Zarejestruj się

Aby dyskutować we wszystkich kategoriach, wymagana jest rejestracja.

 

Vanilla 1.1.4 jest produktem Lussumo. Więcej informacji: Dokumentacja, Forum.

    •  
      CommentAuthormarion
    • CommentTimeSep 15th 2017 zmieniony
     permalink
    Witajcie,

    Mamy tu dyskusje odnośnie niemowlaków, dzieci w wieku 1-3 lata oraz 3-6 lat. Przekopałam forum i nie znalazłam odpowiedniego wątku dla dzieci starszych - w przedziale wiekowym 7-12 lat (bo ponoć >13 lat to już "młodzież").
    Henryk ma już prawie 7,5 roku. Dotychczas zdarzyło mi się cokolwiek skrobnąć na wątku "Dzieciaki 3-6 lat", ale wystartowaliśmy ze szkołą w tym roku - jakby nie patrzeć nowy etap w życiu, więc i problemy zaczynają być inne, niż u dzieci 3-6 w wieku przedszkolnym.
    Tak więc zakładam nowy wątek - jeżeli się nie przyjmie, to zawsze będzie można skasować :wink:
    •  
      CommentAuthorEwasmerf
    • CommentTimeSep 15th 2017
     permalink
    jest watek szkolniaki, ale jestem za
    -- ;
    •  
      CommentAuthormarion
    • CommentTimeSep 15th 2017 zmieniony
     permalink
    Ewa no jest - ale ja go odbieram jako wątek dotyczący tylko (czy głównie) problemów okołoszkolnych, więc tematyka jakby okrojona.

    Poza tym:
    - jest wątek "Żłobek", ale i osobny "Maluchy 1-3 lata",
    - jest watek "Przedszkole - krok w dorosłość :)", ale i "Dzieciaki 3-6 lat".
    - jest wątek "Czas do szkoły! Podstawówka- czyli jak odnaleźć się w roli rodzica szkolniaka?", ale nie było ogólnego dla tej grupy wiekowej.
    •  
      CommentAuthormarion
    • CommentTimeSep 15th 2017 zmieniony
     permalink
    Dobra, to od razu pytanko - czym tam "faszerujecie" swoje starszaki jesienią dla zwiększenia odporności?

    Bo wczoraj wieczorem już mi Henry nosem pociągał i lekko kaszleć zaczął.
    Wczoraj też miałam pierwsze zebranie w szkole i w temacie chorowania dzieci pani opowiadała o 'akcji' ze świetlicy sprzed 2 dni, że jakiś chłopiec leżał śnięty na ławce z temp. > 39 'C. Siedział długo, bo matka nie mogła przyjechać wcześniej. Tak więc wiruchy już szaleją...:confused:
    •  
      CommentAuthorelfika
    • CommentTimeSep 15th 2017 zmieniony
     permalink
    dobre pytanie.
    u mnie temat od dupy strony. dosłownie. Biana zgłosiła mi, że od kilku dni ma luźne kupy średnio 2x dziennie. a jak wiadomo jak jelita leżą to i odporność...
    •  
      CommentAuthorEwasmerf
    • CommentTimeSep 15th 2017 zmieniony
     permalink
    ja nic nie daje oprocz wit D. co ma byc to bedzie, nie poradze. staram sie, zeby dzieciaki codziennie choc troche na dworze polataly i wlasciwie tyle. a katar ma i jedno i drugie.

    Treść doklejona: 15.09.17 14:05
    a ja z innej beczki. kupilam dzis piotrkowi karte sim, wlozylam w stary telefon i bedzie mial swoj. klawiszowy, zaden tam cud techniki, ale ostatanio ciagle zostaje w domu sam, a ja mimo wszystko jakos niepewnie sie czuje, a tak bedziemy mieli kontakt.
    -- ;
    • CommentAuthorkarolciat
    • CommentTimeSep 15th 2017
     permalink
    U mnie i maluch i starszaczka :smile: biorą aktualnie probiotyk, próbowałam podawać pyłek, mamy kapsułki z oleju rekina i bierzemy wszyscy. Wit. c się skończyła a nie kupiłam nowej. Ale piją ziołowo/owocowe herbaty z miodem, sok z bzu czarnego, sok malinowy. I laktoferyna.
    --
    •  
      CommentAuthormarion
    • CommentTimeSep 15th 2017
     permalink
    Ewasmerf: ja nic nie daje oprocz wit D.

    Ja daję Heniowi wit. D (1x tabletka = 500 j.), tran (5 ml = 400 j.) oraz 'czosnek forte'.
    Ewasmerf: kupilam dzis piotrkowi karte sim, wlozylam w stary telefon i bedzie mial swoj. klawiszowy, zaden tam cud techniki, ale ostatanio ciagle zostaje w domu sam, a ja mimo wszystko jakos niepewnie sie czuje, a tak bedziemy mieli kontakt.--

    I dobrze.
    Henry też od tego miesiąca ma własny numer. Do szkoły nie nosi, ale docelowo będzie go miał w plecaku. W szkole używanie jest dozwolone, ale tylko na przerwach, a telefon musi być wyciszony cały czas. Ja nie będę dzwonić do niego, ale chcę żeby on mógł mieć w razie co kontakt ze mną (choć jeśli się będzie coś działo, to szkoła bankowo zadzwoni).
    Sam telefon, to nie kupowaliśmy nic nowego - dostał mój stary smartfon. Zgłosiłam też na infolinii sieci, że mają mu poblokować możliwość połączeń wychodzących i przychodzących oraz wysyłanie i odbieranie smsów z jakichś płatnych numerów itp.
    •  
      CommentAuthor_hydro_
    • CommentTimeSep 15th 2017
     permalink
    Wczoraj przyszedł mi do głowy taki wątek, dzisiaj patrzę - jest! No to do rzeczy. Słuchajcie, czy w okolicach 7-8 roku życia przewidziany jest jakiś większy bunt? ;) Bo ja z moją pierworodną ostatnio nie wyrabiam. Wszystko jest na nie. Ale tak bardzo poważnie na nie. Począwszy od ubrań, po wizytę u logopedy itp. I owszem, da się dogadać, ale to są strasznie ciężkie i długie rozmowy. No nie spodziewałam się teraz czegoś takiego. Co będzie, jak dobije do 15tki??
    •  
      CommentAuthorelfika
    • CommentTimeSep 15th 2017
     permalink
    _hydro_: czy w okolicach 7-8 roku życia przewidziany jest jakiś większy bunt?

    tak, potwierdzony przez wielu rodziców....
    u nas to samo plus mega foch i pyskowanie. normalnie lać patrzeć czy żyje ;P
    do tego jest to czas mega egocentryzmu więc jest tylko łamane JA przez NIE ;P
    •  
      CommentAuthormarion
    • CommentTimeSep 15th 2017
     permalink
    Potwierdzam. U nas identiko. Wszystko na NIE oraz mega pyskowanie.
    •  
      CommentAuthor_hydro_
    • CommentTimeSep 15th 2017 zmieniony
     permalink
    elfika: czas mega egocentryzmu więc jest tylko łamane JA przez NIE ;P


    O to to. Ja, moje, mnie, mi. I traktowanie z buta młodszej siostry, co mnie osobiście najbardziej irytuje. Ale uff, nie jesteśmy sami. Czyli jakaś tam norma rozwojowa. Dzięki, pocieszyłyście mnie :tongue: Mam nadzieję, że szybko minie. Jak sobie przypomnę to niewinne dziecko sprzed roku, ciekawe świata, pogodne i radosne... Teraz - foch, naburmuszona mina i obraza majestatu za byle co. Brr.
    •  
      CommentAuthordaga310
    • CommentTimeSep 15th 2017
     permalink
    O fajny wątek, co prawda moja 6,5l ale szkole już też zaczęła hi
    Kurka to u nas ten bunt zaczął się od pierwszego dnia szkoły.. Czyli szybciej o rok buuuu
    No jakby mi starsza podmienili..
    __
    Marion co do odporności itp.
    To jak ma zachorować to i tak zachoruje nic nie ochroni..
    Ja jeszcze pół roku temu faszerowana dziewczyny witaminami, probiotykami, starałam się zdrowo ich odżywiać. Zioła, hemeo i te sprawy i dupa.
    Nic to nie daje.
    Jak mają być chore to i tak są. Choć teraz to szybciej im przechodzi i nie rozkłada ich na łopatki jak to zawsze było.
    --
    •  
      CommentAuthorEwasmerf
    • CommentTimeSep 15th 2017
     permalink
    A u mnie nie.moj do rany przyloz od jakiegoś czasu.jalby dorósł.chwo trwaj
    -- ;
    •  
      CommentAuthorelfika
    • CommentTimeSep 15th 2017
     permalink
    a ja siedzę i dumam i chyba zaraz już kompletnie osiwieję bo muszę nam porobić badania. od wuja kasy pójdzie więc muszę rozkminić co, komu i kiedy... se wymyśliłam jakbym mało miała na głowie...
    nawet w tym celu wpadłam na jedną grupę autystyczną bo oni tam pewne rzeczy mają obcykane, ale już wkurwa złapałam bo pytam o badania a mi z dietą eliminacyjną wyjeżdżają.... jak na grupie IO normalnie.
    •  
      CommentAuthor_Fragile_
    • CommentTimeSep 17th 2017
     permalink
    Hydro, psycholog mi kiedyś mówiła, że ten etap 6-8 lat (bo różnie u różnych dzieci) jest porównywalny z etapem nastoletnim, jest podobna burza hormonów, etap "kończę bycie małym dzieckiem i staję się niezależny"...
    --
    •  
      CommentAuthor_hydro_
    • CommentTimeSep 17th 2017
     permalink
    Jestem w stanie w to uwierzyć... Bo naprawdę to tak wygląda teraz. Dużo niefajnych zachowań mamy na tapecie. Najbardziej żal mi młodszej, bo wpatrzona zawsze w siostrę, jak w obrazek, a teraz niestety się jej obrywa. Dokuczanie, wyśmiewanie, ręce opadają. Nigdy tak nie było. Już nie wiem, jak mam do tego podchodzić.
    •  
      CommentAuthorelfika
    • CommentTimeSep 17th 2017
     permalink
    _hydro_: Już nie wiem, jak mam do tego podchodzić.

    to tak jak ja. tym bardziej, jej standardowa odzywka np na groźbę kary 'trudno'. i kij, ręce związane... w ogóle nieraz tak potrafi pysknąć, że mi się argumentacja kończy, a rozwiązanie siłowe nie wchodzi w grę... olanie też nie jest rozwiązaniem....
    •  
      CommentAuthor_Fragile_
    • CommentTimeSep 17th 2017
     permalink
    Nie poradzę Wam nic, ale poczytam, bo czuję, że u nas będzie to samo za te 2 lata... Cierpliwości dziewczyny, mnóstwo...
    --
  1.  permalink
    No moj juz teraz pyskuje, nie wyobrazam sobie, ze moze byc gorzej..
    --
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeSep 18th 2017
     permalink
    Mój 6-latek też wkracza w bunt i moje "ulubiene" jego hasło na moje prośby o "coś" brzmi: "Odpowiem Ci w dwóch słowach: nie EEEEE". Noż jak mnie to wnerwia :P.
    --
    •  
      CommentAuthormarion
    • CommentTimeOct 2nd 2017
     permalink
    U nas wczoraj eksplozja skumulowanej energii (mamy takie odpały raz na jakiś czas). Henryk chciał bić, rzucał się i wierzgał, krzyczał (w tym tekst, że nie kocha mamy, ani taty, ani brata oraz że się wyprowadza i będzie mieszkał na korytarzu w bloku). A zaczęło się od chlapnięcia głupiego tekstu męża, podczas wspólnego grania w piłkę, że "nie nadaje się na piłkarza" (bo się nie nadaje...).
    Ech, a będzie pewnie jeszcze gorzej z czasem z tymi humorami i emocjami...
    •  
      CommentAuthorelfika
    • CommentTimeOct 2nd 2017
     permalink
    ja tam mu się wcale nie dziwię... wiesz 100% ludności na tej planecie do wielu rzeczy się nie nadaje ale powód aby każdemu to mówić, a już na pewno 7 latkowi.
    Twój mąż koncertowo skopał jego poczucie własnej wartości. nie nadaje się na ojca.
    •  
      CommentAuthormarion
    • CommentTimeOct 2nd 2017 zmieniony
     permalink
    elfika: nie nadaje się na ojca.

    Hehe. No chlapnął bez zastanowienia. Oczywiście po histerii pogadali sobie i było już OK.
    Ja się zawsze gryzę w język, jak czasami w nerwach coś chcę powiedzieć, bo wiem jaka może być reakcja. Komentuję w ten sposób, żeby go nie urazić, ale też nie pochwalić, skoro np. nie zasłużył. Generalnie chwalę, gdy tylko jest okazja i podnoszę mu jego wartość na jakichś przykładach konkretnych.
    •  
      CommentAuthorelfika
    • CommentTimeOct 8th 2017
     permalink
    pytanie za 100pkt.
    czy ktoś z Was spotkał się z takim zestawem?
    hemoglobina i hematokryt poniżej normy, niewiele ale jednak.
    monocyty, bilirubina całkowita i ASO [905 przy normie do 200] powyżej normy?
    objawów brak.
    •  
      CommentAuthormarion
    • CommentTimeOct 17th 2017 zmieniony
     permalink
    Dziewczyny, podrzućcie jakiś pomysł, co wrzucić do śniadaniówki szkolnej?

    Henryk ma drugi miesiąc wykupione obiady, ale prawie nie je - mówi, że wszystko niedobre (catering). Babiszony w stołówce też jakieś durne, bo np. była akcja, że chciał drugie danie bez sosu, a one, że absolutnie sos musi być - polały mu i nie zjadł...
    Tak więc od listopada obiadów nie będę wykupywać (wychodzi ok. 120 zł miesięcznie). Automatycznie muszę więc dawać mu więcej do śniadaniówki (w szkole jest w godzinach 7:15 do 15:00). Aktualnie dostaje kanapkę, warzywa (np. rzodkiewki, pokrojony w paski ogórek), owoc (np. jabłko, banan), kabanosy, jogurt (pitny lub w kubeczku), jakieś herbatniki na deser, czasem mleczny batonik.
    •  
      CommentAuthorIwonkaLA
    • CommentTimeOct 17th 2017
     permalink
    A może jeść wszystko? W sensie alergii?
    •  
      CommentAuthormarion
    • CommentTimeOct 17th 2017
     permalink
    Raczej może wszystko. Tylko wybredny bardzo.
    Np. w kanapce zawsze wędlina, bo sera żółtego/twarogu nie chce. Z owoców/warzyw też tylko wybrane.
    •  
      CommentAuthorIwonkaLA
    • CommentTimeOct 17th 2017 zmieniony
     permalink
    Jeśli lubi naleśniki, racuchy itp to może zrob mu takie placuszki z:
    4jaja
    serek wiejski/mleko kokosowe z puszki
    banan
    około 3 duże łyżki płatków owsianych (ja najbardziej lubię takie z biedronki, chyba z żółta etykietą, ważne zeby nie wymagały długiego gotowania)
    Wszystkie składniki blendujemy na takie lejące „ciasto” naleśnikowe.
    Ja wole płynne. A gęstość reguluje ilością płatków owsianych.
    Smażę na oleju kokosowym (minimalna ilośc) lub patelni bez oleju, tak jak naleśniki.
    Czasem kiedy robię porcje dla siebie to na koniec blendowania dodaje gorzkie kakao, mmmm wspaniałe.
    Moje dzieci uwielbiają takie drugie śniadanie, np z cukrem pudrem, dżemem lub bez niczego „do raczki”.

    •  
      CommentAuthormarion
    • CommentTimeOct 17th 2017
     permalink
    Racuchy/naleśniki nie lubi. A na płatki owsiane nawet nie spojrzy.
    •  
      CommentAuthorIwonkaLA
    • CommentTimeOct 17th 2017
     permalink
    Dla mnie to idealny sposób na przemycenie jajek, których córka nie lubi oraz płatków owsianych, których oboje nie lubią :)
    •  
      CommentAuthorEwasmerf
    • CommentTimeOct 17th 2017
     permalink
    marion, moj Piotrek identyks, tez nie je obiadow, tez go bede wypisywac.
    Do sniadaniowski dostaje zawsze - albo 2 bulki z wedlia, albo kanaapki z chleba, albo rogala duzego z wedlina.
    do tego kubusia, wode tez ma, i wyciskane tubki z owocami.
    I tak juz drugi miesiac, bo i tak nic innego nie zje.
    ja czasem jeszcze daje nalesniki z dzemem zwiniete w rulon i pokrojone na 3.
    U nas menu jest bardzo ubogie, z wiekiem zamiast lepiej to jest gorzej.
    Ale ja juz dawno odpuscilam.
    -- ;
    •  
      CommentAuthormarion
    • CommentTimeOct 17th 2017 zmieniony
     permalink
    U nas Ewa podobnie.

    Pieczywo to bułka lub chleb z wędliną.
    Do picia woda.
    Tubki z musami owocowymi chciałabym dawać, ale jemu się kojarzą z Frycem, który je wciąga. Fajne są te Day Up z Biedry (z płatkami owsianymi, jaglanymi, siemieniem), ale specyficzne, bo mało słodkie, więc nie chce. Danonki i Danio w saszetkach (tubce) średnio.
    Dostaje jeszcze czasem surową marchewkę. Próbuję go przekonać do innych warzyw i owoców, ale ciężki temat.
    Jeszcze myślałam nad wrzucaniem mu orzechów, jako przekąskę. Może wafle ryżowe, albo Wasę, bo lubi.

    Generalnie zjada to, co mu dam, choć są dni, że wraca pełna śniadaniówka, bo jak twierdzi nie miał czasu zjeść (obiad szkolny też był niesmaczny) i po wejściu do mieszkania od progu jojczy, że głoooodny.
    Muszę poszukać jeszcze jakichś inspiracji i popróbować, co mu posmakuje.

    Co do samej śniadaniówki, to kupiłam specjalną z przegródkami, żeby nic się nie gniotło (mniej więcej taka, tylko 1/3 mniejsza), i wczoraj przy myciu strzelił mi zawias...

    W szkole od tego miesiąca są treningi piłkarskie jakiejś szkółki. Płatne 100 zł miesięcznie. Zastanawiałam się czy go zapisać (bardzo chciał). Ale skoro rezygnujemy z obiadów, to pewnie go zapiszę - na jedno wyjdzie finansowo. W zeszłym roku chodził do innej szkółki (w szkole, do której miał chodzić, ale gdzie się nie dostał) i zrezygnowałam, bo czasowo nie wyrobię (tam opłata była 35 zł na miesiąc).
    •  
      CommentAuthormarion
    • CommentTimeOct 17th 2017 zmieniony
     permalink
    Rzuciłam okiem na kilkanaście stron z polecanymi śniadaniami dla dzieci do szkoły: tortille, minipizze, placuszki, muffiny, sałatki makaronowe, pieczony kurczak, kasze, tarty, kiełbaski, dipy, pasty kanapkowe, jajka ugotowane, tuńczyk w puszce :shocked:
    No nic - będę próbować po swojemu. Różne, rodzaje pieczywa, Wasa, wafle ryzowe, orzechy, sazamki, ciasteczka zbożowe/krakersy, batoniki zbożowe, pieczone jabłka...

    Zapomniałam dodać, co jeszcze umieszczam w śniadaniówce (ani razu jeszcze nie zapomniałam!) - karteczkę z napisem "smacznego" lub "miłego dnia" i jakiś rysunek (serduszko, słoneczko, uśmiechnięta buźka). Henryk mówi, że bardzo to lubi i nikomu nie pokazuje :bigsmile:
    •  
      CommentAuthormadziauk
    • CommentTimeOct 17th 2017
     permalink
    Marion - a kotleciki np. z dyni, albo z resztek ziemniakow z obiadu z tunczykiem i cebulka, takie wiesz, ze na zimno mozna zjesc.

    Moj tez malo w szkole je, ale jemu nie smakuje angielska kuchnia. Zjada najczesciej tam surowe marchewki , chleb czosnkowy, deser ;) Dobrze, ze zawsze je duze sniadanie. Wraca zawsze glodny do domu.
    --
    •  
      CommentAuthorelfika
    • CommentTimeOct 17th 2017
     permalink
    Marion, wywal z jego diety cukier i gówna w postaci danonków/ danio to Ci się dzieciak odkorkuje i zacznie jeść. bo jak widzę w śniadaniówce mleczną kanapkę czy inne ciastka, potem piszesz o danio i jakichś syfach z biedry, to mi słabo. a piszę z własnego doświadczenia. Bianka od dwóch tygodni nie je śmieciowego żarcia i cukru oraz mleka [do tej pory miała tylko ograniczone ale jednak] i mam zupełnie inne dziecko. i obiad w szkole zje, i kanapkę i w domu nie muszę prosić by jadła.
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeOct 17th 2017
     permalink
    Dziewczyny z tym jedzeniem to bez spiny. Fajnie jesli dzieciak je same zdrowe potrawy, ale... znamy realia. Mój syn z wybiórczością też nie je tak jak bym chciała. Je coraz lepiej, coraz zdrowsze rzeczy, ale... w domu. Na stołówce też zje, ale pod warunkiem, że go do pierwszego kęsa przycisnę. W szkole mnie nie będzie.

    My z tymi problemami walczymy w kuchni. Razem gotujemy, doprawiamy, smakujemy... Może kiedys będzie idealnie. Póki nie jest, to najważniejsze dla mnie bedzie aby nie chodził głodny, bo jak on głodny, to tak nerwowy, że to będzie problem. Zdrowymi potrawami dofutruję go w domu :).

    Dodam, że Dawd jest na diecie cukrzycowej obecnie.
    --
    •  
      CommentAuthorElyanna
    • CommentTimeOct 17th 2017
     permalink
    mini pizze i kotleciki mielone (mięso + warzywa, bo w kotleciku warzywa łatwo przemycać) to super pomysł, ważna też forma, atrakcyjna dla dziecka musi być. Łudzę się, że moje dziewczyny nie będą takie kapryśne jeśli chodzi o menu...
    --
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeOct 17th 2017
     permalink
    Ely, ja tez liczyłam, szczególnie, że sama staram sie jeśc zdrowo... Mój syn wielu pokarmów nie toleruje ;(
    --
    •  
      CommentAuthorIwonkaLA
    • CommentTimeOct 17th 2017 zmieniony
     permalink
    Kiedyś wystarczyły kanapki i jabłko i jakoś w domu jadło się obiad.
    Może czasem „za dobrze”, wcale nie jest dobre?
    Wiem, że 7 lat to jeszcze mało i nie ma aż takiej „rywalizacji” ale sama pamietam, że większość miała zestaw śniadaniowy - kanapki/bułki/rogal z dżemem/mix poprzednich plus jabłko - i każde „wydziwianie danie” to był obciach, który lądował w koszu lub wracał do domu...
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeOct 17th 2017
     permalink
    Ja to brałam kanapki i nigdy nie miałam czasu ich zjeść. Wracały ze mną hehehe. Jeny jaka moja mama zła była na mnie :P
    --
    •  
      CommentAuthorIwonkaLA
    • CommentTimeOct 17th 2017 zmieniony
     permalink
    Ja mieszkałam tak blisko szkoły, że na przerwie mogłabym iść, zjeść dwudaniowy obiad i wrócić na ploty :)
    Ale też czasem kanapki wracały do domu albo obdarowywało się łasuchów lub dzieci, które nigdy nie miały kanapek do szkoły....
    Poza tym zależało ile kto jadł i ile mieliśmy lekcji to tyle kanapek się przynosiło.
    Moi chodzą do przedszkola...rano jedzą dosłownie 5lyzek płatków i w przedszkolu potrafią NIC nie zjeść do 15:00 i żyją...pózniej jedzą obiad, podwieczorek i kolacje...w międzyczasie owoc.
    A w normalny dzień w sensie bez przedszkola jedzą śniadanie, drugie śniadanie, obiad, podwieczorek i kolacje. Sami upominają się o posiłek. Tak sie nauczyli, że nie są głodni miedzy posiłkami ale w „swoich” godzinach bardzo. I wówczas skończyło się wybrzydzanie...owszem są marudzenia, ale mamy swoje umowy i udaje Nam się dojść do kompromisu. Np jeden posiłek zdrowy a drugi mniej, albo jeden dzień po mojemu a drugi w ich konwencji.
    Akurat w punkt wpasowalismy sie z porami posiłków w przedszkole, albo przedszkole w Nas.
    W szkole mam nadzieje tez uda Nam się zastosować do tych nawyków.
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeOct 17th 2017
     permalink
    Nie będzie tak źle. Jeszcze nikt nie umarł z tytułu zostania uczniem niejadkiem :P. Nadrobimy po zajęciach :)
    --
    •  
      CommentAuthorIwonkaLA
    • CommentTimeOct 17th 2017 zmieniony
     permalink
    Aaaa i pamietam, że najbardziej lubiłam kanapki z wędliną, serem, pomidorem i ogórkiem :shamed:
    Moi też lubią, często na śniadanie lub drugie śniadanie jedzą „kanapki szkolne”.

    Treść doklejona: 17.10.17 18:53
    Dokładnie.
    Moich rodziców przyjaciół wnuczka od przedszkola jadła dwa góra trzy posiłki na dzień, nigdy nie zjadła posiłku w przedszkolu lub śniadania w szkole, a obiady były tylko rozbełtane lub nietknięte...
    Martwili się, badali. Wszystko było dobrze.
    Teraz poszła do 4 klasy i sama sobie robi śniadanie do szkoły i zdecydowanie się „poprawiła”.
    •  
      CommentAuthormarion
    • CommentTimeOct 18th 2017 zmieniony
     permalink
    elfika: Marion, wywal z jego diety cukier i gówna w postaci danonków/ danio to Ci się dzieciak odkorkuje i zacznie jeść. bo jak widzę w śniadaniówce mleczną kanapkę czy inne ciastka, potem piszesz o danio i jakichś syfach z biedry, to mi słabo. a piszę z własnego doświadczenia. Bianka od dwóch tygodni nie je śmieciowego żarcia i cukru oraz mleka [do tej pory miała tylko ograniczone ale jednak] i mam zupełnie inne dziecko. i obiad w szkole zje, i kanapkę i w domu nie muszę prosić by jadła.


    Daria - zabrałaś głos w dyskusji, a w ogóle nie odpowiedziałaś na moje pytanie. A pytałam, co mogę wrzucić do śniadaniówki, a nie czego on ma nie jeść. Bo to, czego nie powinien jeść, to ja wiem, ale teoria jedno, a realia życia drugie.

    Napisałam wyraźnie - Danio/Danonki średnio (3 razy dawałam, raz zjadł - mówi, że nie chce). 'Mleczny batonik' to nie zawsze jest 'mleczna kanapka' - z resztą też nie zjada. Śmieciowego żarcia nie dostaje, cukru też nie (ma słodką niedzielę, ale ilości są mikro). Poza tym wszystko jest dla ludzi, więc wg mnie nawet to Danio czy mleczna kanapka raz na jakiś czas (gdyby oczywiście jadł!), to umówimy się, że nikomu nie zaszkodzi.

    Jestem w stanie zrozumieć jego niechęć do obiadów szkolnych - nie próbowałam wprawdzie, ale wiadome, że smaków domowych nic nie przebije. Prosiłam, żeby chociaż próbował - i próbuje, ale twierdzi, że 80-90 % jest niedobre.

    I nie porównuj proszę Twojej córki do mojego syna, bo to nie ma sensu - każde dziecko inne, i inne z nim są problemy. Mój jest niejadkiem - próbowałam różnych zagrań i nic nie działa. NIC. Ma swoje produkty i posiłki i trudno wprowadzić coś nowego.
    •  
      CommentAuthorIwonkaLA
    • CommentTimeOct 18th 2017
     permalink
    Mojej koleżanki syn ma mukowiscydoze i milion innych schorzeń z tym związanych. Nie lubi jeść bo to kojarzy się z bólem gdyż jego organizm nie wytwarza pewnych enzymów i często boli Go brzuszek...
    Przez to ma niedowagę.
    Ale do czego zmierzam.
    Byłam w szoku jak koleżanka mi powiedziała, że specjaliści od żywienia powiedzieli, że gdyby mógł i chciał jeść choć jeden plasterek sera dziennie, byłoby o wiele lepiej.
    A tak dla równowagi, córka musi być na diecie bo wprost kocha jeść.
    No i tak.

    marion, a lubi tosty?
    Może to nie szczyt zdrowia, ale i ser i wędlinę i chleb pełnoziarnisty można w to zaangażować.

    Treść doklejona: 18.10.17 09:34
    Aaaa apropos obiadów szkolnych.
    Moja teściowa pracuje w szkole. Czasem przynosi przepisy od kucharek i powiem Wam...niebo w gębie! Serio...
    Nie wiem jak wyglądają wytyczne dla każdego poziomu szkół. Ale tam gdzie pracuje jest gimnazjum i liceum, i jedzenie jest pyszne!
    •  
      CommentAuthorEwasmerf
    • CommentTimeOct 18th 2017
     permalink
    marion, ja mysle - wyluzuj. Wkladaj to co lubi, po prostu. Nie musisz byc idealna matka;-P
    -- ;
    •  
      CommentAuthormarion
    • CommentTimeOct 18th 2017
     permalink
    Ewasmerf: Nie musisz byc idealna matka;-P

    Wiem. Nie jestem. Nie chcę.
    •  
      CommentAuthorIwonkaLA
    • CommentTimeOct 18th 2017
     permalink
    Jeśli chodzi o domowe słodycze, to polecam jaglane Rafaello.
    Moja córka kocha, a syn ze wszystkich słodyczy najbardziej lubi...kotlety :)
    •  
      CommentAuthorElse
    • CommentTimeOct 18th 2017
     permalink
    Troszke siedziałam w temacie mukowiscydozy i to w ogóle jest ciekawostka, bo te dzieci najczęściej mają niedowagę i w swej diecie (o ile nie maja rozwalonej porządnie trzustki) maja i chipsy i frytki i majonez... Maja przytyć, a już co najmniej nie chudnąć. Także i śmieciowe jedzenie bywa czasami "lekarstwem" :P.

    Co do bycia idealną mamą, to to o kant tyłka rozbić, bo jak już tak naprawdę chciałam być taka, a cos nie wychodziło to pojawiała się frustracja, wyrzuty sumienia, spadek własnej samooceny. Czyli dupa, a nie idealna matka. Z perspektywy czasu wiem, że dla dziecka będę idealna jak wyluzuję. Dla dziecka idealna matka to taka, która nie jest idealna hehehe. Zawsze coś można "odpuścić" na cos przymknąć oko, szczególnie gdy to dziecko ze względu na swoje zaburzenia i tak ma "musztrę" w postaci terapii, swoich zaburzeń, diet... Nawet neurolog ostatnio mnie złapała za ramie i powiedziała "Pani Moniko. Jak on zje kostkę czekolady to nie umrze" :P.
    --
Chcesz dodać komentarz? Zarejestruj się lub zaloguj.
Nie chcesz rejestrować konta? Dyskutuj w kategoriach Pytanie / Odpowiedź i Dział dla początkujących.