Zarejestruj się

Aby dyskutować we wszystkich kategoriach, wymagana jest rejestracja.

 

Vanilla 1.1.4 jest produktem Lussumo. Więcej informacji: Dokumentacja, Forum.

    •  
      CommentAuthorTEORKA
    • CommentTimeSep 29th 2016
     permalink
    Moje jajka też stoją jak chcą :smile:

    No nic, może faktycznie to ma znaczenie. W każdym razie wszyscy dzisiaj już te mielone jedli i nikogo nie przegoniło do wucetu, więc myślę że jest ok :wink:
    --
    •  
      CommentAuthorlalik
    • CommentTimeSep 29th 2016 zmieniony
     permalink
    Hej, nie udzielam sie, ale z jedna uwaga chcialam sie wpisac.
    Do Teorki. Miesa zakupionego nie myje sie. Dopiero przed przygotowywaniem potrawy. To tak sobie moze posiedziec w lodowce ze 2 dni. W sklepie tez siedzi. Nie od razu sie sprzeda.
    --
    •  
      CommentAuthorLivia
    • CommentTimeSep 29th 2016
     permalink
    lalik: Miesa zakupionego nie myje sie

    Zwłaszcza mielonego :wink::tooth:
    --
    •  
      CommentAuthorlalik
    • CommentTimeSep 29th 2016
     permalink
    Heh. No tak. Mielonego w ogole nie.
    --
    •  
      CommentAuthorTEORKA
    • CommentTimeSep 29th 2016
     permalink
    No ale jak wyjmuję np piersi z kury z worka to one takie zawsze jakieś pokryte czymś mnie się zdaje glutem, śliskie takie no wiesz....
    Zawsze je przeplukuje wodą, daje do miski i dopiero do lodówki.
    A czemu nie wolno ? :(
    --
    •  
      CommentAuthorlalik
    • CommentTimeSep 29th 2016
     permalink
    Asia, nie potrafie wyjasnic. Bardziej na wyczucie. Mieso umyte traci to 'cos'. To tak jakby juz zaczela sie jakas obrobka i zostala przerwana. Takie cos juz sie do niczego nie nadaje.
    Kawalka miesa do mrozenia tez bym nie umyla.

    .

    Ale temat. Jestem byla wegetarianka.
    --
    •  
      CommentAuthorMalisiek
    • CommentTimeSep 29th 2016
     permalink
    Ja też mięso myje, tyle że zawsze jak chce je przetrzymać na drugi dzień w lodówce, to zawsze sole. Dłużej mięsa bym nie potrzymała, tak samo jak nie zjadłabym jakiegoś dania odgrzewanego na 3-4 dzień, bo się juz wtedy brzydze:tongue:
    --
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeSep 30th 2016
     permalink
    Jak dobrze wiedzieć, że nie tylko ja taka "brzydliwa".
    Ale skrajnym przypadkiem była teściowa mojego kolegi. Ona nie dość, że każdemu członkowi rodziny gotowała na bieżąco, w kolejności w jakiej wracali ze szkoły/ pracy, to jeszcze po produkty biegła do sklepu na krótko przed gotowaniem. Czyli kilka razy dziennie kupowała ziemniaki, cebulę, mięso, etc... i wrzucała do gara jak ktoś wszedł do domu. Dla mnie to było i nadal jest bardzo dziwne.
    --
    •  
      CommentAuthor_Isia_
    • CommentTimeSep 30th 2016
     permalink
    To moja teściowa, każdemu, kto wraca do domu, gotuje świeże ziemniaki. No bez przesady ;) Ja chętnie te świeże zjem ale naprawdę głupio się czuję, że ktoś tak sobie zawraca głowę.
    Dziewczyny, ogólnie umycie produktów żywnościowych czy to warzyw, owoców, mięsa czy ryby powoduje szybsze gnicie, pleśnienie. No chyba, że się bardzo dokładnie osuszy. Ja myję mięso przed zamrożeniem ale jak wrzucam do lodówki to nie. Dopiero przed przygotowaniem.
    --
    • CommentAuthorkarolciat
    • CommentTimeSep 30th 2016
     permalink
    Ja też myję dopiero przed użyciem. Przy czym mięso zwykle kupuję paczkowane, a jaki luzem, to albo od razu mrożę (nie myte- umyje się przy rozmrażaniu), albo w lodówce trzymam dzień- góra 2. Warzywa i owoce umyte po kupieniu szybko się psują.
    A Amerykanie jakieś badania zrobili, że mycie kurczaka przed gotowaniem jest bardziej szkodliwe, niż ugotowanie go bez mycia. Podobno podczas mycia te wszystkie bakterie z aerozolem z wody się roznoszą po całej kuchni, a jak wrzucisz do gara to zgina po obróbce.
    Pewnie jest w tym trochę racji, ale jakoś mnie nie przekonuje- a ja wiem ile rak przede mną to mięso trzymało??
    --
    •  
      CommentAuthor_figa
    • CommentTimeSep 30th 2016
     permalink
    U nas ostatnio mięso w odstawce. Sporo o tym rozmawialiśmy i w efekcie miałam taką akcję w sklepie. Weszłyśmy we dwie, z córką, za ladą mięsa wyłożone i wędliny, a córa pełnym głosem do mnie: - Mamo, zobacz, same zabite zwierzęta tutaj leżą, same trupy.
    -- "Jeśli nóż otwiera ci się sam w kieszeni, to może lepiej go nie noś."
    •  
      CommentAuthorjaca_randa
    • CommentTimeSep 30th 2016
     permalink
    Ja kotlety, zwykłe lub mielone, smażę, zawijam w folię aluminiową, a potem albo do lodówki na drugi dzień, albo do zamrażalnika. Odgrzewam w piekarniku.
    -- Szczęście jest decyzją, którą podejmujemy każdego dnia.
    •  
      CommentAuthorserratia
    • CommentTimeSep 30th 2016
     permalink
    Moja mama zawsze zostawia mielone surowe na drugi dzień i nigdy nic się nie działo. I na 3 dzień nic nie zjem z lodówki, mam problem chyba ze wszystkimi produktami, to raczej skrzywienie zawodowe mikrobiologa, wszędzie bakterie...
    --
    •  
      CommentAuthorEwasmerf
    • CommentTimeOct 1st 2016
     permalink
    nie zjesz zoltego sera na 3 dzien?

    Treść doklejona: 01.10.16 08:02
    kurcz, no to ja zjem zupe na 3 dzien. wyciagam zlodowki, zagotowuje, wychodze z zalozenia ze ewentualne bakterie wybije. i jem. smakuje normalnie, nie jest skwasniala czy cos. rewolucji nigdy nie mialam. mleko jak nie kwasne to tez dodam do kawy czy cos, nie patrze czy stalo dzien czy tydzien.
    wedline jak kupie to tez pare dni lezy, az wyschnie czasem, wtedy dorzuce jezszcze do jajecznicy przykladowo.
    ja tylko wyciagam wszystko z folii, niczym nie owijam, niech sobie oddycha. bo w folii to na drugi dzien obslizgle jest. bo duszno i sie poci zarcie.
    -- ;
  1.  permalink
    no to ja gotuję w niedzielę 4 obiady, które jemy od poniedziałku do czwartku;) no ale nie mamy hrabiowskich korzeni:p
    •  
      CommentAuthorMrsHyde
    • CommentTimeOct 1st 2016
     permalink
    Ja wędlinę wkładam w papier śniadaniowy ale czy to wędlina czy ser to staram sie kupować po kilka plasterków zeby świeże było
    Co innego ser w kostce, taki do starcia, dopóki smakuje ok to jest ok
    •  
      CommentAuthor_Isia_
    • CommentTimeOct 1st 2016
     permalink
    Ewa, a juz myslalam ze tylko ja taka skrzywiona ;) Dla odmiany tesciowa moja dla odmiany codziennie kupuje obliczona ilość plasterków wędliny. Nie zje wczorajszej. Codziennie rano biega po te szynkę. No każdy ma jakiegoś bzika ;)
    --
    •  
      CommentAuthorEwasmerf
    • CommentTimeOct 1st 2016
     permalink
    no tak mniej wiecej widac kiedy cos jest dobre a kiedy trzeba wyrzucic. jak ja kupie czasem gorsza wedline (moj maly lubi te pseudoszynki) to fakt ze na 3 dzien to do kosza trzeba ja wywalic. ale dobra wedlina to tydzien spokojnie polezy, tylko sie wysuszy.
    hyde, masz racje, ze w ten papier. ja tez czasem zawijam. i zmieniam go co jakis czas.
    a salatki przykladowo? toz to dopiero na drugi dzien dobre, i spokojnie pare dni sie jada az sie nie zje.
    w lodowce tak krotko trzymacie, a gabki do naczyn jak czesto wymieniacie?
    -- ;
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeOct 1st 2016
     permalink
    Ja gąbki do naczyń wymieniam b. często. Maks tydzień i do kosza...
    Sałatki robię w małych porcjach i zjadam w ciagu 2 dni.
    --
    •  
      CommentAuthorserratia
    • CommentTimeOct 1st 2016
     permalink
    Ewa, ser zjem, szynki raczej nie - zależy od tego czy sucha czy juz śliska. Zupy u mnie po drugim dniu lecą w porcjach do zamrożenia. Mięso z kurczaka rzadko trzymam do drugiego dnia w lodówce, jeśli już czuję jakikolwiek zapach to wyrzucam. Trzeba tez uwazac na tzw soki jednodniowe i paczkowane salaty, ostatnio strułam się rukolą z pizzy (w pizzerii). Duży jogurt czy śmietana otwarte na trzeci dzień tez juz idzie do kosza.
    Ja się dużo nasłuchałam w laboratoriach zwłaszcza weterynaryjnych o tym jakie próbki przyjeżdżają od producentów. Czasem lepiej nie wiedzieć.
    Gąbki u mnie co tydzień są wymienione.
    I żeby nie było, staram się kupować raz na 3 dni wędliny, sery, mięso, najczęściej w paczkach, aczkolwiek ten plastik tez mi przeszkadza.
    --
    •  
      CommentAuthorMrsHyde
    • CommentTimeOct 1st 2016
     permalink
    Ale te takie wędliny lepsze "od gospodarza" lub własne spokojnie mogą leżeć dluzej
    Jak mi sie uda kupić szybkę z "bockow" taka masarnia to powiem wam ze tydzień ja spokojnie jemy
    JBB np ma smaczne ale te jak coś to w plasterkach na dwa dni kupuje bo potem juz nie sa takie smaczne. Ostatnio jak upiekłam karkówkę to jedliśmy z dzieciakami na kanapki od niedzieli do piątku i była ok, tak samo jak mama własna wędlinę uwędzić; ona sie zeschnięte a nie zamulenie jak te kupne czasami
    No i plasterki szybciej obsychaja, jakby nie było
    Wkładanie luzem do pojemników plastikowych tez sie nie sprawdza a do folii Alu nie mam przekonania, papier śniadaniowy jest ok

    Treść doklejona: 01.10.16 10:32
    Chociaż tak sobie myśle ze pewnie bym nie kupowała kilku plasterków co drugi dzień gdyby nie to ze smaczna wędlina jest w osiedlowym sklepie gdzie i tak codziennie biorę pieczywo
    A ze oni przywożą świeży towar poniedziałek środa piątek to kupuje zawsze swiezutkie
    •  
      CommentAuthorEwasmerf
    • CommentTimeOct 1st 2016
     permalink
    no ja szynke mokra czy sliska tez wyrzucam. ale to te gorsze. dlatego kupuje je mega rzadko. karkowke jak sama upieke to tez tydzien trzymam i smialo jem. nigdy sie nie strulam.
    bosacka kiedys ogladalam i plastik kompletnie odpada, folia alu rowniez. najlepiej ona tam wlasnie mowila ze w pergamin bodajze. nie pamietam juz. ale ten papier sniadaniowy jest ok
    -- ;
    •  
      CommentAuthor_hydro_
    • CommentTimeOct 1st 2016
     permalink
    serratia: Ja się dużo nasłuchałam w laboratoriach zwłaszcza weterynaryjnych o tym jakie próbki przyjeżdżają od producentów. Czasem lepiej nie wiedzieć.


    A ja wychodzę z założenia, że skoro wszędzie w domu i otoczeniu (żarcie, gąbki, ekrany dotykowe, pieniądze, klamki itd.) mamy tabuny groźnych bakterii, a mimo to wszyscy żyjemy i jakoś masowo nie chorujemy, to znaczy, że nie ma co świrować. Widać takie mamy swoje naturalne środowisko ;)
    •  
      CommentAuthorEwasmerf
    • CommentTimeOct 1st 2016
     permalink
    kazdy ma swoje fobie. ostatanio w sklepie stalam z malym przy kasie to jakas matka za nami na swoje dziecko warczala, ze nic sie do buzi nie bierze, bo nie wiadomo, kto tego dotykal i cytuje "parchy dostanie". moj syn, ktory juz nie raz podloge w sklepie lizal patrzyl na te matke w takim skupieniu a potem szeptem sie mnie zapytal o co tej pani chodzi.
    -- ;
    •  
      CommentAuthorElyanna
    • CommentTimeOct 2nd 2016
     permalink
    Ewa, ja też nie pozwalam córce przyklejać się ustami do taśmy/kasy, gdy stoimy w kolejce. Niespecjalnie by mi się podobało stać przy kasie mokrej od śliny dzieci :fierce:
    --
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeOct 2nd 2016
     permalink
    Dawidek tez wszystko liże... Ale zabraniam mu... Raz, że mi to przeszkadza, dwa, że Kurdę lizanie zjeżdżalni czy podłogi w sklepie, przychodni, szpitalu mnie osobiście przeraża (zważywszy na odporność mojego dziecka). Natomiast ja byłam dzieckiem jedzącym kolacje na jednym talerzu z moim psem :P... Żyję, nic mi nie jest :P...
    --
    •  
      CommentAuthorLivia
    • CommentTimeOct 2nd 2016
     permalink
    Ja jako dziecko wyżerałam z chodników i trawników suchy chleb dla gołąbków.... Moja mama dowiedziała się o tym jakieś dwa lata temu :tooth::tooth:
    Ps. A toksoplazmozy nie przechodziłam o dziwo.
    --
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeOct 3rd 2016
     permalink
    U mnie łazanki. Jutro chyba ryba pieczona :)
    --
    •  
      CommentAuthorUl_cia
    • CommentTimeOct 5th 2016
     permalink
    Ja tez długo mogę jeść to co mam ugotowane (najdłuzsza to pomidorówka, której nie potrafie ugotowac mniej niz 10 litrów - a potem jem ją przez tydzień - UWIELBIAM) - ale mój mąż juz nie, dla niego następnego dnia jedzenie jest już podejrzane i niejadalne - zawsze mówiłam na niego "Francuski Piesek" i się wkurzałam na niego - ale dzięki Wam spojrzę na niego innymi oczami (w sensie, ze nie tylko on tak ma ;-)))
    J aza to mam inna schizę - nie jem pieczywa z dnia wczorajszego. no nie smakuje mi. Cała moja rodzina ma "ubaw" ze mnie, a ja wolę nic nie zjeść niz wczorajsze pieczywo (oczywisćie jakby mi sie "glód do tyłka" dobrał, to nie dyskutowałabym z chlebem z kiedy jest). A ze teraz sklepy rozpieszczają pieczeniem świeżutkiego pieczywa - to latam po ciepłe bułeczki. I tak - nie sa one wysokiej jakosći, nadaja sie w sumie do zjedzenia od razu, jak sa swieżutkie - ale właściwie tylko takie jem.
    --
    •  
      CommentAuthorEwasmerf
    • CommentTimeOct 5th 2016
     permalink
    Ulka, ty se znajdz jaks dobra piekarnie w poblizu. Bo w tych sklepach to mrozone pieczywo jest. dziadowskie.
    -- ;
    •  
      CommentAuthorUl_cia
    • CommentTimeOct 5th 2016
     permalink
    Ja wiem, ze mrozone, ale mi niestety smakuje ;-)
    A ze w ogóle walczę z soba zeby jak najmniej pieczywa jesć to ten .... ;-)
    --
    •  
      CommentAuthorEwasmerf
    • CommentTimeOct 5th 2016
     permalink
    ja przejsciowo tylko jem pieczywo, hyhy, no ale nadczynnosc mam, wiec moge sobie jesc co chce.
    -- ;
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeNov 30th 2016
     permalink
    A u mnie dziś... Rosół... Na kurczaku ze wsi... Jaki pysznyyyyy... Jaki inny od tego na kurczaku ze sklepu... Szkoda, że te wijskie są takie drogie, bo aż mi żal, że mi sie kurczak kończy, a podzieliłam oszczędnie na 3 obiady (na duszone mięso, na rosół i jeszcze piersi na coś... Także nie, żebym rozrzutna była :P. Ale kurczę już mi tęskno za tym kurokiem :P.
    --
    •  
      CommentAuthoralfaromeo
    • CommentTimeNov 30th 2016
     permalink
    A ja miałam kurę ze wsi i zupełnie mi ten rosół nie smakował.
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeNov 30th 2016
     permalink
    Ale kurę w sensie kurę, czy kurę - kurczak? Bo moja mama np. na kurze nigdy nie gotowała, bo jej rosół z kury nie smakował. Musiał być kurczak. Może Ty tez odczuwasz taką róznicę????

    jak mi kiedys teściowa przywoziła kurczaka ze wsi to tez rosół do tyłka, bo ja zwyczajna kurczaka sklepowego za krótko gotowałam. Mięso twarde jak diabli.

    No, ale potem teściowa mi powiedziała, że to się inaczej obrabia.

    Włożyłam mięso do zimnej wody i gotowałam bez soli około 50 minut. Jak zaczęło wrzeć zmniejszyłam ogień na minimum. Jak już widziałam, że to mięso robi się miękkie dodałam sól i warzywa. Gotowałam jeszcze około 1h. Czyli łącznie 2h, pilnując wody, aby nie wrzała. No i powiem Ci, że rosół wyszedł jak za mojego dzieciństwa.

    Mój kolega na wiejskim drobiu rosół 4h gotuje...
    --
    •  
      CommentAuthoralfaromeo
    • CommentTimeNov 30th 2016
     permalink
    Kurczak to chyba był. Nie wiem, bo już w garnku go widziałam ;)
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeNov 30th 2016
     permalink
    hehehe...
    --
    •  
      CommentAuthorMalisiek
    • CommentTimeNov 30th 2016
     permalink
    U mnie dzisiaj ciecierzyca po bretońsku. Pyyyycha!
    --
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeNov 30th 2016
     permalink
    Malisek daj przepis na przepisy. Chętnie spróbuję. Robisz tak jak fasolkę?
    --
    •  
      CommentAuthorMalisiek
    • CommentTimeNov 30th 2016
     permalink
    Nigdy fasolki nie robiłam, ale chyba robi się tak samo :) Zaraz wrzucę :)
    --
    •  
      CommentAuthorElyanna
    • CommentTimeNov 30th 2016
     permalink
    u mnie makaron z dynią, szpinakiem, fetą i suszonymi pomidorami
    --
    •  
      CommentAuthorpoziomkaUK
    • CommentTimeNov 30th 2016
     permalink
    U nas golabki:bigsmile:
    -- moje najwieksze zyciowe osiagniecia: WIKTORIA 06.02.2014 DOMINIK 01.04.2016
    •  
      CommentAuthorElyanna
    • CommentTimeJan 28th 2017
     permalink
    ej, przestałyście gotować obiady?:P znów mi pomysłów brakuje :P

    ostatnio u mnie barszcz czerwony (bez kiszonego soku z buraków, na samej cytrynie albo occie to niestety nie ten smak :/) i kurczak w panierce z sezamu z pieczonymi ziemniakami
    --
    •  
      CommentAuthorBasita
    • CommentTimeJan 28th 2017
     permalink
    u mnie dzisiaj gołąbki w sosie pomidorowym.
    Ale z pomysłami też kiepsko.
    -- Dziecko to niepowtarzalny dar.. dar życia.. wyjątkowy...
    •  
      CommentAuthorEwasmerf
    • CommentTimeJan 28th 2017
     permalink
    w biedrze jest gazetka z pomyslami na smaki azji. sprobujcie
    -- ;
    •  
      CommentAuthormadziauk
    • CommentTimeJan 28th 2017
     permalink
    U nas dzis zupa pomidorowa. I kurczak z ziemniakami i ogorki kiszone ;)
    --
    •  
      CommentAuthorLexia
    • CommentTimeJan 28th 2017
     permalink
    U mnie kasza jęczmienna z kurakiem, papryką i fasolką szparagową. Szybko , smacznie, tanio :-P
    --
    •  
      CommentAuthor_figa
    • CommentTimeJan 28th 2017
     permalink
    A u mnie gulasz węgierski z kaszą pęczak i surówką z kapusty kiszonej.
    -- "Jeśli nóż otwiera ci się sam w kieszeni, to może lepiej go nie noś."
    • CommentAuthorAnecia84
    • CommentTimeJan 28th 2017
     permalink
    U mnie jak co sobotę zupa pomidorowa z makaronem i na drugie kluski leniwe z cukrem i cynamonem. Jedli aż im się uszy trzęsły.
    -- ;;;
    •  
      CommentAuthorElyanna
    • CommentTimeJan 28th 2017
     permalink
    o, leniwe! ostatnio chodzą mi po głowie, na bank zrobię w poniedziałek :)
    --
Chcesz dodać komentarz? Zarejestruj się lub zaloguj.
Nie chcesz rejestrować konta? Dyskutuj w kategoriach Pytanie / Odpowiedź i Dział dla początkujących.