Zarejestruj się

Aby dyskutować we wszystkich kategoriach, wymagana jest rejestracja.

 

Vanilla 1.1.4 jest produktem Lussumo. Więcej informacji: Dokumentacja, Forum.

  1.  permalink
    Jestem z chłopakiem prawie dwa lata. Obecnie przebywa za granicą. Jest tam z kilkoma znajomymi. Dziś przyznał mi się przez telefon, że kiedy u niego w pokoju był impreza on zmęczony poszedł do pokoju koleżanki i zasnąna jej łóżku razem z nią. Tak było całą noc. On wtedy był po kilku piwach i nie jestem pewna czy do czegos miedzy nimi nie doszło. On zapewnia mnie że nie. Jestem zła. Nie wiem co robić
    Doradzcie
    •  
      CommentAuthorkaty222
    • CommentTimeAug 21st 2011
     permalink
    Miłość na odległość nie działa. Przykro mi to pisać, ale nie znam pary (nie mowie o małżeństwach), która by przetrwała większą odległość. Takie rozstania to ciężka próba dla związku.
    Muszę dać plusa Twojemu facetowi za przyznanie się do spania z koleżanką w jednym łóżku.
    A na ile wyjechał?
    -- mama dwóch łobuziaków :)
    •  
      CommentAuthorAgnike
    • CommentTimeAug 21st 2011
     permalink
    Ja byłam w związku na odległość 4 lata,obecnie jesteśmy razem 6 lat,i 2 po ślubie,mieszkamy razem już oczywiście.Myślę że powinnaś mu zaufać,to podstawa związku.;-)
    --
    •  
      CommentAuthorigisowa
    • CommentTimeAug 21st 2011 zmieniony
     permalink
    katy222: Przykro mi to pisać, ale nie znam pary (nie mowie o małżeństwach), która by przetrwała większą odległość

    Małżeństwo to nie rodzaj pary?
    W jaki sposób status pary zmienia możliwości przetrwalne związku na odległość?
    --
    •  
      CommentAuthorTamara74
    • CommentTimeAug 21st 2011 zmieniony
     permalink
    Nas dzieliło 400km - nie było problemu.Owszem - tęsknota wielka, ale i zaufanie, pewność, że jesteśmy tylko dla siebie. Dziś mija 12 lat:), więc to tylko od ludzi zależy jak przeżyją tę odległość.
    Więc Aniu, jeśli mu ufasz - uwierz, że nic nie było. Ale nie zdziwię się jeśli zadra zostanie.
    •  
      CommentAuthorigisowa
    • CommentTimeAug 21st 2011
     permalink
    Tamara74: więc to tylko od ludzi zależy jak przeżyją tę odległość.

    Dokładnie tak uważam- zależy to od ludzi a nie od tego jak związek jest nazwany. Co nie zmienia faktu, że długie rozłąki są ciężkie, bo mentalnie osoby się od siebie naturalnie oddalają poprzez zmniejszenie liczby wspólnych chwil i przeżyć. Opowiedzieć nie da się wszystkiego.
    --
    •  
      CommentAuthorkaty222
    • CommentTimeAug 21st 2011
     permalink
    igisowa: W jaki sposób status pary zmienia możliwości przetrwalne związku na odległość?

    Małżeństwo to często wspólny dom,kredyt, dziecko... To zmienia dużo. Człowiek musi bardziej się pilnować. Co innego luźny związek bez takich zobowiązań.
    -- mama dwóch łobuziaków :)
    • CommentAuthoraniek08
    • CommentTimeAug 21st 2011
     permalink
    on wyjechał na 2 miesiące
    •  
      CommentAuthorkaty222
    • CommentTimeAug 21st 2011
     permalink
    to krótki okres czasu. Zleci szybko.
    -- mama dwóch łobuziaków :)
    •  
      CommentAuthorbahel
    • CommentTimeAug 21st 2011
     permalink
    Mój związek na odległość nie wypalił. W końcu doszło do zdrady z jego strony. Mieszkał w akademiku...a to wiele ułatwia (jak się okazuje).
    Znam jednak przykłady ludzi, którym się udało. Bo jak dziewczyny wyżej pisały - wszystko zależy od ludzi.
    Moim zdaniem jeśli nie daje Ci chłopak żadnych powodów do zazdrości to nie ma sensu się nakręcać. Gdyby zrobił coś złego pewnie nie powiedziałby Ci wcale o sytuacji. Trzeba ufać (choć czasem jest ciężko).
    --
    •  
      CommentAuthorTamara74
    • CommentTimeAug 21st 2011 zmieniony
     permalink
    katy222: Małżeństwo to często wspólny dom,kredyt, dziecko... To zmienia dużo. Człowiek musi bardziej się pilnować. Co innego luźny związek bez takich zobowiązań.

    No to ja dziękuję bardzo za takie małżeństwo:( , gdzie muszę się bardziej pilnować. My 13 lat nie mieliśmy dziecka, 10 lat kredytu - wierz mi, to NIC nie zmienia.Jeśli ludzie się kochają to ani odległość, ani szarość codzienności ani problemy nie przeszkodzi w szczęściu. Zresztą mało znasz par, gdzie i kredyty na 30 lat nie pomogły w stałości związku?
    •  
      CommentAuthoranne76
    • CommentTimeAug 21st 2011
     permalink
    Ja i eM pochodzimy z miast oddalonych od siebie 400 km. Przez prawie trzy lata spotykaliśmy się jeżdżąc do siebie na weekendy. Czasem dosłownie na kilka godzin. Były telefony, sms-y i tradycyjne listy. Ale i gadu-gadu, jakiś czat. W końcu zdecydowaliśmy o mojej przeprowadzce i wspólnym zamieszkaniu. Wiedzieliśmy że chcemy być razem już na zawsze i mieliśmy dość tej odległości. Mimo, że byliśmy siebie pewni. Mieliśmy do siebie zaufanie. Po pół roku wspólnego mieszkania zdecydowaliśmy o ślubie. W tym roku w grudniu obchodzimy 9 lat od dnia, kiedy powiedzieliśmy sobie sakramentalne "tak".
    Natomiast co do spania - dosłownie - z koleżanką w jednym łóżku to naprawdę mogło nie być tutaj żadnych podtekstów. Pamiętam, jak miałam podobną sytuację wiele lat temu (jeszcze swojego eMa nie znałam). Wyjazd służbowy z kolegą, długi wieczór, poszliśmy na kolację i dobrze nam się gadało, więc poszliśmy do pokoju (ile można siedzieć w knajpie i się śmiać). Gadaliśmy, a że robiło się coraz później, a w pokoju było baaardzo duuuże łóżko, to się na nim wyciągnęliśmy i dalej prowadziliśmy "długie nocne Polaków rozmowy", w końcu zaczęliśmy oglądać jakiś film w tv i zwyczajnie zmógł nas sen. Do dziś - choć minęło od tego czasu 14 lat - nie wiemy kto pierwszy zasnął. Rano obudziliśmy się w jednym łóżku. Powinniśmy rozpatrywać to w kategorii zdrady? Moim (jego) zdaniem nie.
    Dlatego Aniu uszy do góry - jeśli sobie ufacie, to podstawa :) ciesz się, że masz faceta, który ma odwagę powiedzieć prawdę, że taka sytuacja miała miejsce. Ja bym doceniła i podeszłabym do tego tak - powiedział mi, bo mi ufa i wie, że ja ufam jemu. I nie chce, żeby to zaufanie zostało zachwiane, gdybym kiedyś przypadkiem od kogoś dowiedziała się, ze taka sytuacja miała miejsce. I nie snuła domysłów co tak naprawdę się wydarzyło, skoro mi nie powiedział...
    •  
      CommentAuthorjaca_randa
    • CommentTimeAug 21st 2011
     permalink
    Zgadzam się z dziewczynami. Gdyby doszło do czegoś, to za nic w świecie nie powiedziałby Ci ani słowa o tej sytuacji. Przecież nie dowiedziałabyś się, że spał z jakąś dziewczyną. Wydaje mi się, że musiał być szczery, skoro coś takiego Ci wyznał. Gratuluję chłopaka i życzę Wam dużo szczęścia!
    -- Szczęście jest decyzją, którą podejmujemy każdego dnia.
    •  
      CommentAuthorkaty222
    • CommentTimeAug 22nd 2011 zmieniony
     permalink
    Tamara74: Jeśli ludzie się kochają to ani odległość, ani szarość codzienności ani problemy nie przeszkodzi w szczęściu.
    widocznie pochodzimy z innych środowisk, bo takie przypadki znam tylko z książek.
    Ale skoro twierdzisz, że zdarzają się w realu to pozostaje mi się tylko cieszyć.
    -- mama dwóch łobuziaków :)
    •  
      CommentAuthorTrisha
    • CommentTimeAug 22nd 2011
     permalink
    Ja mysle, ze jak ludzie sie kochaja i przede wszystkim cchca PRACOWAC nad zwiazkiem i soba, to pokonaja wiele. Ale niestety bez tego czynniki zewnetrzne potrafia taka milosc zniszczyc. Bo to przeciez nie jest tak, ze ludzie, ktorzy juz nie sa razem sie nigdy nie kochali i dlatego sie rozstali.
    --
    •  
      CommentAuthorMrsCreme
    • CommentTimeAug 22nd 2011
     permalink
    Dla pocieszenia- moja przyszła szwagierka była w związku na odległość chyba 3 lata- kiedy jeszcze komórek nie było :) Za nimi rok razem a po nim już dobre 12 lat małżeństwa. Tak więc da radę- ale to naprawdę zależy od konkretnych ludzi i ich relacji.
    --
  2.  permalink
    MsMartina: Dla pocieszenia- moja przyszła szwagierka była w związku na odległość chyba 3 lata- kiedy jeszcze komórek nie było :) Za nimi rok razem a po nim już dobre 12 lat małżeństwa. Tak więc da radę- ale to naprawdę zależy od konkretnych ludzi i ich relacji.--


    Dokladnie!A kiedys jak bylo. Moj tato mi opowiadal jak byl w Czechoslowacji to rozmowy telefoniczne w ogole byly zamawiane i jakos sie zylo i bylo dobrze.A teraz wyjazd na mieisac to juz jest problem i tragedia to znaczy ,ze nie ma zaufania i trzeba sobie odpuscic bo co myslec ciagle zdradzil czy nie zdradzil..?paranoja...
    --
    •  
      CommentAuthornessie
    • CommentTimeSep 10th 2011
     permalink
    :)
    --
  3.  permalink
    Dziewczyny POMOCY !!! Mam kłótnię z mężem ale nie jest to nic aż tak poważnego . Jednak ja jestem u mamy a on w domu . Przez 6 lat związku prawie zawsze ja wyciągałam rękę na zgodę ale on to jakby wykorzystywał i jest bardzo pewny siebie . Ja jestem taka łagodniejsza , uwielbiam miłe słówka, przytulanie i bardzo mi ciężko wytrzymać bez tego. Teraz każdy mi mówi że muszę że mam poczekać aż on wszystko przemyśli i przyjdzie do mnie sam. Macie jakieś sposoby żeby przetrzymać taki czas bo czuję się okropnie z tym wszystkim tak bardzo bym chciała się już przytulić a z drugiej strony jestem na niego bardzo zła a do kłótni doszło dwa dni temu . Wczoraj minął cały dzień bez żadnego telefonu , smsa.... chciałam jak najszybciej zasnąć a dziś jak na złość obudziłam się już o 7 ;/
    •  
      CommentAuthorbahel
    • CommentTimeOct 8th 2011
     permalink
    No najlepiej czymś się zajmij. Ja kiedyś zajmowałam czas czytając książki kryminalne i sensacyjne. Zwłaszcza w tych ostatnich nie było o miłości, więc się nie rozpływałam... ;))
    --
    •  
      CommentAuthorbahel
    • CommentTimeOct 8th 2011
     permalink
    Poza tym jeden dzień to nic wielkiego... My jakiś czas temu specjalnie robiliśmy sobie z mężem takie przerwy od kontaktu. Np na weekend.
    --
    •  
      CommentAuthorMrsCreme
    • CommentTimeOct 8th 2011
     permalink
    21olcia1990: Mam kłótnię z mężem ale nie jest to nic aż tak poważnego . Jednak ja jestem u mamy


    to to poważna sprawa czy nie aż tak? Bo jak nie aż tak to gość chyba nie wie o co Ci chodzi że się do matki przeprowadziłaś... W ogóle wie, że poszłaś z domu nie dlatego że masz go dość tylko że ma sobie przemyśleć i Cię przeprosić i wtedy wrócisz?
    --
  4.  permalink
    Nie przeprowadziłam tylko pojechałam bez rzeczy bo tu kilka zawsze mam ponieważ i tak dziś miałam tu być bo mam prace dorywczą . A tak wie że ma przemyśleć swoje zachowanie ale jest twardy i się nie odzywa czeka aż ja się odezwę a ja nie mogę zawsze przychodzić w łaskę ... dlatego się pytałam czy macie jakieś sposoby na to żeby nie myśleć i się tak nie denerwować tak jak pisała bahel muszę się czymś zająć...
    • CommentAuthordaga282
    • CommentTimeOct 8th 2011
     permalink
    bahel: Poza tym jeden dzień to nic wielkiego... My jakiś czas temu specjalnie robiliśmy sobie z mężem takie przerwy od kontaktu. Np na weekend.
    :shocked::shocked::shocked::shocked::shocked::shocked::shocked:
  5.  permalink
    Bahel, też nie kumam - czemu robić przerwy? :shocked:
    •  
      CommentAuthorPuzzle
    • CommentTimeOct 8th 2011
     permalink
    A ja to doskonale rozumiem każdy z nas potrzebuje czasem czasu dla siebie ja z moim partnerem też co jakiś czas jeździmy gdzieś sami tudzież robimy coś oddzielnie po prostu czasem potrzeba czasu tylko dla siebie bez partnera
    •  
      CommentAuthorKARKO
    • CommentTimeOct 8th 2011 zmieniony
     permalink
    czas dla siebie a "przerwa" w momencie skopanych relacji to wg mnie coś innego. Na to drugie moim zdnaime - szkoda życia. Krótkie jest... Może i warto czasem dac drugiej osobie do myślenia, ale moim zdaniem nie milczeniem... Raczej powiedziałabym co mnie boli i jakoś dała do zrozumeinia, że czekam na jego krok. Ale nie ucieczka
    --
    •  
      CommentAuthorTamara74
    • CommentTimeOct 8th 2011
     permalink
    21olcia1990: ednak ja jestem u mamy a on w domu

    Po 1 - i właśnie za to ceniłam męża, że jak się posprzeczaliśmy to on wychodził z domu ze śmieciami:)), ale nigdy nie poszedł do rodziców. Ja nie mogłam, bo miałam 400km do swoich, ale on miał bardzo blisko. Teraz, kiedy mieszkamy tuż koło moich, to ja nie chodzę w czasie sprzeczek.
    Po 2 - I co najważniejsze - starajmy się wychodzić z domu pogodzeni. Nigdy nie wiadomo co nas czeka za rogiem. A strata męża/żony w takim momencie to straszne wyrzuty sumienia.
    po 3- wypracowaliśmy sobie system " masz coś do mnie? to mów tu i teraz, później reklamacji nie przyjmuję, nie ma przenoszenia na później, nie ma wywlekania w kolejnych sprzeczkach"
    U nas to od 11 lat działa;)>
    •  
      CommentAuthornana81
    • CommentTimeOct 9th 2011
     permalink
    Przede wszystkim jeśli wiedziałabym, że się pokłóciliście i z tego powodu przychodzisz do mnie.Na miejscu mamy wypiłbym z Tobą herbatkę, a potem wyprawiłabym Cię z powrotem. Ucieczka nie jest dobrym sposobem na kryzys. Małżeństwo jest relacja dwojga ludzi. Musicie sami mierzyć się z Waszymi słabosciami, wbrew pozorom to umacnia.
    --
    •  
      CommentAuthorLa_Liszka
    • CommentTimeOct 9th 2011 zmieniony
     permalink
    Moim zdaniem taki odwrót "do mamusi" jest bez sensu. Rozumiem, że komuś się uleje, ale to można ze złością walnąc drzwiami i iśc na spacer tę złośc wychodzic ;-). Ja bym się wściekła gdyby mi mąż po kłótni zniknął z domu i się nie odezwał. A jeśli jeszcze schowałby się pod spódnicą rodzicielki to tylko bardziej by mnie rozjuszył. Olciu, piszesz, że to nic poważnego, ale zamiotłaś tyłkiem i poszłaś sobie... więc mnie się wydaje, że pierwszy krok w tej sytuacji należy do Ciebie. Powodzenia!
    -- „Milcz - wydarła ze spienionych warg hrabina - jeśli nie chcesz, bym wyszła wobec ciebie ze złoconych ram mego dobrego wychowania! ”
    •  
      CommentAuthorvicky80
    • CommentTimeOct 12th 2011
     permalink
    Można milczeć ale w domu ze sobą. Bardziej to odczuje, dziewczyny mają rację, ucieczka do mamy jest...dziecinna niestety.
    •  
      CommentAuthorAshanti_88
    • CommentTimeNov 2nd 2011
     permalink
    My się rozwodzimy z mężem .. Taką decyzję podjęłam wczoraj ;]
    -- , , ,
    •  
      CommentAuthorkarakal
    • CommentTimeNov 2nd 2011
     permalink
    no skoro TY podjęłaś taką decyzję to nie pisz że Wy się rozwodzicie..Ty się rozwodzisz z mężem :)
    •  
      CommentAuthorAshanti_88
    • CommentTimeNov 2nd 2011
     permalink
    olimpijka: Źle to napisałam, sorrka ;) Masakra jakaś .. Jestem przybita od wczoraj .. A z drugiej strony jest mi lżej :)
    -- , , ,
  6.  permalink
    Ashanti Nie obraz sie,ale dla mnie to jakies wszystko dziwne jest.W tym cyklu jeszcze staraliscie sie o dziecko przeciez:shocked:kilka dni pozniej juz mialas kategorie odkladam w tym samym cyklu a teraz piszesz o rozwodzie.Jedno co Ci moge doradzic to nie rob niczego pod wplywem emocji bo potem mozesz tego bardzo zalowalc....
    --
    •  
      CommentAuthorkarakal
    • CommentTimeNov 2nd 2011
     permalink
    ale to tak jak Ty roxy o ile dobrze pamiętam
    •  
      CommentAuthorAshanti_88
    • CommentTimeNov 2nd 2011
     permalink
    RoxyEwa: Mąż chciał bardzo mieć dziecko, ja z reszta też .. My mamy kryzys od kilku miesiecy, ale jakoś nam jeszcze szło .. Z dnia na dzień zaczęło sie psuć .. A to kłótnia, a to coś znowu nie tak ja zrobiłam, albo on .. Ale się godziliśmy .. Ale potem zaczęło wszystko narastać i pewnego dnia była taka wojna, że musieli wkroczyć rodzice, bo inaczej bysmy nie doszli do porozumienia .. Mąż powiedział, że będzie juz ok ( chodzi też o jego pracę, ciągle go nie ma ) .. Ale w poniedziałek znowu zaczął i ja stwierdziałam,że nie ma sensu tego ciągnąć :/ Raz mnie próbował uderzyć - usprawiedliwiłam go tym, że coś mogłam powiedzieć nie tak .. Ale jak zaczął obrażać mnie i moją rodzinę bez powodu no to sorry, ale to przegiecie .. Wyszło jakim jest facetem, takim jak ojciec ..
    -- , , ,
  7.  permalink
    olimpijka: ale to tak jak Ty roxy o ile dobrze pamiętam


    Chyba jednak,zle pamietasz,owszem mielismy kryzys,ale nie pierwszy i nie piszemy teraz o mnie ok.Wlasnie w takich sytuacjach mozna sie zapedzic w nerwach a potem nie ma juz odwrotu...
    --
    •  
      CommentAuthorTrisha
    • CommentTimeNov 2nd 2011
     permalink
    Roxy, chyba cale forum pamieta co pisalas wiec sensowniej by bylo przytoczyc wlasnie swoj przypadek jako przyklad, ze w nerwach podejmuje sie pochopne decyzje
    --
    •  
      CommentAuthorAshanti_88
    • CommentTimeNov 2nd 2011
     permalink
    RoxyEwa: To co mam robić? Chciałam sie poradzić :( Ja już kilka razy chciałam się z nim rozstać .. Ale coś mnie trzymało ..
    -- , , ,
    •  
      CommentAuthorHussy
    • CommentTimeNov 2nd 2011 zmieniony
     permalink
    Ashanti,no właśnie tego nie umiem zrozumieć. Facet robi całymi dniami,stara się żeby pewnie Wam na nic nie zabrakło,a Ty masz do niego pretensję,że nie ma go w domu całymi dniami? To chciałabyś pewnie,żeby wychodził na parę godzin i przynosił co miesiąc "marną" pensję? Sama napisałaś,że Twój mąż zarabia dużo,a więc coś kosztem czegoś. Tym bardziej,że potem jak również pisałaś korzystałaś z tej pensji w postaci robienia zakupów..
    Mojego narzeczonego nie ma od 7.00 rano do 20.00 (liczę również dojazd do domu) i co mam być na niego zła,bo ja biedna siedzę w domu i nie mam co robić? Jestem dumna z niego,i szanuje to ile dla nas robi.. To nas różni,że Ty możesz iść do pracy i jakoś rzucić się w ten wir i wtedy nie czułabyś tej samotności podczas nieobecności męża.
    Co do kłótni.My mieliśmy i mamy nadal czasem takie zgrzyty,że potrafimy się do siebie nie odzywać całymi dniami,warczeć na siebie,krzywo patrzeć,robić złośliwości i krzyczeć na cały dom. Nie zmienia to jednak faktu,że bardzo go kocham i trudno -życie to nie bajka.Nikt nie powiedział,że będzie kolorowo,pięknie i cudownie.. I trzeba walczyć,a nie poddawać się bo było parę kłótni. I nie rozumiem po co do dyskusji między Wami włączają się rodzice? To jest WASZE życie.Twoje i Twojego męża. Co pomogą Wam rodzice? Wy sami musicie przez to przejść i ogarnąć Wasze życie.
    Myślę,że to nie jest wina Tylko jego,bo na razie tylko męża przedstawiłaś jako tego ZŁEGO.A popatrzyłaś na siebie? Może Ty robisz coś nie tak? Może mąż też chciałby żebyś się zmieniła? To jest związek i tu nie ma tak,że -TO ON. Bo za to wszystko odpowiadają dwie osoby.
    --
  8.  permalink
    Ashanti_88: RoxyEwa: Mąż chciał bardzo mieć dziecko, ja z reszta też .. My mamy kryzys od kilku miesiecy, ale jakoś nam jeszcze szło .. Z dnia na dzień zaczęło sie psuć .. A to kłótnia, a to coś znowu nie tak ja zrobiłam, albo on .. Ale się godziliśmy .. Ale potem zaczęło wszystko narastać i pewnego dnia była taka wojna, że musieli wkroczyć rodzice, bo inaczej bysmy nie doszli do porozumienia .. Mąż powiedział, że będzie juz ok ( chodzi też o jego pracę, ciągle go nie ma ) .. Ale w poniedziałek znowu zaczął i ja stwierdziałam,że nie ma sensu tego ciągnąć :/ Raz mnie próbował uderzyć - usprawiedliwiłam go tym, że coś mogłam powiedzieć nie tak .. Ale jak zaczął obrażać mnie i moją rodzinę bez powodu no to sorry, ale to przegiecie .. Wyszło jakim jest facetem, takim jak ojciec ..



    No ja pamietam pierwsze dwa lata malzenstwa to naprawde ciezko bylo.Klotnie czasem takie byly az meble lecialy.Wszystko przeszlo od kiedy tescie sie nie wtracaja i nie buntuja nas przeciwko sobie bo tak tez bylo.Tesc przyszedl nabuntowal mnie na meza on wrocil z pracy i sie zaczynalo albo mamusia meza go nakrecila i jazda gotowa.Gdzies,ktoregos dnia podczas awantury sie gapnelismy,ze to oni nas nakrecaja i wygonilismy na zbity pysk.Od tamtego dnia zadno juz do nas na gore nie wchodzi i spokoj.Potem sie sami docieralismy i tez bylo roznie...Moze sprobowac jeszcze jakiejs pomocy zewnatrz?poradnia malzenska? czy niechcecie juz byc razem i jestescie tego pewni?
    --
  9.  permalink
    RoxyEwa: wygonilismy na zbity pysk.Od tamtego dnia zadno juz do nas na gore nie wchodzi i spokoj

    o matko i córko:shocked:
    mam nadzieje,że mój syn nie przyprowadzi do MOJEGO domu dziewczyny, która będzie mnie chciałą wygonić na zbity pysk....
  10.  permalink
    RoxyEwa: Wszystko przeszlo od kiedy tescie sie nie wtracaja i nie buntuja nas przeciwko sobie bo tak tez bylo.Tesc przyszedl nabuntowal mnie na meza on wrocil z pracy i sie zaczynalo albo mamusia meza go nakrecila i jazda gotowa.


    Bo rodzice i teściowie to najgorsza "poradnia małżeńska"! My mieszkamy z moimi rodzicami i dobrze wiem jak potrafią się wtrącać chociaż nie prosiłam ich o zdanie. Potem się nie ma co dziwić, że młodzi są nakręceni na siebie. Dlatego trzeba powiedzieć rodzicom "Stop!To nasze małżeństwo i nasza sprawa."

    Hussy: Ashanti,no właśnie tego nie umiem zrozumieć. Facet robi całymi dniami,stara się żeby pewnie Wam na nic nie zabrakło,a Ty masz do niego pretensję,że nie ma go w domu całymi dniami? To chciałabyś pewnie,żeby wychodził na parę godzin i przynosił co miesiąc "marną" pensję? Sama napisałaś,że Twój mąż zarabia dużo,a więc coś kosztem czegoś. Tym bardziej,że potem jak również pisałaś korzystałaś z tej pensji w postaci robienia zakupów..
    Mojego narzeczonego nie ma od 7.00 rano do 20.00 (liczę również dojazd do domu) i co mam być na niego zła,bo ja biedna siedzę w domu i nie mam co robić? Jestem dumna z niego,i szanuje to ile dla nas robi.. To nas różni,że Ty możesz iść do pracy i jakoś rzucić się w ten wir i wtedy nie czułabyś tej samotności podczas nieobecności męża.
    Co do kłótni.My mieliśmy i mamy nadal czasem takie zgrzyty,że potrafimy się do siebie nie odzywać całymi dniami,warczeć na siebie,krzywo patrzeć,robić złośliwości i krzyczeć na cały dom. Nie zmienia to jednak faktu,że bardzo go kocham i trudno -życie to nie bajka.Nikt nie powiedział,że będzie kolorowo,pięknie i cudownie.. I trzeba walczyć,a nie poddawać się bo było parę kłótni. I nie rozumiem po co do dyskusji między Wami włączają się rodzice? To jest WASZE życie.Twoje i Twojego męża. Co pomogą Wam rodzice? Wy sami musicie przez to przejść i ogarnąć Wasze życie.
    Myślę,że to nie jest wina Tylko jego,bo na razie tylko męża przedstawiłaś jako tego ZŁEGO.A popatrzyłaś na siebie? Może Ty robisz coś nie tak? Może mąż też chciałby żebyś się zmieniła? To jest związek i tu nie ma tak,że -TO ON. Bo za to wszystko odpowiadają dwie osoby.


    Dokładnie! Mojego męża też nie ma po 12 godzin dziennie ale to nie powód żeby robić mu o to wojny. On zarabia i on utrzymuje Waszą rodzinę. Hussy ma racje - powinnaś popatrzeć także na siebie co robisz źle i dlaczego się tak dzieje. Może 90% tych sprzeczek jest nie potrzebnych? A podejmować decyzję o rozwodzie tylko dlatego, że coś zgrzyta to jak dla mnie dziecinne. Czyż nie przyrzekałaś przed Bogiem "I ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci" ?? Przemyśl to sobie i porozmawiaj na spokojnie z mężem :wink:
    -- ............
  11.  permalink
    aga1976: o matko i córko:shocked:
    mam nadzieje,że mój syn nie przyprowadzi do MOJEGO domu dziewczyny, która będzie mnie chciałą wygonić na zbity pysk....


    Tak wyobraz sobie,ze to byla wsplna decyzja i zadno z nas nie zauje bo moj maz sam mnie ostrzegal przed slubem i mowil jacy oni sa.Jego siostry malzenstwo rok nawet nie trwalo bo pomogli im bardzo skutecznie z reszta sie rozwiesc.Szwagierka opowiadala jak matka siedziala u niej dniami i nocami i tam ustawiaja ich to noc dziwnego ,ze tak sie skonczylo.
    --
  12.  permalink
    Więc nie rozumiem, co robisz w ich domu. Zabieraj tylek i zamieszkaj samodzielnie.
    •  
      CommentAuthorAshanti_88
    • CommentTimeNov 2nd 2011
     permalink
    Hussy: Ja staram sie być ok .. Ale to on np. nie chce chodzic do mojej rodziny, do swojej mnie nie zabiera, nie wiem czy się mnie wstydzi czy jak? Z jego strony znam tylko ojca i paru wujków :/ Nawet siostry przyrodniej nie poznałam .. Jak np. jesteśmy u jego ojca to mnie olewa, tak jakby mnie nie było, to mnie boli :( Mówiłam mu to juz tyl razy, a on na to, ze on sie tak czuje u moich :/ A guzik prawda .. Dla niego zrezygnowałam z pracy 3 lata temu ( byłam fotomodelka), bo on był zazdrosny .. O poniedziałku ze sobą nie rozmawiamy .. Ja go nie przeproszę bo ja jestem ok, to on zaczał :/

    RoxyEwa: O masakra .. To u mnie tak się zaczęło po ślubie, kłótnie, awantury, rzucanie krzesłami itp .. Przed ślubem było ok,a po ślubie masakra .. Do poradni nie, bo on powiedział, że nie będzie się żalił obcym ludziom .. :/ 5.11 będzie 3 lata jak jesteśmy razem .. Trudno jest od tak sobie wymazać to z pamieci .. Duzo już razem przeszliśmy :( Nie wiem czego chcę tak naprawdę .. Do piątku jestem sama, maż wyjechał do Niemiec. Mam parę dna na przemyślenia ..
    -- , , ,
  13.  permalink
    aga1976: Więc nie rozumiem, co robisz w ich domu. Zabieraj tylek i zamieszkaj samodzielnie.
    --


    Akurat polowa domu jest nasza i nie zamierzamy sie nigdzie stad ruszac.Naruszyli prywatnosc moja i meza to mogli sie liczyc z taki potraktowaniem.Moj maz rowniez nieawidzi tego domu i jego rodziny niestety przez pewien czas tak musi byc.Odkad tescie wiedza ze nie maja prawa zagladac nam w garki zaczelismy sie dogadywac i tolerowac wiec jakis postep jest.My chcemy sie stad wyniesc ale narazie nie ma takiej mozliwosci przez 3-4 lata....
    --
    •  
      CommentAuthorAshanti_88
    • CommentTimeNov 2nd 2011
     permalink
    truskaveczka21: Jesteśmy po cywilnym tylko :) poza tym mój ojciec był przeciwny byśmy wzięli ślub, bo za młodzi, ani mieszkania własnego, ani ja wtedy nie miałam kasy ani pracy, mąż też nie miał zbyt wiele ..
    -- , , ,
    •  
      CommentAuthorbahel
    • CommentTimeNov 2nd 2011
     permalink
    Ashanti_88 powinnaś to wszystko dokładnie przemyśleć. Widać że niespecjalnie jesteś szczęśliwa z różnych powodów. On może też. Nie wiem, fajnie by było gdyby on się wypowiedział. Wtedy byłby jaki taki obraz. Ale tylko jaki taki...
    My nie możemy pomóc podjąć decyzji czy Wy powinniście się rozwieść. Możecie z tym pójść do poradni rodzinnej jeśli sami nie potraficie się dogadać lub rozstać.

    Pisałam Ci już wielokrotnie, że forum to nie jest miejsce na roztrząsanie wielkich dylematów życiowych. Oczywiście moim zdaniem. Ok, jak uważasz, że to w porządku, to się możesz wygadać. Chociaż lepiej byłoby komuś takiemu jak psycholog, ksiądz, daleka ciotka (nie wiem co preferujesz). W internecie trudno często oddać obraz rzeczywistej sytuacji. Napiszesz coś, my to skomentujemy, potem próbujesz coś dopisać lub sprostować... i robi się zamieszanie. I w końcu nie wiadomo nic.

    Dlatego lepsza w tym wypadku będzie żywa rozmowa. Naprawdę. Znajdź kogoś, z kim możesz porozmawiać, kto nie będzie oceniał każdego Twojego słowa, ale spróbuje ocenić sytuację. Może to być psycholog. Spytaj męża - może zechce pójść z Tobą na któreś spotkanie.

    Nie ma co podejmować pochopnie decyzji. Małżeństwo to poważna sprawa. A problemy będą zawsze.
    --
Chcesz dodać komentarz? Zarejestruj się lub zaloguj.
Nie chcesz rejestrować konta? Dyskutuj w kategoriach Pytanie / Odpowiedź i Dział dla początkujących.