Zarejestruj się

Aby dyskutować we wszystkich kategoriach, wymagana jest rejestracja.

 

Vanilla 1.1.4 jest produktem Lussumo. Więcej informacji: Dokumentacja, Forum.

    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeMay 3rd 2017
     permalink
    Jest na lekach na nadczynność tarczycy. Nadal dużo śpi, ale wrócil apetyt. Futerko tez dużo lepsze ;)
    --
    •  
      CommentAuthoreveke
    • CommentTimeMay 4th 2017
     permalink
    Czy jest na sali lekarz?

    Kurcze dziewczyny... już sama nie wiem czy mamy powód by się martwic.
    nasza psica lat 10.
    Cieczka.. no niby jak zazwyczaj.... ma ją tak co 12-14 mies...
    dostala niedawno... zazwyczaj max 2 tyg i jest po wszystkim...
    teraz juz odliczam i odliczam a tu nic...
    a że do domu się przeprowadzilismy i na ogrod bym chciala puścić na pół dnia to tak odliczam dni tej cieczki.
    tylko ze trzeci tydzien mija i konca nie widac..
    pomijam fakt ze juz wrecz irytuje mnie pierwsza czynnosc po pracy- jechanie na szmacie calego dołu...

    ale dzis to juz zaczelam sie zastanawiac jak znalazlam 2 placki, skrzepy takie ciemne
    czy to nie jakieś ropomacicze...

    tylko czytam że ono sie moze objawic raczej po cieczce dopiero i zdurnialam....
    --
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeJun 14th 2017
     permalink
    Dziewczyny... Przede mną wyzwanie. Muszę przejąć od bezdomnej kotki kociątko. Niestety straciła pozostałe dzieci tydzień temu. Bardzo rozpaczała, super, że przeżyło to jedno. Dzis z bólem serca zabiorę jej to żywe. Niestety kociak jest opóźniony mocno w rozwoju. Ma 21 dni, a dopiero otwiera oczka, jest mało mobilny. Nie przybiera na wadze. Czasami traci, czasami 4g dobiera i zaś traci. Dokarmiam go i odkładam do matki, ale to się wszystko mija z celem, bo on z tym łaknieniem chyba coś ma... W dodatku obawiam sie o brzuszek, bo taki nadęty... napina go bardzo...

    Dzwoniłam do weterynarza o 12 mam przynieść do badania, ale wet słabo to widzi. Także kciuki trzeba trzymać ;(...

    Treść doklejona: 14.06.17 12:56
    Niestety nie udało się uratować bidaka. Umarł na reku weterynarz. Próbowała go reanimowac, ale nie było szans. Oceniła jego rozwój na 1,5 tygodnia podczas gdy miał już 21 dni. Szukałyśmy przyczyn. Wada rozwojowa klatki piersiowej. Żebra wbijały sie w płuca i choćbyśmy nie wiem co zrobili, to i tak szanse miałby nikłe ;(.

    Ale załatwiłam przy okazji sterylizację wszystkich bezdomnych kotek, które dokarmiam. Matka tego oseska znowu ma ruję, więc najprawdopodobniej już tam nowe cosie rosną... Także ona idzie pierwsza ;(. Przykre, ale trzeba coś z ta bezdomnością kocia robić.

    Niedługo szukam domu dla trzech kociaków, od kotki, która swój miot chowa na drzewie... Oby mi się udało je w ogóle złapać... Toz to cyrk będzie... No, ale to jeszcze ze 3 tygodnie.
    --
    •  
      CommentAuthorTEORKA
    • CommentTimeJul 3rd 2017
     permalink
    Monia jesteś ??
    Kurde ja już nie wiem co robić :confused:

    Koty odrobaczone od lutego już OSIEM [!!!!!] razy.
    Różnymi specyfikami.
    A jedna z nich [cały czas ta sama] znowu wymiotuje robalami :sad:
    Tym razem niestety żywymi, bo w tych wymiocinach się wiją jak sprężynki.
    Czemu ? Dlaczego ?
    Co jest z nią nie tak, że się tego robactwa pozbyć nie możemy ? :sad:

    I to znaczy, że znowu wszyscy musimy Zentel łykać ? :neutral:
    --
    •  
      CommentAuthorToonney
    • CommentTimeJul 4th 2017
     permalink
    Czy sa tu kocie mamy ktorych kota mialy lub maja lymphome?
    • CommentAuthorkarolciat
    • CommentTimeJul 4th 2017
     permalink
    Teo, a co wet na to?
    Dziwne to jakieś.
    My tasiemca co prawda za drugim razem, ale dobiliśmy...
    Myślę, że wy już nie musicie, choć ryzyko infekcji jest, bo skoro kot robale ma to i larwy gdzieś zostawia. Masakra jakaś...
    i to glisty są? Jak wijące sprężynki to pewnie tak...
    Pisz może do mooni na priv- mi też tak ostatnio radziła.

    Treść doklejona: 04.07.17 09:22
    teo, pewnie to już znasz. Ale by wychodziło tak, jakbyście ciągle gdzieś te jaja mieli. tylko gdzie? I jak się pozbyć?
    --
    •  
      CommentAuthorTEORKA
    • CommentTimeJul 4th 2017
     permalink
    Wet na to dokładnie to, co wrzuciłas.
    Że nie trafiamy w dobry cykl rozwoju larwy, albo że wyjątkowo uparty robal albo wyjątkowo uparty kot :cool:
    Dostała kolejny lek, inny niż poprzednio.
    Znowu mam wyparzyc wszystkie kuwety, legowiska etc.

    Dostałam też receptę na Zentel ale jako, że dopiero co braliśmy to mam poczekać na ewentualne objawy z naszej strony i jak coś to wtedy.

    Pisze już do Moni :wink:
    --
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeJul 4th 2017
     permalink
    Teo, ja pierniczę... Jak nie urok to sraczka... Oby tym razem zdechły...
    --
    •  
      CommentAuthorkatka_81
    • CommentTimeJul 4th 2017
     permalink
    Ale co z tego jak wyparzysz kuwety, legowiska jak te jaja mogą być wszędzie, na kanapach, w pościeli, gdziekolwiek kot spał, siedział, był? To istna masakra :/
    --
    •  
      CommentAuthorTEORKA
    • CommentTimeJul 4th 2017
     permalink
    Oczywiście że mogą być wszędzie, ale jako że wszystkiego w domu nie wyparze to te najbardziej newralgiczne miejsca muszę......
    --
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeJul 4th 2017
     permalink
    Katka, bo do kuwety ten kot wydala te jaja bankowo, na bieżąco. W legowisku też... Czyli mus to wyparzyć, dobrze wyczyścić... No i takie potencjalne miejsca, gdzie kot się pokłada, siada... No, ale kuweta i legowisko to podstawa...

    Jak mój Dawciu te owsiki miał, co ich wyleczyć nie mogłam, to też najbardziej czyściłam, wyparzałam potencjalnie najbardziej narażone sprzęty, rzeczy... Czyli ubrania, pościele, ręczniki w wysokiej temperaturze, nocnik, ubikacja wyparzane, myte po każdym załatwianiu. Wszystko prasowane... Za którymś razem nawet dywany mopem parowym, łózka... Kurz codziennie po kilka razy, bo już nie wiedziałam "gdzie to siedzi"...

    No niestety z robalami to jest zabawa po pachy. Szczególnie z tymi co zdechnąć nie zamierzają ;(.

    Jak mi koleżanki opowiadały, że owsiki to czysta przyjemność, bo po podstawowych dawkach zentelu czy innego leku zdychały, bez jakis wielkich porządków, wyparzania, to mi ręce opadały, bo u nas jak u TEO z tym kotem...
    --
    •  
      CommentAuthormooniia
    • CommentTimeJul 5th 2017
     permalink
    O matko Teo. W takim przypadku to ja bym chyba go potraktowala jak kota z ciezkim swiezbem i poleciała iwermektyna. 4-5 razy co 7 dni zastrzyk. Zaczynajac od 1/2 dawki i przy oslonie wit B. To zabija wszystko. A miały one odrobaczanie w postaci spot on? Tymi pipetkami ?? Choc bardziej skłaniałabym sie jednak do zastrzyków z iwermektyny

    Treść doklejona: 05.07.17 08:46
    Else u mnie owsiki u Marty odpuscily po 3 dniach zentelu poprawionych pyrantelum
    -- mama piątki :)
    •  
      CommentAuthorTEORKA
    • CommentTimeJul 16th 2017
     permalink
    Tak Moniu, ostatnie trzy kuracje to te pipety były.
    Najpierw Broadline, potem Profender a ostatnio Advantage.
    Wczoraj Koka znowu robale wyrzygała, tym razem jakby z krwią :shocked:
    Zjadają jej przewód pokarmowy??? :sad:

    Jutro ją chyba zawioze na obserwacje......
    --
    •  
      CommentAuthormontenia
    • CommentTimeJul 18th 2017
     permalink
    Jako,ze niedlugo zostanę kocią mamą :) potrzebuję porady. Jak wprowadzic do domu kociaka,jesli w domu jest juz pies?
    Co przygotowac koniecznego w ,,wyprawce,, (kuweta,miseczki,legowisko ).
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeJul 18th 2017
     permalink
    Mont, to duzo zalezy od tego psa. Ja wprowadziłam kota gdy był pies i specjalnie na tym psie wrażenia nowy lokator nie zrobił... Tolerował, przytulał... Kumplowali się :).

    Potem sie przeprowadziłam do domu (z tym kotem i psem), gdzie mieszkały dwa psy. No i problem był z kotem... Kot nowych psów nie tolerował. No to stopniowo... Od całkowitej separacji, po stopniowe włączanie kontaktów. Powolutku się oswoiły...

    W wyprawce to drapak bym dorzuciła. Ja jeszcze nie mam i mój dywan cierpi katusze :P.
    Żwirek..

    A w jakim wieku ten kot? Bo w sumie to też troszkę istotne.
    --
    •  
      CommentAuthormontenia
    • CommentTimeJul 18th 2017
     permalink
    jak przyjdzie do nas bedzie mial ok.8 tygodni,takze maluch :)
    •  
      CommentAuthorelfika
    • CommentTimeJul 18th 2017
     permalink
    przede wszystkim nie zmuszaj psa do kontaktu z kotem.
    jak go przyniesiecie daj do powąchania. reakcje mogą być różne i do każdej z nich ma prawo i nie wolno go karcić. generalnie zostaw ich samych sobie. no chyba, że będzie próba ataku, pogryzienia to wtedy reaguj, jeśli nie- nie ingeruj, daj obojgu czas.
    u mnie Logan z początku powąchał kota i poszedł obrażony. po czasie, kiedy kota sama się zaczęła przemieszczać sam do niej zaczął podchodzić aż w końcu zastępował mamkę i wylizywał po każdym karmieniu.
    -- [/url]
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeJul 18th 2017
     permalink
    O tak, bo u nas wtedy kot psów nie tolerował, ale tez "wilczur" niestety próbował mi kota zażreć... Więc u nas to był problem masowy... Ale wszystko sie da. Mont, a ten Twój pies to duzy czy mały???
    --
    •  
      CommentAuthorTEORKA
    • CommentTimeJul 18th 2017
     permalink
    Ja bym, przede wszystkim, zaleciła odpowiednią socjalizacje. Sama tak robiłam wprowadzajac małe kotki do naszej Metki.
    Tzn przez tydzień zwierzęta oddzielone, bez możliwości kontaktu, poznawanie się tylko przez zapach (przechodzący przez drzwi od łazienki, gdzie były zamknięte), potem przez zabawki noszone przeze mnie od jednych do drugich, potem jakieś szmatki z poslania a dopiero po tygodniu pozwoliłam im się poznać osobiście i obyło się bez fukania, prychania etc.
    --
  1.  permalink
    Montenia- kociak od matki powinien byc zabrany nie wczesniej niz w wieku 12 tyg
    Zadnego wąchania sie zwierząt, zadnego zostawiania ich sobie :shocked:
    Tylko socjalizacja z izolacją, chociaz też gwarancji 100% nie ma.
    •  
      CommentAuthorTEORKA
    • CommentTimeJul 18th 2017
     permalink
    Dokładnie, jak Aga pisze.
    Tym bardziej że to nie dwa koty tylko pies i kociak.
    Pies może go nawet zagryzc w najgorszym wypadku.....
    --
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeJul 18th 2017
     permalink
    Teo, u nas własnie była najpierw izolacja, bo inaczej kot byłby przez psa zjedzony...

    Z psem na starym mieszkaniu żadnych problemów nie było, bo bardzo tolerancyjna. Wcześniej wychowywała się z kotem i chyba jakoś tak przyzwyczajona, a od śmierci pierwszego kota do podrzucenia "nowego minęły 2 tygodnie. Także pies zachwycony był..

    Ale ja tez z tych ostrożniejszych. Jak na tymczasie yorka miałam to też odseparowałam króliki od niego (a ten i tak ujadał pod drzwiami bo czuł zapach :P). Niestety przejawiał zapędy do zeżarcia mi uszaków :P.

    A Teo a jak u Was? Robaki opanowane, czy nadal walczycie?
    --
    •  
      CommentAuthorelfika
    • CommentTimeJul 18th 2017
     permalink
    Wy tak serio z tym zagryzaniem? :shocked: bo większej głupoty to ja nie słyszałam...
    -- [/url]
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeJul 18th 2017
     permalink
    Elfika, to nie poznałaś psa "mojego"... To był agresor niemiłosierny. Rózne są psy... I nie tylko, bo z kolei Piczes (kotka) nie potrafiła zaakceptowac nowego kota. Żadnymi sposobami... Tez była silnie agresywna w stosunku do kociaka.
    --
    •  
      CommentAuthorTEORKA
    • CommentTimeJul 18th 2017
     permalink
    Elfika ja znam osobiście dwa przypadki, kiedy pies pogryzl kota w domu. Nie szczuty wcale. Nie wiadomo co się stało bo właściciele byli w pracy. No bo że normalnie się psy z kotami lubią, miziają to wiadomo. To ludzie od lat na widok kota wolali do psów "bierz go bierz go" i się utarlo, że się nie znoszą.
    Natomiast w przypadku małego kociaka nawet niechcący duży pies może zrobić krzywdę. Ja bym jednak zalecala izolację, tak się powinno zwierzęta socjalizowac.


    Else wyżej pisałam o robalach. Niestety marne postępy :(

    Treść doklejona: 18.07.17 20:24
    Zresztą daleko szukać. Moi rodzice mają maltanke i rok temu wzięli kota. Przywieźli i wpuścili po prostu do mieszkania. Już w pierwszym kwadransie pobytu w domu pies zagonil małe, białe, przestraszone kocie do łazienki, wpedzil w róg i ugryzł. Nie zrobił jakiejś dużej krzywdy ale odrobina krwi się polala. Gdyby pies ważył 15 kg a nie 2,5 to wiadomo co by było?
    --
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeJul 18th 2017
     permalink
    No fakt daleko nie szukać. Pies sąsiadów rok temu tak mi kota "ogrodowego" pogryzł, że ostatecznie bidak zdechł...
    A obok mojego płotu przechadza się facet z jakmnikiem szorstkowłosym i opowiadał mi, że nie toleruje kotów, że zagryza... Zawsze jak on idzie pod moim płotem to moje dzikusy włażą na drzewo :P.

    Byc może to od rasy, czy korzeni zależny... Psy mysliwskie, czy tam "łowne"... jak one się tam zwą, to może są agresywniejsze???
    --
    •  
      CommentAuthor_hydro_
    • CommentTimeJul 18th 2017
     permalink
    No jamniki to na pewno, zajadłe to to i instynkt łowiecki ma silny. Mój nieżyjący już do upadłego ganiał za kotami sąsiada po ogrodzie, chociaż nikt nigdy go na nie nie szczuł. Niestety udało mu się kiedyś jednego zagryźć :( Usilnie też polował na jeże, żaby i w ogóle na wszystko, co się ruszało. Wiele od rasy zależy.
    --
    •  
      CommentAuthorelfika
    • CommentTimeJul 18th 2017
     permalink
    dobra, wyjaśnię bo widzę, że użyłam skrótu myślowego.
    nie mam na myśli zostawiania samych sobie od tak luzem i niech się dzieje wola nieba. chodziło mi o nie ingerowanie w relację zasadzie zmuszania/zabraniania. początki pod kontrolą. a potem w zależności od tego co wyjdzie.
    -- [/url]
  2.  permalink
    Kazdy, kto się choc trochę interesuje psychologią zwierząt powie, ze człowiek na początku ma ingerowac. Izolować, wymieniac zapachy itp. Na pewno nie dawac do wąchania i nie pozwalac ma bezposredni kontakt- nawet pod kontrolą

    <span style="font-size:11px;color#333;">Treść doklejona: 18.07.17 21:17</span>
    Ad wyprawki dla kota- drapak, wędka, kuweta, miska na wodę- spora, zeby nie przeszkadzala wąsikom, talerzyk na mokry pokarm, pudelko po butach :)
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeJul 18th 2017
     permalink
    U nas też różne piłeczki się sprawdziły.
    --
    •  
      CommentAuthorTEORKA
    • CommentTimeJul 18th 2017
     permalink
    U nas prym wiodą ping-pongi. Wszystkie trzy szaleją jak tylko jakiegoś znajdą pod łóżkiem :wink:
    No i musowo....... skarpetki dziecięce.
    Wiecznie mi giną i potem znajduje powciskane pod meble.
    --
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeJul 18th 2017 zmieniony
     permalink
    Mój skarpet nie maltretuje, za to wszystkie maleńkie maskotki Dawidka. A DUKE z MC Donaldsa (ze zwierzaków domowych) juz nie żyje :P.
    --
    •  
      CommentAuthorkarakal
    • CommentTimeJul 19th 2017
     permalink
    Hydro - co do jamników.. Nikotyna jakby mogła to by zalizała swojego kotowatego na śmierć gdyby tylko dał jej szansę. a pojawiła się jak Misza był już 10 letnim dziadkiem. Generalnie dużo chyba też zależy od charakteru, bo ona jest psem nie przejawiającym w zasadzie agresji. nie ważne kto, nie ważne co ale trzeba ukochać i już.
    •  
      CommentAuthor_hydro_
    • CommentTimeJul 19th 2017
     permalink
    Ale wydaje mi się, że to jednak inna sytuacja, gdy szczenię zna od początku starszego kota i z nim żyje. U nas to wyglądało trochę inaczej. Koty były spoza terenu naszego psa, dla niego jakiekolwiek zwierzę spoza terenu automatycznie stawało się wrogiem. Ganiał koty, ptaki, absolutnie wszystko, co się ruszało. Kiedyś, przez moją siostrę, która niedokładnie domknęła furtkę, wyskoczył na chodnik i rzucił się na 4 razy większego od siebie pitbulla, który akurat przechodził obok z właścicielem :shocked: Taki to był typ, nie znał w ogóle strachu. Co zresztą wcale nie jest takie korzystne. Dla swoich był przylepą, ale stada i terytorium bronił do upadłego.
    --
    •  
      CommentAuthorkarakal
    • CommentTimeJul 19th 2017
     permalink
    taaa... no to Nikotyna jest raczej przeciwieństwem. przylepa do wszystkich i do wszystkiego. Kota spacyfikowała totalnie. Nie żyją w miłości, Znaczy Nikotyna Kocha Miszę Bradzo, Misza Nikotynę zaledwie toleruje.
    •  
      CommentAuthorelfika
    • CommentTimeJul 19th 2017
     permalink
    Hydro, pilnowanie zasobów to jest coś nad czym trzeba z psem pracować.
    -- [/url]
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeJul 19th 2017
     permalink
    Tylko najgorzej, gdy pewne negatywne zachowania wychodzą dopiero po wprowadzeniu nowego zwierzaka do domu...

    A a pro po... Moja przyjaciółka adoptowała dwa lata temu ze schroniska szczeniaka... Maluśki był. Szacowano że dorośnie do max 15 kg... Tymczasem urósł 40 kg pies. Problem z tym psem olbrzymi. Dewastuje dom... Zeżarł cała kanapę ( w sensie rozwalił, rozpruł, gąbki podarł, kanapa wyrzucona), dywan, drzwi ... Pracuje z nim sztab ludzi (psycholog psi, behawiorysta) i żadnych postępów... Niestety 40 kilo nie ma jak odseparować na czas gdy się wychodzi do pracy, bo siłą rozpędu dewastuje wszystko. Zamkniety przegryza drzwi... Jakis pomysł na takiego uroczego jegomościa? Moja przyjaciółka załamana, bo 1400 zarabia i nie stać jej by wiecznie remontować, kupować nowe...

    Z tego miotu było około 6/7 piesków (wyrzucono 13, ale od dwóch matek) i żadne z rodzeństwa nie przejawia problemów behawioralnych.
    --
    •  
      CommentAuthorelfika
    • CommentTimeJul 19th 2017
     permalink
    Else: Zamkniety przegryza drzwi...

    a próbowała klatkę kennelową?
    pytanie też jakimi metodami pracowali z psem bo tu wachlarz jest dość szeroki, a metody trzeba dobierać do psa.
    -- [/url]
    •  
      CommentAuthor_hydro_
    • CommentTimeJul 19th 2017
     permalink
    Elfika, ten pies nie żyje od 10 lat, także ten...
    --
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeJul 19th 2017
     permalink
    Pies ma terapię SI, bo ma zdiagnozowane zaburzenia, cierpi tez na silny lęk separacyjny. Bardzo źle reaguje na rozmaite bodźce, na spacery tylko z kamizelką... Behawioralna terapia, a psycholog to tam nie wiem dokładnie, ale praca i z właścicielem i z psem...

    Fakt, że w naszych okolicach na kogoś rewelacyjnego szans nie ma, a terapie swoja droga drogie (droższe niż moje z moim dzieckiem).

    Podejrzewam, że temu psu najbardziej pomogłoby, gdyby moja koleżanka zwolniła się z pracy i siedziała z nim i tylko z nim... No, ale przecież tak się nie da...
    --
    •  
      CommentAuthorelfika
    • CommentTimeJul 19th 2017
     permalink
    Else: Podejrzewam, że temu psu najbardziej pomogłoby, gdyby moja koleżanka zwolniła się z pracy i siedziała z nim i tylko z nim...

    wcale by nie pomogło.

    Else: Fakt, że w naszych okolicach na kogoś rewelacyjnego szans nie ma, a terapie swoja droga drogie

    wiem, wiem ile biorę :devil:
    żebyście były bliżej to bym pomogła non profit a tak to dupa bo przez internet się nie da :(

    jeśli chodzi o zniszczenia w chałupie to tylko klatka kennelowa. ale ją też trzeba umiejętnie wprowadzić.
    -- [/url]
    • CommentAuthorkarolciat
    • CommentTimeJul 19th 2017
     permalink
    elfika, żebyś ty bliżzej była...
    Ciocia wzięła buldożkę ze schronu, wiekową. Głuchą, ślepą. Po przejściach.
    I trzeba ją od dzieci izolować, bo jak jedna z małych płakała to ją Bera ugryzła. Myśleliśmy, że ją drażnił płacz.
    Dopiero potem nam się zaczęło w całość układać. Zabiera wszystko co ma kontakt z niemowlakiem i układa w legowisku.
    Była maszynką do rodzenia. Więc pewnie jak Kalinka płakała, to ją chciała "zanieść" i ":utulicć". Pewnie przezywała bardzo, jak jej dzieci zabierali.
    Niemniej trzeba ją izolować i dzieci z nia mogą być tylko pod ścisłą kontrolą.
    A to spora odmiana, bo do niedawna u cioci psy i dzieci żyły razem- mieli kundlicę i wiekową azjatkę, która była najwspanialszą dziecięcą przytulanką.
    Niestety z Berą tak się nie da...

    A ten film z "agresywnym pitbulem" na placu zabaw widziałyście?
    Głośno o tym w mediach było.
    Szkoda że ludzie nieodpowiedzialni (właściciele) i niewyedukowani (dzieci i pozostali z placu zabaw) - pies pewnie życie straci :sad:
    --
    •  
      CommentAuthorelfika
    • CommentTimeJul 19th 2017
     permalink
    karolciat: Szkoda że ludzie nieodpowiedzialni (właściciele) i niewyedukowani (dzieci i pozostali z placu zabaw) - pies pewnie życie straci

    nie ma podstaw aby pozbawiać psa życia, jedyne do ukarania właściciela psa.
    pies nie wykazuje agresji, jest to rasa nastawiona na kontakt z człowiekiem, a ten pies chciał się bawić. problem polega na tym, że on nie został nauczony jak należy się bawić, szczególnie z dziećmi, dzieci nie znają podstaw zachowania w obecności psa oraz tego, że nigdy nie uciekamy bo pies zawsze dogoni. no i było pełno emocji, które jeszcze dodatkowo nakręcały psa.

    karolciat: Niestety z Berą tak się nie da...

    i tu ogromne brawa dla Was za wyciągnięte wnioski :)
    -- [/url]
    • CommentAuthorkarolciat
    • CommentTimeJul 20th 2017
     permalink
    Brawa to się ciotce należą, ja z tym psem mam mały kontakt. Aczkolwiek wycieczka do cioci z moimi dzieciakami nie będzie już taka lajtowa.

    Co do tego bulteriera to nie mogę znaleźć żadnego info co dalej. Wiem tylko, że był na obserwacji u weta, który cech agresji nie stwierdził.
    Właściciel dostanie karę, bo zostawił psa na niezabezpieczonym podwórku i nie mógł reagować, kiedy zdarzenie miało miejsce, bo jego nie było, a pies wyszedł sam na plac zabaw.
    A co do pozbawienia psa życia- wiem, że w temacie siedzisz bardziej niż ja, ale pewnie zależy na kogo trafią. Bo troje z tych dzieci po tej zabawie wylądowało na chirurgii i wróciło ze szwami ponoć, więc jest nagonka i presja dorosłych...

    Przy okazji pokazaliśmy film Krysi i pytaliśmy co powinna zrobić w takiej sytuacji (miała kilka pogadanek o atakach psa) i teorię opanowała dobrze. Obym nie musiała jednak sprawdzać, czy umie ją zastosować w praktyce.

    Szkoda, że rodzice nie uczą dzieci zachowań.
    Nie mówiąc juz o tych dorosłych, które same uciekły zostawiając dzieci bez pomocy i opieki :sad:
    --
    •  
      CommentAuthorelfika
    • CommentTimeJul 20th 2017
     permalink
    karolciat: Szkoda, że rodzice nie uczą dzieci zachowań.

    Kochana, 99% dorosłych nie wie jak nie wolno się zachowywać w stosunku do psa. głupie głaskanie, które zaczynają od głowy albo od zadu... na zwróconą uwagę -pani, ja całe życie psy mam...

    dlatego prowadzę profilaktykę pogryzień, przy każdej możliwej okazji. szczególnie jak mi dziecko przy psie przebiega....

    i co Krysia odpowiedziała?
    -- [/url]
    • CommentAuthorkarolciat
    • CommentTimeJul 20th 2017
     permalink
    Krysia odpowiedziała i zaprezentowała pozycję żółwia. Tak straż miejska u nas dzieci uczy.
    My tłumaczymy, żeby nie uciekać, sama zawsze miałam takie przeświadczenie.
    Tymczasem mój Adam szukając w necie trafił na info, że "żółw" to bzdura i trzeba uciekać przed siebie...
    W przypadku pitbulla, który chciał się bawić, należało nie ruszać się i nie uciekać.
    A w przypadku prawdziwej agresji?
    --
    •  
      CommentAuthorelfika
    • CommentTimeJul 20th 2017
     permalink
    no niestety żółw to bzdura.

    ja uczę dzieciaki takiego oto wierszyka autorstwa mojej koleżanki Beaty Kulisiewcz

    Piesku, choć się trochę boję,
    Zobacz, jak spokojnie stoję:
    nie krzyczę i nie wzywam pomocy
    Wiem, że nie lubisz – nie patrzę ci w oczy.
    Nie macham ręką, nie tupię nogą.
    Idź ty piesku swoją drogą.

    jako podsumowanie zajęć, na których uczę dzieci o potrzebach, podstawowych zasadach i komunikatach.

    Treść doklejona: 20.07.17 14:34
    karolciat: A w przypadku prawdziwej agresji?

    pies sam z siebie od tak nie atakuje. zawsze musi się zadziać coś w otoczeniu co wywołuje atak co nam np nie przyszłoby do głowy jak punkt zapalny.
    -- [/url]
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeAug 9th 2017
     permalink
    Mam jednodniowe oseski na wykarmieniu. Jeden znaleziony w piachu z łożyskiem, drugi u nas w ogrodzie, tez z łożyskiem. Podałam je matce, ale porzuciła. Zimne jak lód... Zaopatrzyłam się w termofor i mleko zastępcze... butlę... Wy mi powiedzcie. Skąd ja mam bidna wiedzieć jak duża ta dziurka ma być. Niestety czarny wydmuchuje mleko noskiem. Marnie to widzę. Ale kupa, siku... To jest.

    On właściwie już prawie martwe były, ale po termoforku i mleczku jakby lepiej. Biały drze twarz co chwilę i widac, że ma te moc... Czarny gorzej.
    --
  3.  permalink
    Elfika kiedyś miała maleństwo z tego co pamiętam. Może Ona coś poradzi.
    --
    •  
      CommentAuthorelfika
    • CommentTimeAug 9th 2017
     permalink
    monisiunia1: Elfika kiedyś miała maleństwo z tego co pamiętam. Może Ona coś poradzi.

    i to równo rok temu....

    no co? karmienie podaj co 2h, potem co 4 -6 itd. cały czas ciepełko-czerwona lampka by się przydała albo coś ala domowa lampa opalająca. czyszczenie po jedzeniu na wilgotno. za parę dni wet. potem odrobaczanie. i się nie przywiązywać.....
    -- [/url]
Chcesz dodać komentarz? Zarejestruj się lub zaloguj.
Nie chcesz rejestrować konta? Dyskutuj w kategoriach Pytanie / Odpowiedź i Dział dla początkujących.