Zarejestruj się

Aby dyskutować we wszystkich kategoriach, wymagana jest rejestracja.

 

Vanilla 1.1.4 jest produktem Lussumo. Więcej informacji: Dokumentacja, Forum.

    •  
      CommentAuthorRenata_
    • CommentTimeJun 18th 2015 zmieniony
     permalink
    MrsCreme jak czytam Twój ostatni wpis to tak jakbym czytała o sobie :/
    Przed 30-tką nie chciałam słyszeć o dziecku. Mam obecnie 35 lat i staram się o ciążę od 1,5 roku - bezskutecznie.
    Wcześniej ważniejsza była praca, życie towarzyskie, osławione w kampanii podróże, i dziesiątki innych spraw, a nie dziecko :cry:
    --
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeJun 18th 2015
     permalink
    "Albo nie rodzę dziecka [wiedząc, że za chwilę chce jechać za granicę i zarabiać] albo rodzę i nie jadę"

    Albo jest trzecia opcja - jedziemy wszyscy...
    Zrobiła tak moja przyjaciółka i koleżanka z pracy... Wówczas męzowie szli do pracy, a mamy jakiś socjal dostawały... Nawet chciały mnie ściągnąć, bo samotna mama to niby w ogóle ma tam raj :P...
    --
    •  
      CommentAuthormarion
    • CommentTimeJun 18th 2015
     permalink
    A kwestia 'dorośnięcia' do roli matki? Poczucie chęci posiadania dziecka? Nie wszystkie kobiety mają potrzebę urodzenia w wieku 23 lat. A urodzenie na siłę, byle w młodym wieku i podrzucanie dzieciaka babci, bo dziewczę się nie wyszumiało/poszło do pracy/studiuje, to nie wyjście. Niektóre dojrzewają do tego dopiero po 30-tce - bez względu na stan materialny i ilość skończonych kierunków na studiach. Albo są i takie, że myślą o macierzyństwie wcześniej, ale sensownego partnera brak.

    W przyjaciółkach mam dziewczynę, która jak sama mówi, dojrzała macierzyństwa dopiero w wieku 33 lat. Od tego czasu prawie 6 lat się stara. Rok temu udało się, ale na chwilę - ciąża pozamaciczna i usunięcie jajowodu. Czyli zmniejszenie szans o połowę. IVF i IUI nie bierze pod uwagę.
    --
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeJun 18th 2015
     permalink
    marion: Albo są i takie, że myślą o macierzyństwie wcześniej, ale sensownego partnera brak.


    Oooo, dokładnie... Mój przypadek...

    Dobrze, że do takich osób jeszcze nikt kampanii sobie nie ubzdurał ;)
    --
    •  
      CommentAuthorLily
    • CommentTimeJun 18th 2015
     permalink
    Wspólnik mojego eM poznał swoich rodziców jak miał naście lat...zostawili go jako niemowle z babcią i wyjechali za granicę...owszem dorobili się , ale wiadomo relacji z synem nie mają prawie żadnych.
    •  
      CommentAuthormarion
    • CommentTimeJun 18th 2015 zmieniony
     permalink
    Monia502: Oooo, dokładnie... Mój przypadek...Dobrze, że do takich osób jeszcze nikt kampanii sobie nie ubzdurał ;)

    Ja mojego męża poznałam w 2007 r. wieku 27 lat. Po roku znajomości zapadła decyzja o staraniach (mimo iż ślubu nie mieliśmy), a kolejny prawie rok dałam sobie na przygotowania do ciąży - badania, szczepionki, cykl wizyt u stomatologa itp. Urodziłam w lipcu 2010 r. w wieku 30 lat. Syn ma 5 lat, a my dumamy co do drugiego dziecka - bo finansowo słabizna, mimo dwóch pensji...
    --
    •  
      CommentAuthorYPolly
    • CommentTimeJun 18th 2015
     permalink
    Ja tez jestem jednym z takich dzieci niemieszkajacych z rodzicami. Moi rodzice wraz z siostra i bratem zmieniali co chwile miejsce zamieszkania, ze wzgledu na prace ojca. Ja jako sprawiajaca najmniej problemow zostalam z babcia. Takim sposobem pamietam, ze tak naprawde poznalam ich majac szesc-siedem lat, tuz przed pojsciem do szkoly. Wczesniej we wspomnieniach mam tylko moja kochana babcie i z nia mialam dlugo najwieksza wiez, az do jej smierci.

    Co po latach i tak wspominam bardzo dobrze, bo jak wrocili, to skonczylo sie dla mnie szczesliwe dziecinstwo, ale to inna bajka na inny watek.
    --
    •  
      CommentAuthor#Tosia
    • CommentTimeJun 18th 2015 zmieniony
     permalink
    Wiecie co? Myślę, że na macierzyństwo to jest za późno, jak się kobieta "obudzi" po czterdziestce czy blisko pięćdziesiątki. 35 lat to naprawdę nie jest za późno. Moja prababcia urodziła pierwsze dziecko w wieku 37 lat, drugie - w wieku 44 lat. Obie córki zdrowe. Nie mam pojęcia, czy to były ciąże na 100% zaplanowane, ale podejrzewam, że tak, chociaż starania na pewno nie trwały długo (fakt, to były inne czasy). I nie jest to odosobniony przypadek. Naprawdę, nawet na początku czterdziestki szanse na poczęcie są. To prawda, statystycznie po 35. roku życia płodność się obniża, ale przecież nie zanika. Więc moim zdaniem nie ma co dramatyzować. Tym bardziej, że kobitka z kampanii ma max 35 lat.

    I całkowicie zgadzam się z tym, co pisze Marion:
    marion: A kwestia 'dorośnięcia' do roli matki? Poczucie chęci posiadania dziecka? Nie wszystkie kobiety mają potrzebę urodzenia w wieku 23 lat. A urodzenie na siłę, byle w młodym wieku i podrzucanie dzieciaka babci, bo dziewczę się nie wyszumiało/poszło do pracy/studiuje, to nie wyjście. Niektóre dojrzewają do tego dopiero po 30-tce - bez względu na stan materialny i ilość skończonych kierunków na studiach. Albo są i takie, że myślą o macierzyństwie wcześniej, ale sensownego partnera brak.
    •  
      CommentAuthorbrombap
    • CommentTimeJun 18th 2015
     permalink
    A ja po ostatnich doświadczeniach, żałuję, że tak długo czekaliśmy. Marta miała prawie 5 lat, kiedy postaraliśmy się o Maciusia, ja prawie 37, mąż prawie 38. Nadal nie wiemy, co było przyczyną wystąpienia wad (badania genetyczne trwają). Ale być może mój wiek się przyczynił? Jest to przecież czynnik ryzyka...
    --
    •  
      CommentAuthormarion
    • CommentTimeJun 18th 2015 zmieniony
     permalink
    Tosia24: To prawda, statystycznie po 35. roku życia płodność się obniża, ale przecież nie zanika. Więc moim zdaniem nie ma co dramatyzować. Tym bardziej, że kobitka z kampanii ma max 35 lat.

    Max 35 lat? Może więcej, ale dobrze się trzyma :tongue:

    A właśnie. Przecież te laski, co niby nie miały czasu na dzieci, a obudziły się koło 35 r.ż. czy później, to wielu z nich nic nie brakuje - w sensie są zdrowe, wysportowane, zadbane (siłownie, kosmetyczka, zdrowe jedzenie itd.). Jedynie ten wiek jest niby argumentem. Wiele kobiet teraz, w wieku 35-50 lat wygląda (i czuje się) zajebiście! Tak więc nawet jeśli rodzą przed czy po 40-tce, to nadal fizycznie nadają się do porodu i wychowania.
    Taka Kożuchowska - ma bodajże 44 lata i za parę lat poprowadzi swojego Janka do przedszkola - nikt jej nie powie, że (niby z racji wieku) Jasiu przychodzi z babcią.

    Podobnie jest z facetami - dbają o sobie. Ale tak na marginesie - o facetach w kampanii nie ma ani słowa!!! W spocie powinna być para, a nie sama kobieta.
    --
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeJun 18th 2015
     permalink
    brombap: Jest to przecież czynnik ryzyka...


    To prawda, że zegar biologiczny jest dla nas mało łaskawy, ale mój gin z kolei zawsze mnie uspokaja, że teraz kobiety coraz później zostają mamami i, że w jego praktyce nie zauważył jakiejś szczególnej różnicy procentowej wad występujących u dzieci kobiet młodszych czy tych starszych... na pewno jet to też kwestia "szczęścia lekarza" na jakie pacjentki trał...
    --
    •  
      CommentAuthormarion
    • CommentTimeJun 18th 2015 zmieniony
     permalink
    brombap: kiedy postaraliśmy się o Maciusia, ja prawie 37, mąż prawie 38. Nadal nie wiemy, co było przyczyną wystąpienia wad (badania genetyczne trwają). Ale być może mój wiek się przyczynił? Jest to przecież czynnik ryzyka...

    Brom - ja myślę, że to mógł być przypadek. A wiek nie jest decydującym argumentem, żeby nie mieć dzieci po 35 r.ż. Wielu ludziom dochodzą inne problemy zdrowotne - praca w szkodliwych warunkach, cukrzyca, otyłość, nowotwory, nerwice itp.
    Jeśli para zbliża się do 40-tki, ale żyje zdrowo i jest zdrowa, to ja nie widzę problemu, żeby się nie rozmnażać.
    Monia502: w jego praktyce nie zauważył jakiejś szczególnej różnicy procentowej wad występujących u dzieci kobiet młodszych czy tych starszych...

    Właśnie.

    Na jednej ze stron an temat badań prenatalnych znalazłam tekst:

    W Polsce proponuje się inwazyjne badania prenatalne tylko kobietom powyżej 35 roku życia. Dzieje się tak dlatego, gdyż największe ryzyko wystąpienia zespołu Downa jest u starszych matek. Niestety jednak aż 70% dzieci obarczonych tą chorobą rodzą matki, które nie ukończyły jeszcze 35go roku życia. Paradoks? Nie, po prostu 95% dzieci rodzi się matkom młodszym, które często nie maja pojęcia, co im grozi.
    --
    •  
      CommentAuthorMrsCreme
    • CommentTimeJun 18th 2015
     permalink
    Grafikę sobie zobaczcie- płodność nie spada po 35tce tak drastycznie jak drastycznie rośnie ryzyko wykres

    I tekst z parenting: Spadek płodności jest bowiem stopniowy. Szczyt płodności przypada na wiek 20-24 lat. Między 30 a 35 rokiem życia następuje spadek płodności o 15-20%. W kolejnych pięciu latach płodność spada do 25-50%, po czym do 45 roku życia maleje od 50 do 95%.

    Dla niektórych ten spadek płodności o 15-20% może wystarczyć, żeby załapać się do takiej reklamy.
    --
    •  
      CommentAuthormarion
    • CommentTimeJun 18th 2015 zmieniony
     permalink
    http://28dni.pl/pictures/2464988.jpg http://28dni.pl/pictures/2464993.png
    http://28dni.pl/pictures/2464998.jpg
    --
    •  
      CommentAuthordżasti
    • CommentTimeJun 18th 2015
     permalink
    A ja akurat, mam w swoim otoczeniu kilka znajomych, które dokładnie z tego powodu co pokazuje reklama (może nie w aż tak przerysowany sposób) nie decydują się na dziecko. Między innymi to moja siostra. Ma 37 lat, od 9 lat mężatka, zarabia bardzo dobrze. Kasę pożytkuje na drogie buty i wycieczki zagraniczne. W weekendy śpi do południa. Jeszcze do niedawna co weekend imprezowała, teraz się przerzuciła na siłownię, więc już chęci na imprezy nie ma. Na moje pytania o dzieci mówi, że ona się nie nadaje. Że jest za wygodna. Tuż po moim drugim porodzie, powiedziała, że jak jeszcze może myślała, żeby mieć dzieci - to moje cierpienie po cc skutecznie ją do tego zniechęciło. A jak ma ochotę pozajmować się małymi dziećmi to przecież ma moich chłopców. Przyjedzie do niech, pobawi się, zabierze na wakacje - tak tłumaczy. I na nic moje prośby, czy sugestie, że kiedyś zostanie "sama". No i nawet próbowałam użyć argumentu, że chciałabym być ciocią i matką chrzestną jakiegoś dziecka, że chciałabym, że moje dzieci miały kuzynów (mąż jedynak) - nic nie skutkuje. A siostra moja niestety nie będzie mogła tak łatwo w ciążę zajść (zdiagnozowane to 10 lat temu). I wiecie co - myślę, że za 10 lat mocno pożałuje, że nie ma dzieci. Bo kiedyś koleżanki w końcu się skończą. Ale wtedy będzie już za późno. Tylko, jeżeli moje rozmowy z nią (nie są nachalne) nic nie dają, to czy kampania społeczna coś da???? Chyba nie. Ale jeżeli jakaś kobieta przez tą kampanię miałaby zmienić zdanie to ja jestem za. Bo ja pragnę dzieci mojej siostry jak swoich własnych!!!!
    -- ,
    • CommentAuthorGabcia_I
    • CommentTimeJun 18th 2015
     permalink
    A co jeśli połączyć te wszystkie składowe?
    Przed 30-tka nie czułam sie gotowa na matkę (matkowalam siostrzeńcom od 19 roku mego życia wiec mnie nie ciągnęło do tego). Potem gdy poczułam sie gotowa to partner miał inne plany (czytaj inna kobieta). Rzuciłam sie w wir pracy żeby ńie myślec i tak nieświadomie rozwinęłam sie zawodowo. Panowie spotykali na drodze byli jacyś mało dojrzali i na dłuższa metę drażniła mnie ich obecność. Spotkałam M., zwolniłam sie z pracy, dostałam propozycje innej i nagle M uświadomił mi, ze moze jednak już czas na dziecko ( nawet miałam mała awanturę). Przemyślałam...Dałam spokój z kolejna praca na podobnym poziomie zaangażowania i szcześliwie zaszłam w ciąże.
    Czy żałuje? Patrząc na swojego syna żałuje, ze nie pojawił sie wcześniej ale patrząc na swoje życie wczesniej wiem, ze czas i partner miały znaczenie a to już indywidualna sprawa każdej z nas...
    Ktoś powinien zrobić kampanie uświadamiająca panom, ze dobrze jest tworzyć rodzine a nie funkcjonować nieustannie jako singiel. Mam wrażenie, ze teraz nastali jacyś "wieczni chłopcy" i to kobieta przyjęła role utrzymania i pracowania nad rodzina. Czasami jak idę za jakimś 19-latkiem to zastanawiam sie patrząc na jego plecy czy to chłopiec czy dziewczyna, tacy wydają sie zniewieściali.
    --
    •  
      CommentAuthor_hydro_
    • CommentTimeJun 18th 2015
     permalink
    dżasti: Bo ja pragnę dzieci mojej siostry jak swoich własnych!!!!


    Ale dżasti, co z tego? To jej życie i jej decyzje, nie pozostaje nic innego, jak się z tym pogodzić. Obojętnie, jak bardzo cię boli jej decyzja, twoja siostra jest dorosłą osobą i sama wybiera. Moim zdaniem wywieranie takich nacisków jest nie w porządku i tyle. Ty byś chciała, żeby rodzina cię usilnie namawiała na coś, czego kompletnie nie czujesz? Uważam, że jak ktoś sam twierdzi, że nie chce dzieci, to wie lepiej niż cała rodzina razem wzięta. A gdyby po namowach się zdecydowała, po czym tylko utwierdziła w przekonaniu, że się nie nadaje? Co wtedy? Dajmy ludziom żyć, jak chcą, posiadanie dzieci to nie jest obowiązek.
    •  
      CommentAuthorMrsHyde
    • CommentTimeJun 18th 2015
     permalink
    Dzasti ale nie kazdy musi miec dzieci, nie kazdy je CHCE miec i to tez powinnismy uszanowac. Pomijam sytuacje kiedy dziewczyny mowia ze nie mysla o dziecku/nie chca a faktycznie nie moga zaciazyc ale mysle ze tez i grupa tych antydzieciowych jest spora. Mam kilka kolezanek, 35+ ktore nigdy nie lubily dzieci, ktore nigdy ich nie chcialy a naciski rodziny przyprawialy je o dreszcze do tego stopnia ze przestaly uczeszcac na spotkania rodzinne.
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeJun 18th 2015
     permalink
    fajne wykresy Marion...
    Ale tak ze swojego doświadczenia. Rodziłam w wieku 31 lat. Często leżałam na podtrzymaniu ciąży i wcale nie byłam najstarszą mamą... Tzn, były mamy i 16-toletnie, ale rzadko. średnia wieku to 30 lat... Były ze mną panie w wielu 37 i 40 lat (sporo nawet), i 50- sięcio kilkulatka, która zaszła w ciążę naturalnie... U żadnej z tych kobiet nie wykryto wad u dzieci, za to u jednej 25-latki u dziecka nie półowy mózgu...

    I jestem ciekawa czy to natura dostosowuje się do nas??? Czy może szczęście takie...
    --
    • CommentAuthorGabcia_I
    • CommentTimeJun 18th 2015
     permalink
    Zapomniałam dodać, ze właśnie skończyłam 36 lat. Syna urodziłam w listopadzie.
    --
    •  
      CommentAuthorLexia
    • CommentTimeJun 18th 2015
     permalink
    dżasti: Na moje pytania o dzieci mówi, że ona się nie nadaje. Że jest za wygodna. Tuż po moim drugim porodzie, powiedziała, że jak jeszcze może myślała, żeby mieć dzieci - to moje cierpienie po cc skutecznie ją do tego zniechęciło. A jak ma ochotę pozajmować się małymi dziećmi to przecież ma moich chłopców. Przyjedzie do niech, pobawi się, zabierze na wakacje - tak tłumaczy. I na nic moje prośby, czy sugestie, że kiedyś zostanie "sama". No i nawet próbowałam użyć argumentu, że chciałabym być ciocią i matką chrzestną jakiegoś dziecka, że chciałabym, że moje dzieci miały kuzynów (mąż jedynak) - nic nie skutkuje. A siostra moja niestety nie będzie mogła tak łatwo w ciążę zajść (zdiagnozowane to 10 lat temu). I wiecie co - myślę, że za 10 lat mocno pożałuje, że nie ma dzieci.


    A ja się zastanawiam, czemu się od razu zakłada, że pożałuje.Według mnie tak jak jest powołanie do posiadania dzieci (i argument "zostanę sama na starość" do mnie nie przemawia wcale), tak przecież można tego powołania NIE mieć. I po co takiej osobie to dziecko? Skoro żyje jej się dobrze tak, jak się żyje, to nie widzę problemu. Bałabym się wręcz, że dziecku będzie źle, bo pojawi się "bo tak trzeba", a nie z rzeczywistej potrzeby.
    --
    •  
      CommentAuthorbrombap
    • CommentTimeJun 18th 2015
     permalink
    Moniu, no, ja nie twierdzę, że ryzyko jest tak duże, że po 35 już lepiej nie... Ale jestem dowodem, że takie sytuacje, o których czyta się gdzieś w necie, na zasadzie, że raz na kosmiczną liczbę porodów może pojawić się jakiś ciężki zespół wad, niestety dzieją się w rzeczywistości. I nie bez przyczyny lekarze wskazują na granicę 35...
    --
    •  
      CommentAuthorMrsHyde
    • CommentTimeJun 18th 2015
     permalink
    z tego co wiem w stanach ta granica jest przesunieta na 40
    rozmawialam kiedys z kolezanka polozna z lokalnego szpitala i mowila ze wcale nie ma tak ze nagle same strsze babki sie trafiaja bo dalej jest mnostow dziewczyn ok 20stki z przewaga takich 25-27; laski po 40stce trafiaja sie z czestotliwoscia moze raz-dwa na miesiac i rzadko kiedy jest to pierwsza ciaza
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeJun 18th 2015
     permalink
    brombap: na zasadzie, że raz na kosmiczną liczbę porodów może pojawić się jakiś ciężki zespół wad,


    Tylko niestety to się przytrafia i młodym mamusiom i tym po 35 r.ż... Nie mamy pewności czy gdybyśmy rodziły młodziej czy sytuacja nie byłaby taka sama... Czasami sobie myślę, że każdy ma swoje pisane...
    --
    •  
      CommentAuthor_hydro_
    • CommentTimeJun 18th 2015 zmieniony
     permalink
    MrsHyde: Mam kilka kolezanek, 35+ ktore nigdy nie lubily dzieci, ktore nigdy ich nie chcialy a naciski rodziny przyprawialy je o dreszcze do tego stopnia ze przestaly uczeszcac na spotkania rodzinne.


    Też znam takie dziewczyny. Co tu dużo mówić, rodzina nazywa je egoistkami, ale z drugiej strony patrząc - takie naciski z ich strony (rodziców, rodzeństwa) to też przecież egoizm w czystej postaci.
    •  
      CommentAuthorLily
    • CommentTimeJun 18th 2015
     permalink
    Do facetów ieksty o tym że będzie za późno , nijak się mają bo są płodni prawie całe dorosłe życie.
    Można by uderzyć ze strony jakości i ilości nasienia np. " Żyj zdrowo, bo Twój dziadek ma więcej plemnków niż TY" :wink:
    •  
      CommentAuthorMrsHyde
    • CommentTimeJun 18th 2015
     permalink
    Monia502:
    Tylko niestety to się przytrafia i młodym mamusiom i tym po 35 r.ż... Nie mamy pewności czy gdybyśmy rodziły młodziej czy sytuacja nie byłaby taka sama... Czasami sobie myślę, że każdy ma swoje pisane...

    dokladnie Monia, wiek owszem moze i gdzies tam odgrywa role ale jendka wiekszosc przypadkow wad z okolicznego podworka jest raczej u mlodych dziewczyn
    wada z ktora urodzil sie moj syn to 1:10tys ciaz (teraz 1:4tys), malo tego ryzykiem obarczone byly matki 20-22l, ja rodzilam majac 28lat i tez dostalismy 'bonusa'
    sasiadka z osiedla urodzila dziewczynke z zesp.downa w przeddzien swoich 25urodzin, takze tego... zreszta u nas na forum tez sa przypadki ZD u mlodszych dziewczyn niz ten 35latkowy prog
    •  
      CommentAuthorazniee
    • CommentTimeJun 18th 2015
     permalink
    Ja uważam, że lepiej, żeby ci "dorobkiewicze" nie mieli dzieci wcale, niż żeby robili je sobie "na zaś". Urodzę teraz, bo później będzie za późno. A zajmie się nim pani Jadzia, dopóki nie pójdzie do szkoły. A jak już podrośnie to będę supermamą. A później mamy nastolatków, mających wszystko czego zapragną, oprócz miłości i zainteresowania rodziców. I szukających "sponsora" w galerii, żeby to sobie zrekompensować.
    --
    •  
      CommentAuthordoti28
    • CommentTimeJun 18th 2015
     permalink
    Wiecie co według mnie ta kampania ma takie przesłanie prosto z ciemnogrodu myślą że durna polka zaraz się wystraszy i zacznie płodzić dzieci na potęgę.
    Poza tym nie kazdy chce miec dzieci ja pomyslałam o tym dopiero jak miałam 30 lat teraz mam 36 i mam dwoje jedno ma 5,5 roku drugie 11 mies.
    Uważam że to indywidualna sprawa czy ktoś woli spożytkować energie pieniądze na zakupy wycieczki itp rzeczy ....
    I żadne durne kampanie w tym nie pomogą by wzrósł przyrost naturalny .
    A wracając do tego jaki przykład daje nasz nowy prezydent pan duda nie popisał się ma jedno dziecko he?

    :confused::confused::confused::confused:
    --
    •  
      CommentAuthorbrombap
    • CommentTimeJun 18th 2015
     permalink
    Doti, nie wiesz, co u kogo się dzieje, nie oceniaj. Ja też mam jedno dziecko i ktoś z zewnątrz spokojnie mógłby nas traktować jako konsumpcyjnie nastawionych egoistów.

    I jednak kwestia dzietności, poza podstawowym aspektem indywidualnym, rodzinnym, jest elementem życia i rozwoju społeczeństwa. Więc dbałość o to, by rodziły się dzieci ma wymiar szerszy. Jasne, kampanie w tym zakresie powinny być sensowne, przemyślane, nie powinny ranić.
    Ale trudno mi to krytykować z założeniem, że dzietność to wyłącznie indywidualna sprawa.
    --
  1.  permalink
    Co do podrzucania dziecka to typ mojej siostry. Moj siostrzeniec od 2 do 5 roku zycia bywal u nas non stop.. Przyprowadzali go w niedziele na wieczor i moi rodzice zajmowali sie nim caly tydzien a siostra przychodzila po niego w piatek lub sobote (w zaleznosci od tego jaka miala zmiane)... Najlepsze jest to, ze mieszkala 15 minut tramwajem od nas ale ani myslala go odwiedzac w tygodniu by go uspic czy zabrac na spacer, moi rodzice nie nalegali.. Niewiem jak tak mozna, ale widac mozna. Dopiero ok 5 roku tak im sie zycie ulozylo, ze mlody u nich "zamieszkal"...
    Znam kilka kobiet, ktore przed 40 mialy dzieci i wszystkie zdrowe, wiec to chyba jednak loteria jezeli chodzi o wady....

    Treść doklejona: 18.06.15 20:29
    Moja ciocia nie mogla miec dzieci, ale teksty tescia (mojego dziadka), zeby przy wnukach posiedzial byly "boskie"...
    Kolezanka niechce miec dzieci i nic komu do tego, a teksty "ze sie na starosc zostanie samemu" to tez troche liche, gdyz nawet posiadanie ich nie gwaranctuje nam "towarzystwa" na starosc :(
    --
    •  
      CommentAuthordżasti
    • CommentTimeJun 18th 2015
     permalink
    Ten teks o pragnieniu dzieci mojej siostry - to taki trochę z uśmieszkiem był. Tylko uśmieszku zapomniała wstawić. Ja się z Wami zgadzam, że nie wszyscy muszą mieć dzieci i tak dalej i tak dalej. Tylko ja znam moją siostrę. Po prostu ją znam i wiem, że będzie kiedyś żałowała. Ale, tak jak napisałam, nie naciskam jej jakoś nachalnie - raczej jak wchodzimy na dyskusję dzieci to wtedy czasem cośtam powiem. Ale, że ją znam to wiem jak do niej mówić, żeby nie przekroczyć granicy.
    Ona ma czasem taki tekst "jak Bóg da mi dziecko" to wtedy cośtam.
    I o ile uważam, że są osoby, które "nie nadają się" do bycia rodzicem i lepiej, żeby ich nie mieli, to akurat moja siostra, o której napisałam, taka nie jest. Jest osobą, do której właśnie taka kampania jest adresowana. Nawet jeżeli gada inaczej.
    W tej kampanii nie chodzi przecież o to, by "dorobkiewicze" płodzili dzieci - na sztukę a dziećmi zajmowali się obcy ludzie a rodzice dalej żyliby swoim życiem. Chodzi raczej o to, żeby zmienić priorytety.
    -- ,
    •  
      CommentAuthorEwasmerf
    • CommentTimeJun 18th 2015
     permalink
    w wysokich obcasach byl fragment, ktory mi sie akurat podoba:
    "Dzieło to, jak każda świetność, broni się tym, co niedopowiedziane. A niedopowiedziane polega na tym, że sama sobie winna. Oto doprowadziła do tragedii dostatku i spokoju, podczas gdy mogła pławić się na śmieciówce, bez prawa do urlopu macierzyńskiego. Nie bez powodu bohaterką spotu jest kobieta. Powszechnie wiadomo, że szwadrony facetów stają w pełnej gotowości do zostania ojcami, a kobietom pozostaje tylko przebierać jak w ulęgałkach. Wiadomo też, że gdyby mężczyźni mogli rodzić, od wczesnej młodości otoczyliby się wesołą gromadką i żadnemu nie przyszłoby do głowy jeżdżenie do jakiegoś głupiego Tokio. I tylko ta cholerna biologia od pokoleń zmusza biednych facetów do robienia karier i smutnego lansu najnowszymi modelami sportowych aut. Co za niefart!"
    -- ;
    •  
      CommentAuthormarion
    • CommentTimeJun 19th 2015 zmieniony
     permalink
    Wg mnie kampania jest wyraźnie kierowania dla kobiet wykształconych i dobrze zarabiających.
    Wybiegnijmy daleko do przodu. Ta pani w spocie jest sama - załóżmy że nie ma partnera do spłodzenia potomka (o tym też tu wspominałyśmy, że czasami i w tym problem). Może skorzystać z banku nasienia - stać ją. Albo nawet jeśli w kampanii by była para i dziecka mieć nie może, bo już płodność nie ta, to pewnie skuszą się na IUI albo IVF - stać ich. A jak dziecię wreszcie się urodzi, to dostanie nianię, albo pójdzie do przedszkola prywatnego, potem prywatnej szkoły - stać rodziców. Markowa odzież, drogie zabawki itp. - stać ich.

    Tak więc tutaj też jest kwestia kasy. Bogatych stać na dzieci, ale część z nich dzieci nie chce - bo zwyczajnie nie czują tego, albo wręcz dzieci nie lubią. A my, szaraczki, żyjący od wypłaty do wypłaty dzieci mamy, niczego im nie brakuje i ogólnie dajemy radę. Gros ludzi opóźnia moment posiadania dzieci, bo zwyczajnie chcą mieć na nie i pieniądze i warunki. Stała praca plus własne lokum, nawet małe, to już robi różnicę.

    Te bogate kobiety mają kampanię daleko w d..pie. Na pewno żadna się nie przestraszy. A wręcz kampania może wywołać skutek przeciwny u nich.
    Kampania powinna być skierowana do przeciętnej kobiety, a raczej pary, np. z obietnicą, że "już budujemy dla Was żłobek i przedszkole na osiedlu". Bo tego m.in. nam trzeba. Albo że wróci ulga na jedno dziecko - ja mam jedno i od 2 lat nie mogę odpisać sobie ulgi w PIT, bo o paręset złotych zarobki moje i męża przekraczają granicę przewidzianych do ulgi dochodów. Kuźwia, nawet tych marnych 1200 zł dostać nie mogę...
    --
    •  
      CommentAuthor_hydro_
    • CommentTimeJun 19th 2015
     permalink
    dżasti: Ten teks o pragnieniu dzieci mojej siostry - to taki trochę z uśmieszkiem był. Tylko uśmieszku zapomniała wstawić. Ja się z Wami zgadzam, że nie wszyscy muszą mieć dzieci i tak dalej i tak dalej. Tylko ja znam moją siostrę. Po prostu ją znam i wiem, że będzie kiedyś żałowała. Ale, tak jak napisałam, nie naciskam jej jakoś nachalnie - raczej jak wchodzimy na dyskusję dzieci to wtedy czasem cośtam powiem. Ale, że ją znam to wiem jak do niej mówić, żeby nie przekroczyć granicy.
    Ona ma czasem taki tekst "jak Bóg da mi dziecko" to wtedy cośtam.
    I o ile uważam, że są osoby, które "nie nadają się" do bycia rodzicem i lepiej, żeby ich nie mieli, to akurat moja siostra, o której napisałam, taka nie jest. Jest osobą, do której właśnie taka kampania jest adresowana. Nawet jeżeli gada inaczej.


    Ja to najwyraźniej zupełnie inaczej odebrałam. Nie zabrzmiało jak "z uśmieszkiem", a wręcz przeciwnie - jakby z rozżaleniem. Zresztą teraz też piszesz podobnie. "Ja ją znam, ona tylko tak gada, wiem że będzie żałować" itp. Jesteś pewna, że masz rację? Nie miałaś nigdy sytuacji, w której to inni twierdzili, że wiedzą lepiej od ciebie, co dla ciebie jest najlepsze? Podjęłabyś tak poważną decyzję w życiu, tylko dlatego, że twoi bliscy tego się domagają? Tak nie można, po prostu nie i już. Przepraszam, że do tego wracam, ale mam ciężką alergię na wszelkie "ja wiem lepiej niż ty", za sprawą mojej rodzinki zresztą :wink:
    •  
      CommentAuthorEwasmerf
    • CommentTimeJun 19th 2015
     permalink
    ja mam akurat 2 kolezanki, w wieku 37 i 38 lat. obie bezdzietne, dobrze zarabiajace, jedna jezdzi po swiecie. ale obie chcialyby miec dzieci. co z tego jak nie ma z kim. to wbrew pozorom jest temat rownie drazliwy jak nieplodnosc.
    mi sie wydaje ze takich kobiet ktore maja wszystko a dzieci nie chca jest garstka. ja osobicie nie poznalam zadnej.
    -- ;
    •  
      CommentAuthormarion
    • CommentTimeJun 19th 2015 zmieniony
     permalink
    Ewasmerf: mi sie wydaje ze takich kobiet ktore maja wszystko a dzieci nie chca jest garstka. ja osobicie nie poznalam zadnej.

    W kampanii ewidentnie brakuje faceta.
    Przecież ta kobitka sama tam się przechadza po tym pięknym, drogim mieszkaniu. Mogli do tej jej gadki "zdążyłam zrobić specjalizację, zdążyłam być w Tokio i w Paryżu, zdążyłam kupić dom i wyremontować mieszkanie" dodać "ale nie zdążyłam znaleźć faceta i mieć z nim dziecko". No chyba, że to lesbijka.

    Nie wiem, durna tak kampania. Wychodzi na to, że kobieta powinna urodzić, ale nie ważne czy ma stałego partnera, czy zajdzie w ciążę z jakimś przygodnym, czy może jest homo. Ważne, żeby urodziła na czas... Uprzedmiotowienie. Zmuszanie do rodzenia.
    --
    •  
      CommentAuthorEwasmerf
    • CommentTimeJun 19th 2015
     permalink
    tak wracajac do tej kasy , Tokio i podrozy.. z nudow ogladam sobie wycieczki. I wiecie dlaczego samotni lataja do Tokio? Bo placa przykladowo 3,7 tys za taka wycieczke egzotyczna (ja sobie na emiraty akurat patrze). a jak licze cala rodzinka 2+1to prawie 9 tys.
    -- ;
    •  
      CommentAuthorjudka25
    • CommentTimeJun 19th 2015 zmieniony
     permalink
    A ja znam co najmniej kilka takich kobiet, które abolutnie nie chcą mieć dzieci.
    Jeden przykład moja obecna znajoma. Przed 40- stką zarzekała się, że dzieci nigdy, że po co, że oni nie potrzebują dzieci do szczęścia, kariera i pieniądze się liczyły. Gdy miała 40 lat wybudowali piękny duży dom i jak sama mówi tylko dla nich, w ogóle nie myśląc o dzieciach. Pomieszkali w nim rok i.... mając 41 lat stwierdziła, że chce dziecko, bo w tym dużym jakoś pusto i cicho. Starali się 3 lata, mnóstwo badań, poronienia. Na szczęście w wieku 44 lat zaszła w ciążę, urodziła mając 45 lat, zdrowa dziewczynka. Dziś nasze dzieci się razem bawią, ale ona żałuje bardzo, że nie starała się wcześniej, a przed okres starań była w rozsypce psychicznej.

    Druga koleżanka ma 32 lata i buduje dom i zarzeka się, że nigdy dzieci nie będą mieli i powodem jest wygoda, poza tym bardzo mi współczuje, że tak sobie "życie zmarnowałam i dałam się uwięzić w domu".

    I w obu przypadkach jestem pewna, że taka kampania by nie zadziałała pozytywnie, na pewno nie wpłynęłaby na zmianę zdania.
    Większość przypadków, które ja znam osobiście, to nie brak faceta, a wykazywanie wygodnictwa, braku chęci do poświęcenia się, do utracenia wolności, traktowanie dziecka jako problem. Nawet robienie kariery nie jest u tych osób tak istotne jak to co wyżej napisałam. Pomijam sytuację, że ktoś może nie móc mieć dzieci.
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeJun 19th 2015
     permalink
    Moja kuzynka miała wielki instynkt macierzyński między 23-28 r.ż... Ale jakoś tak jej się w życiu nie poukładało. Nie miała odpowiedniego partnera, itp. Nagle ten instynkt jej znikł całkowicie... Akurat wtedy gdy ma mieszkanie, stałego partnera... Nie i koniec...Mówi, że raptem zaczęło ją przerażać macierzyństwo: strach o ciążę, panika przed bólem porodowym, obawy czy urodzi zdrowe dziecko, czy poradzi sobie z tym dzieckiem... Kompletnie nie widzi się w roli mamy... Teraz ma 33 lata i jestem ciekawa jak to się dalej potoczy...
    --
    •  
      CommentAuthor_hydro_
    • CommentTimeJun 19th 2015
     permalink
    judka25: Większość przypadków, które ja znam osobiście, to nie brak faceta, a wykazywanie wygodnictwa, braku chęci do poświęcenia się, do utracenia wolności, traktowanie dziecka jako problem.


    Niech będzie, ale tym bardziej nie wiem, po co takim osobom dziecko? No już nie udawajmy, że macierzyństwo to sama przyjemność, przecież same wiemy dobrze, jak jest. Wzloty i upadki, czasem pada się na twarz, czasem się myśli, że już się nie da rady. A nie tylko różowy bobas z reklamy i jego uśmiechnięta mama. Zatem jeżeli ktoś sam o sobie wie, że nie ma ochoty się poświęcać, nie ma ochoty na utratę wolności, że ceni wygodę - to po co na siłę ma być przekonywany? Żeby to swoje, urodzone pod presją, dziecko unieszczęśliwiać? Nie kupuję tego.

    A, jeszcze taka uwaga, bo usłyszałam ostatnio od kogoś taki tekst, że "kiedyś tak nie było, to teraz kobiety się tak wycwaniły, że nie chcą rodzić". Nic z tego. Kiedyś też były kobiety, które powołania do posiadania potomstwa nie miały, tylko możliwości jego uniknięcia praktycznie nie było. Raz, że presja społeczna 1000x większa niż dziś, dwa, że metody zapobiegania ciąży praktycznie nie istniały - piszę o latach 30-40tych XX wieku, takie osobiście znam przykłady z najbliższej rodziny.
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeJun 19th 2015
     permalink
    _hydro_: Raz, że presja społeczna 1000x większa niż dziś


    Chyba wcale nie jest mniejsza... Sama doświadczyłam takiego "napiętnowania"...
    Rodzinne spotkania wiązały się zawsze z pytaniami" "Masz już kogoś"... "A kiedy dziecko?"... i każdy starał mi się przemówić do "rozsądku", że to już TRZEBA o tym myśleć...
    W pracy koleżanki żyć nie dawały... Nie ważne, że nie miałam nawet z kim tego dziecka mieć... Ale mam mieć i koniec, bo kobiety w moim wieku już dawno maja dzieci odchowane, a ja nawet nie mam w planach... Na jakiś czas urwałam temat mówiąc, że jestem bezpłodna, ale to też tylko na chwilę, bo potem mi wmawiały, że mi się wydaje, że to się leczy i wróciłam do punktu wyjścia... Ot, tyle mi dało małe kłamstewko... Nie mniej chyba z pół roku miałam spokój ;).
    --
    •  
      CommentAuthorEwasmerf
    • CommentTimeJun 19th 2015 zmieniony
     permalink
    Monia, w Polsce, bo w Niemczech przykladowo nikt sie tam nie dziwi ze masz 40tke, partnera albo i nie i brak dzieci i checi na nie.
    ale Polsce standardzik - studia, praca, dom z ogrodem, maz i dzieci.
    Mnie to teraz akurat juz nie razi, ale pamietam jak wrocilam z Niemiec to sie tu jako singielka czulam jak jakas tredowata. Nie masz nikogo???? no jakas pokraka chyba;-p
    -- ;
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeJun 19th 2015
     permalink
    A i studia to czasami szok, bo tu starsze pokolenie wkracza i tekst "studia? A dzieci to kiedy?"... ;)
    --
    •  
      CommentAuthor_hydro_
    • CommentTimeJun 19th 2015
     permalink
    Monia, ja bym nie porównywała jednak dzisiejszych czasów do tamtych - presja była większa oraz skuteczna :wink: No bo zobacz: dzisiaj rodzina, znajomi, reszta świata - mogą gadać ile wlezie, ale tak naprawdę tylko od samej kobiety zależy, co zrobi. Może iść do pracy, może być samodzielna i spokojnie żyć, jeśli czuje, że tego właśnie chce (lub jeśli akurat tak jej się życie ułożyło). Pozostaje tylko kwestia jej odporności na takie teksty "życzliwych".

    Natomiast tamte czasy to jednak zupełnie inna bajka. No bo co mogła robić kobieta, która nie wyszła za mąż? Kim mogła zostać w życiu? Co mogła osiągnąć? Po prostu inny świat. I dlatego teraz można głośno mówić, czego się chce, a czego nie, wtedy trzeba było takie "wymysły" pozostawić dla siebie, bo się zbyt wiele ryzykowało.

    Treść doklejona: 19.06.15 15:16
    Monia502: A i studia to czasami szok, bo tu starsze pokolenie wkracza i tekst "studia? A dzieci to kiedy?"... ;)


    To ja się z czymś takim nigdy nie spotkałam, wręcz odwrotnie - zawsze babcie i dziadkowie podkreślali, że nam to teraz dobrze, bo możemy się kształcić bez problemów.
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeJun 19th 2015
     permalink
    _hydro_: To ja się z czymś takim nigdy nie spotkałam, wręcz odwrotnie -


    Od środowiska też zależy... ja miałam sąsiadki takie - starowinki, proste kobieciny... Tak mi się trafiło...
    --
    •  
      CommentAuthor#Tosia
    • CommentTimeJun 19th 2015
     permalink
    Powiem Wam, że np. w mojej rodzinie nigdy nie było i do tej pory nie ma presji na dzieci, w żadnym pokoleniu. Nigdy w życiu nie usłyszałam pytania typu: "to kiedy dziecko?" Tak długo, jak byłam na studiach, przestrzegano mnie, że najpierw trzeba zdobyć wykształcenie, a dopiero potem myśleć o zakładaniu rodziny. Podkreślali to i rodzice, i dziadkowie. Chociaż akurat dziadkowie dorobili się dzieci jeszcze jako studenci, ale było im dość ciężko, więc pewnie dodatkowo z tego względu nie chcieli, żeby ich dzieci czy wnuki zmagały się z podobnymi trudnościami.
  2.  permalink
    Ewasmerf: Nie masz nikogo???? no jakas pokraka chyba;-p
    - no wlasnie moja siostra ma takie myslenie... zawsze miala faceta jednego za drugim, jak tylko z mezem sie rozstala to po 2 miesiacach chyba juz miala faceta. Nie wazne, ze wg mnie jest beznadziejny i sie nie nadaje na partnera to ona z nim jest bo chyba uwaza, ze lepiej z byle kim niz samemu, bo jak jestes sama to musi byc z toba cos nie tak.. Bez sensu....
    --
    •  
      CommentAuthorEfiaa
    • CommentTimeJun 21st 2015 zmieniony
     permalink
    Uważam,że nie powinno się w ogóle o takich sprawach dyskutować publicznie. Dzieci to prywatna sprawa i nikt nie ma prawa o to pytać ani oceniać sytuacji, czy ktoś chciał, ale "nie zdążył". Każdy ma prawo decydować w swoim sumieniu o tym, czy - jeśli może - che mieć dzieci, czy też nie. Najlepiej robić w mediach młyn i dawać do zrozumienia tym nie mającym dzieci, że są gorsi. A wcale nie są. Mają prawo żyć jak chcą i czym chcą - nawet pracą. Takie jest moje zdanie.


    Znam osoby, które nie chcą mieć dzieci, bo sądzą, że nie będą dobrymi rodzicami. Kołków na głowie im ciosać nie trzeba za odpowiedzialne podejście do życia. Po co kogoś powoływać na świat i skrzywdzić? Lepiej żyć swoim życiem i w zgodzie z własną decyzją wewnętrzną.
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeJun 21st 2015
     permalink
    Amen ;)
    --
Chcesz dodać komentarz? Zarejestruj się lub zaloguj.
Nie chcesz rejestrować konta? Dyskutuj w kategoriach Pytanie / Odpowiedź i Dział dla początkujących.