Zarejestruj się

Aby dyskutować we wszystkich kategoriach, wymagana jest rejestracja.

 

Vanilla 1.1.4 jest produktem Lussumo. Więcej informacji: Dokumentacja, Forum.

  1.  permalink
    Odstawilam mu wszystko zobaczymy czy mu to cos pomoze.
    Zabawkami zadnymi nie chce sie bawic. Kupilam puzzle i rozne inne rzeczy, to rzuca nimi. Nie chce by mu czytac ksiazek. Moze jeszcze sie przekona.

    TEORKA: Albo oglądają jak ktoś inny gra w jakąś grę.

    Ja tak lubie ogladac, sama nie zagram, to chociaz poogladam :rolling:
    --
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeNov 30th 2019
     permalink
    A ja uważam że trzeba dostosować pod konkretne dziecko. Mój syn długo technologiami, mediami nie był zainteresowany, ale też do tego czasu nic w ząb nie ruszał z żadnym rozwojem. Wszystko stało w miejscu. Z resztą u niego było tak, że cokolwiek bym mu w tv czy telefonie nie pokazała odbierał tak jakbym pokazywała mu pustą kartkę, co było też niedobre bo gdy leżał pod kroplowkami po 8h, to jednak by się przydało gdyby coś obejrzał... Przypadkiem kiedyś włączyłam tv, poszłam zrobić kawę, leciały teletubisie. Wchodzę z kawą, a mój syn kula się po podłodze, skacze... Robi to samo co one. Czyli pozytyw coś go odblokowało. Potem właśnie te angielskie programy z których chłodnął dużo.
    Jeśli chodzi o tą mowę angielska to owszem niby to nie jest dobre, ale np. U Dawidka właśnie ta umiejętność była stymulatorem by ruszyć proces rozwoju mowy. Gdyby nie to, toby nie mówił wcale. Przynajmniej w mri wyszło, że ma uszkodzony ośrodek mowy i neurolog mówiła że trzeba stymulować inne ośrodki by ta mowa mogła ruszyć.

    Treść doklejona: 30.11.19 09:15
    I ja sobie myślę że trzeba dziecko obserwować. Jeśli są korzyści z tego, że korzysta z mediów. Uczy się czegoś, a nie wyłącza, to z umiarem czemu nie korzystać. I nie włączać głupot, bo jeśli już tą technologia jest, to naprawdę można dużo mądrych rzeczy znaleźć i dziecko zamiast się wyłączyć skorzysta coś na tym. Oczywiście umiar musi być. Bo nie chodzi o kilka godzin oglądania, a dajmy na to 30do 45 minut łącznie. Reszta dnia musi być ruch dziecka, zabawa, czas z rodzicem i rodzicami. Ważna zasada jest taka że dziecko musi mieć osobny czas z ojcem, osobny z matką i też wspólny czas... Jak jest rodzeństwo to też musi być to rozbicie że tylko dla niego... Więc dzień jest długi i wszystko można wykorzystać.

    Treść doklejona: 30.11.19 09:31
    W ogóle mnie przeraża fakt (bo teraz temat główny wśród moich koleżanek jest "co kupujesz dziecku pod choinkę"), że dla 7 i 8 latków są to konsole lub gry na konsolę, albo telefon... Rzadko zabawka. Mój syn niedawno zapytał kiedy dostanie swój telefon bo w szkole dzieci mają. Wytłumaczyłam, że wtedy gdy będzie umiał sam sobie ograniczyć oglądanie bajek, granie... Bo telefon to telefon, głównie służy do dzwonienia. Przyjął do wiadomości.
    --
    •  
      CommentAuthorTEORKA
    • CommentTimeNov 30th 2019 zmieniony
     permalink
    No tak Monia ale 90% rodziców, którzy się zarzekają że dadzą dziecku ale z umiarem i kontrolą, potem niestety tego nie przestrzegają. Dziecko z 30-45 min dziennie nagle siedzi po 2-3 godziny. Bo wiadomo jest spokój, matka może sama siąść na kanapie i poprzeglądać fejsbuka, Instagrama czy allegro.
    A tak to dzieciakiem trzeba się zająć i mu czas poświęcić.

    Przez to, że u nas nie mają dzieci dostępu robię z nimi wszystko.
    Razem sprzątamy, razem gotujemy, pieczemy, bawimy się.
    Wszystko razem.
    Nierzadko jest to uciążliwe, bo sama zrobiłabym np naleśniki dwa razy szybciej niż z Hugiem.
    Gdyby mieli telefony pewnie ja bym miała "spokój" a oni siedzieli zahipnotyzowani.
    Tak to niestety wygląda w większości domów które czasami odwiedzamy.
    Najbardziej mnie przeraża kiedy idziemy gdzieś w gości, gdzie są dzieci w wieku moich, i zamiast się bawić one wyciągają tablety i chcą oglądać jakieś Minecrafty czy coś
    Może to niegrzeczne, ale zawsze proszę (chociaż nie jestem u siebie i nie powinnam) żeby schowali bo moim dzieciom nie wolno siedzieć i głupio patrzeć w ekran

    Uważam że to bardzo niebezpieczne jednak i łatwo wpaść w nałóg.
    I mimo że większość dorosłych się zarzeka, że tylko pół godzinki tylko raz dziennie etc to potem koniec końców i tak to idzie w złą stronę.
    Oraz moja Nina, która jest aniołem wcielonym też zaczęła się inaczej zachowywać kiedy w domu bajek było za dużo.
    Więc skoro nawet takie spokojne z natury dziecko bajki potrafią uzależnić i pobudzić niezdrowo to tym bardziej jeśli dziecko ma jakieś zaburzenia....


    Obserwuję na Instagramie taką Dziewczynę, która ma 6-cio letnią córkę i 3 letniego syna (tez nic nie mówi, kompletnie)
    Ile razy wrzuca instastory to zawsze bajka w tv
    Zawsze.
    Nigdy nie widziałam wyłączonego telewizora.
    Te dzieci non stop leżą i oglądają.
    Czasami Dziewczynka dodatkowo na w rękach tablet i ogląda dwie rzeczy naraz
    Kiedyś spytałam czy się nie boi, czy nie chce im ograniczać, że może przez to Antek nie mówi.
    Oburzyła sie, że wcale dużo nie oglądają że ona to kontroluje etc
    Z boku widać że absolutnie nad tym nie panuje skoro od rana do wieczora non stop tv i nawet jak zasypiają to przy bajkach 🤦

    Dlatego jak specjalista mówi, żeby odciąć to trzeba to zrobić.
    Ja bym się nawet sekundy nie wahała
    Bo serio.
    Co z tego że mój Hugo pięknie mówił po angielsku (wchodził np do kuchni i pytał give me some cookies mummy?) skoro po polsku prawie nic a dodatkowo był rozdarty, wściekły, zły, histeryczny, momentami aż nieznośny i wszystko to minęło po zabraniu jutuba.
    --
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeNov 30th 2019
     permalink
    Teo, ja teoretycznie też bym się odcięla, ake jsk człowiek pracuje i musi w domu usiąść nad papierami, czy przygotować coś na zajęcia dla dzieci, to niestety te, musi znaleźć jakiś sposób aby ten dzieciak na chwilę dał spokój. A było tak że ja coś robiłam a on mi zabierał, darl, niszczyl. Więc u mnie to było mega wybawienie, że nie wszystko musiałam robić w nocy, szczególnie, że on w nocy nie spał. Więc skoro tak, to wolałam mu włączyć coś, co wpłynie na jego rozwój, wiedzę, umiejętności. Coś co go inspirowalo niż jakieś byle co, byle dziecko wyłączyć. Teraz gdy nie pracuję to też jest inaczej.
    --
    •  
      CommentAuthorkatka_81
    • CommentTimeNov 30th 2019 zmieniony
     permalink
    Ja popieram TEO. Jestem jedną z tych mam, które nie tolerują telefonu, tableta itp. w ręku dziecka. Moja 7 latka nie dostaje telefonu w ogóle. Nigdy nie dostawala. Uwierzcie. Do 2 roku życia nie oglądała w ogóle bajek. Pamiętacie może jak mówiła w wieku 2 lat? Z tym, że ja nie pracowałam i poświęciłam jej czas maksymalnie, dużo z nią rozmawiałam. Teraz ogląda bajki w tv i jeśli jest ich za dużo, Michasia robi się zła i agresywna. Ostatnio miała detox od tv i potrafiła pół dnia układać lego. Dziecka nie było.
    Z Tymkiem planuje postępować tak samo. Nie ma telefonu, by coś sobie ułatwić. Nie pozwalam na to moim rodzicom, nikomu. On ma zakaz zaglądania w telefon i koniec. Ja wiem, że jest ciężko, bo dziecko niejednokrotnie wisi przy nogawce i nie idzie nic zrobić. Ale na przyszłość opłaca się.
    Oczywiście ja mam zdrowe dzieci. I w tym kontekście piszę. Nie podważam decyzji osób, które mają dzieci z zaburzeniami, bo nie mam doswiadczenia w temacie.
    --
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeNov 30th 2019
     permalink
    A to mój syn jeszcze dłużej bajek nie oglądał. Nawet nie to, że nie chciałam. On był tak zsburzinym dzieckiem nadpobudliwym, trudnym... Ze nawet wyjść siku nie mogłam bo albo coś sobie zrobił, albo powycisgal w tym czasie z szuflad pomimo zakazu, albo płakał. Więc dla chwili spokoju chyba bym mu coś włączyła. Szczególnie, że tak jak mówię. Nie miałam czasu na odpoczynek. Ani za dnia, ani w nocy, bo on nie spał. To że rodzic pracuje nie oznacza, że w tym czasie dziecko nie jest zaopiekowane. Ja miałam mega super opiekunkę. Dużo z nim robiła. To była taka prosta kobiecina, ale pracowita i bardzo zaangażowana. U mojego młodego ten czas który w końcu zaczął oglądać te swoje programy w niczym nie zaszkodzil. Do pewnego czasu widziałam same korzyści. Bo on lapal w mig to co widział i jeszcze potrafił ta wiedzę włączać w zabawy. Więc coś. Czgo nie potrafił załapać ode mnie, od babci, od niani... załapał z tych programów. Czyli miało to wręcz terapeutyczny wymiar. Natomiast gdy się wszystko.odmienilo po tym nieszczęsnym szczepieniu i doszła epilepsja faktycznie nadmiar takich bodźców już nie był taki zbawienny. Planowałam odstawić zupełnie, ale neurolog odradzila, że względu na fakt, że po pełnym detoksie w szkole podczas np. Informatyki może dojść do ataku padaczki. Więc on nie na codziennie tego telefonu bo nie mamy czasu. A jak mamy czas to jest to 2x15 minut plus bajka przed snem na tv 10 minut do 15. Bzyki zważywszy na to że on tego nie ma ciągiem jest to malutko.

    Ale żeby było ciekawiej neurolog mówi że bardziej od tablets, TV czy telefonu szkodliwe dla mózgu dziecka są lampki choinkowe migajace. A teraz rozpocznie się czas że będą one wszechobecne. Ja już takich od czasu diagnozy nie stosuje, ale co z tego skoro będą witryny, balkony, domy migaly. Niestety grudzień i nas zawsze jest trudny bo Dawid reaguje na te światła. Będzie nerwowy, pobudxony i zdekoncentrowany. Neurolog mówiła że grudzień to najwięcej pracy dla neurologow.
    --
    •  
      CommentAuthorIwonkaLA
    • CommentTimeNov 30th 2019 zmieniony
     permalink
    Łoooolaboga! Napisałam elaborat i mi strona wygasła O_O

    Z mojego podwórka powiem, że moim dzieciom bajki nie zrobiły krzywdy.
    W sensie, mówią dobrze [to, że moja Lena nie mówiła R to wynik braku odruchu ssania a w konsekwencji gryzienia o czym nie miałam pojęcia w porę...], są grzeczni, nieagresywni, kreatywni.
    Nie ograniczałam nigdy bajek w wymiarze do iluś tam minut, sami mieli swoje ulubione bajki i tylko je oglądali, tak z resztą jest do dziś. Poza tym, TV czy radio może być włączone a Oni bawią się dalej.
    Mają po mnie, podzielną uwagę :D
    Tzn ja nienawidzę ciszy, i zawsze musi być coś w tle, więc albo leci Agnieszka Chylińska albo TVN24 :D w jednym pokoju dziecięcym mamy TV i tam, nawet jeśli chodzi to Oni bawią sie dalej nie przejawiając żadnych agresywnych czy autoagresywnych zachowań.
    Ze strony rodziny męża ciągle słyszałam, że to będzie miało zły wpływ, bo dzieci będą nerwowe, będą się bić, nie będą mówić ani chcieć się uczyć...
    Mówili tak mając w głowie kuzynkę i kuzyna męża, którzy w bajkach i grach mieli wszystko...dziecko przed TV to dziecko, które nie pyta, nie prosi, nie potrzebuje uwagi...
    U Nas jest czas na wszystko, na naukę, na TV, na zabawę, na Nasze pogaduchy, na zakupy, wyjścia, sen...

    U mnie przerażenie i frustrację budzą telefony i tablety.
    Po dwóch turnusach sanatoryjnych z dziećmi, naoglądaniu się jak dzieci zachowują się gdy w 50-70% są wychowywane przez te urządzenia, dosłownie mózg mi wyprało...
    I tu jak Asia mówi, super byłoby gdyby był w tym umiar...ale jeśli dziecko każdą czynność wykonuje z telefonem w ręku? Je, rozmawia półsłówkami, przebiera się, idzie, siedzi, leży, zasypia, budzi się...jedna mama mówiła, że jej córka budzi się o 3-4 w nocy i włącza sobie tablet i ogląda... O_O ja pierdziele...
    Nawet nie mam słów by komentować takie sytuacje, bo co mogłabym powiedzieć o tych rodzicach?

    Oczywiście nie jestem idealną matką, ale myślę, że należę do pokolenia, któremu technologia pomaga, a nie zastępuje świat...do pokolenia, które ceni sobie bardziej rozmowę twarzą w twarz, niż bezpłciowe klikanie w telefonie, nawet jesli nie twarzą w twarz to wolę zadzwonić niż pisać...
    Natomiast ostatnio przeczytałam komentarz pod artykułem o uzależnieniu dzieci od technologii, w którym mama 18 MIESIĘCZNEGO chłopca pisała, że Ona nie widzi problemu bo Ona ma kontrolę nad tym, że jej syn na razie ogląda Youtuba 45 minut, a jak będzie starszy, to Ona będzie decydowała o ile wydłuzy ten czas...
    Cycki mi opadły...

    I tylko powiem taką rzecz na koniec...
    Z tymi technologiami, telewizorami, w ogóle np z marketami i innymi aż świecącymi miejscami, nawet dziecko bez zaburzeń, można bardzo przebodżcować i sprawić, że będzie zagubione w świecie...
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeNov 30th 2019
     permalink
    Iwonka. Dla nie też był szok jak poltoraroczne dzieci moich koleżanek serfowaly po telefonach niczym dorosły. Mój syn jeszcze butelki nie umiał trzymać, a tu Damianek se bajeczkę sam odpala.
    --
    •  
      CommentAuthorTEORKA
    • CommentTimeNov 30th 2019
     permalink
    Mnie przeraża w restauracjach, kiedy praktycznie każde dziecko ma na stole postawiony telefon , oparty o serwetnik, bo inaczej nie zje
    Ba, nie usiedzi nawet przy stole 🤦

    Co roku, w styczniu, jeździmy bardzo dużą grupą na parę dni w góry.
    Dzieci mniej więcej w wieku mojej Niny, kilkoro starszych o 2-3 lata, kilkoro takich jak Hugo ale większość z 2011 roku. Tak jakoś wyszło.
    Jeszcze dwa lata temu było w miarę ok.
    W tamtym roku całe trzy dni pobytu moje dzieci smutne chodziły, nudziły się, nie miały się z kim bawić. Bo cała reszta w pokojach pozamykana i z podłączonymi do kontaktu telefonami siedziała......
    --
    • CommentAuthorGabcia_I
    • CommentTimeNov 30th 2019
     permalink
    Ja Ci dziękuję Teo za takie podsumowanie. Serio, normalnie bym Cie wysciskala! Dziecko mówiące w tym wieku po angielsku to czesto dziecko zamknięte w dużej mierze na bajkach, słabo bytujace w realnym świecie. Wyrtacone z niego reaguje agresją lub napadami złości. Ono przecież uczy się przez nasladownictwo i zabawę. Może chociaż ktoś sprobuje i zauważy zmiany na lepsze w swoim dziecku. Jest tyle opracowań, że warto poczytać. Każdy sam robi jak uważa.

    Tylkonadzis, daj mu też kontakt z dziećmi. Proponuję też jakieś zajęcia zorganizowane z dziećmi np w klubikach gdzie lepia, śpiewają, robią mydelka itp. Przy okazji masz znowu pracę manualna zdrowa dla rozwoju mózgu. To duuuzo więcej daje niż bajka. Mogę tylko ostrzec, że początki w kontaktach dzieci nie mówiących mogą w nich po jakimś czasie budzić agresję (np dziecko uderzy inne), ale to często wynika z braku komunikacji/mowy.
    --
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeNov 30th 2019
     permalink
    Gabcia. I tu się mylisz. Mój syn wcale ne był zamknięty na bajkach. Ja rozumiem że dziecko zamknięte w bajkach to te co siedzą pół dnia z tabletem w ręku, albo i większość dnia. Ale z kolei jeśli o te przypadki chodzi to często te dzieciaki nie oglądają programów po angielsku lecz grają w gry i to mega złe, bo są to strzelanki lub inne zbijanki. Albo bajki z przemocą lub niedostosoeane do wieku. Zwykle bez kontroli rodziców. Jak rodzic jest rozsądny to pilnuje co ogląda dziecko i jednak tego czasu pilnuje. Mój syn tak jak pisałam dość późno w ogóle chciał oglądać nawet nie tyle tablet co programy na komputerze i to stacjonarnym. I po angielsku... I nie byle co, bo to edukacyjne programy były. I nie cały dzień broń Boże, a dajmy na to 30 do 45 minut. Tyle co potrzebowałam przygotować się do pracy... I owszem mówiło po angielsku, ake dobrze ze mówiło, bo do tego czasu zero... Tu trzeba odróżnić dziecko zdrowe od zaburzonego, bo myślę że gdyby mój syn nie miał zaburzeń, to zaczął by mówić w normie wiekowej o po polsku i to nim na oczy komputer zobaczył. Bo on dopóki nie dostał kompa to nie mówił wcale. Nie bawił się... Wszystko segregowal. A uwierz mi, że dużo z nim pracowałam, wychodziłam, rozmawiałam...
    --
    • CommentAuthorGabcia_I
    • CommentTimeNov 30th 2019
     permalink
    Ja w niczym domu i sumieniu nie siedzę. Każdy robi jak uważa Else. Jesteś/ byłaś pracownikiem przedszkolnym więc znasz opracowania na ten temat vs rzeczywistość dzieci przedszkolnych bez mocnej rodzicielskiej kontroli i ograniczenia takich środków
    --
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeNov 30th 2019
     permalink
    No znam. Też dlatego mój syn miał te kontrolę i ma narzuconą. Ale też wiem, że dziecko które mówi po angielsku zamiast po polsku nie jest zamknięte. Bo dzieci które nie mają kontroli niestety nie oglądają nic co wniesie coś dobrego w ich życie. Jest samowolka. Jedyne co te dzieci wynoszą z tabletka to niestety bicie. One bardzo identyfikuja się z postaciami. Nie potrafią bawić się z rówieśnikami np. w zabawy nasladowcze z życia. Jedynie z tych gier. Strzelają, popychają... walczą, "zabijają".
    --
    •  
      CommentAuthorobe
    • CommentTimeNov 30th 2019
     permalink
    tylkonadzis: Mowila ze mamy mu zabrac rzeczy elektroniczne na co najmniej rok. Przez to ze mozg skupia sie na obrazie, to nie slyszy dzwieku i przez to moze byc opozniony rozwoj mowy. Mamy mu puszczac muzyke, bajki czytane, ewentualnie samemu czytac--

    Te wszystkie świecidełka blokują lewą półkulę i dlatego nie pojawia się mowa. Prawa półkula to ogół a mowa to szczegół a za niego odpowiada lewa strona.
    IwonkaLA: Poza tym, TV czy radio może być włączone a Oni bawią się dalej.

    To też błąd - dziecko nie musi oglądać, mózgowi wystarczy, że światło miga :(
    .
    Nasza terapeutka mówi, że nowe dzieci zawsze obserwuje w czasie rozmowy z rodzicami. Zawsze pyta czy dziecko ogląda bajki czy korzysta z telefonu. Rodzice zaprzeczają a w tym czasie dzieciak palcem usiłuje przesunąć kartkę w książce ;)
    .
    Nas wszyscy uważają za dziwadła, bo nasze dziecko nie ogląda bajek, czasem obejrzy zdjęcia albo porozmawia z dziadkami przez video. I już widzę, że chciałby więcej.
    Wywaliliśmy wszystkie grające zabawki ale to walka z wiatrakami. Zawsze znajdzie się jakaś dobra dusza, która przyniesie jakąś interaktywną pierdołę ;)
    .
    Tylkonadzis, poszukaj w necie w jaki sposób stymulować u dziecka lewą półkulę. Wcale nie trzeba kupować drogich zabawek, można ogarnąć tym co się ma w domu :)
    -- Swoje trzy grosze każdy uważa za najlepszą mo
    •  
      CommentAuthorIwonkaLA
    • CommentTimeNov 30th 2019 zmieniony
     permalink
    obe: To też błąd - dziecko nie musi oglądać, mózgowi wystarczy, że światło miga :(
    .


    Dlatego głównie u Nas gra TV w dużym pokoju a najcześciej jednak radio.
    W pokoju dziecięcym telewizor chodzi tylko w dzień, wiec błyski światła są minimalnie zauważalne.
    Sama mam uraz do stroboskopowych mrugajacych świateł, dlatego wieczorami czy tak jak teraz, kiedy ciemno robi sie od 15:30, TV w pokoju dzieci jest wyłączone.
    I mamy tez ustawiony TV na czas bezczynności 40min, nawet jak maja włączony TV to po 40min sam się wyłącza w pokoju dzieci...
    A ja chyba jestem uzależniona od dziwaków w tle, bo nawet w kompletnej ciszy nie umiem zasnąć.
    Moim dzieciom to bez różnicy, ale głównie zasypiają w ciszy w swoich pokojach.


    Jak pisałam poprzedni post, który mi wcięło to pisałam o koleżance córki...
    Sytuacja niemal idealnie pasująca to tego co piszą Asia i Monia.
    Koleżanka córki wpada w melancholię, ciagle UMIERA i chodzi bez celu, bo u Nas w domu nie ma wifi...(w sensie mamy, ale celowo nie udostępniam jej sieci)
    Ciagle słyszę - umieram bez wifi, umieram...o_O
    Moja Lena musi sie nieźle nakombinować aby czymś zainteresować koleżankę. A bardzo ją lubi, i tak szczerze to ja sama uważam, że to fajna dziewczynka, tylko cos w domu poszło nie tak...
    Córka mówiła, ze koleżanka opowiadała o koszmarach które ma. W tych snach jest postacią z gry, i gonią ją zombie...
    Dziewczynka ma 8 lat a gra w gry online, ma tam chłopaka o którym nie wiedza rodzice...ma swojego laptopa, tablet i telefon...
    Mama ostatnio narzeka, ze nie może porozumieć się z dzieckiem bo ono „ucieka w świat wirtualny”...
    Ja sie pytam, kto w tym domu jest pionem decyzyjnym?
    Nie trzeba być tyranem i od razu zabierać wszystkiego, ale wprowadzić zasady, przestrzegać ich, rozmawiać...a nie dać w ręce telefon, tablet i komputer a pózniej dziwić sie, ze dziecko nie chce z Nami rozmawiać...bo niby kiedy? o czym!?
    Ja byłam w szoku, bo gdy przychodzą do Nas inni znajomi z dziećmi, a mamy dwójkę w tym samym wieku i tej samej płci, to dzieciaki tak pochłonięte zabawą, ze dzieci nie ma.
    Bałagan przy tym okrutny, ale wybawieni na maxa.
    Natomiast koleżanka z klasy Leny gdy przychodzi, to wręcz sterylnie się „bawią” bo wszystkie gry planszowe są głupie, a lalki Barbie czy Lego są dla „dziuń” z YouTube...(tak mi powiedziała gdy zapytałam czemu nie chce się pobawić, chociaż spróbować - okazuje sie, że dziewczęce zabawy są głupie, bo Ona na YouTube widziała „dziunie”, które sie tak bawią i to jest głupie...)
    Ona chce abym dała córce mój telefon i jeszcze zainstalowała Mainkrafta czy inne gowno...
    Apokalipsa...
    •  
      CommentAuthorTEORKA
    • CommentTimeDec 1st 2019
     permalink
    Iwonka a dlaczego radio nie włączysz?
    Ja też nie lubię, kiedy jesteśmy sami w domu, żeby było cicho.
    Dlatego u nas zawsze w kuchni radio cicho gra i ta cisza w domu przełamana
    Ale nic nie zakłóca wzrokowego skupienia, bo radio nie ma obrazu przecież :wink:
    --
    •  
      CommentAuthorkatka_81
    • CommentTimeDec 1st 2019
     permalink
    TEO, Iwona napisała przecież, że najczęściej u nich jednak gra radio :)
    --
    •  
      CommentAuthorTEORKA
    • CommentTimeDec 1st 2019
     permalink
    No teraz, wcześniej pisała że zwykle TVN 24 :wink:
    To niby nie bajka ale jednak obraz miga, reklamy głośne i chociaż dzieci Iwonki już starsze i aż tak im to nie szkodzi to jednak ja jestem za tym, żeby się bawiły w ciszy :wink:
    --
  2.  permalink
    Teraz bylam u przyjaciolki co mowi, ze wymyslam mlodemu choroby. To u niej w jednym pokoju bajki non stop na telewizorze leca, do tego mlody chwile sie pobawi i leci do telefonu ogladac bajki, znow idzie sie pobawic i znow do telefonu. Mowi ze gdyby nie ten telefon, to by nic zrobic nie mogla. Rozwija sie lepiej niz moj Wiktor, a jest mlodszy o jakies 7 miesiecy
    --
    •  
      CommentAuthorIwonkaLA
    • CommentTimeDec 1st 2019
     permalink
    Jak już mamy włączone TV to jest TVN24 a nie np seriale czy bajki :wink:
    Przeca kazżdy dzień jest inny, są dni gdzie radio cicho gra (a są i takie, że naparza na maxa a My tańczymy po całym domu 😂) a TV nie włączone przez tydzień, są dni gdzie więcej TV. Nie planuję tego 😂😂
    Dzieciaki maja do dyspozycji dwa pokoje, zazwyczaj bawią się w najmniejszym, gdzie jest relatywnie najwiecej miejsca bo najmniej mebli, a tam nie ma TV :smile:
    I druga sprawa. My tak działamy nie od dziś, i nie dlatego, że dzieci większe.
    Nie musiałam reagować w kwestii TV, nie zaburzyło to w żaden sposób ich rozwojem, mową czy nauką.
    Są spokojni, maja swoje charaktery ale to jak każdy, zaczęli mowić normalnie - Lena około roku a Alan jak skończył się smoczek w wieku 1,5 roku to od razu zaczął mowić i to nawet ładniej niż siostra.
    Nie są nerwowi gdy wyłączamy TV a także nie maja żadnych innych napadów histerii czy złego zachowania naśladowanego z bajek.
    Dlatego nie mam absolutnie żadnego problemu w domu z TV, natomiast gdybym widziała problem, to wówczas reaguje.
    I dla mnie gorszym zagrożeniem niż TV lecące w drugim czy trzecim pokoju, a nawet przez 1h w pokoju gdzie bawią się dzieci, są telefony i tablety.
    To uzależnia, uniemożliwia normalne funkcjonowanie...
    Poza tym wady postawy, palec smartfona i garb na karku...to widać gołym okiem i ponoć coraz więcej jest takich schorzeń wynikających z użytkowania smartfonów.
    •  
      CommentAuthorBett
    • CommentTimeDec 1st 2019
     permalink
    Moim zdaniem najgorsze są w tych wszystkich bajkach reklamy.
    U mnie w domu nie ma tableta. Po prostu. Nigdy nie było. Uważam, że lepiej już włączyć telewizor na pół godziny, żeby dzieci zobaczyły bajkę na dużym ekranie, siedząc w poprawny sposób w odpowiedniej odległości, niż gapiły się w tablet. Z naszych telefonów też nie korzystają, nie ma takiej opcji nawet i nie widzę naprawdę żadnej, absolutnie żadnej potrzeby. Moj Piotrek 11letni swój smartfon dostał dopiero w tym roku. Wcześniej miał smartwach służący do telefonowania do nas i tylko do tego.
    Tv oglądamy w ogóle niedużo - jeśli bajki to tylko z netflixa i odpowiednio dobrane do wieku. Jeśli bajka długometrażowa, to siadamy całą rodziną i oglądamy wspólnie. W domu staramy się telefonu nie używać za dużo - jeśli coś przeglądamy jako dorośli to staramy się nie przy dzieciakach. Bo chcemy czy nie - dzieci robią to, co robią dorośli. Jeśli mama i tata nie czytają książek, to potem ciężko, żeby dziecko miało na to ochotę. Jeśli jedzą obiad gapiąc się w ekran smartfona to dlaczego dla dziecka nie miałoby to być atrakcyjne? Także przykłąd powinien iść z góry, od nas samych..
    -- [/url]
    •  
      CommentAuthorobe
    • CommentTimeDec 2nd 2019
     permalink
    tylkonadzis: Teraz bylam u przyjaciolki co mowi, ze wymyslam mlodemu choroby. To u niej w jednym pokoju bajki non stop na telewizorze leca, do tego mlody chwile sie pobawi i leci do telefonu ogladac bajki, znow idzie sie pobawic i znow do telefonu. Mowi ze gdyby nie ten telefon, to by nic zrobic nie mogla. Rozwija sie lepiej niz moj Wiktor, a jest mlodszy o jakies 7 miesiecy


    Może teraz dziecko koleżanki rozwija się lepiej ale czy rozwija się dobrze pewnie zweryfikuje szkoła ;)
    Twój Wiktor ma jakiś problem (może jest to autyzm, może coś innego, tego nie wiemy) i żeby mu pomóc trzeba wyeliminować wszystkie szkodliwe czynniki. Tym właśnie jest TV, tablet, telefon i wszystkie świecąco-grające ustrojstwa. Nie ma się co oglądać na złe wzorce, trzeba robić swoje :)
    -- Swoje trzy grosze każdy uważa za najlepszą mo
  3.  permalink
    Wiadomo, nie daje mu telefonu, TV mamy zepsute, laptopa też nie daje, wczoraj mnie nie było pół dnia, jak wracam, to partner mu włączył laptopa i bajki :confused: Twierdził że przed chwilą mu włączył, a jaka jest prawda nie wiem. Jeszcze najlepsze w tym, że dzień przed tym oskarżał mnie o to, że to moja wina, że Wiktor taki jest, bo dawałam mu telefon i włączałam mu bajki
    --
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeDec 2nd 2019
     permalink
    Przede wszystkim musicie z partnerem mieć wspólny front wychowawczy. Nie może być tak że mają nie da, nie włączy a partner tak.
    --
  4.  permalink
    On sam mi mowil ze mam mu nie wlaczac. A jak widac sam mu wlaczyl. Z nim sie nie da dogadac.:cry:
    --
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeDec 2nd 2019
     permalink
    No się pewnie zamęczył opieka nad absorbujacym dzieckiem. Ty go musisz częściej z dziećmi zostawiać. Może trochę oczy otworzy.
    --
    •  
      CommentAuthor°Agata°
    • CommentTimeDec 2nd 2019
     permalink
    Niby tak ale w sumie jak tak ciężko do niego dotrzeć i włącza bajki mimo zakazu to żeby to jednak nie przyniosło odwrotnego skutku.
    Tylkonadzis współczuję takiego faceta, bo Tobie zwraca uwagę a sam robi co chce. Tym sposobem daleko nie dojdziecie :/
    -- [url=https://www.suwaczki.com/][
  5.  permalink
    On mowi, ze Wiktor nie jest taki absorbujacy, twierdzi ze sam sie soba zajmuje Wiktor. Jak wlacza mu bajki, to nic z nim nie musi robic.
    Jego sie nie da czesciej zostawiac z dziecmi. No chyba ze pojde do pracy, to wtedy z mila checia zostanie.
    --
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeDec 2nd 2019
     permalink
    Nie da się bo?
    Ja bym nie pytała tylko stawiała przed faktem dokonanym. Też musisz odsapnac od dzieci żeby mieć siłę, wene i motywację. Jak ty z nimi 24/24 to ja się nie dziwię, że w końcu dasz telefon. Też potrzebujesz się "wyłączyć". Godzina dla Ciebie (spacer, czy cokolwiek) jego nie zbawi.
    --
  6.  permalink
    Zbawi go, bo twierdzi czym ja moge byc zmeczone, ze te dzieci same sie bawia, a ja sobie leze i nic nie robie.
    Nie da sie bo on nie zostanie, jak nie bedzie chcial, bo wymysla milion robot dla siebie.
    --
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeDec 2nd 2019
     permalink
    To skoro to tak niemeczace, tym bardziej się nie zmeczy gdy wyjdziesz. Nie pytaj go. Po prostu się ubierasz i informujesz że postanowiłas uprawiać sport i wrócisz za godzinę. I nawet nie musi być dzień w dzień, ale jsk on nie na okazji częściej i na dłużej pobyć z dziećmi sam to co On o nich wie... Pomijam fakt, że dzieci też muszą od Ciebie odpocząć, odzwyczaic się, a z kolei spędzać czas sam na sam z ojcem. Im to jest po prostu potrzebne. Rola ojca nie kończy się na zrobieniu dzieci. Budowanie relacji jest najważniejsze.
    --
  7.  permalink
    On nie moze za czesto z nimi zostawac, lub chodzic z nami na spacery, bo on pracuje i tez potrzebuje czasu dla siebie
    --
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeDec 2nd 2019
     permalink
    Czas dla siebie podzielcie. Ja rozumiem że on pracuje i potrzebuje czas dla siebie i wcale nie mówię że on tego czasu ma nie mieć. Ale Ty też potrzebujesz czas dla siebie czy on tego chce czy nie. Mój partner pracuje od rana do 21, bywa że do 18 (rzadko) i bywa że do 23 (kilka razy w miesiącu). Nie jest ojcem mojego syna, a jednak jak muszę odsapnac to robi wszystko bym miała możliwość. Tym bardziej jeśli to ojciec dzieci nie może Cię wiezic w klatce.

    Treść doklejona: 02.12.19 15:33
    A mój syn ma dziś pierwsze zajęcia z biofeedback. Także w poniedziałki ma teraz 3 terapie. Bio, terapia zaheciowa i tus. Wtorki zajęcia uspoleczniajace, rewalidacja i behawioralna, środy rewalidacja. Czwartek rehabilitacja i gimnastyka, piątek behawioralna. Także dni mamy pełne. Ake tak musi mieć. Jak ma mniej to bardzo negatywnie reaguje.
    --
  8.  permalink
    Jemu nie da sie przetlumaczyc. On caly czas mowi, ze ja nie potrzebuje, bo co ja takiego robie. Tak samo jest ze spaniem, on sie musi wyspac, ja nie. Wiktor wstaje o 3, to ja o 18 nieprzytomna laze. Ledwo kontaktuje
    --
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeDec 2nd 2019
     permalink
    Ja bym mu w sobotę rano powiedziała że wychodzę i wracam jutro, żeby mógł sobie wreszcie odpocząć po pracy tak jak Ty codziennie. Serio... Mi się wydaje zze niepotrzebnie mu tlumaczysz. Po prostu rób, informuj...
    --
    •  
      CommentAuthor°Agata°
    • CommentTimeDec 2nd 2019
     permalink
    Powiem Ci to ci opisujesz przypomina mi wczorajszy artykuł który czytałam o znęcaniu się psychicznym partnera nad partnerka. Najpierw nie kazał jej pracować żeby urodziła dziecko, później nie kazał pracowac bo lepiej jak ona się nim zajmie a nie babki w przedszkolu a później stwierdził że ona nic nie robi, że do niczego się nie nadaje, on na nią zarabia a ona tylko wydaje jego ciężko zarobione pieniądze itp rzeczy. Bardzo podobna sytuacja. Tobie należy się odpoczynek tak samo jak jemu, niech sobie madrala posiedzi z dziećmi przez tydzień i zobaczy jak szybko i z przyjemnością wróci do pracy. Przy dzieciach jest taka sama ciężka praca jak każda inna. Wręcz uważam że bardziej odpowiedzialna bo my te dzieci przygotowujemy do życia w wielkim świecie. A Twoj partner co..idzie do pracy i mimo pracy to odpoczywa bo dzieci nie ma na głowie. Pokaż mu jak dużo robisz..nie rób obiadu, prania, śniadania i kolacji dla niego. Może coś go ruszy.
    Postaw jasno granice bo facet ma Cie gdzieś i Cie nie szanuje a Ty w tym wszystkim jestes taka przytloczona, pokrzywdzona. Takie moje zdanie po tym wszystkim co piszesz. Tu link do artykułu.
    -- [url=https://www.suwaczki.com/][
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeDec 2nd 2019
     permalink
    No ja o tym samym pomyślałam, że nie masz w tym związku nic do powiedzenia. To co powie partner to jest euete i Ty się podporzadkowujesz, to co Ty masz do powiedzenia on ma w dupie. Twoje potrzeby, twoje zmęczenie nie mają prawa bytu.

    Owiem szczerze mój eks też próbował mnie zdegradowac do zera, mom że to ja pracowałam, on nie... Ale to ja miałam naglowie nasze zaburzone dziecko, spiace tylko2h na dobę. Gdy poprosiłam by on co druga noc mnie zastąpił usłyszałam, że on musi się wyspać. Mówię ze ja też... Wg niego ja, nie muszę, bo skoro nie śpię i tak, to nie muszę. A też mmo że to japracoeakam, a on ie nie kazałam mu czuwac dzień w dzień. Proponowałam po równo. Z czasem stwierdziłam że nie dam się tak traktować i zostałam sama. Ale kamień spadl mi z serca bo mimo wszystko było mi lżej. Wiedziałam że muszę liczyć sama na siebie. Wiedziałam co mam robić i wszystko szło sprawniej niz przy nim. A i nikt mnie nie ponizal.. Nie miał pretensji o "nic". I ja ne mówię że masz go zostawić, ale musisz coś zmienić. Musisz zacząć mieć swoje zdanie, z którym on będzie się liczył. On musi Ciebie i Twoje potrzeby szanowac. Inaczej to i tak prędzej czy później się rozleci, bo nie wierzę, że któregoś dnia przestanie Ci się to podobać.
    --
    •  
      CommentAuthormontenia
    • CommentTimeDec 3rd 2019
     permalink
    Else, Twój syn miała może kiedys niedobór odporności?
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeDec 3rd 2019
     permalink
    Tak. Potem wyniki mu się poprawiły, teraz globulina M jest poniżej normy.
    --
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeDec 3rd 2019
     permalink
    Podklas mu nie robili. Globuliny przeraża się dopiero gdy dziecko silnie odczuwa ich brak. Często i bardzo poważnie choruje. Koleżanki syn ma wręcz krytycznie niskie globuliny ale decyzję o ich przetoczeniu podejmą w istatecznisci, bo to także niesie ryzyko powikłań.
    --
    •  
      CommentAuthormontenia
    • CommentTimeDec 3rd 2019
     permalink
    Else, ok dziękuję
  9.  permalink
    Dzwonilam do poradni psychologiczno pedagogicznej, bo chcialam opinie jak wypadl na badaniach, ale to sie miesiac czeka, to w styczniu bym miala, ale prawie od razu moze mi dac wyniki badan w wersji liczbowej, pytala do jakiego ide lekarza, powiedzialam ze do Radziejewskiego, to mowila ze on wlasnie diagnozuje pod kątem autyzmu i mu wystarcza takie liczbowe, i ze jest dobry. Podalam jej jakie rozpoznanie dostalismy od Neurologa w zaswiadczeniu, to zapisala i mowila, ze zapyta dyrektora czy da sie to podciagnac pod niepelnosprawnosc ruchowa i wtedy na to dostanie WWR. Jeszcze mowila, ze rodzice czesto biora skierowanie (ale nie wie jakie) do osrodka rehabilitacji u nas tutaj i tam maja godzine tygodniowo, np neurologopede i kilka innych, nie pamietam teraz jakie.
    --
    •  
      CommentAuthorelfika
    • CommentTime6 dni temu
     permalink
    Czekaj, czekaj. A co wyszło u neurologa? Bo mi chyba coś umknęło.
    -- [/url]
  10.  permalink
    Na poprzedniej stronie pisalam, chwile przed Toba, moze dlatego Ci umknelo. Przekopiowalam, bo nie umiem robic odsylacza do danego postu.

    Juz po wizycie, nic konkretnego nie mamy. Powiedziala ze jednoznacznej diagnozy nie moze dac. O Autyzmie nic nie mowila. Powiedziala, ze nie sugeruje, ze ma niepelnosprawnosc intelektualna, ale opozniony jest, jak przeczytala ten wykaz zaburzen. Mowila tez ze nadruchliwy jest, jakas tam nadpobudliwosc ma. Mamy sie pojawic za rok, chyba ze cos nas bedzie niepokoic to szybciej. Na badania nie dala zadne, bo nie widzi potrzeby. Powiedziala co mamy robic zeby rozwinac ta mowe i takie tam. Mowila ze mamy wpowadzic kwasy omega, dala ulotke Eye Q niekoniecznie to, ale mamy poczytac. Mamy wejsc na strone adhd cos tam i poczytac. Na zaswiadczeniu mamy Brak oczekiwanego prawidlowego rozwoju fizjologicznego [R62], Zaburzenie rozwoju mowy i jezyka, nieokreslone [F80.9], Zaburzenia hiperkinetyczne, nieokreslone [F90.9], specyficzne zaburzenia rozwojowe funkcji motorycznych [F82]... 
    Jeszcze wpisala Konieczna stymulacja rozwoju mowy (opieka neurologopedyczna), samoobslugi, koordynacji ruchowej (Zajecia SI). 
    Powiedziala ze z tym mamy isc do PPP, i jak dadza nam WWR znow z ta niepelnosprawnoscia inyelektualna, to mamy to wziac. 
    Powiedziala, ze prawdopodobnie ma opoznienia przez bajki. 

    Partner caly czas mi mowil ze nikt nie da jednoznacznej diagnozy, bo jest za maly i teraz sie w tym utwierdzil i pewnie teraz nigdzie go diagnozowac juz nie bedzie
    --
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTime6 dni temu
     permalink
    My korzystamy z Ośrodka integracji i rehabilitacji i dużo lepsze jakościowo maja terapię niż w naszym ppp. Mój syn w ośrodku ma terapię zdjęciową, miał si, biofeedback ma, rehabilitację.
    --
  11.  permalink
    U nas jest dzienny osrodek rehabilitacji
    --
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTime6 dni temu
     permalink
    To zobacz co tam oferują. Może coś się przyda.
    --
  12.  permalink
    Witam. Moj najmłodzy wnuk ma zdiagnozowane zaburzenia "okołoautystyczne" tzn. ma różne badania, konsultacje ale nie wiem czy ostatecznie ma stwierdzony "pełny autyzm", czy coś zblizonego, czy tez ciągle rzecz jest w trakcie diagnozowania. Ma 2 lata i 8 miesięcy, nie mówi tzn. ma pewnie kilkanaście słow, które stosuje świadomie i które można zrozumieć. Nie sygnalizuje potrzeby skorzystania z toalety i pelna pielucha mu nie przeszkadza. Jest nierówny. Tzn czasem wspaniale reaguje na mój widok, podbiega, przytula się, bawi, śmieje a czasem jest mocno wycofany, nie pozwala sie ubrac ani rozebrac, nawet na mamę nie patrzy wprost. Rodzice ciągle się zastanawiają czy lepiej będzie wysłać go od września do przedszkola integracyjnego czy też zostawić go w domu i zorganizować mu "samodzielnie" całą terapię składając ją z różnych możliwych i dostępnych elementów.
    Pisałyście kiedyś, chyba w tym wątku, o jakimś systemie do wspierania komunikacji z dzieckiem autystycznym. Nie moge tego odnaleźć ale o ile zrozumiałem to miał być chyba jakiś zestaw zestandaryzowanych obrazków, grafik, symboli, i miał nazwę złożoną z kilku dużych liter :-)) Możecie napisać coś więcej? Można to gdzię podejrzeć w sieci, są jakieś wzorce, schematy żeby próbować te obrazki wykonać samemu i samemu wykorzystywać je w pracy z dzieckiem?
    Jesli taki zestaw koniecznie trzeba kupić razem z jakimiś zaleceniami i instrukcja to jakiego rzędu są to pieniądze i gdzie mozna o to "coś" pytać.
    Pozdrawiam ciepło Wasze wspaniałe dzieci i oczywiście ich dzielne, cudowne mamy :-))
    •  
      CommentAuthordagus84
    • CommentTime6 dni temu
     permalink
    PECS, na internecie jest tego mnóstwo. Ja sama drukowałam ze strony holenderskiej obrazki, były tłumaczone na polski.
    A jak dla nie, to najlepsze co może być to rówieśnicy.
    --
    •  
      CommentAuthorelfika
    • CommentTime6 dni temu
     permalink
    Tom, skoro reakcje na ludzi bywają różne oraz nie patrzy na wprost to ja bym jeszcze sprawdziła korowe zaburzenia widzenia.
    -- [/url]
Chcesz dodać komentarz? Zarejestruj się lub zaloguj.
Nie chcesz rejestrować konta? Dyskutuj w kategoriach Pytanie / Odpowiedź i Dział dla początkujących.