Zarejestruj się

Aby dyskutować we wszystkich kategoriach, wymagana jest rejestracja.

 

Vanilla 1.1.4 jest produktem Lussumo. Więcej informacji: Dokumentacja, Forum.

    •  
      CommentAuthorelfika
    • CommentTimeOct 8th 2019
     permalink
    Obe, to było powiedzieć lekarce, że poprawa słuchu jest stanem po operacji, który nie wpływa w tym samym stopniu na mowę- ta się nie poprawi z dnia na dzień przecież. W sumie to ja bym chyba wybrała się do niej jeszcze raz i zażądała skierowania.
    -- [/url]
    •  
      CommentAuthorobe
    • CommentTimeOct 9th 2019
     permalink
    My się mową zajmujemy już od dłuższego czasu i to mam ogarnięte :)
    elfi, baba to wie, sama Młodego operowała ale mówi, że od mowy to jest logopeda (swoją drogą robią mu już opinię) a ona nie może napisać, że słuch jest zły, bo jest dobry ;) Dała mi jakieś z dupy zaświadczenie o stanie zdrowia ale to się do niczego nie nada. Chyba muszę wybulić 150 zł i udać się do p. profesor. Kobieta ma łeb na karku i może coś wymyśli.
    A jak nie to sobie darujemy to WWR z PPP. SI mamy prywatnie, logopedę prywatnie to i WWR możemy mieć prywatnie. Mamy 500+ to sobie poradzimy ;) A, mamy też dogoterapię. Nie poznałam jeszcze psa i mam nadzieję, że Młody go nie zamęczy. Przez zaburzenia SI jego głaskanie różnie wychodzi :(
    -- Swoje trzy grosze każdy uważa za najlepszą mo
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeOct 9th 2019
     permalink
    Nie zamęczy. Mój też taki typ, a koty nasze żyją. Od samego początku był uczulany że kot to nie słoń i że trzeba leciutko. Nie od razu, ale w końcu pojął, szczególnie że kot też potrafił zaznaczyć swoje granice. W ogóle nie planowałam zwierząt, a teraz widzę jak wiele dało ich posiadanie mojemu dziecku. Z resztą i zwierzaków, bo zostały wyrwane z bezdomności. Trafiły do nas "przypadkiem" i tak sobie żyjemy w symbiozie :bigsmile:
    --
    •  
      CommentAuthormarion
    • CommentTimeOct 9th 2019
     permalink
    Else: W ogóle nie planowałam zwierząt, a teraz widzę jak wiele dało ich posiadanie mojemu dziecku.

    My mamy od czerwca kota - adoptowany ze schroniska. Frycek z początku trochę go gonił, ale szybko przestał. Jednak nie próbuje bawi się z nim, nie głaska - generalnie WCALE kota "nie widzi" :confused:
    --
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeOct 9th 2019
     permalink
    Marion, tak się tylko może wydawać. Sam fakt, że dziecko "dało mu spokój" jest dobre. Jest to uszanowanie "wolności" zwierzaka. Mój syn ma różne etapy. Najpierw do tego kota gadał, zabierał do swojego pokoju, potrzebował towarzystwa kota bardzie niż mojego. Potem tak jak u Ciebie. Kot nie istniał. Teraz mamy kilka zwierząt i też m tak, że początkowo opiekuje się, bo nowe, małe... Potem bytują obok siebie... Teraz na etap, że musi z kotem spać.
    Natomiast ja zawsze niezależnie od etapu angażuje Dawida do opieki. Ze karmę nasypac, wodę nalac, miseczkę podać, że trzeba pogłaskać, etc. Bo ta terapia "kotem" to nie tylko obserwacja co zrobi nasze dziecko, ale i angażowanie, uczenie odpowiedzialnosci, proponowanie pewnych czynności, uczenie obowiązków... Sana bytnosc zwierzaka w domu, to jeszcze nie wszystko.
    --
    •  
      CommentAuthorobe
    • CommentTimeOct 9th 2019
     permalink
    U nas koty są od zawsze :) Żyją z Młodym w symbiozie.
    -- Swoje trzy grosze każdy uważa za najlepszą mo
    •  
      CommentAuthormarion
    • CommentTimeOct 9th 2019
     permalink
    Else: karmę nasypac, wodę nalac, miseczkę podać, że trzeba pogłaskać

    Nie jest zainteresowany wcale.
    Else: angażowanie, uczenie odpowiedzialnosci, proponowanie pewnych czynności, uczenie obowiązków

    Nie ten poziom jeszcze u Frycka.
    Nawet Henia mi ciężko zachęcić - zabawa z kotem oczywiście tak, ale obowiązki (karmienie, pojenie, ogarnięcie kuwety), to już problem.

    Frycek jest głośny i wszędzie go pełno - kot się go boi.
    --
    •  
      CommentAuthorelfika
    • CommentTimeOct 9th 2019
     permalink
    Obe, ale przecież orzeczeniem potrzebie WWR powinna się opierać na badaniu np logopedy a nie na zaświadczeniu lekarskim.
    A dogoterapia do czego?
    -- [/url]
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeOct 9th 2019
     permalink
    Marion, powiem Ci tak. U nas gdyby nie mój upór mój syn do dziś nie robilby nic. Autysta zawsze, nooo prawie zawsze ma problem z zaangażowaniem, z zainteresowaniem codziennymi "problemami", nie widzi potrzeb innych, ma problem z empatią... Etc. I naszym zadaniem nie jest czekać na właściwy moment, bo on może nie nadejsć. Trzeba kombinować by ich otworzyć na wiele spraw. Ja np. wiedząc że autysci nie mają empatii lub mają ją gorzej rozwinięta od zdrowych dzieci/ ludzi, od 3 roku życia Dawida nad tym pracowałam. Empatią jest wyjściową by dziecko zaczęło się angażować w opiekę nad tym kotem, czy by zauważył pewne czynności nie jako obowiązek i wyrobienie pewnych zachowań tylko jako coś co jest potrzebne. I jako przełamanie tego braku gotowości. I to nue było tak, że z nim siadalam i mówiłam, bo mój autysta sprawiał wrażenie, że nie słyszy, że nie rozumie... To było wykorzystywanie wszystkich sytuacji. Jak kot miauczal to już reagowalam "Dawid, słyszysz? Co robi kot? Miauczy. Ciekawe czemu. Może jest głodny. Chodź zobaczymy czy ma puste miski. O. Miski są puste. Wsypmy jedzenie". I albo on sypal albo ja. Jak płakał dziecko na placu zabaw też uczulalam : płacze: jest smutne, boli, bo się przewrócił, etc. Jak mój syn wyrażał emocje, też je nazywałam. Jak ja odczuwakam tez
    Zabawy z emotikonami. I to też nie jest tak, że powiesz i już Fryc ogarnie temat.on jeszcze długo będzie sprawiał wrażenie że nie jest gotowy, że nie rozumie... Ale to o konsekwencje chodzi. Moja przyjaciółka przegapila ten moment... Ona w ogóle przegapila, że jej syn ma autyzm bo go wypierala. Diagnoza była późno, więc i terapia oraz praca nad tym dzieckiem późno. My mamy ten komfort, że nasze dzieci są zdiagnozowane wcześnie i można szybko działać. Po to jest ta wczesna diagnoza. Ja miałam taki patent że czytałam co jest normą rozwojową dla danego wieku, ocenialam na tej podstawie co musimy dogonić i starałam się nie uwzględniać aż tak że "mój syn jeszcze nie jest gotowy". Po prostu angazowalam. Tłumaczyłam co po co... Prawda jest taka, że z autysta ciągle coś trzeba "gonić", bo póki mały, to nie rzuca się w oczy, ale im starszy tym ta przepaść robi się widoczna. Także korzystaj z tego co masz i na codziennych sprawach angażuj Frycka troszkę.

    Treść doklejona: 09.10.19 13:44
    Marion mój syn też jest głośny i wszędzie go pełno i moje koty też tego nie lubią. Ale ja cały czas powtarzam "Dawid, jesteś za głośno. Kot się boi, ucieka". I im więcej nad tym pracujemy, tym ten kot zaczyna być dobrym argumentem by Dawida uspokoić. Tylko jak mantra się gada niestety. No ale efekty są.
    --
    •  
      CommentAuthorobe
    • CommentTimeOct 10th 2019
     permalink
    elfika: Obe, ale przecież orzeczeniem potrzebie WWR powinna się opierać na badaniu np logopedy a nie na zaświadczeniu lekarskim.
    A dogoterapia do czego?

    No tak, podstawą jest opinia logopedy i psychologa ale kazali też dostarczyć zaświadczenie na ich druku od laryngologa. Jeszcze się tym nie stresuję, bo mam miesiąc do spotkania ale czuję, że będzie pod górkę.
    A dogoterapię ma w żłobku z zalecenia psychologa - ma pomóc w małej i dużej motoryce oraz w rozwoju mowy :)
    -- Swoje trzy grosze każdy uważa za najlepszą mo
    •  
      CommentAuthormarion
    • CommentTimeOct 10th 2019 zmieniony
     permalink
    Else - ja to wszystko wiem...
    Ale do Frycka bardzo trudno trafić. On "nie słucha". Szczególnie gdy coś nie jest po jego myśli i wpada w histeryczny szał - nie dociera nic.

    Przedwczoraj odebrałam go z przedszkola i pojechałam z nim po Henia do szkoły. Wszystko po drodze było OK, w szkole na początku też. Wyszliśmy ze świetlicy i poszliśmy do szatni - do piwnic. Heniu się ubrał i chcieliśmy wyjść ze szkoły, a Frycek pokazuje palcem na schody, że chce wrócić na piętro (i pobiegać po korytarzu). Tłumaczyłam, że nie możemy, bo wychodzimy, idziemy do auta i jedziemy do domu. Wpadł w szał - darł się okrutnie. Nie chciał iść, musiałam go wynieść. Postawiłam za drzwiami i mówię idziemy do auta, bo jedziemy do domu. Darł się, rzucał po parkingu, w samochodzie dalszy ciąg. Na klatce w bloku dalej. W mieszkaniu kontynuacja - uderzał sobą o meble i drzwi, ze złości porozrzucał zabawki i co tam miał pod ręką... Uspokoił się po 20-30 minutach.

    Wczoraj mówię do Henia "wracasz autobusem, bo mam dość tych cyrków i wstyd mi przed ludźmi". Odebrałam Frycka z przedszkola, podjechałam pod blok i mówię do niego "idziemy po Henia na przystanek". Szedł grzecznie - usiedliśmy i czekaliśmy. Tłumaczyłam do znudzenia, że czekamy na autobus - wychylał się co chwilę czy już jedzie. Po chwili podjechał zwykły MKS, a nie autobus szkolny - mówię, że nie wsiadamy, bo nigdzie dziś nie jedziemy, tylko czekamy na inny, którym Heniu przyjedzie. I co? Szał! Histeria! Wrzaski! Bicie się po głowie. Rzucanie po chodniku. Ludzie patrzyli jak na diabła wcielonego... Wreszcie przyjechał Heniu. Mówię, że idziemy teraz do mieszkania. A ten nadal w amoku - skacze, bije się. Położył się na środku pasów. Wzięłam go na ręce - zaczął się wyrywać. Rzucając głową w różne kierunki uderzył mnie czołem w twarz i rozciął mi wargę... Szliśmy przy lasku - darł się i płakał, co chwila przystawał, bił się. W końcu potknął się na korzeniu i upadł - wrzask, jakby go ze skóry obdzierali. Wzięłam go na ręce - bił siebie i mnie... Całe osiedle słyszało, że idziemy... W mieszkaniu po wejściu znowu rozpierducha - rozwalał wszystko, co miał pod rękoma.

    I tak jest dziennie... Każde sprzeciwienie się jego planom tak się kończy. Żadne tłumaczenie nie pomaga - jest wtedy głuchy na wszystko. Każde wyjście to cyrki i awantury.
    Ma niesamowita siłę, ciężko go utrzymać na rękach. Głos podczas krzyku mocny i przeraźliwy. Jak ktoś patrzy na to z boku, to wygląda to fatalnie, jakby był opętany...
    Jestem WYKOŃCZONA... :cry::cry::cry:
    --
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeOct 10th 2019
     permalink
    Wiem O czym piszesz bo ja miałam to samo z Dawidkiem. Dochodziło do tego, że a turnusie gdy wyszliśmy na spacer, to jak czas było wracać to go ciągnęłam za rękę do domu leżącego na chodniku. Gdy docieralismy na miejsce spodnie były do wyrzucenia, taka dziura. Czekałam kiedy mnie ktoś na policję zgłosi. No ale kufa tu trzeba zdążyć bo na daną godzinę trzeba było dotrzeć, a ten akurat w histerie uderzał i rzucał się na ziemię. W hsterii opcji nie ma, że coś przemówi dziwi do rozsądku, siła taka, że nieszlo dzieca podnieść, więc jedyna metoda dociagac go na miejsce. Z czasem on wiedział, że matka i tak postawiona swoim i mimo histerii szedł... Ale kurczę mój syn był taki kaliber, że nawet terapeuci mówili że tak ciężkiego przypadku pod kątem uporu nie widzieli. Nawet oni pomysłu na takie "wypadki" nie mieli, więc uznałam że muszę mu pokazać, że jestem tak samo uparta, a nawet bardziej. I też takie wrażenie miałam jakby mnie nie słyszał, nie słuchał, nie rozumiał. Z tym, że tu też terapeuci mówili. Mówić do niego. Cały czas mówić. On rozumie. Z czasem zacznie też docierać i też tak było. Okazalo sie z czasem, że to co mi się wydawało że o nie kuma lub że nie słyszy on nagle łapał i robił.

    Treść doklejona: 10.10.19 10:09
    A i nigdy nie mów do Frycka, że się go wstydzisz, ani do Henia, że było Ci wstyd przez brata. To niestety wbija się w psychikę dziecka. Mów, że "tak się nie robi", "to jest źle", "takie są zasady"...
    --
    •  
      CommentAuthormarion
    • CommentTimeOct 10th 2019 zmieniony
     permalink
    Else: A i nigdy nie mów do Frycka, że się go wstydzisz, ani do Henia, że było Ci wstyd przez brata.

    Nie, nie mówię tego, ale serio mnie jest strasznie wstyd...

    Ludzie ciągle na nas się patrzą - albo z politowaniem, albo z wyrzutem, że co ja matka jestem, że go tak wychowałam.
    Czasami ktoś zagaduje "bądź grzeczny, bo Cię zabiorę ze sobą", albo "wyrośnie z tego...", albo "chodź ze mną, jak z mamą nie chcesz". Odpowiadam zawsze, że "nie chciałaby pan/pani takiego dziecka". A wtedy "a co pani gada, wychowałam 3 synów, to wiem co to jest". To ja wtedy tłumaczę, że autysta. I nagle konsternacja i ucieczka bez słowa. A ja znów zostaję sama z problemem...
    --
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeOct 10th 2019
     permalink
    Marion. Wszystko to samo przeszłam. Co dziwne w Holandii nikt mnie nie oceniał, nie krytykował. Tam raczej proponowano pomoc. Z resztą tam jest zupełnie inne podejście do dzieci. Ludzie są wyrozumiali. Tam nie czułam wstydu. Zrozumiałam, że nie wstydzę się swojego dziecka, tylko stresuję oceną Polaków.
    --
    •  
      CommentAuthorelfika
    • CommentTimeOct 10th 2019
     permalink
    Obe, niech psycholog zajmie się psychologią. Jprdl, kolejny „specjalista” zalecający dogoterapię nie siedząc w niej...
    Otóż dogoterapia do tego nie służy. W ogolenia dłużej siedzę w temacie, mimo iż nie pracuję, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że dogoterapia w takiej formie w jakiej jest w PL sprzedawana jest o kant dupy potłuc. Z mojego doświadczenia ma ona sens np w trudnościach szkolnych, super się sprawdza w trudnościach szkolnych typu pisanie czytanie, w pracy z trudną młodzieżą, czasem w reso.
    Od głaskania psa czy karmienia go motoryka mała się nie poprawi tak jak np po sesnoplastyce, motoryka duża od chodzenia koło psa też nie. No chyba, że psie sporty to wtedy tak, ale to nie z maluchami. Przechodzenie pod psem i tego typu cyrki powinny być zakazane bo to bardzo ingeruje w dobrostan psa. Mowa tak samo.
    -- [/url]
    •  
      CommentAuthorobe
    • CommentTimeOct 10th 2019
     permalink
    elfi, myślę, że nie zaszkodzi mojemu dziecku :)
    -- Swoje trzy grosze każdy uważa za najlepszą mo
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeOct 10th 2019
     permalink
    Marion, a pro po głupich tekstów ludzi. Kiedyś wyszłam z młodym od lekarza i coś mu nie pasowało. Oczywiście rzucił się na ziemię i wrzask. Podszedł starszy pan i mówi "zaraz Cię zabiorę". No to postawiłam młodego na nogi, włożyłam rękę młodego w rękę tego pana i mówię "bardzo Panu dziękuję" i odeszłam. Dziad zbladł i zgłupiał. Myślę, że miał nauczkę do końca życia. Co do słów, że "swoje dzieci wychowałam", pytam "a autystycznych ile? “. Sana z problemem to lepiej niż z tymi głupimi ludźmi co oceniają, wiedzą lepiej... Niech idą daleko. Czasami same radzimy sobie lepiej niż ludźmi i ich uwagami. Natomiast ja też takie przykre sytuacje wykorzystuję w pozytywny spisob
    Jak Dawid już się uspokaja mówię mu "pamiętasz tę Panią która do nas podeszła? Wiesz czemu to powiedziała? Bo nie spodobało się jej Twoje zachowanie. Rzucanie na ziemię nie jest dobre". Etc... "jak się zdenerwujesz skacz, tup...
    --
    •  
      CommentAuthorelfika
    • CommentTimeOct 10th 2019
     permalink
    Obe, a czy ja napisałam, że zaszkodzi? Bynajmniej. Jednak jest to kolejny przypadek kiedy terapeuta wychodzi w czyjeś kompetencje. A wierz, że dogoterapia czy jakakolwiek inna praca z psem to nie bułka z masłem.

    .
    Marysia, bierz poprawkę na pogodę. Ona niestety dla nasze dzieciaki działa bardziej niż na meteopatę... Ja dziś z Klarą, która jest spokojnym, wręcz złotym, dzieckiem, zaliczyłam podobną akcję. Wszystko było dobrze dopóki nie otworzyłam drzwi do szpitalnych przychodni między, którymi znajduje się nasz optyk... nie wiem czy to wiatr źle zawiał czy listek nie tu upadł gdzie trzeba i nagle w tył zwrot, ona nie idzie. Gdyby nie fakt, że po okularach jechałyśmy na zajęcia po okularach to bym tam z nią kwitła bo to najlepiej się sprawdza. Niestety, nie tym razem. Potem uparła się na windę. Znów bunt. Wzięłam na ręce i w akompaniamencie krzyku zaniosła do auta i zawiozłam na terapię. Tak też szał. Na szczęście na dziś terapeutka przygotowała malowanie paluchami więc ja zaczęłam. Szybko podłapała. Po 10min był spokój. Nasze terapeutki wiedzą, że w takiej sytuacji czekamy. Ewentualnie proponujemy coś by odwrócić uwagę. Z reguły jest kilka razy nie z jej strony a za chwilę tak. I wbrew pozorom dociera tłumaczenie.
    Musisz każdą sytuację zapalną rozłożyć na czynniki pierwsze by wiedzieć jak lawirować lub czego unikać.
    Co do wstydu to jest takie powiedzenie, że wstyd to kraść i z chłopa spaść ;) (tak, pierwotnie z baby; P). Praz miej wyjebane a będzie ci dane ;)
    Ja nie przejmuje się ludźmi, nie uważam, żebym miała się czego wstydzić, dziecko staram się zrozumieć i wesprzeć bo ten ryk to nic innego jak wołanie o pomoc bo sobie nie radzi z emocjami. Reszta przychodzi sama.
    -- [/url]
    •  
      CommentAuthorobe
    • CommentTimeOct 10th 2019
     permalink
    elfika: Obe, a czy ja napisałam, że zaszkodzi? Bynajmniej. Jednak jest to kolejny przypadek kiedy terapeuta wychodzi w czyjeś kompetencje. A wierz, że dogoterapia czy jakakolwiek inna praca z psem to nie bułka z masłem.

    Żłobek funduje a właściwie UE. Kazali wybrać dzieci psychologowi to to zrobiła :) A ja się szybko zgodziłam, bo to nowe doświadczenie dla Młodego :)
    -- Swoje trzy grosze każdy uważa za najlepszą mo
    •  
      CommentAuthorelfika
    • CommentTimeOct 10th 2019
     permalink
    Ja wszystko rozumiem. Zwracam tylko uwagę na tę nieprawidłowość.
    -- [/url]
    •  
      CommentAuthormarion
    • CommentTimeOct 11th 2019 zmieniony
     permalink
    Wczoraj znów armagedon - kolejne publiczne miejsca do wykluczenia, to sklepy.

    Dotąd, jak mi w sklepach wariował, dostawał coś na "zatkanie paszczy" i można było, jako tako, zakupy zrobić. Ale teraz ma dietę i detox cukrowy - a tu co kawałek jajka niespodzianki, chipsy, gumy do żucia, żelki, pianki i inne gówna. Co regał to ryk. A już przy kasie, to sryliard batoników, skitelsów, tik-taków itp. Był w wózku, to Heniu wyjechał z nim na zewnątrz. Byliśmy w Lidlu i czekali na mnie jeżdżąc za szybami na vis a vis kas. Ja, stojąc w kolejce do kasy widziałam, jak Frycek się darł i rzucał w wózku. Heniu ledwo co go utrzymywał w tym wózku - wywrotny trzykołowiec, a do tego Fryc ma silę niesamowitą. W pewnym momencie tak się przewiesił przez ramę, że przechylił wózek, Heniu go nie utrzymał i prawie spadli wszyscy na chodnik, milimetry od czyjegoś samochodu. Ludzie w kolejkach do kas wszystko obserwowali...

    Cały wieczór wyłam... Jestem strasznie zmęczona psychicznie. Nadal mam żałobę i nadal nie jestem z tym wszystkim pogodzona. Jest mi tak źle, że mam ochotę wystrzelić się w kosmos od tych problemów.
    A mam wrażenie, że będzie coraz gorzej - będzie wszystko niszczył, będzie mnie bił, może nawet w gipsie skończę...
    :cry::cry::cry:
    --
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeOct 11th 2019
     permalink
    Nie wiem czy u Was to pomoże, ale jak z moim były takie cyrki to miałam nadrukowane różne artykuły, z których idąc do klepu robiłam listę zakupów. Za i weszłam do sklepu, dałam kartkę Dawidowi i mówię "dziś to kupujemy". Mlody był tak skupiony na szukaniu tego z listy, że jajek i lizakow nie widział. Jedyny problem ze po pierwsze wykładał do wózka wszystko wg kolejności z listy, a po drugie musiało to też tak samo wyglądać. Więc jak nie miałam tej samej "naklejki" wychodziłam np. bez mleka, masła... Potem już wiedziałam co w jakim sklepie jest i dałam o ten szczegół. Teraz już umie czytać to jest łatwiej, ale nadal liczy się kolejność. Poza tym miałam w torebce cukierki i lizaki bez cukru (ksylitol) lub paluszki bez glutenu. Zamawiałam je na allegro i po udanych. zakupach była nagroda. Jest trochę zachodu ale święty spokój nie ma ceny.
    --
    •  
      CommentAuthormarion
    • CommentTimeOct 11th 2019
     permalink
    Else: mówię "dziś to kupujemy"

    Frycek nie ogarnia jeszcze takich rzeczy... Poza tym on się nie skupia na większości spraw - a jeśli, to już to 3 sekundy. Na zakupy chodzę z nim w spacerówce, bo inaczej się nie da...
    On też w ogóle nie mówi - NIC. Gestami nie nadrabia wcale - sporadycznie palcem coś wskaże. Brak komunikacji, to ogromny problem u nas. W przedszkolu mieliśmy się zająć od samego początku właśnie komunikacją, ale ze względu na te jego skrajne trudne zachowania podjęto decyzję, że najpierw wyciszenie. No ale jak, skoro histerie pojawiają się właśnie między innymi przez brak porozumienia?
    --
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeOct 11th 2019
     permalink
    A w ogole na szkoleniu terapeuta powiedział nam tak. Zasady są po to by je czasami łamać. Jeśli ma to przynieść skutek to sugerował nam by kupić to jajko czy batona, ale dopiero gdy całe zakupy dzieciak będzie spokojny. Przecież tego jaja czy batona nie musi zjeść całego. Można dać kawałek, który nie zaszkodzi. U nas to akurat nie było konieczne bo u nas lista zakupów działała cuda i te nagrody 3xb. Ale wiadomo. Każdy przypadek jest inny. A dieta dietą, ale nauka życia w społeczeństwie jest istotna. Szczerze mówiąc, dla mnie nawet to priorytet.
    --
    •  
      CommentAuthormarion
    • CommentTimeOct 11th 2019 zmieniony
     permalink
    Else: kupić to jajko czy batona, ale dopiero gdy całe zakupy dzieciak będzie spokojny

    Else - ja próbowałam tej zasady. I na zakupach i wielu innych kwestiach - "dostaniesz słodkość, jak zjesz jeszcze 3 łyżki zupy". ABSOLUTNIE!!! Nie działa to wcale. Jest od razu wrzask, bicie się po głowie, prężenie się, rzucanie w wózku/po podłodze. I nie można go w żaden sposób uspokoić - a z każdą minutą nakręca się coraz bardziej. Musiałabyś to widzieć...
    --
    •  
      CommentAuthorEwasmerf
    • CommentTimeOct 11th 2019
     permalink
    a bedzie jadl to jajko? moja mloda lubi jajka niespodzianki, ale dla zabawek.

    Treść doklejona: 11.10.19 09:27
    ja tez czasem robie tak, ze wklada do koszyka co chce, a przy kasie odkladam;-P
    -- ;
    •  
      CommentAuthormarion
    • CommentTimeOct 11th 2019
     permalink
    Ewasmerf: a bedzie jadl to jajko?

    No jasne.
    --
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeOct 11th 2019
     permalink
    Marion jest ciężko, bo masz trudny przypadek. Brak mowy jest tu znaczący, bo mój syn najgorsze zachowania miał właśnie do czasu gdy nie mówił. Jak ruszyła mowa było o niebo lepiej. Nie, że super, bo u autysty na nieprawidłowe zachowania nie tylko mowa wplywa, ale myślę, że o 50-60 procent było lepiej. Ale na szczęście z wiekiem będzie stopniowo łatwiej. Niestety napracujesz się przy tym niemiłosiernie, ale pomalutku do przodu. Będzie sukces.

    Podam Ci taki przykład. Mój syn gdy chodził do przedszkola dla autystow to była tam też szkoła dla dzieci do 18 roku życia. Był tam taki Kamil. Miał 16 lat - autysta. No i on kiedyś obserwował mojego syna. Dawid miał akurat fatalny dzień i dawał popalić terapeutce. Nagle Kamil zaczął płakać. Terapeuta pyta co się stało. A Kamil na to "bo ja kiedyś byłem taki sam. Moi rodzice mieli ze mną ciężko".
    Kamil 16 letni to ułożona, grzeczna oaza spokoju. I musisz uwierzyć że Frycek też kiedyś tak fajnie się "uspokoi".
    --
    •  
      CommentAuthormarion
    • CommentTimeOct 11th 2019 zmieniony
     permalink
    Pokładałam wieeelkie nadzieje w tym oleju CBD, że mi go choć trochę wyciszy, że będzie odrobinę lepiej się skupiał, ale klapa. Stosuję od 8 września i jak na razie brak efektów, a jest nawet pogorszenie w zachowaniu (nie mówię, że sytuację pogorszył akurat olej, ale ogólnie, że jest gorzej).
    Else: Jak ruszyła mowa było o niebo lepiej.

    A w jakim wieku?

    Frycek sam mówi tylko "piii", gdy chce pić oraz "nie" i "ała". Reszta na komendę - mama, ka (tak), ko (kocham), ku (tu/tutaj), ja (daj). I to wszystko. Kiedyś mówił na komendę kaka (tata), pje (plecy), puuu (pupa), ale przestał.
    --
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeOct 11th 2019
     permalink
    Marion, bo to nie działa tak, że ta metoda zadziała szybko. Ona działa gdy się jest konsekwentnym i dziecko dopiero za którymś razem łapie, że jajko dostanie gdybedzie spokojny w sklepie po zapłaceniu za zakupy. To z czasem dopiero wchodzi w krew. Pamiętaj że on nauczony jest czego innego, bo do tej pory tak jak mówisz, on dostawał "zspychacz buzi", a teraz nie. Teraz to już nie ma być zaychacz, który dostaje bo chce już, tylko musi nauczyć się czekać. Dlatego będzie cyrk jeszcze jakiś czas. On po prostu został przyzwyczajony do czegoś innego. U autysty to wchodzi w schemat. Są zakupy i jest fajny "zspychacz". Ze schematu trudno się wychodzi. Teraz jak to wiesz. Każda decyzję przemysł jak ona zadziała na przyszłość.

    Treść doklejona: 11.10.19 09:37
    U nas koło 4 roku zycia.

    Marion być może zbyt mała dawka olejku. Lub olejek, olejkiem, ale ta komunikacja może być czymś co jest wyżej niż inne problemy i dopóki ta mowa nie ruszy to działanie olejku będzie zaklocone.
    --
    •  
      CommentAuthorEwasmerf
    • CommentTimeOct 11th 2019
     permalink
    marion, szczerze mowiac to moja marta mowi i w ogole, a tez jobla idzie dostac. Fochy co chwila o cos. No moze nie taki cyrk jak z Frycem, ale ja cyrki tez przerabialam z Piotrkiem. ja juz mam to w dupie, mysle, ze i na ciebie przyjdzie ten czas. Ujechana jestem czesto jak kon po westernie. nie raz mam ochote usiasc tam gdzie stoje i zaczac ryczec. Wczoraj np. Piotrek wskoczyl do kaluzy po kostki w adidasach. I potem zaczal sie wyklocac, ze go nie ostrzegalam (ostrzegalam milion razy), ze mu nie dalam kaloszy (proponuje je od tygodnia. Ale rozumiem, ze bylo dla niego za duzo, byl zmeczony. Do tego porykujaca Marta bo tez zmeczona. A ja musialam autobusem do dentysty ze soba. No i tak to. Na nas tez sie wszyscy patrza. Jeszcze Piotrek potrafi rzucic - ale ty to jestes glupia, no patlogia, bezstresowe wychowanie, co nie?;-P
    -- ;
    •  
      CommentAuthor_Isia_
    • CommentTimeOct 11th 2019
     permalink
    Marion, ja żadnych rewelacyjnych rad nie dam bo u nas zachowania były podobne ale siła reakcji dużo mniejsza. Niemniej jednak uwierz, że u nas z wiekiem jest lepiej i młody bardziej się wycisza, wiecej rozumie i łatwiej coś z nim ustalić.
    Frycek miał schemat na sklep to spróbuj może zastąpić to innym akceptowalnym dla Was? No i sklep zawsze będzie najgorszym miejscem bo to takie nagromadzenie bodźców dla dziecka że hej. Dla nas trudniej bo działa.to uczucie wstydu, tyle osób się patrzy. Myśl sobie, niech patrzą. Większość z nich widzi Cię pierwszy i ostatni raz w życiu.
    No i u nas też było tak, ze czasem od pewnych zasad robiliśmy odstępstwo. Uznaliśmy, że są rs2csy o które nie warto kruszyć kopii albo mamy taki dzień, że brak nam sił i już. I też było dobrze.

    I szukaj dla siebie pomocy. Co do żałoby. Ja rozumiem, że potrzebujesz czasu. Ja też jeszcze całkiem nie przerobilam pewnych rzeczy i daje sobie czas. To nie takie łatwe.
    •  
      CommentAuthormarion
    • CommentTimeOct 11th 2019 zmieniony
     permalink
    Ja jestem okropnie zmęczona jego zachowaniem. Ale dodatkowo na co dzień mam praktycznie wszystko na głowie - Frycka (dowozy, konsultacje, co chwila jakieś papiery wypełniam), drugie dziecko (dowóz do szkoły, zadania domowe, wywiadówki), rachunki, wizyty lekarskie, badania, recepty, podawanie leków (kiedy i ile), kota (żarcie, lekarstwa), zakupy domowe niespożywcze (muszę pamiętać co się kończy - tylko ja wiecznie chemię zamawiam, kosmetyki, worki do odkurzacza itp.), PITy i urzędy tylko ja. Zawsze ale to zawsze gdy woda się kończy, to jestem sama - i taszczę dwie zgrzewki plus inne zakupy, a Frycek drze się i np. w kałuży leży... To niby wszystko pierdoły, ale tylko JA to mam na głowie. I miejsca już w niej brak. Nie mam żadnej pomocy - fakt, mąż zajmuje się obiadami (i uważa że to bardzo dużo...), ale chciałaby, żeby mi ktoś z tej głowy choć 1/3 rzeczy zdjął. Bo ja już nie wyrabiam. Nie mam ani minuty dla siebie...
    --
    •  
      CommentAuthorEwasmerf
    • CommentTimeOct 11th 2019
     permalink
    haha, z ta kaluza. Ja mam identycznie. 2 torby z zakupami i marta na rekach, bo ja ciagle nogi bola.

    Treść doklejona: 11.10.19 09:52
    Jezu, przepchnij troche na meza, dowozy chociaz, rachunki
    -- ;
    •  
      CommentAuthormarion
    • CommentTimeOct 11th 2019 zmieniony
     permalink
    Ewa - ja mam swój samochód, więc jakby lepiej. Ale wiecznie w niedoczasie - rano korki, popołudniu korki. Ja po mieście, jak tylko nic przede mną nie jedzie i mogę się rozpędzić, to 70 km/h jadę, a nawet do 90-tki często dobijam, tam gdzie się da. Cud, że jeszcze żadnego mandatu nie dostałam, tfu tfu...
    Ewasmerf: Jezu, przepchnij troche na meza, dowozy chociaz, rachunki

    Próbuję... od 1,5 roku. Moje narzekania tylko wojnami się kończą...
    Serio, ciężko mi bardzo - tłumaczę mu, ale słabo dociera. On nie jest zły - wbrew pozorom dużo w domu robi (te obiady, plus pranie, sprzątanie itp.), ale nie ogarnia tego, o czym pisałam wyżej. Nie potrafi się dogadać/wysłowić z innymi, nie lubi kontaktu z obcymi. Choć przyznam, że często wolę sama cokolwiek zrobić, bo on, jak to chłop, często zapomni, albo źle coś zrobi, i ostatecznie wkurzona jestem podwójnie.
    --
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeOct 11th 2019
     permalink
    Ja zostałam sama z młodym gdy on miał 8,5 miesiąca, a od 2 roku życia Dawida ojciec zupełnie przestał się nim interesować. Zostałam sama. Bez żadnej zupełnie pomocy. Na domiar złego Dawid wiecznie chory i 9 razy w roku w szpitalu. Do tego po całym dniu armagedonu jeszcze zawalony noce bo mój syn ma zaburzenia snu i śpi 2h na dobę. Czyli dzień do dupy i noc też do dupy.

    Także Marion jest ciężko, ale myśl przyszłościowo, bo będzie lepiej. Teraz jest najtrudniejszy okres. Ale wreszcie wiesz czemu i wreszcie możesz działać. Wszystko stopniowo będzie się układać
    --
    •  
      CommentAuthormarion
    • CommentTimeOct 11th 2019 zmieniony
     permalink
    Mnie też strasznie boli, że nie mam wsparcia od rodziny. Teściowa by chciała pomóc (bardzo kocha moje dzieciaki), ale nie może (choruje na nowotwór, ledwo chodzi). Moja mama nie pomoże - jestem z nią skłócona, przez co wnuki ma w dupie. A na dziadków, jak to na chłopów, liczyć nie można.
    --
    •  
      CommentAuthormarion
    • CommentTimeOct 11th 2019 zmieniony
     permalink
    Else - współczuję...
    Czasami myślę, że gdybym miała tylko Frycka, byłoby odrobinę łatwiej. Skupiłabym się na nim. Ale jest i Heniu - zdrowy, neurotypowy, ale zdążył już oberwać mocno i nadal obrywa przez tą cała sytuację z młodszym. Strasznie mi go szkoda :-(
    --
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeOct 11th 2019
     permalink
    Właśnie nie wiem. Sama się czasem zastanawiam czy lepiej mi teraz mając jedynka czy może gdyby było rodzeństwo... Pewnie zależy od człowieka. Bo tak. Jedna moja znajoma na 3 dzieci z czego 2 autystow i jedno ADHD. No ma hard core. Druga ma autyste i zdrowe. O tyle na fajnie, że te dzieciaki się że sobą bawią i spora część dnia mija fajnie. Mój syn zawraca mi gitarę non stop bo chce towarzystwa. Na terapii jest chłopiec autystyczny, którego przyprowadza starsza siostra (i muszę powiedzieć, że szacun bo widać że ta dziewczynka bardzo kocha brata, ma cierpliwość). No ale to chyba właśnie zależy od kilku czynników "co jest lepsze"... Sama jestem ciekawa co by było gdyby...
    --
    •  
      CommentAuthormarion
    • CommentTimeOct 11th 2019 zmieniony
     permalink
    Mój Henry cierpliwości nie ma wcale... Bardzo mało się razem bawią, bo za duża różnica wieku - 5 lat i 9 mies.
    --
    •  
      CommentAuthorEwasmerf
    • CommentTimeOct 11th 2019
     permalink
    Moja Marta super dziala na Piotrka, choc wkurza go bo faktycznie go zaczepia. Ale spedzaja czas razem, tarzaja sie, on ja nosi.
    -- ;
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeOct 11th 2019
     permalink
    Między ta dziewczynka a tym chłopcem tez około 7 lat roznicy. By moze nie teraz, a za kilka lat Henio fajnie się sprawdzi. Teraz on też jeszcze mały jest.

    Treść doklejona: 11.10.19 12:33
    A w ogóle chciałam Wam powiedzieć, że jakiś czas temu na instagramie wpadł mi przypadkiem profil "Dzieciaki Cudaki". To jest rodzina, gdzie urodził się synek z ZD, aoptowali córeczkę ZD i jeszcze mają zdrowego maluszka. Czyli trójka malutki dzieci z czego dwójka specjalnej troski. Ja pierdzielę. Lubię na nich patrzeć. Optymistyczni bardzo. Dzieciaki zadbane, kochane, zaopiekowane, rehablitowne... Ja obiscie nie wyobrażam sobie, że mam jeszcze jedno dziecko "chore", bo kurdę z jednym mam problem by czasowo dopasować i szkołę i terapie i lekarzy i marudzę przy tym niemiłosiernie. Cały dzień mamy zaplanowany od 8 do 20. No i tak czasami siadam z moim partnerem i pytam "co ze mną nie tak?" hehe. On zawsze mówi "jak byś musiała to byś i to ogarnęła". No i w sumie ma rację chyba, bo człowiek potrafi się przystosować do sytuacji. Kryzysy pewnie i oni mają, że ciężko i że zmęczeni... Ale fajnie że jest ktoś kto pokazuje, że nie ma rzeczy niemożliwych. Mnie to bardzo motywuje.
    --
    •  
      CommentAuthorask28
    • CommentTimeOct 11th 2019
     permalink
    Marion a myślałaś o pomocy dla siebie?
    Mam na myśli psychologa.
    Wszystko razem to dużo jak dla jednej osoby..
    Rozmowa z "fachowcem" może chociaż pomogłaby Ci "odpocząć" psychicznie jeśli fizyczna pomoc z żadnej strony jest nierealna.
    -- ,
  1.  permalink
    Partner nadal twierdzi ze nic mu nie jest, ze mowa w koncu ruszy, bo musi. A ze jest lekko opozniony, to nic, nadrobi.

    Wiktor zaczal wydawac dzwieki, ciekawe czy mu to nie zaniknie znowu.
    Dwa dni temu ladnie pokazywal rzeczy na puzzlach, nie wiem czy tak trafial, czy wie faktycznie. Pozniej wskazywal dwa razy na to samo, pomimo ze pokazywal juz poprawnie na to.
    Wczoraj pokazal kilka. Dzis tylko 2/10. Zwierzat zadnych nie zgadl.
    Wiktor tez ma napady histerii, ale nie takie jak u was Marion. Nie bije siebie. Ale w akcie zlosci, jak go wezme to wymachuje konczynami i czesto obrywam.
    Uwielbia rzucac przedmiotami. Cos wezmie i zaraz tym rzuca, po upomnieniu ze nie mozna rzucac, dalej to robi. Olek czesto na niego krzyczy, ze ma nie rzucac, bo czasem rzuca w niego.
    Z Olkiem sie bawia, ale czesto jest krzyk, bo Wiktorowi nie podoba sie to co Olek robi. No i Olek czesto mu dokucza
    --
    •  
      CommentAuthordagus84
    • CommentTimeOct 13th 2019
     permalink
    Tylkona dziś, a ty myślisz że mój był agresywny?? Zero, nigdy mnie nie uderzył, nie popchnął. Grzeczny jest i wszystko robi co mu się każe. Jak jeszcze kiedyś pił mleko to tylko rzucał zabawkami, jak był protest. A tak to nic.
    --
  2.  permalink
    Oo, na prawde myslalam ze autystyczne dzieci sa agresywne :shamed:

    Mam brata z ZA, matko co on wyprawia. Ostatnio dziure w scianie zrobil. Wyzywanie, walenie w co popadnie, darcie sie jest na porzadku dziennym, a ma 13 lat
    --
    •  
      CommentAuthorelfika
    • CommentTimeOct 13th 2019
     permalink
    Agresja to nie objaw spektrum a efekt nie radzenia sobie z nadmierną ilością bodźców. Skoro Twój brat ma za to wzrasta prawdopodobieństwo spektrum u Wiktora. Co do jego zachowania to zaczyna okres dojrzewania wiec jest mu prawdopodobnie jeszcze trudniej. Czy ma jakiś TUS albo psychologa aby uczyć się sobie radzić z emocjami?
    -- [/url]
  3.  permalink
    Nie wiem co to ten TUS, ale nie ma. Jedynie czasem raz w tygodniu gdzies tam chodzi. Jak probowalam sie dowiedziec, to matka nie wie.
    Dlugo nie mogli go zdiagnozowac. Diagnoze ma od mniej niz roku. Niestety, ale matka caly czas twierdzila ze nic mu nie jest. Co zaburzenia SI bylo widac golym okiem. Nadwrazliwy na dzwieki, na dotyk, ale to tak, ze jak go sie dotknelo chocby palcem, to padal na ziemie i darl sie i wiele innych.
    --
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeOct 14th 2019
     permalink
    Mój syn raczej z tych autystow mało agresywnych, ale nie powiem zdarza się. Jak był młodszy to bardziej histeria lub autoagresja będąca wynikiem braku mowy. Nie potrafił inaczej wyrazić pewnych kwestii. Agresja jest i Dawida, wynikiem nie po trafienia, poradzić sobie z pewnymi emocjami, ale to nie jest często. Tus to trening umiejętności społecznych. Bardzo ważna sprawa. Ale też rzadko do rze prowadzony u nas. No ale grunt, że działa bo i nas są dobre efekty.
    --
  4.  permalink
    To na bank tego nie ma. A nie powiem przydaloby mu sie.
    --
Chcesz dodać komentarz? Zarejestruj się lub zaloguj.
Nie chcesz rejestrować konta? Dyskutuj w kategoriach Pytanie / Odpowiedź i Dział dla początkujących.