to może i każdej innej kobiecie. Dlatego o tym wszystkim piszę, by te kobiety, które myślą o wkładce, miały szansę zobaczyć co sie dzieje, gdy coś się dzieje nie tak.
    --
    •  
      CommentAuthorkaty222
    • CommentTimeFeb 2nd 2011
      Zgłoś moderatorowi permalink
    dziewczyno, przeżyłaś koszmar! dobrze, że już po wszystkim.
    --
    •  
      CommentAuthorKARKO
    • CommentTimeFeb 2nd 2011
      Zgłoś moderatorowi permalink
    poryczałam się. Ale Blanka, chwała CI za ten opis, chociaż spisywanie tego musiało Cię też wiele kosztować. Chwała CI, bo może któraś dziewczyna zastanowi się 100 razy zanim wkładkę założy. Sama do tej pory nie byłam rpzeciwniczką, ale i sobie bym nei założyła - jakiś opór. Teraz jestem pewna, że jeśli koleżanka któraś chciałaby założyć wkładkę, pokażę jej Twoją historię. Decyzje podejmie bardziej świadoma. TRZYMAJ SIĘ!
    --
    •  
      CommentAuthorGatta
    • CommentTimeFeb 2nd 2011
      Zgłoś moderatorowi permalink
    Blanka, to straszne co przezylas i bardzo mi przykro z tego powodu.
    Mam tylko jedno pytanie - czy ten stan byl faktycznie spowodowany wkladka czy po prostu wszystko sie zbieglo w czasie?
    Zycze ci duzo zdrowia i spokojnej, bezproblemowej kolejnej ciazy.
    --
    •  
      CommentAuthormartitap
    • CommentTimeFeb 2nd 2011
      Zgłoś moderatorowi permalink
    Blanka, jestem w szoku. Nie spodziewałam się, że wkładka może zrobić tyle złego :sad:
    Znaleźli wkładkę czy faktycznie wypadła?
    --
    •  
      CommentAuthorMelodie
    • CommentTimeFeb 2nd 2011
      Zgłoś moderatorowi permalink
    Ja nie do końca rozumiem chyba. Te krwotoki zostały spowodowane przez wkładkę czy przez interwencje lekarskie? Przeżycia straszne. Mi lekarz usunął moją od ręki, bez żadnych komplikacji i bezboleśnie.
    •  
      CommentAuthorAmazonka
    • CommentTimeFeb 2nd 2011
      Zgłoś moderatorowi permalink
    Stosowanie zdrowych i skutecznych metod planowania rodziny po porodzie nie oznacza od razu rzekomo najgorszego, czyli nieplanowanej ciąży.
    -- Kulturowe aspekty antykoncepcji konferencja na Dolnym Śląsku
    • CommentAuthorewa74
    • CommentTimeFeb 2nd 2011
      Zgłoś moderatorowi permalink
    okropne,ale sie wycierpialac ,ale gdzie ta wkladka byla?...
    --
    •  
      CommentAuthorBlanka81
    • CommentTimeFeb 2nd 2011 zmieniony
      Zgłoś moderatorowi permalink
    Gatta, Aggnieszka krwotoki były efektem zabiegu wyjmowania wkładki. Gdybym jej nie założyła nie byłoby tych problemów. To były powikłania, jak już pisałam, u wiekszości kobiet stosujących wkładki nic się nie dzieje(choć sama metoda jest bardzo inwazyjna i obarczona wieloma mozliwymi powikłaniami, zalecana kobietom, które nie chcą już rodzić, czego dowiedziałam się dopiero po ostatniej operacji) ale nie można przewidzieć, że u mnie tego nie będzie. Teraz z perspektywy nie załozyłabym wkładki, wolałabym zaufac nieszczęsnemu Npr(bez problemu rozpoznałam po objawach faktyczną pierwszą owulację po porodzie) wolałabym zajść w nieplanowana ciążę niż zawiesić swoje zycie na szali przypadku.
    Jesli wkładam sobie kawałek metalu do miękkiego mięsistego narządu, który później przez cały czas daje mi znaki, że nie chce tego w sobie mieć(ciągły sluz w kolorze pomarańczowym od miedzi) to muszę się liczyć z tym, że organizm będzie protestował.
    Nie widziałam tego wcześniej, dopiero gdy wkładka została załozona, poczułam jakie to okropne uczucie.
    Wkładki nie znaleźli, musiała wypaść w czasie paru dni między gabinetem gina a szpitalem.
    Amazonko teraz tez myślę, że nieplanowana ciąża to nie to najgorsze. Dla mnie najgorsze to nie widzieć jak dorasta moje dziecko.
    --
    •  
      CommentAuthorKARKO
    • CommentTimeFeb 2nd 2011
      Zgłoś moderatorowi permalink
    Blanka81: wolałabym zaufac nieszczęsnemu Npr

    Blanko, "nieszczęsnym" bym NPR nie nazywała. Ja bardzo się cieszę że stosuję obserwacje - wiem co piszczy w moim organizmie - ta samoświadomośc dla mnie jest bezcenna. Nie ma u mnie założeń religijnych, ekonomicznych, innych. Ja chcę wiedzieć, jak funckjonuje mój organizm i tyle.
    Blanka81: Dla mnie najgorsze to nie widzieć jak dorasta moje dziecko.

    DObrze powiedziane...
    Blanko, wysłałam Twoja historię przyjaciółkom - gdyby miały pomysły z wkładką.
    Juz mi podziękowało kilka.
    --
    •  
      CommentAuthorBlanka81
    • CommentTimeFeb 2nd 2011
      Zgłoś moderatorowi permalink
    Karko z "nieszczęsnym Npr" chodziło mi o moje podejście po porodzie przed założeniem wkładki, myślałam, że npr nie da mi pewności że nie zajdę w ciążę. Teraz myślę inaczej, nie boję się "wpadki" choć nie powinnam zajść w ciążę przez ok rok ze względów zdrowotnych. Wiem, że znam swój organizm i jestem z tego dumna, lubię samoobserwację, robienie wykresów. Poradzę sobie z odłożeniem ciąży stosując npr do czasu aż to będzie bezpieczne dla zdrowia mojego i dziecka.
    --
    •  
      CommentAuthorBlanka81
    • CommentTimeApr 15th 2011
      Zgłoś moderatorowi permalink
    Dostałam ostatnio od gina zielone światło na staranka. Zaczynamy za pół roku:) Mam nadzieję, że nic złego nie będzie się działo.
    --
    •  
      CommentAuthormartitap
    • CommentTimeApr 15th 2011
      Zgłoś moderatorowi permalink
    Super:))) oby dalej tak pozytywnie:bigsmile:
    --
    •  
      CommentAuthorAmazonka
    • CommentTimeSep 9th 2011
      Zgłoś moderatorowi permalink
    •  
      CommentAuthorBlanka81
    • CommentTimeSep 9th 2011
      Zgłoś moderatorowi permalink
    Zgroza! To najbardziej nienaturalna i rzeźnicka metoda.
    --
    •  
      CommentAuthorBlanka81
    • CommentTimeSep 9th 2011 zmieniony
      Zgłoś moderatorowi permalink
    tu podobne:
    http://www.drlabiak.pl/attachments/073_wk%C5%82adka%20domaciczna%20problemy%20kliniczne.pdf
    Do mnie najbardziej przemawiają zdjęcia, już sam widok wrośniętej wkładki odrzuca.
    --
    •  
      CommentAuthorjaca_randa
    • CommentTimeSep 10th 2011 zmieniony
      Zgłoś moderatorowi permalink
    Dla mnie jest niezrozumiałym możliwość "wypadnięcia wkładki". W jaki sposób mogła wypaść niezauważona? Nie czułaś nic? Przecież to kawałek metalu, kiedy miałby wypaść, w czasie snu? (i nie znalazłabyś go w łóżku?), czy podczas wizyty w toalecie? (nie uwierzę, że tego też można niewyczuć!). Może jednak wyjęli CI tę wkładkę? Bo gorzej, jeśli dalej gdzieś ją w sobie masz.
  1.   Zgłoś moderatorowi permalink
    Przeczytałam wszystko... Masakra, Blanka81 współczuję Ci, że musiałaś przez to przejść, ale dobrze, że to spisałaś "ku przestrodze"...
    •  
      CommentAuthorjako
    • CommentTimeSep 10th 2011
      Zgłoś moderatorowi permalink
    Blanka81 wspólczuję, że musiałaś przez to przejść i podziwiam, że mimo to decydujesz się na ciążę. Ciekawa jestem czy robiłaś jakieś próby (szczerze mówiąc nie wiem na czym małyby one polegać) sprawdzenia czy wszystko funkcjonuje już dobrze. Mnie osobiście nie dawałby spokoju fakt, że nie zobaczyłam wyciągniętej wkładki na własne oczy. Trudno mi pojąć niezauważalne wypadnięcie - szczególnie, że stosujesz NPR.
    Tak sobie myślę na przyszłość, że w takiej sytuacji najbezieczniej wrócić do prezerwatywy.
    •  
      CommentAuthorAmazonka
    • CommentTimeSep 10th 2011
      Zgłoś moderatorowi permalink
    Są próby sprawdzania, czy spirala nie wypada - one są zalecane użytkowniczkom. Już gina to obowiązek, aby o tym uprzedzić, pokazać, wyjaśnić.
    Po to prezerwatywy?
    -- Kulturowe aspekty antykoncepcji konferencja na Dolnym Śląsku
    •  
      CommentAuthorjako
    • CommentTimeSep 10th 2011
      Zgłoś moderatorowi permalink
    Pytałam Blanka81 czy sprawdzała czy wszystko jest już w porząku, skąd wie, że jej organizm jest gotowy na ciążę. Ciekawa jestem co działo się dalej po tych wszystkich przejściach w szpitalu. Takie krwotoki i pęknięta szyjka brzmią groźnie.
    Napisałam też, że jeśli szuka się antykoncepcji po porodzie, mając w perspektywie kolejne ciąże, najbezpieczniej zdecydować się na prezerwatywę.
    •  
      CommentAuthorAmazonka
    • CommentTimeSep 10th 2011
      Zgłoś moderatorowi permalink
    A mając w perspektywie konto na 28dni?
    -- Kulturowe aspekty antykoncepcji konferencja na Dolnym Śląsku
    •  
      CommentAuthorjako
    • CommentTimeSep 10th 2011 zmieniony
      Zgłoś moderatorowi permalink
    Amazonka: A mając w perspektywie konto na 28dni?

    Tak, tak... konto na 28dni jest wystarczającą antykoncepcją :D
    •  
      CommentAuthorAmazonka
    • CommentTimeSep 10th 2011
      Zgłoś moderatorowi permalink
    Nie, ono powoduje, o ile jest dobrze wykorzystane, że wszelka anty staje się niepotrzebna.
    -- Kulturowe aspekty antykoncepcji konferencja na Dolnym Śląsku
    •  
      CommentAuthorBlanka81
    • CommentTimeSep 10th 2011 zmieniony
      Zgłoś moderatorowi permalink
    Do wystarczającego zabezpieczenia przed ciążą nie potrzeba konta na 28dni, tylko zeszyt w kratkę i termometr ;)
    A co do reszty pytań to:
    jaca randa możliwe jest wypadnięcie wkładki, jest to jedna z najczęstszych przyczyn jej nieskuteczności, zaraz po przesunięciu w macicy. Ta wkładka którą miałam, była mała i elastyczna, jak gumka, pomimo, że była zrobiona ze stalowej sprężynki. Taka budowa zapobiega samoistnemu wydaleniu wkładki z macicy, ale nie w sytuacji, gdy podejmowane są próby jej wyjęcia i zostaje ona przemieszczona w macicy.
    U mnie najprawdopodobniej wypadła podczas korzystania z toalety i ze względu na jej budowę mogłam tego nie czuć, nie ma możliwości by wyjęli ją i by mi o tym nie powiedzieli, to było takie napięcie, że odtańczyli by taniec zwycięstwa po jej wyjęciu.
    Nie mam jej w sobie, pisałam już, że czterokrotnie były robione prześwietlenia, moja wkładka była cała metalowa, bez elementów plastikowych, świeciłaby na RTG jak latarnia morska.
    Jako prób zajścia w drugą ciążę jeszcze nie podejmowaliśmy, ale lekarze, na podstawie usg stwierdzili, że endometrium jest ok, szyjka dobrze się zrosła po szyciu,a samo pękniecie i szycie nie różni się zbytnio od typowych urazów szyjki podczas porodu tj pękniecie różnego stopnia. Usłyszałam, że kobiety nieraz tak pękają (chodzi o pęknięcie szyjki, nie krocza czy pochwy), że szyć trzeba godzinę i normalnie zachodzą w ciążę, donoszą ją i rodzą.
    Amazonko, moja wkładka nie była w kształcie T, nie miała nitek wystających z szyjki, nie sprawdzałam jej ułożenia sama, tylko na usg było to możliwe. Widziałam ją tylko podczas rutynowych kontroli.

    Dodam jeszcze, że myli się ten, kto myśli, że wkładka to wielkie ustrojstwo. Moja była niewiele większa niż paznokieć kciuka.
    --
    •  
      CommentAuthorAmazonka
    • CommentTimeSep 10th 2011
      Zgłoś moderatorowi permalink
    Nie tylko spirale w kształcie T mają nitki. Chodziło mi właśnie o sprawdzanie za pomocą USG, o którym decyduje gin.
    Spirala jest mała, bo macica jest mała.
    -- Kulturowe aspekty antykoncepcji konferencja na Dolnym Śląsku
    •  
      CommentAuthorbe_atka
    • CommentTimeSep 10th 2011
      Zgłoś moderatorowi permalink
    rzadko zaglądam na forum, ale przeczytałam Twoja historię Blanko i az mnie zmroziło, nigdy nie słyszałam o takim "przypadku". Dobrze, że to już za Tobą, mam nadzieję, że za jakiś czas zapomnisz o koszmarze , który przeżyłaś i bez przeszkód zajdziesz i donosisz ciążę ...
    •  
      CommentAuthorjaca_randa
    • CommentTimeSep 11th 2011
      Zgłoś moderatorowi permalink
    Jeśli była taka maciupeńka jak paznokieć, to i na rtg można jej nie zobaczyć (przecież prócz tego, że była metalowa była cienka, nie jak nabój). Dla mnie nadal jest niepojęte, jak można nie poczuć, że coś wypada z macicy. No ale OK, przyjmuję do wiadomości, że tak właśnie było. Współczuję tętniaków i innych przykrych histori zdrowotnych. Według mnie główną winę ponosi lekarz, którzy gmyrał w macicy próbując wyciągnąć coś, czego tam nie było. Mógł przynajmniej USG zrobić!
    •  
      CommentAuthorBlanka81
    • CommentTimeSep 11th 2011 zmieniony
      Zgłoś moderatorowi permalink
    Mógł, to fakt.
    Wkładka mała ale i macica mała, na usg i rtg, które jest przecież obrazem powiększonym, wkładka zawsze jest dobrze widoczna, tym bardziej metalowa, a ta wcale cienka nie była. Szyjka macicy nie ma zakończeń nerwowych, nie czuje się, że coś z niej wypada czy wchodzi.
    Troszkę mnie dziwi, że podważasz to co mówię, nie kumam...
    Masz wkładkę, że tak bronisz tego, że nie mogła wypaść?:shocked:
    --
    •  
      CommentAuthorTEORKA
    • CommentTimeSep 11th 2011
      1 Oooo Zgłoś moderatorowi permalink
    Blanka81: Troszkę mnie dziwi, że podważasz to co mówię, nie kumam...


    o popatrz a sama w innym temacie [Galeria brzuchów] podważasz fakt, że niektórym rozstępy moją się pojawić DOPIERO PO PORODZIE.....
    ciekawe
    tu nie kumasz a tam robisz dokładnie to samo co Jaca Randa....:devil:
    --
    •  
      CommentAuthorBlanka81
    • CommentTimeSep 12th 2011
      Zgłoś moderatorowi permalink
    Nie na miejscy jest w TYM miejscy pisać TAKIE teksty. Sorry ale to nie targ, tylko temat o mojej historii w której prawie nie umarłam. dziwi, mnie, że ktoś może to podważać.
    --
    •  
      CommentAuthorLadybird76
    • CommentTimeSep 12th 2011 zmieniony
      Zgłoś moderatorowi permalink
    Banko Twoje przeżycie były przykre nie ma co ukrywać.
    Jeśli chodzi o mnie to nie ukrywam, że jestem zadowolona z wkładki. Mam już 3 założoną. Pierwsze dwie miałam dwa razy po 5 lat (Cooper TCu380A czy jakoś tak) a ta obecna założona po porodzie córki w 2007 roku na trzy lata i dzisiaj są 3 lata jak ją noszę w związku z czym na dniach/tygodniach powinnam wyjmować zakładając nową! Nie mam jak na razie skutków ubocznych i większych problemów z jej noszeniem poza długimi miesiączkami. Nie odradzam jej dziewczynom tylko wręcz zalecam bo to naprawdę dobra metoda antykoncepcji o ile właśnie nie trafi się taka sytuacja jak u Ciebie :( Jednak każda metoda antykoncepcji niesie za sobą jakieś ryzyko powikłań i skutków ubocznych :(
    --
    •  
      CommentAuthorAmazonka
    • CommentTimeSep 12th 2011
      Zgłoś moderatorowi permalink
    Zawsze tego ryzyka można uniknąć.
    Na jaką teraz wymieniasz?
    -- Kulturowe aspekty antykoncepcji konferencja na Dolnym Śląsku
    •  
      CommentAuthorLadybird76
    • CommentTimeSep 12th 2011
      Zgłoś moderatorowi permalink
    wkładka nie jest aż tak mała jak paznokieć a przynajmniej Ja takiej nie widziałam jeszcze no i faktycznie można nie poczuć jeśli wypadnie skoro można jej nie czuć podczas noszenia przez tyle lat!
    --
    •  
      CommentAuthorAmazonka
    • CommentTimeSep 12th 2011
      Zgłoś moderatorowi permalink
    Jak duża była Cooper T380Cu, nie licząc nitek?
    -- Kulturowe aspekty antykoncepcji konferencja na Dolnym Śląsku
    •  
      CommentAuthorLadybird76
    • CommentTimeSep 12th 2011 zmieniony
      Zgłoś moderatorowi permalink
    Amazonko na miedzianą i tylko na taką jak zawsze z tym, że nie jak wcześniej 5 lat ale tak jak tę co mam obecnie czyli na ok 3 lata nie dłużej!A jej wielkość sprawdź sobie na stronach internetowych ale niewątpliwie wielkości paznokcia te co mam nie są no chyba, że Tipsa :):):)

    coper TCu380A
    --
    •  
      CommentAuthorAmazonka
    • CommentTimeSep 12th 2011
      Zgłoś moderatorowi permalink
    Chodziło mi o wielkość, jaką zapamiętałaś naocznie. Nie realizowałaś recepty?
    -- Kulturowe aspekty antykoncepcji konferencja na Dolnym Śląsku
    •  
      CommentAuthorjaca_randa
    • CommentTimeSep 12th 2011
      Zgłoś moderatorowi permalink
    Blanka, nie podważam tego co napisałaś. Dla mnie po prostu jest dziwne, że można nie poczuć, że wkładka wypada. Nie chodzi o szyjkę macicy, chociaż kłóciłabym się, że jest ona nieunerwiona - sama pisałaś, że przechodziłaś męczarnie, kiedy lekarz usiłował Ci wkładkę wyciągnąć. Ja bym na pewno poczuła jak mi coś przełazi przez pochwę, a już na pewno jak wychodzi przez srom.
    Nie mam wkładki, nigdy nie miałam i nie bronię tej metody. Wydaje mi się jednak, że Twój tragiczny przypadek, to nie była wina wkładki tylko lekarza, który spartaczył swoją robotę. Z naciskiem na "wydaje mi się", bo pewności mieć nie mogę.
    •  
      CommentAuthorLadybird76
    • CommentTimeSep 12th 2011
      Zgłoś moderatorowi permalink
    Amazonko realizowałam przy wcześniejszych a obecną nie musiałam bo mój ginekolog miał... Dzisiaj mijają 3 lata od kiedy miałam założoną obecną i powinnam wyjmować powolutku. Jestem tylko ciekawa czy za jednym razem mogę wyjąć jak i włożyć nową?!!! Tak czy siak kolejny już 4 raz będę decydowała się na wkładkę!
    --
    •  
      CommentAuthorLadybird76
    • CommentTimeSep 12th 2011 zmieniony
      Zgłoś moderatorowi permalink
    Jaca można nie poczuć jej wypadania a to tylko dlatego, że nie czuje się jej wewnątrz... może to dla Ciebie dziwne ale jak napisałam wyżej... noszę ją od 13 łącznie lat i szczerze powiem czasami muszę sprawdzić czy ją mam w sobie czy nie wyleciała samoistnie! Pewne rzeczy są realne :) a w przypadku Blanki może też ginekolog coś spartaczył ale nie nam to oceniać. Kolejna rzecz to nastawienie Blanki bo od początku jakoś była sceptycznie do niej nastawiona!
    --
    •  
      CommentAuthorTEORKA
    • CommentTimeSep 12th 2011
      Zgłoś moderatorowi permalink
    Blanka81: dziwi, mnie, że ktoś może to podważać.


    Jaca Randa podważyła raczej fakt tego, że nie poczułaś jak Ci wkładka wypadała nie to, że o mało nie straciłaś życia [przy okazji bardzo współczuję tego, co przeszłaś]...
    mi chodziło bardziej o to, że Ty podważasz słowa innych a jednocześnie oburzasz się, kiedy ktoś podważa Twoje :tongue:
    --
    •  
      CommentAuthorjaca_randa
    • CommentTimeSep 12th 2011
      Zgłoś moderatorowi permalink
    Dobra, już skończmy z tym podważaniem.
    Nie wyobrażam sobie, że można nie poczuć jak coś (nawet małego) wylatuje z macicy przez pochwę, ale to, że sobie nie wyobrażam może świadczy o mojej słabej w tej kwestii wyobraźni - widocznie można, skoro tak się dzieje.
    Oczywiście, że Blanka przeszła przez tragedię, mogła umrzeć i tym bardziej wydaje mi się, że powinno się znaleźć faktyczną przyczynę tego nieszczęścia i nie powinno się nad tym machnąć ręką, uprzedzić się do wkładek czy ginekologów i wszystkim odradzać stosowanie tej formy antykoncepcji. Bo bądź co bądź, to nie wina wkładki, że Blanka miała krwotok zagrażający jej życiu. Pewnie, że gdyby wkładki nie miała to ta sytuacja by nie zaistniała, ale posiadanie wkładki nie było bezpośrednią przyczyną wystąpienia krwotoku. Prawda?
    •  
      CommentAuthorBlanka81
    • CommentTimeSep 12th 2011
      Zgłoś moderatorowi permalink
    TEORKA: mi chodziło bardziej o to, że Ty podważasz słowa innych a jednocześnie oburzasz się, kiedy ktoś podważa Twoje

    Teorko, ale są miejsca by pisać o jednym temacie a są miejsca by pisać o innym, rozwlekasz inny temat na całe forum i piszesz tu choć ten temat jest o zupełnie czym innym. Wiem, że chcesz mi coś udowodnić ale nie bałagań proszę jeszcze bardziej.
    --
    •  
      CommentAuthorBlanka81
    • CommentTimeSep 12th 2011 zmieniony
      Zgłoś moderatorowi permalink
    Moja wkładka wyglądała tak:
    --
    •  
      CommentAuthoriborkowska
    • CommentTimeSep 12th 2011 zmieniony
      Zgłoś moderatorowi permalink
    Najmniejszy rozmiar takiej wkładki to 21,5mm x 17mm. To wkładka Y300/Y300-a. Dół zwęża się pod wpływem skurczu macicy do 5mm. Średnica zwoju to 2mm.
    http://www.amed.net.pl/upload/editor/y-300.jpg-
    Ja po ciąży chciałam założyć wkładkę Mirena ale poczytałam sobie właśnie na forach co może się stać (np. przebicie mięśnia macicy) infekcje itd... A poza tym nigdy nie stosowałam żadnej antykoncepcji i po 2 tygodniach myślenia stwierdziłam, że nie mam zamiaru pakować się w żadne hormony. Będzie miał być dzidziuś, to będzie. Cieszę się, że się nie zdecydowałam na założenie wkładki. Nie wiadomo, jakby mogło się skończyć, skoro w tylu przypadkach były jakieś powikłania albo wpadki... Najlepsze jest to, że mój gin odpowiedział na moje pytanie odnośnie kolejnej ciąży, że nie ma problemu, że tylko się wkładkę wyciąga i można się starać aczkolwiek kazał mi iść do domu i dokładnie ten temat przestudiować. A później czytam u innych to, co napisała Blanka - że wkładki poleca się kobietom, które nie planują już potomstwa...
    •  
      CommentAuthorBlanka81
    • CommentTimeSep 12th 2011
      Zgłoś moderatorowi permalink
    Ano właśnie, wkładki nie poleca się kobietom chcącym jeszcze rodzić. Dlaczego nikt mi o tym nie powiedział?
    Mój gin też mówił, że wkładkę się: pyk-zakłada, pyk-zdejmuje i jeszcze w tym samym cyklu można zachodzić w ciążę.
    A w szpitalu po operacji dowiedziałam się, że są dwie szkoły ginów: jedna głosi, że chcącym rodzić nigdy się wkładki nie zakłada, druga głosi, że zakłada się ją wszystkim, nawet nieródkom. Rosyjska ruletka na jakiego gina się trafi.
    --
    •  
      CommentAuthorasik28
    • CommentTimeSep 13th 2011
      Zgłoś moderatorowi permalink
    No właśnie Blanka.
    Bardzo współczuję przeżyć, zamiast na prawdziwego lekarza trafiłaś na przepraszam za słowo na "patałacha".
    Z tego o ile mi wiadomo to nie zależnie od specjalizacji lekarz powinien powiedzieć pacjentowi o wszystkich za i przeciw odnośnie leczenia, postępowania itp.
    Tak by dana osoba była świadoma swojej decyzji z wszelkimi możliwymi konsekwencjami.
    Ps. później nadal chodziłas do tego samego gina?
    --
    •  
      CommentAuthorAmazonka
    • CommentTimeSep 13th 2011
      Zgłoś moderatorowi permalink
    Anja Orthodox szczyci się noszeniem spirali jako nieródka. Z satysfakcją donosi, że udało się jej przekonać któregoś gina.
    -- Kulturowe aspekty antykoncepcji konferencja na Dolnym Śląsku
    •  
      CommentAuthorMsMartina
    • CommentTimeSep 13th 2011
      Zgłoś moderatorowi permalink
    Anja Orthodox ma dwóch synów...
    --
Chcesz dodać komentarz? Zarejestruj się lub zaloguj.
Nie chcesz rejestrować konta? Dyskutuj w kategoriach Pytanie / Odpowiedź i Dział dla początkujących.