ja w sumie, po zastanowieniu to chyba juz nie mam wiekszych oporow. moje nazwisko rowniez myla, a to przez to,ze w naszym miejscie jest okulistka, ktora ma nazwisko jak moje, tyle,ze w srosky "a" zamienia sie na "o"
Ja wzięłam męża... choć bardzo lubiłam swoje, to jednak nie chciałam przy nim zostać (coś jakby nowy rozdział to nazwisko męża ). Mieszanego nie chciałam, bo nie pasowały do siebie ;) Już się przyzwyczaiłam do nowego
coraz bardziej przeraza mnie problematyczność tego tematu. jestem w szoku!!! dla nas nazwisko- sprawa urzędowa. Fakt że jak całe życie na Ciebie jakoś mówią, to potem może i dziwnie i cieżko jest się przestawić... Ale dla nas ta cała symbolika brania ślubu ograniczyła się jedynie do posiadania wspólnego nazwiska - nie ważne czyjego, czy nawet wymyślonego. Tak czy inaczej ktoś przestawić się będzie musiał. Skoro ślub jest sprawą między dwojgiem kochających się osób, to nie powinien o tym decydować żaden bezlitosny nakaz. My wybraliśmy tak, że nazwisko zmienia ten komu będzie łatwiej, czyli padło na męża. Ja widząc ogrom formalności które miałabym do załatwienia, będąc ledwo żywa po organizacji ślubu, i mało się nie popłakałam, więc mąż szczególnie się nie zastanawiał... I to jest miłośc i symbolika ślubu w moim mniemaniu
A jeśli facet się oburza i nawet nie wykazuje inicjatywy zrozumienia bo cyba nie brałabym z nim ślubu...
-- "kicham na to, czy mój sąsiad czyta o moich cyklach" ngl
Ja też przyjęłam nazwisko męża, ale głównie dlatego, że mąż ma ładniejsze od mojego panieńskiego, a po drugie - moje panieńskie było kopalnią przezwisk (no i mało kto umiał je napisać poprawnie). A teraz już prawie nie ma problemu. Piszę "prawie", bo czasem moje 'nowe' nazwisko jest mylone z nazwiskiem byłej pani premier :-)) A co do formalności... Jakoś nie zauważyłam problemu. Załatwiałam wszystko sukcesywnie, niekoniecznie od razu po weselu :-)) Dowód osobisty, na przykład, wymieniłam rok po ślubie :-)) Prawa jazdy do tej pory niet :-) Oczywiście mam świadomość, że wreszcie trzeba będzie się za to zabrać....
Ja przyjęłam męża. Moje zawsze sprawiało dużo kłopotów, bo było trudne w wymowie i piśmie. Teraz mam nieco prostsze w wymowie nazwisko, za to nawet bardziej dostojne i naprawdę mi się podoba :)
ja połączyłam nazwisko własne i męża, ale teraz żałuję - jest strasznie długie, niekiedy przedstawiam się jednym, niekiedy drugim, sporadycznie - dwoma, myślę, że powinnam była przyjąć nazwisko męża (po blisko 4 latach małżeństwa jest i tak już "moje")
No ja mam problem właśnie i już wiele razy rozmawialismy na ten temat, bo ja nie chce nazwiska mojego chłopa bo mi sie nie podoba, i nie chce mieć na nazwisko jak teściowa wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr a chłop nie chce mojego więc narazie nie wiemy co zrobimy, jedyne co mamy ustalone to ze dziecko będzie nosiło nazwisko mojego chłopaka. Jestem przyzwyczajona do swojego nazwisko i już podoba mi się a chłop ma takie trudne i zawsze wszyscy się dopytują : jak jak prosze powtórzyć" wrrrrr
Hmm... Wbrew pozorom ten wybór wcale nie musi być prosty. Zawsze mówiłam, że przyjmę nazwisko mojego faceta, bo uważałam to za całkowicie naturalne. Ale teraz, gdy już w sumie coraz bliżej do legalizacji naszego związku, zaczynam mieć coraz większe wątpliwości. Lubię swoje nazwisko. Przyzwyczaiłam się do niego przez te prawie 26 lat. Niby dlaczego miałabym je teraz zmieniać? Na szczęście mojemu wybrankowi nie będzie przeszkadzało, jeśli pozostanę przy swoim. Gorzej z rodziną, założę się, że będą ględzić, ale do tego też jestem przyzwyczajona - chyba mam etat czarnej owcy
dzisiaj w urzedzie slyszalam romowe 2 mlodych (ok 23-25lat) dziewczyn ktore to rozmawialy stojac w kolejce o slubie jednej z nich... szlo to jakos tak X: to co bedziesz miala teraz 2 nazwiska? Y: cos ty!! zwariowalas??!!!zostaje przy swoim, przynajmniej w raize rozwodu nie bede musiala dokuemntow wymieniac
Ja przyjelam nazwisko po mezu od zawsze istniala dla mnie tylko ta opcja ;] Nasze dwuczlonowe nazwisko brzmialo by idiotycznie razem. Dlatego przyjelam jedno z najpopularniejszych nazwisk w Polsce ale jestem z niego dumna
hej, ja mam dwu czlonowe nazwisko ale czy ja wiem czy to tak wygodna sprawa..? i moj m z racji tego ze jest hiszpanem tez ma dwa nazwiska z czego jedne dlugasne.. tak wiec nazwisk u nas a nazwisk ;) teraz tak, jesli tak by sie zdazylo ze zaszla bym w ciaze i urodzila w hiszpanii dziecko to takowe dostaje od kazdego rodzica po jednym nazwisku... sprawa sie jednak komplikuje bo moje nazwiska polaczone sa ze soba myslnikiem "-" co oznacza ze jest nie rozdzielna czyli dziecko by mialo trzy nazwiska? gdzie to pomiescic? w Polsce powiedzieli nam od razu albo cale nazwisko matki albo cale ojca.. no troszke skompliwowane. tak czy inaczej puki nie mamy dzidziusia mozna powiedziec ze problemu nie ma. Aha, w naszym przypadku kazde zostlo przy wlasnych nazwiskach tak jak sie przyjmuje w hiszpanii. Gdybym przyjela nazwiska m byla bym tu uznawana na jego siostre! hihihi w sumie to dziwna sprawa ze kazdy z rodziny ma inne nazwisko..matka, ojciec i dziecko :) ale poplatanie z pomieszaniem ;) pozdrawiam :**
dla mnie system nazwisk w Hiszpanii jest jedna z niewielu logicznych tam rozwiązań, jest też (także w ich mniemaniu) "sprawiedliwy", i zgadzam się z nimi w 100% że nie ma powodu dla którego małżeństwo ma zmieniać nazwisko kobiety (czy kogokolwiek). U nas taki zwyczaj więc nasz system wydaje nam się "normalny".. Ja mam 2 nazwiska i kwestia podejścia czy traktuje się to jako problem - dla mnie normalka i tyle. Najchętniej pozostałabym przy swoim po prostu, ale wtedy u dziecka przydałyby się 2 (moje i męża) - co niewątpliwie byłoby kłopotem dla dziecka którego nie chcę mu fundować. Z kolei, tylko nazwisko ojca dla dziecka (z jakiej paki? ;) powoduje (skoro już taka tradycja to trudno), że ja mam dwa żeby było jasne że to też moje dziecko :) (np w szkole na wywiadówkach - "a kto pani jest" wolę uniknąć ;) ) edit: w Hiszpanii z moimi dwoma nazwiskami czułam się naturalnie :) i mało kto wiedział, że tam jest jeszcze kreska, a tłumaczenia nic nie dają tam z reguły ;) Dwa pola w papierkach na nazwiska więc tak wpisywałam :)
nazwiska... oj, to my wyjątkiem jesteśmy :) ponieważ ja mam podwójne nazwisko... swoje panieńskie i męża... a mój mąż ma tak samo na nazwisko jak ja:) taki mały misz masz... dzieci również mają podwójne nazwisko. dlamnie nie jest ten fakt problematyczny,pomimo tego że pierwsze nazwisko jest włoskie, a drugie typowo polskie:) dla nas to wspólnie złożone nazwisko, ma po prostu o wiele głębsze znaczenie:) a nazwisko, trzeba tak dobierać aby samemu się również z tym dobrze czuć:)
a ja mam dwuczlonowe i nie wyobrazam sobie miec tylko meza, moje nazwisko panienskie jest trudne do wymowienia i z mezowskim jest mega dlugie (20 liter i oba koncza sie na -ska) ale innej opcji nie bralam pod uwage, zreszta maz nie oponowal, zreszta co to w ogole jest ze maz mi mowi jakie mam miec nazwisko heh nawet nie mial nic przeciwko jakbym zostala przy panienskim :]
witam, ja przyjęłam nazwisko po mężu, mam teraz krótsze i szybciej jest mi się podpisać w którymkolwiek urzędzie. O nazwisku dwu członowym nawet nie myślałam - za dużo było by pisania. Moje panieńskie ma 11liter+ męża 6liter - to zdecydowanie za dużo. Fakt, ciężko na początku się przyzwyczaić do nowego nazwiska :)