Zarejestruj się

Aby dyskutować we wszystkich kategoriach, wymagana jest rejestracja.

 

Vanilla 1.1.4 jest produktem Lussumo. Więcej informacji: Dokumentacja, Forum.

    •  
      CommentAuthorknot_ia
    • CommentTimeMay 8th 2011
     permalink
    Witam..
    Jestem samotną mamą czy jedyną tutaj?
    Jestem w 26tyg ciąży a sama od prawie 15 tygodnia.
    Tłumaczę sobie, że on nie zasługuje na mnie i Emilkę.
    Mam nadzieję, że wątek się rozkręci.
    --
    •  
      CommentAuthorKARKO
    • CommentTimeMay 8th 2011
     permalink
    WItaj Knot_ia. Nie jesteś jedyną tutaj "samotną" mamą. Zajrzyj TUTAJ - w dyskusji parę dziewczyn opowiedziało swoje historie. Ale może rzeczywiście TEN wątek się rozwinie. Tam rozmawiamy o problemach, rozstaniach. A potem... może i potrzebny jest taki, w którym połączą siły te mamy, które już za sobą mają rozstanie.
    Trzymaj się i powodzenia! Najważniejszy jest Twój maluszek i ty sama. A nazwa wątku dobra. Z podkreśleniem SILNE!
    --
    • CommentAuthorAnginka
    • CommentTimeMay 8th 2011
     permalink
    Siemka ja prawie przez 6 lat byłam samotna matką i jakoś bym se pewnie nie poradziła z trudną rzeczywistością gdyby mój maluch mnie nie pocieszał,a potem znalazłam miłość mego życia i mój maluch pokochał tego faceta(obecnego męża) a on pokochał mojego malucha.I wiem że mój maluch mimo iż zna swego ojca biologicznego to nie chce mieć z nim nic do czynienia, a z kolei mego męża a jego przybranego tatę uważa i traktuje jakby to on by był jego biologicznym ojcem a mąż traktuje synka mego jak swoje dziecko,i ciesze się że tak się stało,ale to już inna ,dłuższa historia.
    --
    •  
      CommentAuthorknot_ia
    • CommentTimeMay 12th 2011
     permalink
    Dziękuję dziewczyny.
    Coś cicho się tu zrobiło. Mam nadzieję, że będziecie pisać :)
    --
    •  
      CommentAuthorknot_ia
    • CommentTimeMay 13th 2011
     permalink
    Cicho ciuchutko.. Dawca ma nas w głębokim poważaniu... Nic się nie interesuje. Ani razu się nie odezwał. Przykre to
    --
    •  
      CommentAuthormartitap
    • CommentTimeMay 13th 2011
     permalink
    knot, wydajesz się silną kobitą i pomimo perspektywy samotnego macierzyństwa jesteś bardzo szczęśliwa:)
    --
    •  
      CommentAuthorknot_ia
    • CommentTimeMay 13th 2011
     permalink
    Może i jestem, ale każdej nocy ryczę w poduszkę...
    Teraz dodatkowo moja mama ma nawrót białaczki i trzeba szukać szpiku dla niej...
    Ja jestem wykończona psychicznie ostatnio :(
    --
    •  
      CommentAuthormartitap
    • CommentTimeMay 13th 2011
     permalink
    Wszystkiego najlepszego z okazji urodzinek :clap::flowers:
    Twoja sytuacja jest mega ciężka, ale masz dla kogo żyć!
    --
    •  
      CommentAuthorknot_ia
    • CommentTimeMay 13th 2011
     permalink
    Dziękuję Kochana :)
    Ćwierćwiecze za mną już :)
    Oj tak. Mam dla kogo żyć. Dla Emilki.
    --
    •  
      CommentAuthorKARKO
    • CommentTimeMay 13th 2011 zmieniony
     permalink
    knot_ia: każdej nocy ryczę w poduszkę...
    moja poduszka też jak wyżymaczka do łez...ale od jakiegoś czasu już wysycha... będzie dobrze, będzie lepiej, będzie wspaniale, bo będzie z Tobą Twója córeczka!:)))
    --
    •  
      CommentAuthorknot_ia
    • CommentTimeMay 13th 2011
     permalink
    KARKO a to z jakiego powodu wyżymaczka? Dobrze, że już schnie :)
    No ja sie już nie mogę sierpnia doczekać :]
    --
    •  
      CommentAuthorKARKO
    • CommentTimeMay 14th 2011
     permalink
    Z powodu takiego, że po 14u prawie latach wspólnego życia, mój eM odszedł... Nie chcę sie tu rozpisywać - ten etap mam już za sobą (minęło ponad pół roku). Kocham nadal, tęsknię, chcę z nim być, daję nam szansę, ale NIE BECZĘ już dzień w dzień. Żyję dalej, do przodu. Dla siebie i dla Gosi przede wszystkim. I liczę, że los jednak się odwróci
    --
  1.  permalink
    *Karko*, z twojej wypowiedzi płynie prawdziwa siła. Jestem pod wrażeniem, pozdrawiam :)
    -- w roku 2012 urodzę zdrowe dzieciątko
    •  
      CommentAuthorKARKO
    • CommentTimeMay 14th 2011
     permalink
    Siły mam dzięki mojej córeczce i wsparciu bliskich. Nie wyglądało to tak dobrze parę miesięcy temu. Ale MUSZĘ DAWAĆ RADĘ
    --
    •  
      CommentAuthorMrsCreme
    • CommentTimeMay 18th 2011
     permalink
    Cześć

    ja tu się zgłaszam bardziej jako przykład happy endu :) Byłam sama (mimo 4letniego wcześniej związku...) od ok. 15 tc. Pod opieką rodziny jakoś wyszłam z depresji, urodziła się Haneczka. Potem ciężki czas- sprawa w sądzie, targanie się o widzenia (czyt. druga sprawa w sądzie). Nowy facet, super, ale po 2 latach mu się odechciało... Od prawie idealnie dwóch lat jest z nami fantastyczny facet, któremu córka wcale nie przeszkadzała. Wspólne mieszkanie od 1,5 roku, plany, świetny udział w wychowaniu córci- w tej kwestii totalny ideał :)

    Każda zmiana przynosi coś/kogoś lepszego. Uwierzcie w to :)
    --
  2.  permalink
    Czesc dziewczyny!
    Wyszlo na to,ze i jak sie tu dolaczam chociaz nie wyborazalam sobie tego w najgorszych snach to jednak sie spelnilo.Napisz ejak sie troche pozbieram.Pozdrawiam!
    --
    •  
      CommentAuthorNiiuniiaa
    • CommentTimeMay 21st 2011
     permalink
    Ja też mam nie fajną sytuację .. tatuś mojej Julci tuż przed tym jak się zorientowałam że jestem w ciąży wyjechał dalej do pracy... przez całą ciążę widziałam go raz.. przez 2 godziny... Oczywiście obiecywał że pracę zmieni i zamieszkamy razem.Ale cóż ... od stycznia ma wymówki a to praca.. a teraz szpital niby ;// Juleczka ma już miesiąc ..a on nawet jej nie widział.. oprócz zdjęć
    --
    •  
      CommentAuthorJuhasek87
    • CommentTimeMay 21st 2011
     permalink
    Niiuniiaa, to smutne:( Przykro mi.
    --
    •  
      CommentAuthorNiiuniiaa
    • CommentTimeMay 22nd 2011
     permalink
    Juhasek87 smutne bywa .. jak się trafi na buca to tak już jest ;/
    --
    •  
      CommentAuthorAgunia05
    • CommentTimeMay 22nd 2011
     permalink
    No cóż miałam niespełna 17lat jak urodziła się Ania. Będąc jeszcze w ciaży słyszałam że on jest bezpłodny i to napewno nie z nim. Potem sprawa w sądzie, badania na ojcostwo i tyle. Płacił alimenty a jak Ania miała prawie 2 latka pojawił sie znów, zabierał ją na spacery czy lody. Tyle ze nie chodziło mu o nia a o mnie a ściślej o seks... Ja tym czasem wolałam być sama. A gdy Ania miała 4 latka poznałam faceta nie wiem kto bardziej go pokochał ja czy Mała ale And szybko awansował na wujka kilka tyg później na tatę i mojego męża. W sierpniu będzie 10 lat od sakramentalnego tak. Ania z biologicznym ojcem widzi się często ale on jest "tylko" ojcem a tatusiem jest mój mąż :)
    --
    •  
      CommentAuthorJuhasek87
    • CommentTimeMay 22nd 2011
     permalink
    Najważniejsze w tym wszystkim to to, że są szczęśliwe zakończenia;) Jak Aguni się udało to i Tobie Niiuniiaa też, życzę z całego serca/
    --
  3.  permalink
    Moja Mama zaszła w ciążę mając ledwie skończone 17 lat, urodziła mnie mając 17 i 9 miesięcy...Od samego początku miała jazdy z moim ojcem...nadużywał alkoholu i bił ją,a ona uciekała ze mną do babci, by 2-3 dni później wrócić do niego bo błagał i obiecywał,że się zmieni...Rok po moim urodzeniu mama znowu zaszła w ciążę,którą straciła w 7tc...2 miesiące później znowu zaszła w ciążę i urodził się mój brat...długo leżał w szpitalu,bo były poważne problemy z jego zdrowiem,ale w końcu wszystko się unormowało, przyjechali do domu i już była nas dwójka...2 lata względnego spokoju,ojciec wziął się do pracy...później rok jak w garncu raz lepiej raz gorzej i znowu mama zaszła w ciążę...urodził się najmłodszy...średni z braci był oczkiem w głowie ojca, najmłodszy oczkiem w głowie mamy...ja byłam dziadków, sąsiadów,ciotek i wujków...takie cygańskie dziecko...Kiedy mama poszła do pracy zaczęła się gehenna,bo mój ojciec ubzdurał sobie (bądź nie...nie wiem na 100%),że moja mama go zdradza z kolegą z pracy...Po 10 latach małżeństwa moja mama już nie mogła dłużej i wniosła sprawę o rozwód bez orzekania o winie- sąd zdecydował jednak,że oboje mają mieć ograniczone prawa rodzicielskie,a my mamy dostać nadzór kuratora i psychologa...po pół roku mama odzyskała pełnię praw, ojciec nie...Ojciec pomagał nam w wyprowadzce...Później przez rok było w porządku, interesował się, chciał widywać i płacił ile mógł...później przestał...całkowicie odebrano mu prawa rodzicielskie...zaczął mnie obwiniać o rozwód i rozpad rodziny,bo stwierdził,że mam charakterek po babci (mamie mamy)i to na pewno ja pchnęłam mamę do założenia sprawy rozwodowej...Mija 10 lat jak z nim nie rozmawiam...Później bywało różnie raz lepiej raz gorzej...Mama wychowywała trójkę dorastających dzieci samotnie...pracowała, ja zajmowałam się domem po lekcjach, pomagałam rodzeństwu w nauce...Było ciężko...czasami nie było co do przysłowiowego garnka włożyć,ale dawaliśmy radę wspólnie...
    Teraz moja mama robi to co kocha (przędzie i barwi własne wełny, ma niewielki sklepik internetowy)...ja na stałe mieszkam za granicą, szczęśliwie wyszłam za mąż, kończę studia, planujemy kupno domu i powiększenie rodziny (do 3 razy sztuka)...mój młodszy brat nie ukończył szkoły średniej,bo wolał praktyczne zajęcia,narobił więc kursów budowlanych (zasady bhp, obsługa wózków,teraz wyrabia sobie uprawnienia na ciężkie maszyny), jeździ w delegacje i dobrze zarabia...Zaręczył się,odkładają pieniądze na kupno mieszkania i są szczęśliwi...Najmłodszy ma 17 lat i jeszcze pstro w głowie, mama ma z nim problemy wychowawcze,ale wszyscy mamy nadzieję,że wyjdzie na ludzi,bo jest niesamowicie inteligentny...
    Dała sobie radę z naszym wychowaniem jako samotna mama...popełniała błędy (kto ich nie popełnia),a my uczyliśmy się nie tylko jak sobie radzić w życiu,ale również co zrobić by nie powielić pewnych wzorców i na razie chyba nam się udaje...:wink:
    •  
      CommentAuthorMrsCreme
    • CommentTimeMay 22nd 2011
     permalink
    Widze że dziewczynom z Jeleniej po kiepskich doświadczeniach na początku układa się lepiej :) Otuchy chcemy wam dodać dziewczyny, bo naprawdę wszystkie takie sprawy podnoszą tylko wartość kobiety ale też i bardziej wartościowi faceci umieją takie docenić. Nie żałujcie że dziecko nie ma taty na co dzień, bo ten tata nie jest ich wart.

    Moja córa jest lojalna wobec swojego bio (po tych 4 latach zwiazku bylo wyparcie się, sąd, badania DNA; zobaczył córkę kiedy mała miała 5,5 miesiąca), mówi do niego tata. Do P. mówi po imieniu, do mnie i P.- rodzice. Jakoś sobie sama poradziła z tą sytuacją, jednak to jak jej bio próbuje ją czasami ustawić przekonuje mnie że kiedyś jej powiem, mniej więcej, jaki jest jej tata.

    Jest taki, co podczas ciazy swojej dziewczyny się wyprze i dziewczyny i dziecka, a inny za to weźmie cudze jak swoje. Głowa do góry, będzie okej :)
    --
    •  
      CommentAuthorNiiuniiaa
    • CommentTimeMay 24th 2011
     permalink
    Juhasek dziękuję naprawde.. Dziewczyny bądźcie silne ! nie ma co sie łamać i już.. ja to powoli sama zrozumiałam .. Bo buc nie jest mnie i Julci wart !,
    --
    •  
      CommentAuthorMrsCreme
    • CommentTimeMay 24th 2011
     permalink
    Niiuniiaa a "Twój" "bio" (bo ja tak nazywam ojca Hani- bio, bo skończylo się to jego ojcostwo na daniu plemników a potem śliny na badania DNA) a)uznał córeczkę b)płaci coś na nią?
    --
    •  
      CommentAuthorNiiuniiaa
    • CommentTimeMay 25th 2011
     permalink
    uznać .. niby uznał.. cieszył sie i wgl... Ale na jednym portalu jak go sprawdzałam ( zrobiłąm konto ze zdjęciami jakiejś łądnej blondyny ) pisał że niby jest bezpłodny i takie tam.. i że pewnie nie jego.. Ale głupio mu robić test na ojcostwo bo boi sie że nas straci - ja go nie rozumiem

    płacić ? nie nic nie płaci ;/
    --
    •  
      CommentAuthorMrsCreme
    • CommentTimeMay 25th 2011
     permalink
    uznal, tzn jest na akcie urodzenia corki?

    czemu nie placi? przynajmniej tyle moglby dla dziecka zrobic. jesli nie chce po dobroci to uwierz- sady rodzinne sa dla ludzi.
    --
    •  
      CommentAuthorkornelinka89
    • CommentTimeMay 25th 2011 zmieniony
     permalink
    Dziewczyny sądy są dla ludzi naprawdę przekonałam sie 23 maja bio mojego małego ma odebrane prawa i z 250 zł podniesione na 400zł. Argumętacja sędziny jest zdrowy ma wykształcenie dobre lecz narazie nie pracuje to może tyle płacić a odebrała mu prawa bo po co ma mi utrudniać skoro on się nie interesuje nie mam z nim kontaktu i dlaczego jego zdanie ma nam utrudniać życie
    •  
      CommentAuthorMrsCreme
    • CommentTimeMay 25th 2011
     permalink
    ja 5 lat temu mialam ustalenie ojcostwa, testy dna itd. efekt- moje nazwisko, ma prawa rodzicielskie i 200 zl alimentow. sedzina wciaz slynie z tego ze msci sie na kazdej mlodej kobiecie bo jej maz do takiej odszedl (grrr nie dziwie sie). Potem wyrok o widzenia- raz w tyg 2 h, raz u mnie raz u niego (a widuje sie raz na miesiac-dwa na 2 h). Dwa lata pozniej- 400 zl alimentow. Teraz placi jeszcze za zajecia baletowe malej, wiec dostaje 450 zl a ja nosze sie z zamiarem odebrania mu praw (lub ograniczenia i potem odebrania).
    --
    •  
      CommentAuthorNiiuniiaa
    • CommentTimeMay 26th 2011
     permalink
    na akcie jest.. a nad pozwem o alimenty ciągle myśle..
    --
    •  
      CommentAuthorMrsCreme
    • CommentTimeMay 26th 2011
     permalink
    a nad czym tu myslec? jak potrzeba Ci doradzic w kwestii formulowania pozwu czy wyliczania kosztow to moze cos jeszcze wygrzebie ze starych czasow.
    --
    • CommentAuthorAnginka
    • CommentTimeMay 26th 2011
     permalink
    Hej dziewczyny,nie łamcie się,dużo facetów jest gorsza od dzieci.Ojciec biologiczny mojego synka jak się dowiedział że jestem w ciąży to niby był ale go nie było bo większość czasu u siebie przesiadywał w domu przed komputerkiem.Czasem przychodził jak coś mu się namaniło (podejrzewam że mama jego nacisk wywierała żeby przyszedł odwiedzić mnie-a tak propos to ja poinformowałam jego matkę że jestem w ciąży bo on do 6 miesiąca mojej ciąży nie powiedział jej że będzie ojcem więc jak mi brzuch wywaliło to wtedy poszłam do jej pracy bo nie wiedziałam kiedy mogę ją dorwać i jak w końcu się spotkałam z nią to jej powiedziałam że jej syn miał 6 miesięcy aby ją poinformować ale najwyraźniej tego nie zrobił i że ja przyszłam ją poinformować że jej syn będzie ojcem). Wiec ja przez prawie całą ciążę wyłam w poduszki trochę mniej od 6 miesiąca ryczałam bo jak zaczynałam ryczeć(a robiłam to zazwyczaj nocą) to mój maluch kopał mnie w brzuch jakby chciał mik dać do zrozumienia że nie jestem sama i że mój maluch jest ze mną.I jak się urodził mój synuś(ojciec biologiczny mego synka raz tylko przyszedł do szpitala jak mały się urodził i tyle tego było) to był dzieciak cud przez cały okres niemowlęctwa tylko dwa razy płakał,a tak to w ogóle nie płakał tylko cały czas się śmiał nawet sąsiedzi pytali moją babcie czy w ogóle jest maluch u nas bo go nic nie słychać. Mój synuś zawsze mi pomagał i pocieszał mnie od momentu jak tylko trochę podrósł,a jak był malutki aż do teraz jak widział że płaczę to swymi maleńkimi paluszkami łzy mi wycierał.Jakiś rok temu jak musiałam uśpić kotkę naszą to płakałam jak bóbr i mój maluch przyszedł do mnie i nie dość że mnie przytulał i łzy mi wycierał to jeszcze zaczął mówić żebym nie płakała bo i on zacznie płakać (ja myśląc że żartuje uśmiechnęłam się i dalej wyłam) i mój maluch zaczął płakać razem ze mną. Mimo to tyle wydzwaniałam do jego ojca biologicznego nalegałam na wizyty z dzieckiem a on albo sie zjawiał albo nie,a jak zadzwonił to nie rozmawiał z maluchem więc naciskałam żeby porozmawiał z synem, w końcu jak zdecydował się porozmawiać z synem to mu naobiecywał że przyjdzie w sobotę i go weźmie na spacer albo do siebie i na obiecankach się kończyło.Potem syn mnie się pytał kiedy tato przyjdzie,czemu nie przyszedł co później skutkowało że syn przestał ufać i wierzyć ojcu i mnie i ja musiałam te zaufanie mego syna do mnie odbudować,lekko nie było ale mi się udało.Alimenty na synka jego ojciec raz płacił raz nie tak w kratkę.Wiec w lutym tego roku wniosłam pozew o pozbawienie praw rodzicielskich ojca biologicznego mego syna (bo jego ojciec biologiczny wyjechał do Holandii a ja chciałam zrobić paszport dla syna w razie wyjazdu który miałam w planie a ojciec biologiczny się zgodził na odebranie mu praw rodzicielskich) i o podwyższenie alimentów.Owszem na rozprawie się pojawił ojciec biologiczny mojego syna i powiedział że go nie stać co raz przyjeżdżać żeby podpisywać jakieś papiery związane z wyjazdem dziecka czy coś innego i dobrowolnie zgodził się na odebranie mu praw rodzicielskich,a co do alimentów to trochę źle zrobiłam że nie podwyższałam ich co roku bo 5 lat temu założyłam sprawę o alimenty na kwotę 350 zł i przyznał sąd mi tą kwotę,zaś w lutym podwyższałam na 750 zł ale niestety udało mi się tylko podwyższyć na 450 zł dobre i to ale mam nauczkę by je podwyższać co roku o te 50 -100 zł.Ojciec biologiczny jak nie interesował się tak i nie interesuje się dzieckiem do tej pory i siedzi za granicą,nie utrzymuje kontaktu z synem i nic nawet na urodziny czy święta mu nie przyśle żadnego prezentu ani nie zadzwoni.A syn z tego co z nim rozmawiałam to wiem że nie chce nawet widzieć swego biologicznego ojca i powiedział że jak biologiczny ojciec będzie się chciał z nim spotkać to on nie pójdzie się z nim zobaczyć a jak przyjdzie do naszego domu to go wygoni, co prawda te słowa wprawiły mnie w szok (ale z drugiej strony się nie dziwie bo mały nieraz widział jak płakałam przez jego ojca biologicznego i też wie syn że nie może liczyć na niego bo0 nie raz się zawiódł na nim).Mój syn nie nazywa swego ojca biologicznego tatą tylko po imieniu a z kolei mojego obecnego męża tak pokochał ze wzajemnością że tylko mówi do niego tato.Czasem aż łza mi się w oku kręci jak widzę ich oboje jak się bawią,bo nie mogę znieść myśli ile to ja a szczególnie mój maluch mimo tak króciutkiego życia musiał wycierpieć żeby w końcu spełniły się jego marzenia o prawdziwym tatusiu z którym będzie się mógł bawić,na spacery chodzić,który by go kochał,przytulał i pocieszał jak by pojawiły się smutki i na którego mógłby zawsze liczyć.Ale w końcu zaświeciło słońce nad naszymi głowami i mój synuś jest szczęśliwy,a mi do szczęścia nic już nie trzeba widząc jak moich dwóch facetów (syn i mąż) są szczęśliwi, kochają się bardzo,razem się wygłupiają i super się dogadują.To dzięki mojemu kochanemu synkowi nabrałam sił aby się podnieść i walczyć z jego biologicznym ojcem o dobro mojego synusia.Więc głowa do góry bo po burzy zawsze musi wyjrzeć słońce ;).
    --
    • CommentAuthorAnginka
    • CommentTimeMay 26th 2011
     permalink
    oj przepraszam że się tak rozpisałam, a i chciałam dodać jak zaszłam w ciążę miałam ukończone 19 lat,przede mną matura była ojciec biologiczny dziecka 5 lat starszy ode mnie,mówił że mnie na dzieciaka chciał złapać tylko ze po jego zachowaniu to dla niego była wpadka a dla mnie cudowna wiadomość że jestem w ciąży bo wiedziałam że będę mieć kogoś kto będzie mnie kochać. Jak urodziłam syna to i poszłam zdawać maturę, owszem zdałam i dałam se rady sama.
    więc głowa do góry ,prawdą jest przysłowie że co nas nie zabije to nas wzmocni.Po tym co przeszłam wiem że dzisiaj na pewno gdybym cofnęła czas nie powiedziałabym ojcu biologicznemu mojego syna że jestem w ciąży i oszczędziłabym zdrowia i nerwów sobie i dziecku.To był mój błąd że mu powiedziałam o ciąży.Ale z drugiej strony wiem że chociaż mój syn wie jaką szują jest jego biologiczny ojciec i nie chce z nim mieć nic wspólnego.
    --
    •  
      CommentAuthorAmazonka
    • CommentTimeMay 26th 2011
     permalink
    Tak naprawdę nie chciałaś "złapać go na dziecko"?
    --
    •  
      CommentAuthorsapphire1989
    • CommentTimeMay 26th 2011 zmieniony
     permalink
    Ama na pewno tak chciałaś sformułować to pytanie? Bo z opowieści Anginki wynika,że to on chciał jej "zrobić dziecko",a nie ona go "złapać"...
    _______________________________________________________________________________________________________________________
    Anginko, przepraszam jeśli to zbyt bezpośrenie pytanie :wink:, ale dlaczego on chciał jak mówisz "na dzieciaka Cię złapać"? :wink:
    •  
      CommentAuthormotylica0
    • CommentTimeMay 26th 2011
     permalink
    ups, miało być Eeee a wyszło Oooo
    --
    •  
      CommentAuthorNiiuniiaa
    • CommentTimeMay 26th 2011
     permalink
    MsMartina oh nie.. z tym nie ma problemu mam znajomych prawników i zawsze dam jakoś rade w kwestiach prawnych.. ale chodzi o to że ja jednak coś czuje do tego idioty... I ciągle żyje nadzieją że może jednak coś w niego trafi i będzie obok nas..

    Anginka biologiczny mojej Julki niby się cieszył że jestem w ciąży .. Ale jak ty przepłakałam całą ciążę ... Facet poprostu pisał tylko raz na jakiś czas smsa czy dobrze sie czuje.. i tyle.. No i raz przyjechał na dwie godziny... Tylko go było... Więc wiem jaki to ból przepłakać całą ciążę... W sumie dziwie się jak ty to wytrzymałaś na początku.. Moja mała ma niewiele ponad miesiąc i ja nie daje sobie rady z tym że go nie ma obok.. a on szuka wymówek tylko
    --
    •  
      CommentAuthorKotBury
    • CommentTimeMay 26th 2011
     permalink
    Niiuniiaa - nie bardzo rozumiem, co ma mają uczucia do tego, że ojciec dziecka powinien łożyć na jego utrzymanie?
    •  
      CommentAuthorNiiuniiaa
    • CommentTimeMay 26th 2011
     permalink
    wiesz.. mam taką nadzieje... że on jednak sam wróci do nas i z wlasnej woli bd utrzymywal
    --
    •  
      CommentAuthorKotBury
    • CommentTimeMay 26th 2011 zmieniony
     permalink
    a jak wróci za 5 - 10 lat? tu nie chodzi o utrzymywanie, tu chodzi jak dla mnie o odpowiedzialność. nie rozumiem tego podejścia i już :) tym bardziej że kwoty zasądzane są śmiesznie niskie zazwyczaj.
    przykład z życia, którego nie mogę zrozumiec do tej pory. młoda laska jeszcze na studiach z 3 letnim dzieckiem uciekła od 40 letniego męża alkoholika, którego nad zycie kochała. do rodziców nie wróciła bo podobno toksyczni. mieszkała w akademiku i żyła za 600 PLN stypendium. Jka jej terapeuta poradził założenie sprawy o alimenty, co usłyszałyśmy? że ona nie ma sumienia zabierać mężowi alkoholikowi tych 400 PLN bo on nie pracuje i jest mu tak ciężko. na pytanie dlaczego nie kieuje się dobrem dziecka - nie umiała odpowiedzieć. smutne to i gdybym jej nie słyszała na własne uszy - to bym nie uwierzyła...
    •  
      CommentAuthorMrsCreme
    • CommentTimeMay 26th 2011
     permalink
    Amazonka, sorry, ale już przeginasz. Może zastanów się zanim coś napiszesz, albo puknij się w to miejsce które powinno służyć do myślenia. Jak w ogóle można zadawać takie pytania???

    Niiuniiaa, pieniądze na dziecko to jedno, drugie powrót do Ciebie. Może nie warto w ogóle na to liczyć? Sama tutaj pisałaś że taki i owaki i w ogóle. Powinnaś jak najszybciej składać pozew o alimenty. Możesz mu najpierw powiedzieć że chcesz żeby łożył na dziecko, może zrobi to z własnej woli, ale jak tylko zacznie się migać to musisz pozbyć się skrupułów. I nie myśl że będąc taką wspaniałomyślną że nie bierzesz na wasze dziecko jego pieniędzy on wróci, wybacz... Ehh, takie życie.

    Anginka, witaj w gronie szczęśliwych zakończeń :)
    --
    • CommentAuthorAnginka
    • CommentTimeMay 26th 2011
     permalink
    Do Amazonki ja nie chciałam złapać go na dziecko bo gdzie dziewczynie 19-letniej dzieci w głowie,raczej miałam ważniejsze sprawy na głowie,pogrzeb dziadka,i matura zbliżająca się.To ojciec biologiczny mego syna powiedział że chciał mnie na dzieciaka złapać może temu że w sumie ja byłam całkiem niezła laska i mogłam se wybrać kogoś lepszego a wybrałam go a on zezowaty że nie wiadomo jak rozmawia czy patrzy w twoja stronę czy w stronę kogoś kto siedzi obok. No a poza tym udało mu się oczarować mnie bo był taki uroczy ach i och a dopiero jak zaszłam w ciążę to mi powiedział że on jest jak kameleon udaje kogoś kim chcą go inni widzieć,jednym słowem gra pozorów,dobra mina do zlej gry,innymi słowy zakładał maskę.
    Dzięki MsMartina a co do Amazonki to ja bym się nie przejmowała bo ona nie szkodliwa jest tylko ma syndrom a'la "Dr.House".Nie ma dzieci, nie dostała lub za mało dostała od życia kopa w cztery litery,nie spotkało ją nic nie miłego ze strony faceta to nie rozumie samotnych matek.A poza tym lepiej być samej niż z egoistą myślącym o graniu na komputerze,oglądaniu filmów,spotykaniem się ze znajomymi,kupowaniem sobie piwka zamiast coś dla dziecka.Tyle ile biologiczny ojciec kupił dla syna rzeczy przez te 6 lat to ja mogę policzyć na jednej ręce,nie mówiąc już jak się zajmował czy na spacery chodził.To nie do pomyślenia żeby niemowlakowi dawać(a raczej głodzić) przez cały dzień kaszkę którą zrobiłam rano(bo z rana zrobiłam kaszkę i poszłam do szkoły jak wróciłam po 16 zobaczyłam że kaszka dalej stoi i się go pytam i co ugotowałeś małemu kaszkę a on na to że nie że to ta sama co rano zostawiłam bo dziecko(kilku miesięczne) nie chciało jeść.Druga sytuacja innym razem jak wróciłam ze szkoły czuje że coś mi nie pachnie przyjemnie,sprawdzam dzieciaka a dzieciak zafajdany po same pachy i pupkę czerwoną jakby mu ktoś żelazko przyłożył bo tatuś dziecku nawet pampersa nie zmienił tak się dzieckiem opiekował.Nawet jak syn był mały to ani razu na spacer nie poszedł z dzieciakiem jak moja babcia mówiła mu idź z dzieckiem na spacer,słońce,ciepło,ładna pogoda a on na to że nie bo nie chce mu się.Taki to kuźwa kochający tatuś,że dzieciakowi bułki żałował jak dziecko chciało bułki to nie dał sam zżarł a dziecko na to się patrzyło.A jak robiliśmy zakupy to robił mi pretensję że ja ciągle patrzę żeby coś dziecku kupić.Cham i prostak.Ale jak widać on i jego siostra mają to w genach bo ich matka nie zajmowała się nimi bo pracowała a ich wychowywali dziadkowie i ojciec mego syna oraz siostra ojca mego syna dziecko podrzucają komuś innemu(jego siostra matce zostawia i idzie się zabawiać na dyskoteki a on porzucił swego syna bo po co mu on tylko kłopot i niech matka (czyli ja) się zajmuje dzieckiem a on ma to w du..e.Jak zabrał raz małego z przedszkola po 15 godzinie to jak ja przyjechałam coś około 21 zabrać dziecko to dzieciak cały czas był głodny do momentu aż ja przyjechałam i zainterweniowałam a wymówka tatusia taka że dziecko nie chciało jeść a w rzeczywistości tatuś był zajęty grą na komputerze.I potrafił tylko na syna krzyczeć i w dupę dać i do pokoju drugiego wyganiać jak dziecko chciało się pobawić czy razem z nim na komputerze pograć.A powodem było tylko to że dziecko mu przeszkadza w graniu.Takim tatusiom to ja bym tępym nożem jaja ucięła i posypała solą i patrzyła jak się z bólu zwijają.Dzięki bogu gehenna mego syna się skończyła.I teraz mój syn ma to na co zasługuje,miłość,rodzinę w komplecie i tatę o którym marzył,takiego z prawdziwego zdarzenia co się bawi z nim,przytuli,pokocha i na którego może zawsze liczyć.
    --
  4.  permalink
    Anginko wszystko fajnie, cieszę się że wam się życie ułożyło,ale to co powiedziałaś na temat Amazonki,to był cios poniżej pasa...Nie znasz jej, nie wiesz co w życiu przeszła, dlaczego nie zdecydowała bądź zdecydowała się na dziecko...Dlatego Twój komentarz dotyczący tego,że "nie dostała lub za mało dostała od życia kopa w cztery litery" jest co najmniej nieodpowiedni i nie na miejscu...
    •  
      CommentAuthorAmazonka
    • CommentTimeMay 27th 2011
     permalink
    Anginka, nie planowałaś dziecka wtedy i chłopak nie zgodził się na stosowanie anty?
    --
    •  
      CommentAuthorJaheira
    • CommentTimeMay 27th 2011
     permalink
    Amazonka: Anginka, nie planowałaś dziecka wtedy i chłopak nie zgodził się na stosowanie anty?


    Tak się zastanawiam co ma na celu to pytanie? Co Ci da odpowiedź? Po jaką cholerę wracać do tego co było ok. 7 lat temu.Zastanawiać się czy anty było czy nie? Czy partner chciał anty czy nie? Przecież dziecko już jest na świecie. Przecież Anginka napisała,że wszystko się w jej życiu poukładało, że jest szczęśliwa.
    Ten wątek zdaje się ma być wsparciem dla samotnych mam.
    A wsparcie to chyba nie rozdrapywanie przeszłości pod kątem stosowania anty, czy NPR i zadawania pytania, dlaczego postąpiło się tak a nie inaczej skoro się dziecka nie planowało...?
    --
    •  
      CommentAuthorreticulum
    • CommentTimeMay 27th 2011
     permalink
    Hej dziewczyny. Ja co prawda samotną mamą nie jestem, ale moja bliska przyjaciółka była w podobnej sytuacji.
    Zaszła w ciążę z chłopakiem, którym była bardzo zauroczona (nie piszę zakochana bo to raczej fscynacja była, miała 18 lat, to było 13 lat temy), on uczucia nie odwzajemniał, ale seks? czemu nie.
    Gdy Anka zorientowała się że jest w ciąży (dopiero w 5 miesiącu - wiem że późno, ale coż, ciąży się nie spodziewała) była już w związku z innym chłopakiem, bardzo się kochali to była wakacyjna miłość od pierwszego wejrzenia :). Tamten bio, gdy dowiedział się o ciąży zwiał zagranicę - do dziś nie wrócił! A Artur uznał syna Anki za swojego i Kamil innego ojca nie zna. W tym roku, w marcu Ania urodziła drugiego synka - wpadka :) ale bardzo dla niej szczęśliwa. Mówi, że sama by się nie zdecydowała a tak los podjął decyzję :)
    Czasem gdy rozmawiamy o tamtym facecie, Anka wspomina, że jeden obraz utkwił jej w pamięci - gdy wiozła kilkumiesięcznego Kamila w wózku i przechodziła obok matka tamtego - czyli babcia małego, zobaczyła w jej oczach łzy gdy zajrzała do wózka, ale nic nie powiedziała. Było jej bardzo żal, że wnuka widywać nie będzie.
    Kamil nie wie, że ma innego ojca bio - całe szczęście mieszkają w innym mieście więc raczej nie ma zagrożenia, że ktoś życzliwy ujawni tajemnicę. Artur bardzo go kocha i świetnie się dogaduję.
    Jakie to jest dziwne, że mimo więzów krwi, nie ma żadenj więzi emocjonalnej, a mimo braków więzów krwi jest taka miłość.
    TO jednak daje nadzieję wszystkim samotnym mamom, że któregoś dnia poajwi się ktoś kto zostanie i mężęm/partnerem i tatusiem :)
    --
    •  
      CommentAuthorMrsCreme
    • CommentTimeMay 27th 2011
     permalink
    Reticulum nie mow ze wpadka byla bo zaraz Amazonka stwierdzi ze jej wykresu nie widzialas i w ogole ;P

    No i kolejny happpy end :)
    Ja teraz glowie sie jak pomoc mojej przyjaciolce- O. 3 lata temu zaczela byc w zwiazku z R., dwa lata temu- ślub, rok temu urodziła się córeczka. A on zaczął mocno przesadzać z alkoholem i od ponad pół roku O. z córką mieszka u swoich rodziców. Pewnie Amazonka stwierdzi że złapała go na dziecko, albo że on wcale nie taki straszny z tym piciem, ale co poradzić...
    I historia nasza toczy koło- ja kilka lat temu ja zostałam zostawiona przez jej kolegę (z jednej paczki byliśmy) i zostałam sama, teraz ją mąż (którego też osobiście znałam) tak wyniszczył że odeszła z malutkim dzieckiem. Za każdym razem jest to dramat. I z doświadczenia, już nie tylko swojego, dochodzę do wniosku, że za każdym razem nie warto nawet próbować wracać do tego faceta. Życie przyniesie lepsze zakończenia.
    --
    •  
      CommentAuthorKotBury
    • CommentTimeMay 27th 2011
     permalink
    jak pomóc? osobiście doradziłabym rozwód, sprawę o alimenty i uwolnienie się od ciężaru alkoholika. jeśli od poł roku nie mieszkają ze sobą sprawa będzie tym prostsza.
    •  
      CommentAuthorreticulum
    • CommentTimeMay 27th 2011
     permalink
    Spodziewałam się "amazonkowego" pytania.
    Nie wiem czy stosowała - to było 13 lata temu, a teraz wyjątkowo nie zastosowała - byli zagranicą i poszli na żywioł (w teoretycznie wg niej niepłodnych dniach) ale ponieważ nie prowdzi systemtycznej obserwcji to byc pewna nie mogła oczywiście. NIe zmienia to faktu, że się cieszy.
    ----------------------
    A Olimpijka ma rację - życie z alkoholikiem to dramat, nie warto w to brnąć, ani samemu, ani tym bardziej z dzieckiem.
    --
    •  
      CommentAuthorMrsCreme
    • CommentTimeMay 27th 2011
     permalink
    olimpijka, już jest po jednej sprawie rozwodowej. on sie na rozwód nie zgadza, ponoć jest na jakimś super leczeniu, na mediacji się nie zjawił, na wizytach u dziecka bywa rzadko i krótko. No i oczywiście kocha i nie wie co źle zrobił... wcale nie musi być prosto niestety.

    Jesteśmy w szoku bo oni byli tacy w siebie wpatrzeni, a tu co innego jednak okazało się ważniejsze...
    --
Chcesz dodać komentarz? Zarejestruj się lub zaloguj.
Nie chcesz rejestrować konta? Dyskutuj w kategoriach Pytanie / Odpowiedź i Dział dla początkujących.