Zarejestruj się

Aby dyskutować we wszystkich kategoriach, wymagana jest rejestracja.

 

Vanilla 1.1.4 jest produktem Lussumo. Więcej informacji: Dokumentacja, Forum.

    • CommentAuthorkarolciat
    • CommentTimeDec 3rd 2017 zmieniony
     permalink
    Cóż, może nieprecyzyjnie się wyraziłam, gdyż słowo "premedytacja" oznaczało cały tekst i każdy wpis, a nie pojedynczy przypadek. Ale ok, pewnie masz rację. Nie byłam zmuszona do nieposiadania stale polskiej klawiatury i pewnie faktycznie łatwe to nie jest. Choć inne nasze "angielskie" dziewczyny problemu nie mają...
    Co do forum- znów zupełnie nie na temat- ale tak jak ty wyraziłaś swoją subiektywną ocenę nt. tego jak mnie, madkę, widzi pracodawca, tak ja wyraziłam się na temat kultury pisania, aby tekst był czytelny i zrozumiały. Na tym forum do tej pory nie miałam nadmiernych problemów z "czytelnością wpisów" (tych które czytałam rzecz jasna), ale na innych nie waham się zwracać znajomym uwagi, jeśli z powodu braku poprawnego pisania i interpunkcji, zamiast komunikatu wychodzi bełkot (a mam takiego kolegę, który robi to notorycznie, aczkolwiek on się akurat na żadne dysfunkcje nie powołuje, wić pewnie po prostu się nie stara...). I na tym myślę wyczerpałam temat "pisania", a i prywatnych wycieczek robić nie zamierzam, bo zwykle wchodzę tu dla wiedzy, a nie "rozrywki"...
    --
  1.  permalink
    A propos polityki prorodzinnej - u mnie w pracy po powrocie z macierzynskiego, nie naleza sie wczasy pod grusza, bony na swieta wielkanocne ani Bozego Narodzenia - tak od docenianie "mlodych" matek. wrocilam w marcu i na swieta nie dostane ani zlotowki mimo, iz defaktem caly rok prawie pracuje...
    --
    • CommentAuthorkatkak
    • CommentTimeDec 3rd 2017
     permalink
    To dobrze, że masz w ogóle coś takiego jak 'wczasy pod gruszą' czy Mikołajki ;-) nie każdy pracodawca honoruje takie dodatkowe gratyfikacje.
    •  
      CommentAuthormarion
    • CommentTimeDec 3rd 2017 zmieniony
     permalink
    madziik, no to masz przechlapane :confused: (piszę ze swojego punktu widzenia).

    Mnie nie było w zeszłym roku w pracy ani jednego dnia - z racji L4 w trzecim trymestrze i potem macierzyńskiego. Mimo to dostałam wczasy pod gruszą (w tym na dzieci też się dostaje), bony na jedne i drugie święta, paczki mikołajkowe dla dzieci. Były podwyżki - dostałam również, choć mniejszą niż inni. Jedynie tzw. "nagroda z zysku" mnie ominęła - dostają Ci prawnicy, którzy pracowali (wysokość proporcjonalna do liczby dni pracy), a ja byłam nieobecna cały rok.

    W tym roku wróciłam w połowie maja. Dostałam wczasy pod gruszą, bony świąteczne, dwa dni temu przytargałam dwie wielkie paczki dla dzieci (słodycze i gry).

    Firma państwowa (bardzo znana). Dzieci rodzi się u nas dużo - żadna pracownica się nie boi, że nie będzie miała gdzie wrócić po macierzyńskim/wychowawczym. Tak więc nie można wrzucać wszystkich pracodawców do jednego wora.
    --
  2.  permalink
    No Marion - u nas tez tak kiedys bylo ze sie wszystko wszystkim nalezalo... Poki pracodawca byl zagraniczny.. Tylko polacy przejeli to juz ukrucaja, kombinuja komu by tu nie dac itp... Paczki dostane dla dzieci - 17.grudnia i na podwyzke tez sie zalapalam, niewielka ale jedna, teraz walczymy o wyrownanie stawki wzgleden wspolpracownikow z tymi samymi obowiazkami - a roznica w stawce znaczaca.
    --
    •  
      CommentAuthorbananowiec
    • CommentTimeDec 3rd 2017
     permalink
    Madzik ale to twoje prawo,placisz składki a socjal jest ze składek pracowników łaski ci nie robią... Tak mi się wydaje, napisz o tym w wątku o urlopach, pracy itp.
    --
  3.  permalink
    Bananowiec no wlasnie to niewiem czy nazywaja socjalne bo wydaje mi sie ze tak zmyslnie wymyslili, ze maja prawo wewnatrz zakladowe ustalone w porozumienia ze zwiazkaami, ze za taka i taka nieobecnosc sie cos tam nie nalezy...
    --
    •  
      CommentAuthormarion
    • CommentTimeDec 4th 2017
     permalink
    No to związki macie rewelacyjne... U mnie walczą o każdą złotówkę dla pracowników.
    --
    •  
      CommentAuthorIwonkaLA
    • CommentTimeDec 4th 2017
     permalink
    U mnie dopiero po powstaniu związków okazało się, że są pieniążki z funduszu socjalnego na wczasy, święta, Mikołaja...
    To jedyny plus, kolejne są minusy ale to jak się niewłaściwe osoby, a raczej z niewłaściwych pobudek „dorwią” do „władzy”.
  4.  permalink
    marion: No to związki macie rewelacyjne...
    - oj tak... dlatego niewiele osob tam jest bo ja nigdy nie zrozumiem jak mozna nie dac komus kto pracuje... gdybym bedac na macierzynskim nie dostala to oki... (wtedy nalezalo sie 50% bo rok wczesniej bylam na L4), ale jak wrocilam to juz chamstwo:/
    --
    •  
      CommentAuthormarion
    • CommentTimeDec 4th 2017
     permalink
    Związki są po to, żeby rozmawiać z pracodawcą i uzgodnić z nim socjal dla pracownikolów. Są od tzw. wyciągania kasy i dawania ich ludziom. A nie od zabierania, jak u Ciebie. Widocznie w związkach są ludzie szefa i dogadują się żeby jak najmniej dawać, albo są zastraszani.
    U mnie związki nawet tygodniami walczą o każdą złotówkę, każdy 1% podwyżek.
    --
    • CommentAuthorkatkak
    • CommentTimeDec 4th 2017 zmieniony
     permalink
    Składki na fundusz socjalny zależą od przyjętego regulaminu wynagradza. Co do związków zawodowych to przywilej dużych przedsiębiorstw, dużych grup zawodowych. Spora część z nas jest zatrudnionych w mniejszych firmach gdzie możemy pomarzyć o związkach zawodowych, co najwyżej powołane jest Zebranie Przedstawicieli pracowników, które służy jedynie pracodawcy do przeforsowania w literze prawa swoich pomysłów jak np. wprowadzenie nowego systemu pracy (tak było w mojej firmie) natomiast na kwestie socjalne nie mają oni wpływu.
    • CommentAuthorkarolciat
    • CommentTimeDec 4th 2017
     permalink
    U nas są związki i co z tego? siedzą cicho, przyklaskują wszystkim pomysłom szefostwa, zeby przypadkiem im coś się nie stało. Ale to nie na ten temat :wink:
    --
    •  
      CommentAuthorMagdalena
    • CommentTimeJan 3rd 2018
     permalink
    Ech. Jak ożywiłam ten wątek jakieś 2 miesiące temu pytaniem o kolejne dziecko, to się nie spodziewałam dyskusji o mamie w pracy :smile: Ale dyskusje rządzą się swoimi prawami i tak bywa. Przeczytałam Wasze wpisy i się zastanawiam czy dyskusja o kwestiach zawodowych nie powinna sie przeniesc na jakis wątek „mama w pracy”. Bo jak tu za jakis czas wejdzie ktoś, kto jak ja nie może się zdecydować i szuka świadectw innych mam jak sobie poradziły z nowym czlonkiem rodziny, to będzie się musiał przekopywać przez dyskusje o pracy. Interesującą, ale mimo wszystko nie na temat z wątku (choć wiadomo, ze z nim jakos tam związany).
    Tak tylko dzielę się spostrzeżeniem.
    .
    --
    •  
      CommentAuthorDaisy1991
    • CommentTimeJan 15th 2018
     permalink
    Hej, a ja mam pytanie troszkę wracające do tematu wątku :wink:
    Wiem, że to indywidualna sprawa, ale z doświadczenia uważacie że lepsza mniejsza przerwa między dziećmi czy raczej większa?
    Może spróbujmy wypisać to w formie jakiś plusów/minusów za jedną i drugą opcją? :bigsmile:
    Powoli przymierzamy się do drugiego bobasa, z jednej strony bardzo tęskni mi się za ciążą, ale z drugiej mam obawy. Póki co i tak muszę najpierw ogarnąć swoje zdrowie i ciało :wink:
    Zastanawiam się jednak nad tym w którym wypadku jest łatwiej? Bo jak męczą mdłości, tulisz się z kibelkiem pół dnia, a niespełna dwulatek potrzebuje uwagi, albo ząbkuje i wymaga noszenia, a wiemy jak jest z dźwiganiem to może lepiej jednak by przerwa była większa? Starszak więcej zrozumie? Sam ogarnie? A jednak jak już wyjdzie się z pieluch to podobno ciężko wrócić :devil:
    Zawsze marzyłam o 3dzieci, chciałam małe przerwy między bobasami, ale teraz z wielu powodów się waham i chętnie poczytam jak to było u Was :wink:
    --
    •  
      CommentAuthorelfika
    • CommentTimeJan 15th 2018
     permalink
    ja zawsze chciałam max 4 lata przerwy. teraz cieszę się ogromnie, że wyszło 7.
    Starsza odchowana, wiele rozumie, pomaga, jest w wielu obszarach samodzielna. nie wyobrażam sobie naszej historii w połączeniu z np 3 latkiem na pokładzie. a w ciąży jak widać nigdy nic nie wiadomo.
    i nie uważam aby dłuższa przerwa robiła problem z powrotem do pieluch czy uziemieniem w domu. jesteśmy dorośli więc wiemy z czym się wiąże świadoma decyzja o kolejnym dziecku. podejrzewam, że gdy jest niewielka różnica wieku to się narzeka nie na ponowne ile na ilość no bo dwa różne rozmiary pieluch. albo dwoje dzieci wiszących u nogi zamiast jednego - jak u mnie ;)
    Klarka właśnie skończyła rok. jakiś 1-1,5 miesiąca temu robiłam test bo mi się cykl wydłużył. na szczęście negatywny. nie wyobrażam sobie teraz pomykać z brzuchem. może za 3-4 lata, ale nie teraz.
    -- [/url]
    •  
      CommentAuthorrumba
    • CommentTimeJan 15th 2018
     permalink
    U mnie różnica wieku 4,5. Czy jest ona odpowiednia nie wiem. Na razie mi pasuje.

    Nataszka samodzielna w chwili porodu, obecnie bawi się z bratem super! nie zawsze, bo młody nie kuma jeszcze jej pomysłów i zajawek ale i tak jestem zaskoczona na PLUS.

    Uważam, że każda różnica wieku ma swoje plusy i minusy, i dużo zależy też o płci rodzeństwa.

    np. mała różnica wieku dajmy na to 2 lata i dwie dziewczynki, na początku hardcore, pieluchy obie, zazdrosc itd. ale poźniej te dziewczynki majac 3-5 lat mają wspólne zainteresowania, potrzeby, bawią się razem itd.

    drugi przykład

    np. duża różnica wieku 7 lat, chłopiec/dziewczynka. Tutaj są zupełnie inne potrzeby, priorytety, zabawy, dwie różne bajki. Starszy może dużo pomóc, młodszy/młodsza może sie dużo nauczyć itd.
    --
    •  
      CommentAuthor_MIA_
    • CommentTimeJan 16th 2018
     permalink
    U mnie między pierwszym a drugim 18 miesięcy różnicy.
    Między drugim A trzecim będą 22 m różnicy.
    Czasem naprawdę było ciężko. Ale teraz jest super.
    Zobaczymy jak będzie,jak dojdzie trzeci ;)
    --
    •  
      CommentAuthorPapka
    • CommentTimeJan 16th 2018 zmieniony
     permalink
    u mnie różnica między synkiem a córką 2lata i 7m. Chcieliśmy nawet szybciej drugie dziecko, już koło pierwszych urodzin syna byliśmy gotowi na kolejne. I co prawda za jakiś czas poczęło się dziecko, ale niestety poroniłam.. A córka poczęła się za kolejne 3 mc i stąd taka w sumie nieduża różnica. Na początku było baaaaaardzo trudno:/ Synek, choć szybko się rozwijał, był zbyt mały i nie rozumiał, że nie może mi przeszkadzać (np. mówić głośno) gdy usypiam czy karmię... Bardzo byłam nerwowa względem niego:( Córka okazała się koszmarnie trudna, przeżyliśmy prawdziwy dramat, oboje z mężem zapadliśmy na depresję i do dziś (2 lata już) bierzemy psychotropy.

    Ale czy żałujemy? O nie! Mimo całego poczatkowego koszmaru było warto. Córka bardzo szybko się rozwijała, ekspresowo!, dziś już prawie dogoniła brata. Jest zazdrość i rywalizacja, często sobie dokuczają, czasem doprowadzają nas do szału, ale też kochają się bardzo, bawią razem, mają swój wspólny świat. Jesteśmy z nich bardzo dumni, razem chodzą do przedszkola (tylko do osobnych grup).

    Myślę, że różnica nie ma aż takiego znaczenia.. a ważniejsze jest wsparcie rodziny i kondycja psychiczna samych rodziców. My nie mieliśmy wsparcia rodziny, córka dawała czadu i wszyscy się od nas wtedy odsunęli, bali się jej (my zresztą też przez długi czas;). Poza tym wcześniej przeżyliśmy 3 poronienia i związane z tym moje poprzednie 2 depresje, więc kumulacja wszystkiego w końcu powaliła nas... Ale dziś nie żałuję, mimo wszystko było warto tak szybko mieć drugie. Dziś dzieci już świetnie wtopiły się w dalszą rodzinę, córka teraz zachwyca pozytywnie, jest odpieluchowana, zaczyna być duuuużo lżej i fajniej.

    Jeśli czegoś żałuję, to tylko tego, że nie wiedziałam, że mogę jednocześnie karmić i brać psychotropy (dowiedziałam się dopiero ostatnio od psychiatry, że są "bezpieczne"). Męczyłam się z mega depresją poporodową (myśli samobójcze) i na siłę zmuszałam córkę do karmienia, choć i tak nie bardzo chciała... Mogłam albo odrazu ją odstawić, albo podkarmiać piersią i brać leki.
    Ogólnie za mocno uparłam się z tym karmieniem piersią..

    Żałuję jeszcze, że tak późno zdecydowałam się na zatrudnienie pomocy do opieki, chciałam być dzielna i sobie sama poradzić, ale nie dałam rady. Obojętność większości rodziny dobijała mnie jeszcze dodatkowo:/ po 3 mc zatrudniłam dziewczynę na 4h dziennie i przez kilka mc było trochę lżej. A później zaczęlo być powoli powoli coraz łatwiej..

    Może komuś pomoże moje świadectwo,pozdrawiam :)
  5.  permalink
    U nas 3,5 roku. z poczatku planowalam mniejsza roznice ale Maks byl ciezkim przypadkiem, wymagal mnostwa uwagi i nie tyle zainteresowania co wlasnie "pilnowania" bo wszedzie go bylo pelno i nie moglam sie zebrac na druga ciaze.. No i kwestia malego mieszkania tez byla... Teraz chlopcy kochaja sie nad zycie, aczkolwiek ciagle "larmo" bo mlodszy cos zepsuje starszemu he he ale bawic czasem tez sie potrafia. Ja dziekuje mojej rodzinie za wsparcie gdyz z Maksem trzeba jezdzic na terapie roznie i byloby mega ciezko z noworodkiem stac po 1-2 h pod sala z zajeciami, szczegolnie, ze mlodszy do tych lezacych i gapiacych sie w sufit nigdy nie nalezal. Ciesze sie ze roznica nie jest wieksza, bo oba przypadki uciekajace, wszedzie wlazace itp i mam po prostu kontynuacje i juz odliczam kiedy to minie i znow spacery i wszelkie rodzinnie wypady beda radoscia a nie udreka... :devil:
    --
    •  
      CommentAuthormarion
    • CommentTimeJan 16th 2018 zmieniony
     permalink
    U nas różnica 5 lat i 9 mies.
    Starszy pomaga - gdy młodszy był niemowlakiem pomagał więcej (pomoc przy kąpieli, podawanie różnych rzeczy), teraz mniej (po prostu nie potrzebuję pomocy). Na spacerach biegają razem, starszy pcha wózek. Ze wspólną zabawą różnie, ale nie narzekam, bo młodszy sam dużo się bawi.

    Plusy i minusy (moim zdaniem):
    - przy większej różnicy - 1. można liczyć na pomoc starszych dzieci; 2. starsze same się ogarniają (jedzenie, ubieranie, wc itd.), więc odchodzi kwestia "obrabiania" dwójki; 3. ze wspólną zabawą może być różnie
    - przy mniejszej różnicy - 1. jest większe 'zajechanie', szczególnie gdy jedno z dzieci ma ciężki charakter, albo wymaga więcej uwagi (np. HNB) i przy okazji nie można liczyć na pomoc rodziny (np. ja nie mam żadnej pomocy); 2. in plus wspólne zabawy, lepsze 'dogadywanie się'
    --
  6.  permalink
    U nas różnice 7,2,4 jak ze wszystkim są plusy i minusy małych i dużych różnic.
    -- Martusia2004 Ania2011 Dorotka2013 Marcinek2017
    •  
      CommentAuthorKarolyn
    • CommentTimeJan 16th 2018
     permalink
    U nas jest 4 lata 8 miesięcy. Tak jak piszecie są plusy i minusy. Ja czuje że Tomek pojawił się w dobrym momencie mimo, że to była raczej decyzja męża. On bardzo chciał, Ja wtedy jeszcze niekoniecznie.
    Jest czasami ciężko mimo że różnica duża , szkoda mi czasem tego że nie mam już tak dużo czasu dla starszaka, że nie możemy sobie ułożyć wszystkiego tak jak przed...ale ich relacje są fajne:) i cieszę się że mają siebie.
    --
    •  
      CommentAuthorDaisy1991
    • CommentTimeJan 16th 2018
     permalink
    Bardzo dziękuję Wam za wszystkie odpowiedzi ;)
    U nas jest tak, że moje serce by chciało bardzo, ale rozum podrzuca obiekcje :bigsmile:
    tęskni mi się za samym byciem w ciąży, którą bardzo dobrze przeszłam, co tam się niby działo na początku, ale generalnie było super, tylko właśnie przerażają mnie nieraz takie dni jak dziś np. młoda glut do pasa, mega maruda, zęby chyba idą, trzeba tulić, nosić i całować, ale i tak co chwile coś jest nie tak, wiadomo takie dni psychicznie dają w kość, a tu do takiego dnia jak dołożyć cycozwisa. :shocked: albo chorego cycozwisa :shocked:
    Z Laurą miałyśmy ogromne problemy z KP, ale ostatecznie przez rok się karmiłyśmy, ale jak patrzę z perspektywy to opiekując się Laurą teraz jakbym miała tak walczyć o KP to skończyłoby się na butli. A starszak to jednak starszak, tak jak piszecie sam się ogarnie.
    W głowie mam też jeszcze dwie rzeczy sytuację u teściowej i mojej mamy. Mąż jest starszym bratem o 3lata i teściowa opowiadała np. że jak on siedział na nocniku, a młodszy był cycoholik straszny to np. przez 30minut musiał czekać aż mama go podetrze, bo karmiła.... słabo trochę :tongue:
    Z kolei moja siostra jest 9lat starsza i dopiero gdzieś od 4lat się dogadujemy, wcześniej była maskara, ona myślała że na zawsze będzie jedynaczką, świat stanął jej na głowie. Chciałabym uniknąć podobnych akcji jak były u nas.
    Ale im dłużej o tym myślę, to pewnie zdecydujemy się na starania koło wakacji jednak :smile: coś czuję, że serce wygra :tongue: zobaczymy jeszcze jak to wyjdzie, bo to że decyzja będzie z naszej strony nie znaczy też że od razu się uda, wiadomo różnie bywa
    --
    • CommentAuthorSmuga
    • CommentTimeJan 16th 2018
     permalink
    U nas różnice 20 miesięcy oraz 2 lata 4 miesiące.
    Czyli obie różnice dość małe.
    Dla nas plusy takie:

    NASZ WIEK dopiero po 30-tce doczekaliśmy się 2 kresek i nie chcieliśmy czekać z naszą dziatwą za długo gdy już zaskoczyło i jechaliśmy z koksem. Mąż kończy lada dzień 40 lat i najmłodsza ma prawie 7 miesięcy, więc wyrobiliśmy się nieźle (ja mam 3,5 roku mniej od męża).
    PRACA Zwolniłam obroty pracowe (tłumaczę i uczę w domu tylko 1,5 godz dziennie maks) i spokojnie wychowuję gromadę, jak już odchowam to raz a dobrze (jeśli plan się powiedzie i już nie będzie więcej dzieci)
    ZABAWA Bawią się razem. Reagują na siebie. Mają (jeszcze) dość podobne potrzeby

    Minusy:
    HARÓWA ;-)

    Dużo zależy od charakteru dziecka, czy reaguje pozytywnie na małe, czy umie już mówić, sygnalizować swoje potrzeby, czy możemy mu zapewnić przytulasy czy np. noworodek non stop wyje i wymaga noszenia. Tego już (nie)stety nie da się przewidzieć i bierze się na klatę. Ja teraz za trzecim razem np. dostałam w prezencie dzieciątko, które SAMO USYPIA W ŁÓZECZKU (nie do pomyślenia przy poprzednich) i dzięki temu jeden ważny problem odpadł.... chwała Niebiosom.

    Treść doklejona: 16.01.18 20:49
    Acha, a z tym czekaniem aż starszego podetrze, bo małego karmi....hahhhahha
    Też zależy od dziecka - rzeczywistość dyktuje. Ja wolę na chwilę odstawić dziecko od cyca i obrobić co trzeba, bo tego średniaka mam takiego żywego, że gdybym po 30 minutach (a nawet po 5 minutach, ekhem) przyszła, to kupa byłaby już na ścianach, podłogach i wtarta w narzutę. Więc teges, Twój mąż Daisy musiał być bardzo spokojnym dzieckiem.
    •  
      CommentAuthorMrsHyde
    • CommentTimeJan 16th 2018
     permalink
    ja myślę, że to chyba nie ma reguły, znam rodziny z różnicą po 1.5roku a dzieci jakoś nie "chowały" się razem ani za malucha ani później, znam też takie gdzie różnica wieku 12-14 lat i jest super od samego początku (chociaż tu bardziej rodzeństwo staje się swego rodzaju idolem); znam też małżeństwa które poprzestają/poprzestały na jednym bo trafił im się mały terrorysta i boją się decyzji o kolejnym dziecku; my matki zawsze dajemy radę, czy to mała czy duża różnica a cała reszta to wg mnie tak trochę los na loterii

    zawsze chciałam mieć 3 dzieci, baaa u mnie w rodzinie jest wręcz "tradycja" że trzecie dziecko jest w okolicach 40; tylko mając w domu 16latkę i 11latka to może być ciężko podejmować taką decyzję jak już pewne rzeczy ma się w życiu poukładane
    --
    • CommentAuthorAnecia84
    • CommentTimeJan 17th 2018
     permalink
    Kurczę ja się zastanawiam czy nie jestem uzależniona od niemowlaka ;) Fryderyk za miesiąc kończy rok, staje się coraz bardziej samodzielny. Mamusia już nie jest mu tak bardzo potrzebna jak kiedyś A mnie się włączyło światełko na czwarte dziecko. Jak narazie i tak muszę odczekać jakiś rok jeszcze ale boję się że z biegiem czasu chęć posiadania czwartego dziecka będzie rosnąć. No nic zobaczymy jaki scenariusz nam życie napisze. Zastanawiam się czy damy radę bo nie ukrywam z trójka dzieciaków jest co robić.
    -- ;;
    •  
      CommentAuthormooniia
    • CommentTimeJan 17th 2018
     permalink
    Anecia ja się wyleczyłam z niemowlaków przy 5 córuni ;) zawsze miałam niedosyt i załowałam, ze być może już jestem poza pieluszkami itd. a teraz nie mogę się doczekać , az Miłka dorosnie i pierwszy raz w zyciu twierdze, ze ja jednak wole starsze dzieci :rolling:
    -- mama piątki :)
    • CommentAuthorskapula
    • CommentTimeJan 17th 2018
     permalink
    o to jest na mnie nadzieja, uwielbiam niemowlaki...mogłabym wąchać, przytulać bez końca....z żalem patrzę jak młodsza staje się coraz bardziej samodzielna i niezależna...
    -- [/url][/url]
    •  
      CommentAuthorjakaka
    • CommentTimeJan 17th 2018
     permalink
    Ja mam 34 lata w tym roku, mąż 40. Nasz synek zaraz skończy roczek. Myślałam, że szybko zdecyduje sie na drugie dziecko, ale obecnie tak mysl mnie przeraza. Tym bardziej, że mąż twierdzi, że nasze małżeństwo tego nie przetrwa. Nie wiem sama co robić. Zaraz wracam do pracy i plan miałam taki, że zachodzę w ciążę, ale teraz nie czuje sie na to gotowa. Z drugiej strony skoro mam nie być w ciąży to powinnam zmienić pracę bo obecna juz mi nie daje zbyt wiele satysfkacji i kiepski dojazd. Ale jak zmienie prace to na drugie dziecko będzie się mi jeszcze trudniej zdecydować. My mieliśmy ciężkie początki, żadnej pomocy, dopiero teraz zaczynamy przygode z niania, ale tak czy siak czuje sie zmeczona siedzeniem w domu 24h z niemowlakiem (siedzenie to taka metafora, wiadomo, że ciągle w ruchu, ale mam poczucie uwięzienia)
    Czy to jest tak że trzeba poczuć wewnętrzną chęć posiadania kolejnego dziecka??? Czy lepiej do tego podejść racjonalnie? zastanawiam sie czy kiedykolwiek to poczuje? niemowlaki na mnie nie działają :) plus moja mąż, który uważa że jest obciążony psychicznie moim wiecznym niezadowoleniem....
    • CommentAuthorAnecia84
    • CommentTimeJan 17th 2018
     permalink
    mooniia: Anecia ja się wyleczyłam z niemowlaków przy 5 córuni ;)


    No to mnie pocieszyłaś ;) ale tak serio to długo starałam się o pierwsze dziecko, już myślałam że ich mieć nie będę więc pewnie na 4 jeszcze się zdecydujemy, może po 4 mi przejdzie ;):bigsmile:
    -- ;;
    • CommentAuthorSmuga
    • CommentTimeJan 17th 2018
     permalink
    jakaka
    Wiadomo, że decyzja należy do Was/do Ciebie, z myślą o małżeństwie musicie ją podjąć.
    Powiem Ci jak to wygląda z mojego doświadczenia: bycie 24h z jednym dzieckiem i to pierwszym to jest męczarnia psychiczna. Nagle wszystko się zmienia, a my mamy wrażenie, że nikt nie docenia naszej pracy. Nie wiemy jak się ogarnąć.
    Z dwójką "siedzi" się już o wiele łatwiej psychicznie, bo jest mniej czasu na rozmyślania i tych dwoje już nam zapewnia poczucie "pełnej chaty". Człowiek czuje się NIEZBĘDNY na każdym kroku. Wyzbywa się poczucia winy, organizuje się lepiej. Odkrywa smak macierzyństwa.
    Jeśli chcecie mieć dwoje, to się decydujcie :-)
    •  
      CommentAuthormarion
    • CommentTimeJan 17th 2018 zmieniony
     permalink
    Smuga: bycie 24h z jednym dzieckiem i to pierwszym to jest męczarnia psychiczna. Nagle wszystko się zmienia, a my mamy wrażenie, że nikt nie docenia naszej pracy. Nie wiemy jak się ogarnąć.Z dwójką "siedzi" się już o wiele łatwiej psychicznie, bo jest mniej czasu na rozmyślania i tych dwoje już nam zapewnia poczucie "pełnej chaty". Człowiek czuje się NIEZBĘDNY na każdym kroku. Wyzbywa się poczucia winy, organizuje się lepiej. Odkrywa smak macierzyństwa.

    U mnie było tak samo.
    Pierwsze dziecko mnie dobijało psychicznie - czas mi się dłużył, nerwy non stop, niewiedza co do obsługi, więc gdy syn miał 6 miesięcy, ucieszona wróciłam do pracy. Przy drugim zupełnie odwrotnie - było super, cieszyłam się dzieckiem - ale rok macierzyńskiego zleciał w oka mgnieniu i wracałam do pracy bardzo niechętnie.
    jakaka: Czy to jest tak że trzeba poczuć wewnętrzną chęć posiadania kolejnego dziecka??? Czy lepiej do tego podejść racjonalnie?

    Mnie na drugie namawiał mąż już 2 lata po pierwszym porodzie, ale nie chciałam. Gdy wreszcie JA poczułam chęć, starszak akurat skończył 5 lat.
    Czasami chciałabym trzecie, ale nie chce mi się znów być w ciąży, rodzić i męczyć się przez trudny pierwszy rok życia. Poza tym spore ryzyko, że trzeci syn będzie (geny). Najchętniej więc adoptowałabym 3-4-letnią dziewczynkę :cool: Czyli dziecko po ząbkowaniu, mówiące (dogadać się można), odpieluchowane i płeć pewna :tooth:
    --
  7.  permalink
    marion: Najchętniej więc adoptowałabym 3-4-letnią dziewczynkę Czyli dziecko po ząbkowaniu, mówiące (dogadać się można), odpieluchowane i płeć pewna
    - o, to jest mysl hi hi. bo moze i bym chciala dziewczynke ale te pierwsze 1-2 lata to kosmos jakis hi hi


    jakaka: tak czy siak czuje sie zmeczona siedzeniem w domu 24h z niemowlakiem (siedzenie to taka metafora, wiadomo, że ciągle w ruchu, ale mam poczucie uwięzienia)
    - tez tak mialam przy pierwszym dziecku, juz od ciazy... zal.. osamotnienie, bo wszyscy zajeci praca, albo juz mieli wyrosniete dzieci i czas dla sienie, mega wymioty 3 miesiace, no obled. Potem dziecko, 24 h na dobe zajmowanie sie i do tego inne czynnosci domowe, brak wolnosci, poczucia "lenistwa", nie bylam na to psychicznie gotowa i podobnie jak Marion - z checia po 8 miesiach wrocilam do pracy (2 miesiace wychowawczego bralam). A przy drugim? I tak juz nie bylo tej wolnosci, wiedzialam co mnie czeka (tak plus minus hi hi) i nie czulam tego uwiezienia w domu bo juz w sumie przywyklam do tego stanu. Do pracy po roku wrocilam niechcetnie bo tak mi bylo dobrze w domu ha ha. A co do pomocy rodziny to jako mam, ale nie ze cos mega, do kina z mezem nie chodzimy bo z dwojka naraz nikt niechce zostac, jedynie jak mus isc ze starszym na terapie to wtedy do malego ktos przyjdzie (w pojedynke chlopaki sa do ogarniecia) - a mam baaardzo mega zywe dzieci.

    Treść doklejona: 17.01.18 13:37
    Ale ja zawsze mialam mega wsparcie w mezu a u Ciebie czytam, ze roznie z tym...
    --
    •  
      CommentAuthorjakaka
    • CommentTimeJan 17th 2018
     permalink
    Uff czyli to może kwestia pierwszego dziecka...ale dokładnie właśnie to czuję - trochę niedocenianie a trochę, że siedze w domu a moje szare komórki umierają. Więc może faktycznie przy dwójce nie miałabym już czasu myśleć i byłoby mi psychicznie łatwiej. Może musze wrócić przynajmniej na jakiś czas do pracy i trochę zapomnieć i może wtedy decyzję bedzie mi łatwej podjąć.
    Z mężem mam natomiast inny problem :) - generalnie on by chciał by wszystko było tak jak przed dzieckiem, czyli spanie w weekend do 10, surfowanie w necie po pracy itp. oczywiście nie jest tak, że on się dzieckiem nie chce zająć tylko zawsze musi się przy tym nagadać, a ja po roku nie mam już wystraczajaco duzo dobrego humoru by tego sluchac. Ja sie jakos przystosowałam, a on ciągle jakby pokrzywdzony.
    Ale dziękuję Wam za posty, podniosły mnie jednak na duchu!!
    • CommentAuthorSmuga
    • CommentTimeJan 17th 2018
     permalink
    hahhhah,no właśnie z dzieckiem pierwszym to jest dokładnie TEN PROBLEM, że się pamięta czasy sprzed dziecka. A potem.... zaciera się w pamięci ta "utracona wolność". Mąż musi po prostu się trochę ogarnąć, dojrzeć do nowego modelu. A drugie dziecko (jeśli tylko małźeństwo ma się dobrze i nikt nie chce się "migać" od roboty) tylko pomaga w tym zacieraniu się wspomnień.
    Oczywiście, są pary, które gimnastykują się, żeby było jak dawniej, trzymają dzieci maksymalnie długo w żłobku deponują niemowlęta u dziadków i jazda na urlop, ale... kurde, nie o to w tym wszystkim chodzi jednak...
  8.  permalink
    jakaka: generalnie on by chciał by wszystko było tak jak przed dzieckiem, czyli spanie w weekend do 10, surfowanie w necie po pracy itp.
    - skad ja to znam... u mnie tak do okolu roku w tym temacie niewiele sie zmienilo, maz dalej na kompie grywal, z tym spaniem az tak nie bylo, ale maly lubil pospac czasami i do 9 z nim (ze mna maks do 7 hi hi). Ale pozniej dziecko wieksze, ja do pracy i sie zmienily priorytety bo my sie zmieniamy z opieka. Ale szczerze to polecam moze wrocic do pracy na jakis rok, odpoczaczac, dac starszemu ciut dorosnac i bedzie latwiej. Maz do wiekszego dziecka bedzie miec wiecej zaangazowania bo maly czlowiek rosnie, mozna sie z nim lepiej bawic.. U nas obecnie starszy zaczyna przygode np z xboxem i sobie moga pograc czasem troche.
    --
    •  
      CommentAuthormadziauk
    • CommentTimeJan 18th 2018 zmieniony
     permalink
    jakaka: generalnie on by chciał by wszystko było tak jak przed dzieckiem, czyli spanie w weekend do 10, surfowanie w necie po pracy itp. oczywiście nie jest tak, że on się dzieckiem nie chce zająć tylko zawsze musi się przy tym nagadać, a ja po roku nie mam już wystraczajaco duzo dobrego humoru by tego sluchac. Ja sie jakos przystosowałam, a on ciągle jakby pokrzywdzony.

    Ja bym sie nie zdecydowala na kolejne dziecko z mezem, jezeli zachowywal by sie jak Twoj.
    Widac, ze brakuje mu stanu przed, ale dorosly czlowiek sie dostosowuje. Decydujac sie na dziecko wiemy, ze nasze zycie obroci sie o 180 stopni.

    U nas jest tak, ze moj Maz jezeli tylko powiedzialabym, ze jestem gotowa na kolejne dziecko bylby przeszczesliwy. Spelnia sie jako ojciec, i mimo, ze tak nasze zycie wyglada teraz inaczej, nie wrocilibysmy do tego poprzedniego. Patrzac na znajomych bez dzieci, nie zazdroscimy im ich "wolnosci". Jestesmy szczesliwi, ze mamy syna, ktory nadal naszemu zyciu calkowicie inny sens :)

    Ja przyznam, ze jak Marion zaczynam teraz czuc sie gotowa na kolejne dziecko. Syn ma 5 lat, ale nie bede sie decydowac na nie teraz. Jestesmy sami za granica, nie mamy tu rodziny, a do placowek typu zlobek i wczesne przedszkole w UK nie mam zaufania. Niestety. Jezeli kiedys zdecydujemy sie na dziecko to bedzie to jak juz wrocimy do ojczyzny. O ile sie zdecydujemy.
    --
    • CommentAuthorruda03
    • CommentTimeJan 18th 2018
     permalink
    a ja z kolei wiem ,że jeżeli uda się nam,i w końcu zajdę w ciążę ,to drugie dziecko będzie na mojej głowie.mój mąż to leń-okropny po prostu-przy kamilu nie robił nic. Teraz trochę więcej -gdyż jak jestem w pracy to nie ma wyjścia.ale co to za sztuka dac 5-latkowi jeść i włączyć mu bajki lub dac telefon 😠.ale mimo wszysyko chcialabym drugie-ze wzgledu na Kamila-zal mi go ze jest jedynakiem.A ja jakoś te najtrudniejsze pierwsze trzy lata przeżyje -mama pomoże -chyba😉a może mąż nagle się zmieni😆.Moj maz po prostu boi sie malych dzieci😊-albo tak mówi żeby mieć spokój
    --
    •  
      CommentAuthorjakaka
    • CommentTimeJan 18th 2018
     permalink
    A ja mam nadzieje, że on jednak sam tez dojrzeje do decyzji o drugim dziecku. bo fakt w obecnej sytuacji ucierpiałoby na tym głównie nasze małżeństwo. wiadomo, że ja pewnie bym sobie dała radę z dwójką, ale myślę, że moja radość życia byłaby niska i miałabym poczucie, że jestem w tym wszystkim sama. natomiast mam podobne myslenie jak ruda03, nie chce by moj synek był jedynakiem. sama mam czwórkę rodzeństwa i wiem, że w życiu to ważne, zwłaszcza w trudnych momentach.
    niestety czas działa na moją niekorzyść, ale ufam, że jednak się to jednak ułoży po mojemu :)
    •  
      CommentAuthorelfika
    • CommentTimeJan 18th 2018
     permalink
    mój mąż miał problem żeby kąpać Klarę - bał się, co do pewnego momentu było zrozumiałe. jednak zaczęło mnie to wkurzać bo Biankę kąpał od początku tylko on, ja doszłam duuużo później. pewnego razu dostał do rąk dziecko, ręcznik, żel do mycia i słownego kopa na rozpęd. powiedziałam, że nie wykapię i już. ale u mnie od zawsze jest krótka piłka a przy Klarce jeszcze wyostrzyła mi się asertywność :devil:
    -- [/url]
    • CommentAuthorruda03
    • CommentTimeJan 18th 2018
     permalink
    ja mojego męża sama rozpuściłam -bo zawsze wszystko robiłam sama-bo przecież ja to zrobię lepiej😨a teraz zbieram plony mojego zachowania.już nie chodzi o opiekę nad dzieckiem ale o wszystko-sprzątanie ,zakupy itp.On był po prostu zawsze egoistą-zawsze jemu musiało być dobrze -prawdziwy jedynak-wszystko dla niego.wiem ze kocha małego najbardziej na świecie ale chyba bardziej kocha swoją wygodę i "nic nie robienie". taki typ i ciężko mi starego ,45-letniego konia zmienić .ale jak już się czasami porządnie wkur...to lata jak z motorkiem w dupie😆.Fakt-parę razy jak musiał -jak byłam w szpitalu czy na szkoleniu to stanął na wysokości zadania-😊po prostu umie ale mu się nie chce.☺
    --
    •  
      CommentAuthorDaisy1991
    • CommentTimeJan 18th 2018
     permalink
    Smuga: e gdybym po 30 minutach (a nawet po 5 minutach, ekhem) przyszła, to kupa byłaby już na ścianach, podłogach i wtarta w narzutę. Więc teges, Twój mąż Daisy musiał być bardzo spokojnym dzieckiem.

    właśnie w szoku jestem że tak czekała :tongue: też wolałabym odstawić, ale przynajmniej wiem dlaczego mąż po książki sięga na kibelku :bigsmile: ale to fakt był raczej spokojny, dopiero przy mnie wyostrzył charakter :devil:
    Smuga: bycie 24h z jednym dzieckiem i to pierwszym to jest męczarnia psychiczna. Nagle wszystko się zmienia, a my mamy wrażenie, że nikt nie docenia naszej pracy. Nie wiemy jak się ogarnąć.

    o to to! Miałam dokładnie taki etap! Jak zajęłam się sobą (regularne wyjścia do fryzjera, ćwiczenia) i poszłam do pracy, chociaż póki co na 3 dni w tygodniu, to czuję się o wiele lepiej psychicznie :wink: może podświadomie obawiam się że znów tak będzie jak drugie się pojawi właśnie? I stąd moje obawy, a tylko zasłaniam się "różnicą wieku dobrą dla dzieci" hmm ale mówicie, że z dwójką jest lepiej psychicznie to mnie pociesza :wink:
    Kocham ponad życie moją kruszynę, ale miło jest mieć coś "swojego" w czasie macierzyństwa i kogoś kto nas docenia. U mnie mąż lepiej mam wrażenie się zachowuje, w sensie że bardziej docenia jak do pracy chodzę, sam z młodą też więcej zostaje i widzi jak to "siedzenie" wygląda
    ruda03: po prostu umie ale mu się nie chce.☺

    moja przyjaciółka ostatnio zrobiła facetowi eksperyment w domu, przez jakiś czas latała specjalnie dla niego po chleb do piekarni, bo sama nie jadła, gotowała, sprzątała, wiadomo jak to nieraz bywa, do tego praca, a on po przychodził i zmęczony wielce i relaks. I zrobiła przez tydzień tak, że jak nie poprosił jej żeby zrobiła zakupy, to nie kupowała nic, nie gotowała, bo stwierdziła że się odchudza i warzywa i owoce same jadła, a jak wracała z pracy to siadała albo z książką albo przed xboxem odpalając raymana :devil: zero sprzątania, prasowania, mówiła że nosiło ją nieziemsko, ale wytrwała i nagle niebo a ziemia chłopak :devil: w mig do pionu ustawiony. Zobaczył jak to jest samemu ogarniać wszystko, gdy nie jest się docenianym i teraz pięknie ładnie we wszystkim jej pomaga. Chociaż sama preferuję rozmowę od tego typu "sztuczek" to u niej zadziałało :wink:
    --
    • CommentAuthorSmuga
    • CommentTimeJan 18th 2018
     permalink
    Czasami eskperyment wskazany... jeśli nic innego nie trafia.
    Ogólnie to jest w życiu wiele etapów i nasze role muszą być na bieżąco re-negocjowane w imię dobra relacji, bo jak się już uleży za bardzo i mamy za dużo na głowie, to kaplica...
    •  
      CommentAuthorTruskavka13
    • CommentTimeJan 18th 2018 zmieniony
     permalink
    Daisy ja mam różnicę 2 lata i 9 miesięcy i żałuję, że nie rok po roku ;) jak patrzę na chłopaków to lepiej by im było gdyby byli w podobnym wieku

    ja też jestem z tych co uwielbiaja niemowlaki, mój młodszy ma juz 19mc nie wiem kiedy to zleciało!

    Marion też bym chciała trzecie,tylko z tą różnicą, że ja bym chciała być w ciąży, chciałam mieć od liceum troje dzieci, ale ja tak się boję, że znowu ujrzę jajca na usg, że nie mogę się przemóc :tooth:
    --
  9.  permalink
    Truskavka13: ale ja tak się boję, że znowu ujrzę jajca na usg, że nie mogę się przemóc
    :rolling::rolling:
    --
    •  
      CommentAuthorTomira
    • CommentTimeJan 19th 2018 zmieniony
     permalink
    Trzech chłopców to moje marzenie, ja bym brała w ciemno :bigsmile:
    -- Gniewuś 10.08.2015
    •  
      CommentAuthorElyanna
    • CommentTimeJan 19th 2018
     permalink
    nie jest lekko z więcej niż jednym dzieckiem, na wszystkich polach zycia, dom, praca... ale te chwile jak widzę kątem oka jak razem się bawią, tulą, starsza całuje małą po główce, w nosek, usteczka, rączki, jak razem w wannie się śmieją, podają sobie zabawki, starsza mówi mi że bardzo kocha swoją małą siostrzyczkę... motylki w brzuchu mam aż mnie mdli :P
    --
    •  
      CommentAuthorTruskavka13
    • CommentTimeJan 19th 2018 zmieniony
     permalink
    Tomira serio?😁
    Ja tam zawsze chciałam mieć córkę 😍 docelowo parkę w obojętnie jakiej konfiguracji czy 2 dziewczynki 1 chłopiec czy dwóch chłopców i 1dziewczynka
    --
    • CommentAuthorSmuga
    • CommentTimeJan 19th 2018
     permalink
    Są ekhem sposoby na spłodzenie dziewczynki, zawsze można spróbować i przechyli się prawdopodobieństwo na więcej niż 50 procent ;-)
    do 4 dni przed owu przytulanki, pozycji raczej misjonarska i dieta też jakaś tam powinna być... u nas samo 4 dni przed owu zrobiło robotę i mamy wymarzoną córkę.
Chcesz dodać komentarz? Zarejestruj się lub zaloguj.
Nie chcesz rejestrować konta? Dyskutuj w kategoriach Pytanie / Odpowiedź i Dział dla początkujących.