Zarejestruj się

Aby dyskutować we wszystkich kategoriach, wymagana jest rejestracja.

 

Vanilla 1.1.4 jest produktem Lussumo. Więcej informacji: Dokumentacja, Forum.

    •  
      CommentAuthorMalisiek
    • CommentTimeFeb 11th 2020
     permalink
    Robię sobie wolne pod koniec lutego i planuje położyć się w szpitalu, żeby zrobić kolono, gastro plus badania z krwi :D
    A tak to do pomocy nikogo nie wezmę, bo bym wyszła na zero ;)
    --
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeFeb 11th 2020
     permalink
    No to już jest jakiś plan. Jedno jest pewne. Cokolwiek Ci jest musisz odpocząć.
    --
    •  
      CommentAuthoralfaromeo
    • CommentTimeFeb 11th 2020
     permalink
    Dobrze, że położysz się do szpitala.
    Już jakiś tor wytyczony.
    Ale głowa Cię nie boli?
  1.  permalink
    U mnie Malisek to samo , totalny dół taka między nami różnica ,że ja zażeram.Od śmierci mojej mamy od czerwca przytyłam 10kg.(ale ogólnie od porodu 2017/10 mam problem z zażeraniem)
    Teraz zmarła jeszcze babcia, nie mam sił chęci, teraz wreszcie w miarę zasypiam ale jeszcze do grudnia był to koszmar, potrafiłam nie spać do 5:(
    Płakać mogę na zawołanie.
    -- ❤️Martusia2004 Aniulka2011 Dorotka2013 Marcinek2017❤️
    •  
      CommentAuthorkarakal
    • CommentTimeFeb 12th 2020
     permalink
    to się wtrącę a propos depresji. Leczę od 2,5 roku na NFZ, leki SNRI plus terapia. wszystko na NFZ. spotkania co tydzień.
    na depresję choruje od 22 lat na chwilę obecną. przy czym 20 lat życia zmarnowane, bo jakoś sobie radzę, bo przecież sobie suplementuję magnez, D3, witaminy b i wszystko czego mi może brakować. i dało się żyć, dało się wstawać z łóżka i istnieć. ale różnica w jakości życia bez SNRI i na lekach jest tak kolosalna, że aż nie do opisania. SNRI uratowało mi życie. nie, nie w sensie dosłownym, bo panowałam nad myślami samobójczymi, ale spowodowało, że zaczęłam mieć normalne podejście do pracy zawodowej.
    zawsze ale to zawsze doradzam spotkanie z psychiatrą i terapeutą. szkoda marnować swoje życie. zdrowie psychiczne jest dla mnie nawet ważniejsze niż fizyczne, bo to pierwsze bardzo często warunkuje drugie. zdrowa głowa jest bardzo ważna jeśli nie najważniejsza, bo to ona określa nasz stosunek do siebie, naszych najbliższych i ogólnie rzeczywistości.
    ja miałam to szczęście, że trafiłam z lekami już za pierwszym podejściem. i z lekami, i z terapeutą przed którym otworzyłam się 100%. jedyna osoba, która wie o mnie wszystko. nie rodzice, nie mąż, nie przyjaciele. warto. jeśli macie podejrzenia nie róbcie z siebie bohaterów, szkoda Waszego życia. serio.
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeFeb 12th 2020
     permalink
    A ja, Wam powiem, że u nas ta opieka psychiatryczna na NFZ jest mega, okrojona. Dorosły ma wizyty kontrolne raz w miesiącu, a potem raz na 3 mce lub w 6 mcy. Psychoterapia jest raz ba 2 tygodnie i bardzo słabej jakości.

    Z psychiatrią dziecięcą jest jeszcze gorzej. Pierwsza wizyta to oczekiwanie 8 mcy, potem wizyty 2 na rok. Jak coś złego się dzieje, czy niepożądana reakcja na lek to idę się wcisnąć i to też nie zawsze można od razu bo po pierwsze psychiatra mojego syna jest tylko 1 w tygodniu, więc zawsze wielkie obłożenie, czasami nie przyjeżdża bo coś jej wyskoczy... I bywa, że przy komplikacjach czekam 3 tygodnie na konsultację.

    No, ale być może taki urok małego miasta.



    Można oczywiście iść prywatnie, cake wizyta 120 zł, więc za 4 wizyty w miesiącu 480 zł.
    --
    •  
      CommentAuthoralfaromeo
    • CommentTimeFeb 12th 2020
     permalink
    Else w Gliwicach, a więc mieście całkiem sporym oczekiwanie na terapię to dwa lata. To jest chyba najgorsze, bo jeszcze chodzenie 2 razy w miesiącu da się przeboleć. Przynajmniej chodzisz. Ale te dwa lata...
    W mniejszych miastach jest jeszcze gorzej. Mieszkam w takie 40 tysięcznym (więc można by rzec jeszcze nie bardzo małym jak na skalę polską) i terapeuta jest jeden...
    A terminy popołudniowe to w ogóle marzenie ściętej głowy nawet za te dwa lata.
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeFeb 12th 2020
     permalink
    U nas też jest mało np. Psychoterapeutów. A już dziecięcych to jakiś deficyt.mimo że jest u nas oddział psychiatrii dziecięcej to mamy 2 psychiatrów w przychodni i 1 psychoterapeuta. Psycholog też jeden, ale kiepski, więc jakby nie było.


    Dla mnie 3 mce było kosznarem czekać. Stan mój wtedy był mega kiepski. Nie spalam, nie jadłam, byłam pewna że nie dożyje wizyty. Już nie pamiętam jak dożyłam. Wiem, że rodzinna jakiś lek pierwszego rzutu mi dała, który niewiele wniósł.

    Dlatego teraz jak dostałam termin to postanowiłam "coś" zrobić w tym czasie oczekiwania, bo o ile wtedy byłam sana i mogłam to "przeleżeć", tak teraz mam to autystyczne dziecko do ogarnięcia, a terapii mamy full. Plus przygotować do szkoły, posiedziec, pouczyć...

    No i tym sposobem wpadłam na te swoje niedobory.


    A macie sezonowki? W sensie przesilenie wiosenne na przykład?
    --
  2.  permalink
    Gdy dowiedziałam się o chorobie mamy ,zaczeło mnie wszystko boleć poszłam do rodzinnej.Stwierdziła ,że to dla tego że się z nerwów spinam.
    Przepisała mi lek długo uwalniający nie pamiętam nazwy.Byłam po nim jak nakręcona,ale złe myśli i tak krążyły po głowie.
    Co do teraz jeszcze, to od miesiąca doszły zawroty głowy i mdłości(nie nie jestem w ciąży).
    Gdy mama była w hospicjum miałam rozmowę z lekarzem prowadzącym ,musiałam jej trochę o mamie opowiedzieć, wyszło że jest po rozwodzie ,że mój ojciec alkoholikiem był.
    I wtedy zadała pytanie w jakim wieku mam dzieci mówię 15, 8, 6, 2 ,ona na to że mam szybko iśc na terapię DDA, że dla starszej córki już raczej za późno ,ale młodsze może uda się jeszcze uratować.Tydzień później mama zmarła a ja nie miałam kiedy o tym myśleć,czy któraś z Was była może na takiej terapii?
    Przepraszam za chaotyczny opis,tak właśnie wygląda moja głowa :(
    -- ❤️Martusia2004 Aniulka2011 Dorotka2013 Marcinek2017❤️
    •  
      CommentAuthor_hydro_
    • CommentTimeFeb 12th 2020
     permalink
    Miasto 50 tysięcy mieszkańców, jedna jedyna poradnia zdrowia psychicznego na NFZ. Na pierwszą wizytę u psychiatry czekałam miesiąc. Kolejne wizyty były według potrzeb, nawet co tydzień w początkowym okresie. Na terapię czekałam miesiąc. Chodziłam cały rok, tydzień w tydzień. Nie wydałam na prywatne leczenie ani złotówki.
    Cóż mogę dodać? Nie warto zwlekać. Depresja zabija. To nie jest chandra ani chwilowy spadek nastroju. To poważna choroba, która podstępnie potrafi doprowadzić człowieka do punktu, z którego sam już nie jest w stanie zawrócić. Ja żałuję, że długo ignorowalam jej objawy. Też kupowałam sobie witaminki, robiłam kolejne badania. Nie mogłam wciąż uwierzyć, że mnie się właśnie to przydarzyło. Decyzja o podjęciu leczenia była najlepszą w moim życiu. Szczególnie, że chwilę po tym, jak zaczęłam, dowiedzieliśmy się o chorobie mojego męża. Jakbym przez to wszystko przeszła nie mając wsparcia psychiatry, terapeuty i leków? Nie wiem, nie chcę nawet o tym myśleć.
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeFeb 12th 2020
     permalink
    Hydro, a ilu macie tam psychiatrów w tej poradni? Przyjmują codziennie?

    No właśnie nie warto zwlekać, a tu terminy takie odległe.
    --
    •  
      CommentAuthor_hydro_
    • CommentTimeFeb 12th 2020
     permalink
    Dwóch na stałe. Jeden facet się pojawia raz na jakiś czas.
    •  
      CommentAuthorMalisiek
    • CommentTimeFeb 12th 2020
     permalink
    Alfa, nie głowa mnie nie boli.

    Co wizyty u psychiatry, to jakoś ciężko mi się przemóc. Na samą myśl, że miałabym się przed kimś otworzyć i wyłożyć wszystko, co mi na duszy siedzi to chce mi się wyć. Mogę iść po leki, bez rozmowy.. bo tak to mnie jakiś wstyd ogarnia, bo pójde i słowa nie wydusze, bo zaczne płakać.
    --
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeFeb 12th 2020
     permalink
    Malisek, ale taka "reakcja oporna" przed tym otwarciem to też może być objaw depresji. U psychiatry płakać można. Bez rozmowy niestety nie dopasuje Ci leków. Z resztą to jest kwestia przełamania się. Bez tej wizyty nie wiesz co się wydarzy dalej. Życie masz tylko jedno. Trzeba je przeżyć, a nie przemęczyć.
    --
    •  
      CommentAuthorIwonkaLA
    • CommentTimeFeb 12th 2020
     permalink
    Taki płacz u psychiatry czy psychologa jest mega oczyszczający...
    Człowiek nie czuje się oceniany, nie musi nic ukrywać, nie musi "wziąć się w garść"...tak najczęściej zaczyna się proces leczenia.
    Trzeba dać sobie szansę, pozwolić sobie na słabość by tak na prawdę wzmocnić się.
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeFeb 12th 2020
     permalink
    Ja też się poryczałam u psychiatry. Bałam się tego bo w mojej rodzinie czy nawet związkach płacz był krytykowany, przesmiewany, szydzony... Nawet matka często mój płacz kwitowała "tak popłacz się teraz", "pouzalaj się nad sobą", "histeryczka"... Etc. A tu nagle przed obcym się popłakać???? No i popłakałam się i pierwszy raz usłyszałam, od tej obcej osoby, że to "bardzo dobrze"...
    --
    •  
      CommentAuthorMrsHyde
    • CommentTimeFeb 12th 2020
     permalink
    kiedyś się nawet do mojego terapeuty śmiałam, że chyba muszę mu odkupić kilka pudełek chusteczek bo był moment że jak przychodziłam to kosz przestawiał a i tak wychodziłam z mokrym rękawem; jednak to był inny płacz - nie na zasadzie użalania się nad sobą ale płacz z uświadomienia problemów i oczyszczający.
    co jak co ale kasa zainwestowana w terapię (nie było opcji nfz) to najlepiej zainwestowana kasa w życiu; nie żałuję nawet złotówki i wiem, że gdyby teraz cokolwiek się zadziało to od razu dzwonię do tego samego człowieka
  3.  permalink
    Ja czasem wyję w łazience w ręcznik(żeby mnie nie słyszały dzieciaki) jak już wytrzymać nie mogę
    .
    Gabcia, nie wiem kto wymyślił,że czas goi rany.Mój dziadzio nie żyje 8 lat a mi nadal serce krwawi:(
    -- ❤️Martusia2004 Aniulka2011 Dorotka2013 Marcinek2017❤️
    •  
      CommentAuthorMrsHyde
    • CommentTimeFeb 12th 2020
     permalink
    Poszukaj specjalisty, który Ci pomoże. Bezsilność będzie się tylko pogłębiała. Daj sobie pomóc Jeśli się wstydzisz iść do psychiatry czy psychologa to podejdź do tego zadaniowo na zasadzie odhaczenia listy "to do".
    •  
      CommentAuthor_hydro_
    • CommentTimeFeb 12th 2020
     permalink
    Malisiek, to normalne uczucie. Depresja, leczenie psychiatryczne - to jest wciąż wielkie tabu. Każdy sobie wyobraża, że tylko on jeden ma taki problem. Otworzyły mi się oczy, jak już po rozpoczęciu leczenia, jak już mój mąż był chory, zdobyłam się na odwagę i powiedziałam o swoim leczeniu koleżance. Jej reakcja mnie totalnie zaskoczyła. "O, ty też, spoko. Jakie masz leki? Bo ja miałam takie i takie...". Zero zaskoczenia, żadnego szoku na twarzy, zwykła rzecz. Potem okazało się, że znam znacznie więcej takich osób. Przestałam się czuć dziwna.
    Pomyśl, że idziesz po pomoc do profesjonalisty. Psychiatra właśnie od takich spraw jest. Jego nie zdziwi, że płaczesz, że się wstydzisz, że chorujesz. To jego praca.
    •  
      CommentAuthorkarakal
    • CommentTimeFeb 12th 2020
     permalink
    tak naprawdę nie ma się czego wstydzić. jesteśmy przekonani, że nasze życie jest wyjątkowe a nasze problemy szczególne. to jest obcy człowiek, który wysłuchuje takich historii tysiące. on nie ocenia. Bardzo szanuję moją terapeutkę, bo jedyna emocją jaka pokazuje, to powstrzymywanie śmiechu jak coś opowiadam. i nie, nie jest to złośliwe. po prostu czasem najgorszy problem przedstawiam w taki sposób że brzmi to jak komedia. kto mnie zna w realu a nawet tu, z pisania, wie że i do dramatów mam dystans. płakałam nie raz. i u psychiatry i u terapeuty. teraz kontakt z psychiatrą ogranicza się do spotkań na 10 minut co kwartał po receptę. to tylko lekarz który nadzoruje farmakoterapię. prawdziwą pracę odbębnia się na terapii rozkładając na atomy swoje reakcje i emocje, grzebiąc w nich po kolei i wielokrotnie. przerabia się wciąż i wciąż to samo, dopóki nie dotrze się do umiejętności zmiany reakcji. to nie jest proste. po 2 latach zdarza mi się rozmawiać o tym samym, bo nadal nie wiem, jak na pewne swoje zachowania wpłynąć. pierwsze spotkanie jest najgorsze, bo przełamuje się lody. i tabu. u mnie wszyscy znajomi wiedzą, że się leczę, nie uważam że to jest powód do wstydu. raczej do dumy, że miałam odwagę zawalczyć o siebie i swoje dobro.
    • CommentAuthorGabcia_I
    • CommentTimeFeb 12th 2020
     permalink
    Nie wiem czy leczy kiedykolwiek taka wewnętrzna pustkę i tęsknotę. U mnie minie w tym roku 12 lat. Fakt, że inne śmierci potrafiłam w głowie ułożyć, nawet brać w nich udział i spokojnie przejść, a ta mnie ściela kompletnie. Do tej pory czasami do niego gadam bo mogę i tak mi lepiej

    PS. Ryczałam pod prysznicem. :cool:
    --
  4.  permalink
    Ja bardzo czesto mam tak, ze plakac mi sie chce, jak mam gadac z obcymi. Wstyd mi za to. Nie umiem nad tym zapanowac. Przez to jestem dupa wolowa i nie umiem nic zalatwic
    --
    • CommentAuthorSmuga
    • CommentTimeFeb 12th 2020
     permalink
    Malisiek, nie jestem ekspertem od dołów i depresji. Ale większość osób, które znam, które się borykają ze stanem swojej psychiki (w tym z depresją), to osoby, które chronicznie nie dosypiają. Bo uczą się, bo pracują, bo coś pilnego. I tak przez całe lata.
    Organizm się broni zwalniając obroty (otępienie, niechciej), a potem jest jeszcze gorzej.
    Z całego serca radzę Ci pilnować godzin snu JAK ŚWIĘTEJ KROWY. Bierz mniej zamówień, bądź asertywna (że nie dasz rady), powoli wyjdziesz z dołka.
    •  
      CommentAuthorKaroolka
    • CommentTimeFeb 12th 2020
     permalink
    Agnieszka, ja przeszłam przez terapię dla DDA. Już jakiś czas temu, ale że względu na problemy życiowe planuje wrócić na spotkania indywidualne. Terapia była na NFZ, trwała 2 lata, 3 godziny raz w tygodniu w grupie i dodatkowo raz w miesiącu spotkania indywidualne z terapeutą. Polecam, bo otwiera oczy, zmienia myślenie o wielu sprawach. To bardzo, bardzo bolesna terapia, Ale nigdy nie zalowalam.
    •  
      CommentAuthorMalisiek
    • CommentTimeFeb 12th 2020
     permalink
    Pójdę, może pomoże mi to, żeby ruszyć z ćwiczeniami itp, bo wtedy czuje się świetnie i góry mogę przenosic.

    Zamówień biorę zdecydowanie mniej, ale u mnie problem jest taki, że po prostu nie mogę się zebrać do pracy. I siedzę pół dnia, bezsensu przeglądam neta, łapie drzemki i totalnie mi się nie chce brać za pracę. Często zaczynam około południa i tak wolno to robię, że koncze wieczorami, albo zacznę wieczorem, kiedy już nie mam wyjścia i kończę w nocy. I przeklinam, że po co brałam te zamówienia, bo mogłabym teraz lezec/spać.
    Także u mnie największy problem to ten brak chęci, no straszne to jest.
    --
  5.  permalink
    Karoolka, a co mogła mieć na myśli ta kobieta o ratowaniu dzieci?
    -- ❤️Martusia2004 Aniulka2011 Dorotka2013 Marcinek2017❤️
    • CommentAuthorkarolciat
    • CommentTimeFeb 12th 2020
     permalink
    Agnieszka, jestem DDA. Nie byłam w terapii. Ale widzę że swoje frustrację przelewam na dzieci.
    Mimo że nie chcę to wiele z zachowań którymi traktowała mnie matka, ja traktuje dzieci.
    A tym samym marnuje im życie tak jak marnowano mnie i mojej siostrze... Może nie w tak szerokim spektrum, ale... Zbieram się na terapię, ale zawsze jest "coś"... Także ograniczyłam ja póki co do spotkań z psychologiem.
    Myślę że o tym mogą mówić lekarka...
    --
    •  
      CommentAuthor_hydro_
    • CommentTimeFeb 12th 2020
     permalink
    Malisiek, dla mnie to kolejny objaw depresji. Nie pytaj skąd wiem.
    •  
      CommentAuthorMalisiek
    • CommentTimeFeb 12th 2020
     permalink
    Eh, dobra, jutro dzwonię się umówić!
    --
    •  
      CommentAuthor_hydro_
    • CommentTimeFeb 14th 2020
     permalink
    I jak, umówiona?
  6.  permalink
    [quote=karolciat][/quote] chyba masz rację...Wczoraj dzwoniła znajoma, która z racji zawodu ma styczność z psychologami. Wyczuła moją dolinę i obiecała pomóc w organizacji terapii(mieszkam pod dużym miastem ,nie mam prawka jestem teraz na wych i nie mam z kim młodego zostawić)
    -- ❤️Martusia2004 Aniulka2011 Dorotka2013 Marcinek2017❤️
    •  
      CommentAuthorMrsHyde
    • CommentTimeFeb 18th 2020
     permalink
    Marion, Ty zawsze tego pilnujesz, czy PIT na tej rządowej stronie można już rozliczać? Bo coś mi się krzaczy i nie wiem czy to tylko u mnie czy jeszcze nie uruchomili.
    • CommentAuthorkatkak
    • CommentTimeFeb 18th 2020
     permalink
    Można juz rozliczyć. Wszystkie dane ładnie się podstawiają np. ulga na dzieci trzeba tylko znać kwotę przychodu z poprzedniego roku.
    •  
      CommentAuthorIwonkaLA
    • CommentTimeFeb 18th 2020
     permalink
    Już działa.
    •  
      CommentAuthormarion
    • CommentTimeFeb 18th 2020
     permalink
    Działa od 15 lutego.
    Ja już 15.02. o godz. 14-tej rozliczyłam. Wszystko jest uuzupełnione tylko KRS zmieniłam (na mojego Frycka).
    --
    •  
      CommentAuthorMrsHyde
    • CommentTimeFeb 18th 2020
     permalink
    To może trafiłam wczoraj na jakiś bum na łączach
    Dzisiaj usiądę rozliczę jak mi w końcu prąd oddadzą :p
  7.  permalink
    Jak rozliczyc ulge na dziecko w rzadowym programie?
    Pokazuje ze jest ulga na jedno dziecko, ale jej nie wlicza.
    Tak samo ja nie moge dodac, bo z pitu 37 z tych pozycji co chca pokazuje 0 zl.
    --
    •  
      CommentAuthorobe
    • CommentTimeFeb 19th 2020
     permalink
    tylkonadzis: Jak rozliczyc ulge na dziecko w rzadowym programie?
    Pokazuje ze jest ulga na jedno dziecko, ale jej nie wlicza.
    Tak samo ja nie moge dodac, bo z pitu 37 z tych pozycji co chca pokazuje 0 zl.

    Dodaj/usuń ulgę --> Edytuj -->I tam zmienić.
    A co chcesz zmienić w w PIT?
    -- Swoje trzy grosze każdy uważa za najlepszą mo
  8.  permalink
    No wlasnie tam robie i jest dodaj ulge, ale nie chce sie dodac, bo chca cos z pozycji 125 z pitu 37 a tam jest 0,00 zl i przez to nie chce sie dodac ta ulga
    --
    •  
      CommentAuthorobe
    • CommentTimeFeb 19th 2020
     permalink
    Ale w uldze na dziecko nie ma nic z PIT 37 tylko z PIT 0.
    Pozycja o której piszesz dotyczy 1% podatku na OPP.
    -- Swoje trzy grosze każdy uważa za najlepszą mo
  9.  permalink
    Nie mam pojecia. Takie cos pokazuje ze mam wpisac. Chyba bede musiala przez inny program rozliczyc
    --
    •  
      CommentAuthorobe
    • CommentTimeFeb 19th 2020
     permalink
    Pewnie nie tu wchodzisz. Nie ma opcji, żeby do ulgi wołało o OPP ;)
    -- Swoje trzy grosze każdy uważa za najlepszą mo
  10.  permalink
    Nie pamietam jak sie wrzuca tutaj zdjecia, bo bym pokazala o co chodzi
    --
    •  
      CommentAuthormarion
    • CommentTimeFeb 19th 2020
     permalink
    Ja nie pomogę, bo do końca nie wiem, o co chodzi - musiałabym zobaczyć (na własne oczy :wink:).

    Okazuje się jednak, że aplikacja rządowa może mieć błędy - dziś znajomy z pracy mi mówił, że gdy sprawdzał dane, to dwójka jego dzieci (z trójki) miała ten sam pesel (jednego z dzieci).
    --
    •  
      CommentAuthorIwonkaLA
    • CommentTimeFeb 19th 2020
     permalink
    Z tego co pamiętam [bo w tym roku jeszcze męża PIT idzie do Nas] to w każdym programie aby pojawiła się ulga w PIT 37, należy utworzyć/otworzyć PIT 0. Tam wpisuje się ulgę nie tylko na dzieci ale i np za oddaną krew.
    Te programy są dość intuicyjne.

    Ja podziwiam ludzi, którzy biorą papierową wersję, biorą ulotki informacyjne i rozliczają ręcznie :shocked: moja ciocia robi tak co rok, choć ma dostęp do internetu. Tata mojej przyjaciółki rozliczał mnie gdy jeszcze nie było internetów. To dopiero wyczyn :bigsmile:
    •  
      CommentAuthorEwasmerf
    • CommentTimeFeb 19th 2020
     permalink
    IwonkaLA: Ja podziwiam ludzi, którzy biorą papierową wersję, biorą ulotki informacyjne i rozliczają ręcznie :shocked: moja ciocia robi tak co rok, choć ma dostęp do internetu. Tata mojej przyjaciółki rozliczał mnie gdy jeszcze nie było internetów. To dopiero wyczyn

    ja tak robie co roku:-P
    -- ;
    •  
      CommentAuthorIwonkaLA
    • CommentTimeFeb 19th 2020
     permalink
    Ewa szacun :whorship:
    Tzn pewnie gdybym choć raz to zrobiła, to byłoby dla mnie bardziej jasne...
    Ale kiedyś byłam świadkiem jak Pani w Urzędzie Skarbowym nie umiała wyjaśnić Panu objaśnienia do jednej rubryki, to zwątpiłam i uznałam, że nawet ci, którzy tworzą te regułki, czasem nie potrafią ich zinterpretować dla danego przypadku.
    Język urzędniczy to hardcore :bigsmile:
    •  
      CommentAuthorEwasmerf
    • CommentTimeFeb 19th 2020
     permalink
    no potrafie "rozliczyc" pita bez pita;-)
    -- ;
    •  
      CommentAuthorMrsHyde
    • CommentTimeFeb 19th 2020
     permalink
    Właśnie udało mi się złożyć pit
    Gorzej było z zalogowaniem bo myślałam że trzeb apodac przychód całkowity za ten rok i dwa razy mi błąd wywaliło i dopieor jak podałam to co w jednej z rubryk było to przeszło.
    Super że już dzieci są dodane i nawet 1% zeszłoroczny przepisany jest
Chcesz dodać komentarz? Zarejestruj się lub zaloguj.
Nie chcesz rejestrować konta? Dyskutuj w kategoriach Pytanie / Odpowiedź i Dział dla początkujących.