Zarejestruj się

Aby dyskutować we wszystkich kategoriach, wymagana jest rejestracja.

 

Vanilla 1.1.4 jest produktem Lussumo. Więcej informacji: Dokumentacja, Forum.

    •  
      CommentAuthorIrjanka
    • CommentTimeApr 7th 2008
     permalink
    Jakie macie metody oszczędzania kasy?
    Właśnie się napaliłam w końcu na oszczędzanie i nie mam pojęcia od czego zacząć. Zacznę więc od usunięcia zbędnych dwóch rachunków bankowych, na których i tak nie trzymam kasy, chcę założyć książeczkę w SKOK-u i comiesięcznie wpłacać na nią kasę...
    Nie chcę obniżać "komfortu" życia - jestem przyzwyczajona do pewnych marek, zachowań, ale chcę przestać rozwalać pieniądze po prostu. Jakie są metody, które sprawdzają się w codziennym życiu?
    -- Irja
    •  
      CommentAuthorsylwunia
    • CommentTimeJun 12th 2008
     permalink
    Ja wybrałam w zeszłym roku książeczke mieszkaniową w PKO. Miała miec większe oprocentowanie. Wpłacać mogłam w każdej placówce, problem powstał gdy chciałam wyplacic pieniądze. Okazało się, że wpłacić mogę od razu dowolną kwotę, a schody zaczynają się przy wypłacaniu. Wypłacic mogłam tylko w jednym banku we Wrocku. Okazało się też, że nie dostanę odsetek, bo pan przy zakładaniu książeczki pan nie powiedział mi, że mam wpłacać regularnie tylko, że ma to być 2000. Zrobiłam awanturę. Pozwolono mi pozostawic pieniązki przez kolejne dwa m-ce, bym nie utraciła odsetek. Najbardziej mnie jednak ubawił fakt, że taki bank nie może 2000 wypłacić od ręki! Dopiero po tygodniu przelano mi pienążki na konto. Gdybym chciała gotówkę potrwało by to znacznie dłużej :(.
    ODRADZAM
    --
    •  
      CommentAuthorMrsHyde
    • CommentTimeJun 13th 2008
     permalink
    zalezy o jakiej skali oszczedzania mowimy. ja staram sie codziennie wrzucic jakas zlotowke do skarbonki bo wiecej nie dalibysmy rady a i to czasami jest niewykonalne i czesciej skarbonke wybieram niz dorzucam...
    swego czasu mialam zasade ze kasa z rzeczy sprzedanych na allegro jest nienaruszalna - dzieki temu w rok uzbierala sie juz rozsadna suma za ktora szlo kupic wypoczynek...

    aha ksiazeczke mieszkaniowa PKO oplaca sie likwidowac jedynie przy kupnie mieszkania - pare lat temu likwidujac nasze dwie ksiazeczki po ponad 25latach wplacania dostalibysmy uwaga.... niecale 3tys natomiast kupujac mieszkanie kwota siegnela 17tys.

    a co do skoku to u nas znajomi maja zle doswiadczenia ale z pożyczka u nich
    --
  1.  permalink
    chciałam oszczedzać nie raz-ale nie potrafie...ciagle wydaje za dżo pieniedzy,potem żałuje.Nawet zrobiłam skarbonke i jak uzbierałam 120 zł to wybrałam i kupiłam małemu ciuszki,nie potrafie oszczedzac i mam wszytskiego za duzo np 8 butelek(na co mi tyle-nie wiem nie pytajcie)Nie jestem ekonomiczna.Dobrze ,że auto mam chociaż oszczedne
    --
    •  
      CommentAuthorluczynka
    • CommentTimeJun 13th 2008
     permalink
    Ja też nie potrafię oszczędzać. Gotówka u mnie przepada w mig - chociaż w liceum umiałam sobie odłożyć na jakieś większe rzeczy - płyty, książki czy telefon... Potem myślałam, że trzymanie pieniąchów na koncie jest lepsze, bo nie widać i się nie wydaje. Ale plastikowe pieniądze wydaje się jeszcze łatwiej, bo ich nie widać.
    Ostatnio myślę o jakiejś lokacie albo koncie oszczędnościowym.
    --
    •  
      CommentAuthoredma
    • CommentTimeJun 13th 2008
     permalink
    Ja generalnie jestem sknerą:confused: i oszczędzanie mam we krwi. Praktycznie zawsze coś zostawało u mnie na koncie na koniec miesiąca. (inaczej teraz, kiedy jestem na macierzyńskim i dostaję mniej) Ale z drugiej strony nie wyobrażam sobie oszczedzac na dziecku, na rzeczy jemu potrzebne zawsze znajdzie się kasa, choćby spod ziemi)
    Osobom które mają tendencje do rozpuszczania kasy radziłabym wrzucać po trochu w miejsce o którym w razie nagłej potrzeby finansowej nie będziemy pamietać. Ja wiem łatwo powiedzieć, ale każda z nas zna siebie najlepiej i tylko my same jestesmy w stanie wykombinować dobry sposób "na siebie".
    Jeśli ktoś rozważa oszczędzanie przez kilknaście lat na dziecko (a tu już wchodzą w grę większe kwoty), zdecydowanie radzę przelewac je na jakiś instrument finansowy, z którego w trakcie nie można wyciągnąć, bo inaczej niczego się nie uzbiera. (w ciągu kilkunastu lat na pewno znajdzie się pretekst do wyjęcia kasy i wtedy przyszłość dziecka na lodzie zostaje)
    Aha i ciekawostka: teoria finansów behawioralnych mówi, że jesli będziemy oszczędzać 10% swoich wpływów (tak jakby ktoś zabierał nam co miesiąc 10% z tego co zarabiamy) to wogóle tego nie odczujemy. Ale to działa raczej od zarobków 2,5 - 3 tys w górę. Bo jak ktoś zarabia mniej to kazda złotówka się liczy
    --
    •  
      CommentAuthorNives
    • CommentTimeJun 16th 2008
     permalink
    Przez dłuższy czas zyliśmy z mężem z mojej tylko pensji - utrzymywalismy za to dom, jedliśmy , kupowaliśmy bilety na tramwaj. I wcale nie było to łatwe. Ale zauważyłam na czym mamy najwieksze straty finansowe. Za dużo kupowalismy kiedyś jedzenia. Wiadomo był market raz w tygodniu./ teraz organizuję inaczej - mniej kupuję wędliny np - jak trzeba to dokupię w tygodniu. Mniej jedzenia gotowego - są drozsze niz gotowanie samodzielne. Nie wypłacałam tez za dużo pieniedzy z bankomatu bo zaraz mi sie rozpływały, a chleb dzieliłam na takie porcje i zamrazałam zeby wyciagnięty od razu został spozyty i nie było za dużo resztek. Tak na prawdę - grosz do grosza
    Teraz kiedy mamy wiecej pieniedzy zdobyta wiedza sie przydaje. Powoli myslimy o funduszu inwestycyjnym lub lokacie. Nooo i nowa kanapę mozemy kupić :D
    --
  2.  permalink
    Ja myśle też,że to czy umiemy oszczedzac czy nie zależy od sytuacji w jakiej jestesmy.Kiedyś z M też musieliśmy liczyć każdą zł,nie wydawaliśmy pieniędzy bezsensownie na zachcianki,musielismy żyć oszczednie żeby nam starczyło do kolejnej wypłaty,ale dzieki temu nie mieliśmy długów czy nie zapłaconych rachunków.Było ciężko to sie oszczędzało ale gdy już nie musieliśmy tak oszczędzać to M tak zostało juz to duszenie:) a ja sie zrobiłam rozrzutna(niektórzy mówią na to:zepsuta:confused:) ale wszystko w granicach zdrowego rozsądku.Dobrze ,ze chociaż M umie zaoszczedzic i nadal to robi bo już mu tak zostało
    --
    • CommentAuthorsamira
    • CommentTimeJun 17th 2008
     permalink
    Ja mam problem z dyscypliną finansową, dlatego zdecydowałam się na program oszczędnościowo - inwestycyjny. To mobilizujące, bo na koncie jest stałe zlecenie i co miesiąc automatycznie pewna suma jest przekazywana na ten cel i po sprawie - nie ma wtedy pokusy wypłacenia pieniędzy i przeznaczenia ich na co innego. A że szanowny małżonek w doradztwie finansowym pracuje, to przynajmniej mam pewność, że program oszczędnościowy jaki dla mnie wybrał jest sensowny :)
    Najciekawsze w długoletnich programach jest to, że wcale nie trzeba odkładać jakichś zawrotnych sum, żeby uzbierać sporą kwotę. Bo czas robi swoje i działa na naszą korzyść. Eksperci od finansów twierdzą, że bez destabilizowania domowego budżetu można odkłądać 1/10 zarobków.
    •  
      CommentAuthorNives
    • CommentTimeJun 17th 2008
     permalink
    Nie oszukujmy sie ale są reczy które kupujemy drozsze właśnie z oszczędności. Kupujac nową pralkę szliśmy za głosem opinii która jest oszczędna, ma programy połówkowe, mało się psuje (ale fakt ze szukaliśmy miejsca gdzie jest taniej). Kupujac dżinsy - ja moge nosić takie za 30 pln ale maż nie bo mu sie rozwala za tydzień- ale markowe za to nosi kilka lat. Tak samo buty. Ja za to nie oszczędzam na stanikach :bigsmile: Jak teraz zadbam to potem podciaganie za parę tyś nie bedzie konieczne. Nie oszczędzaliśmy też na dobrym materacu do spania i krześle do kompa, na dentyście i okuliście. Bo tu chodzi tak naprawde o zdrowie.
    A z komórkami - tak samo sie nie opłaca mieć abonamentu za 100 jak i za 25 oln jeśli rachunki płacę po 60 pln. Jak pisała misiakrysia - wszystko mozna dopasować.

    I ja tez chcę wiecej zarabiać :devil:
    --
    •  
      CommentAuthorNives
    • CommentTimeJun 19th 2008
     permalink
    Moja mama tak sobie kuchnię remontowała - nowe meble robione przez poleconego stolarza z wiochy 40 km od poznania - super ekstra wypas - kosztowały ja 30 % ceny Poznańskiej - a wygądają dokładnie tak samo
    --
    •  
      CommentAuthorvicky80
    • CommentTimeJun 20th 2008
     permalink
    mysiukrysiu tylko dojazd do tych malych miast tez kosztuje CZAS i pieniadze, trzeba sobie przeliczyc co sie oplaca.

    ja oszczedzam min.10% od kazdych zarobków. zlikwidowalam tez karte kredytowa bo jak sie ja ma, to zawsze sie cos kupi -"bo mozna zaplacic za miesiac" jakby za miesiac nie bylo innych waznych wydatkow.
    tak samo z ratami biore jesli juz naprawde musze - czyli po remoncie domu - jak kupowalam pralke, kuchenke i lodowke wszystko na raz.
    i tez pralke przez ceneo nawet na raty i z dojazdem - zaoszczedzilam jakies 300zl na promocji.
  3.  permalink
    moja lokata i konto oszczędnościowe w jednym to mój Mąz:)
    --
    •  
      CommentAuthorPaulina76
    • CommentTimeMay 6th 2011 zmieniony
     permalink
    Dobrą metodą (u mnie się sprawdza) jest robienie raz w tygodniu dużych zakupów według ściśle określonego planu. Założenie górnej kwoty jest tu wskazane i najlepiej płacić gotówką - nie ma nic ponad np. 150 zł , to nic więcej nie kupujemy. ;)

    __________________________
    Oszczędzanie pieniędzy
    • CommentAuthorSmuga
    • CommentTimeMay 13th 2011
     permalink
    U nas:
    - mamy konto na które przelewamy określone sumy "na życie", a reszta pensji wędruje od jej pojawienia się na oszczędności.
    - mojej pensji mało tych oszczędności jest, bo mam część dochodu w gotówce, i ta gotówka nam dodatkowo buforuje bieżące wydatki - chcemy unikać wybierania z bankomatu, bo łatwo traci się rachubę ile się wybrało.
    - jemy domowe obiady, mąż w pracy ma obiad z domu, ponadto mąż ostatnio przerzucił się na autobus a ja rowerem pomykam - benzyny zużywamy mniej.
    - jakiekolwiek ekstra (moje napiwki) lądują w portfelu na tzw. "randki", i wtedy zawsze jest dofinansowanie na kawę, kino itp. - człowiek się nie zastanawia, tylko idzie na randkę ;-)
    •  
      CommentAuthorMrsCreme
    • CommentTimeMay 19th 2011
     permalink
    My mamy dość specyficzną sytuację, w tym miesiącu mój P. dostał stałą pracę, ze stałym (+prowizja, ale to potem) wynagrodzeniem, więc się troszkę zmieni, ale na razie mamy mało kasy na 3 osoby.
    Biorę sobie kartkę i spisuję ogólnie stałe wydatki: opłata za nasze miejsce, przedszkole, stałe zajęcia córki, ew. leki, bilety okresowe, jakieś inne wydatki które na pewno będą nas czekać w danym miesiącu.
    Spisuję też wpływy: skąd i ile. Dla nas to ważne bo kasa przychodzi z 4-6 miejsc :) w różnym czasie
    Potem robię listę zakupów, co trzeba kupić, pt. szampon, paka papieru toaletowego, cukier itp.
    Robimy te zakupy, oczywiście skorelowane z zakupami potrzebnymi na najbliższe dni.
    Sprawdzam stan konta, odpisuję te w/w stałe wydatki i dzielę resztę kasy na ilość dni do końca miesiąca.

    Staramy się trzymać tych wyliczeń, mniej więcej. Jak jest tej kasy dziennej bardzo mało, to musimy się pilnować. Jeśli jest więcej, czasem sobie pozwalamy na nadplanowe wydatki czy przyjemności, pamiętając, że trzeba zwrócić uwagę na to przez najbliższe dni.

    W ten sposób w lepszych miesiącach umiemy zaliczyć kawę, kino, lody czy jakąś zabawkę dla córki, książkę. O oszczędzaniu na dłużej nie mamy jak myśleć, dopiero będziemy to rozważać kiedy przyjdą te prowizje :)

    Trudna to sprawa, oszczędzanie, ale możliwa do zrobienia. Bardzo proszę o jakieś pomysły, tak żeby móc oszczędzić jeszcze więcej/żyć jeszcze taniej :)
    --
    •  
      CommentAuthorbladykot
    • CommentTimeMay 19th 2011
     permalink
    Koleżanki z pracy na oszczędzanie mają swój sprawdzony sposób. Z każdych zakupów (w każdym sklepie) odkładają 5 zł. Przez cały rok uzbierały niezłe sumki. Jedna z nich za te pieniądze wyjeżdża co roku na zagraniczne wycieczki.
    --
    •  
      CommentAuthormotylica0
    • CommentTimeMay 19th 2011
     permalink
    Ja na pewno nie jestem ekspertem w oszczędzaniu, raczej w trwonieniu kasy. Jednak był w moim zyciu okres kiedy bardzo oszczędzałam i ciężko mi było z mojej wrodzonej rozrzutności przejść w tryb oszczędzam. Mimo to udało się.
    Założyłam zeszyt, do którego wpisywałam wszelkie wydatki, po prostu wszystkie jak leci. Do tego dopisywałam sklep. Dość szybko okazało się które sklepy są droższe, które tańsze (nareszcie miałam świadomość, gdzie i co lepiej jest kupić), do tego po każdym tygodniu zaznaczałam rzeczy, z których spokojnie mogłabym zrezygnować, które wcale nie są niezbędne do normalnego funkcjonowania.
    Mnie to bardzo pomogło, w ciągu 10 miesięcy odłożyłam całą kwotę.
    Teraz też chciałabym wdrożyć tę metodę tylko nie mam aż takiej motywacji jak wtedy.
    --
    •  
      CommentAuthortatanka2
    • CommentTimeOct 4th 2011
     permalink
    ważna jest lista zakupów. tworzę ją zawsze około tygodnia. JAk coś się kończy dopisuję do listy. i potem jedziemy raz w tyg. na więkrze zakupy a w tygodniu najwyżej chleb i coś pilnej potrzeby.
    JA podobnie jak MS MArtina wiem ile kasy wpłynęło robię listę opłąt stałych : czynsz, benzyna, przedszkole, sieciówka, ubezpieczenia itp i odejmujęto od kwoty podstawowej a różnicę mamy na życie. Raz jest więcej raz mniej.
    I polecam kupowanie w lumpeksach. Dziewczyny, tam są naprawde fajne ciuchy, czasem nowe !! ja mam na osiedlu aż trzy .
  4.  permalink
    u mnie tez maz oszczedny a ja nie ;/ meeega mnie goni zebym oszczedzala ale cos nie umiem, w zasadzie tez sie tego ucze. od zeszlego miesiaca porobilismy mi koperty i w nich wsadzone pieniadze i na kopertach napisane co na co i kwota w nich ujeta... narazie idzie mi jak krew z nosa zobacymy tez chcialabym oszczedzac bo tylko rozwalam pieniadze;/ chyba zakupie sobie skarbonke zeby od dolu nie wyjmowac ;)
    •  
      CommentAuthorMónikha
    • CommentTimeOct 12th 2011 zmieniony
     permalink
    Trudno nazwać to oszczędzaniem, ale coś odłożyć można.
    Robimy tak:
    spływa wypłata M,
    spływa wypłata moja (mamy wspólne konto),
    opłacamy stałe rachunki (w tym niestety ratę kredytu hipot.),
    w międzyczasie normalnie wydajemy - na żywność najczęściej, ale też na ciuchy, buty, opiekę lekarską - wszystko to, czego konkretnej wartości nie dało rady przewidzieć wcześniej,
    w dniu spływu kolejnej wypłaty M zerujemy konto - tzn. to co zostało z poprzedniego miesiąca przelewamy na lokatę / konto oszczędnościowe. Tym samym w kolejnym miesiącu (od jednej wypłaty M do kolejnej) możemy wydać max. to co zarobiliśmy oboje w tym m-cu, nigdy więcej.
    Te przelewane nadwyżki służą później najczęściej na wakacje albo coś droższego do domu (sprzęt / remont / meble).
    -- Mama M & N & W
    •  
      CommentAuthorDannam
    • CommentTimeOct 13th 2011 zmieniony
     permalink
    Dobry pomysł Bewe82 ! My też mamy lokaty pozakładane. Po za tym, mam kilka przyzwyczajeń, nie wiem, czy można nazwać to, że oszczędzam tak specjalnie, po prostu tak robię, a oszczędzam przy okazji.

    Tnę męża sama- maszynka i nożyczki fryzjerskie- nauczyłam się robić to ładnie i dokładnie. On za to podcina mi końcówki ( mam kręcone włosy i czary-mary fryzjera rzadko widać ).

    Odwiedzam second handy, kupuję często nawet z metką ze sklepu oryginalnego, mam swoje upatrzone. ( Tu się pochwalę : spodnie, zero śladu użytkowania, naklejka ze sklepu na tyle jeszcze - 5 zł z H&M (koleżanki w pracy zachwycone ), ostatnio kupiłam też dwie pary po 10 zł, znanych firm - metki nie zniszczone!- i to modne rurki. Koszulki też niczego sobie - terranowy, C&A itp. Mam koleżankę, która takie rzeczy potrafi wypatrzeć, że nawet się nie pytam ile to kosztowało.

    Jemy mniej niż kiedyś, nie objadamy się, a ja przestałam kupować olbrzymie ilości słodyczy- kupiłam za to miód.

    Nie wierzę w przemysł kosmetyczno - farmaceutyczny i nie kupuję tony balsamów cud, suplementów- jeszcze większy cud ;) ogólnie staram się żyć ekologicznie i jak najmniej chemii. Im mniej kosmetyków tym lepiej, a dodam, że lubię podkreślić makijażem delikatnym buzię.

    Biedronka, Lidl, cerrefour... czemu nie, kiedy jest czasem taniej :) A i jeszcze dodam, oszczędzam nie kupując najtańszych czajników... i innych tego typu rzeczy które wymagają tego, żeby były solidne jeśli mają posłużyć latami.
    •  
      CommentAuthorMrsCreme
    • CommentTimeOct 13th 2011
     permalink
    Z tym obcinaniem włosów popieram- jeden wydatek 70 zł ponad 1,5 roku temu, nauczyłam się narzeczonego strzyc i nie ma teraz z tym problemu, z maszynką także wciąż nie, jeszcze na długo się przyda.
    Lumpeksy- ostatnio dziecięca kurtka z H&Mu zimowa, ciepła, w idealnym stanie, za 3 złote. A nowe buty- kozaki dla córki po przecenie w Tesco kupione w czerwcu za 21 złotych.

    Obecnie kombinuję jak odłożyć porządniej na wesele, co do porządnego odkładania nie mam pomysłu, na lekkie mam ogromny słój za ciuchami do którego wrzucam co mi spływa- pięciozłotówka wygrzebana z dna torebki- do słoja, dodatkowa zarobiona kasa- do słoja.
    Mam znany przypadek gościa (nauczyciela) który gdy mu się trafiało 5 złotych wrzucał je (bezwarunkowo) do sporego naczynia. Na koniec roku szkolnego z tych wszystkich pięciozłotówek jechał na niezłe wakacje ;)
    --
    •  
      CommentAuthormotylica0
    • CommentTimeOct 20th 2011
     permalink
    Pomysł z 5zł bardzo mi się podoba, zaraz jakiś pojemnik na nie znajdę ;)
    --
    • CommentAuthordaga282
    • CommentTimeOct 20th 2011
     permalink
    motylica0: Pomysł z 5zł bardzo mi się podoba, zaraz jakiś pojemnik na nie znajdę ;)
    Ja też od kilku dni to stosuje, tyle że 5 zł. bardzo często się zdarza i już mi się tam spora suma nazbierała:)
    •  
      CommentAuthorkarakal
    • CommentTimeOct 20th 2011 zmieniony
     permalink
    mnie się pomysł spodobał.. wygrzebałam już z porfela przed momentem 3 sztuki :)
    na początku małżeństwa stosowaliśmy inną metodę - co dzień od każdego po 2 pln - obowiązkowo.. po roku wyszły z tego też wakacje:)
  5.  permalink
    Temat mi równie bliski, bo ostatnio dośc drastycznie zmieniła się moja sytuacja materialna, doszło prowadzenie firmy i kredyt.
    Zaczęło się więc oszczędzanie. Przede wszystkim stworzyłam sobie budżet w exelu. Podzieliłam go na 2 kategorie - firmową i prywantą. A te oczywiście na podkategorie. przy każdej z nich określiłam mniej więcej jakie kwoty mogę miesięcznie przeznaczyć na wydanie i w tabelkach przypisanych do odpowiednich miesięcy wpisuję te kwoty - koniecznie po każdym wydatku. Jak człowiek widzi ile wydaje to nagle sobie uświadamia to i zaczyna się kontrolować - działa!!
    Oczywiście w pierwszym miesiącu okazuje się, że tu założyliśmy za dużo, tu za mało, więc korygujemy to i już coraz lepiej widzimy ile na co będziemy musieli przeznaczyć. oprócz tego mam konto oszczędnościowe, lokatę codziennie zarabiającą no i skarbonę do której wrzucam często drobniaki. I tutaj też zakładam sobie ile w miesiącu muszę tam wrzucić i trzymam się tego. Oprócz tego w tym exelu kontroluję swoje przychody, bo są bardzo różne i na bieżąco dokładnie wiem ile mam bez względu na to czy w gotówce czy na kontach, lokatach.
  6.  permalink
    O, ja się zgodzę z Małgorzatą - ja taki budżet ściągnęłam z którejś ze stron w stylu "budżet domowy", super sprawa, po kilku miesiącach obniżyliśmy wydatki o 20% - po prostu szło na tzw. "głupoty".
  7.  permalink
    Najlepiej taki budżet samemu stworzyć. Wtedy możemy go dostosować do swoich potrzeb, wydatków
    •  
      CommentAuthoresteban
    • CommentTimeOct 20th 2011 zmieniony
     permalink
    Ja podobnie jak Maalgorzata kontroluję wydatki i przychody w exelu.
    Zaczęłam tak robić jeszcze na studiach (wtedy spisywałam na karteczkach) bo zastanawiałam się na co idzie mi aż tyle kasy. Myślę, że w oszczędzaniu najważniejsze jest uświadomienie sobie ile i na co się wydaje. Także po paru latach obserwacji stworzyłam sobie arkusz w którym na bierząco zlicza mi się ile udało nam się odłożyć w danym miesiącu, ile mamy w sumie, ile i na co wydaliśmy. Codziennie wpisuję wydatki, które podzieliłam na grupy: auto, dom, jedzenie, chemia i kosmetyki, opłaty, opłaty bankowe, ciuchy, leki, leczenie ciążowe, prezenty, zwierzaki, urlop, przyjemności i wycieczki, ... Do tego oczywiście przychody i raz na miesiąc (zawsze w tym samym dniu) wpisuję stany kont bankowych i to co zostało w portfelach.
    Mój mąż ma lekką rękę do wydawania pieniędzy więc mi przypadła rola sknery domowej i muszę się przyznać, że jestem zadowolona ze swoich poczynań. Zawsze starałam się racjonalnie wydawać pieniądze ale mąż nauczył mnie ich wydawania. Wg niego wydając pieniądze poprawiamy sytuację innych osób co z kolei przyczynia się do faktu, że kiedyś inną drogą te pieniądze do nas wrócą. Np. nie robimy remontów sami tylko zatrudniamy ludzi. Dzięki temu zarabia np. malarz i płytkarz, którzy z kolei mogą sobie pozwolić np na wyjście z rodziną do restauracji na której zarabia kolejna osoba, która w pewnym momencie postanawia rozbudować lokal i szuka projektantów... i np trafia na mnie i mojego męża :smile: I uwierzcie mi, że takie podjeście działa :smile:
    Aha i jeszcze jedno. Kupujemy mniej ale rzeczy dobrej jakości. Także jeśli tylko uda mi się zaciążyć to nie pożałuję dziecku wózka za 3-4 tysiące :wink:
    •  
      CommentAuthorKiwiBanane
    • CommentTimeOct 20th 2011
     permalink
    My z mężem mamy konto oszczędnościowe na które przelaliśmy połowę pieniędzy otrzymanych z wesela. Dodatkowo co miesiąc po otrzymaniu wypłaty przewalamy na konto oszczędnościowe dana sumę pieniędzy np.300zł a za resztę po prostu żyjemy. Ustaliliśmy, że będziemy przelewać na początku bo gdybyśmy robili na odwrót czyli przelewamy to co zostaje na koniec miesiąca to pewnie okazało by się, że nic nie zostało ;] Puki co nie wypłacaliśmy zaoszczędzonych pieniędzy. A ja czuje się lepiej wiedząc, że mamy pieniądze na "czarną godzinę" a nie tak jak niektórzy wiecznie na debecie. Może nie żyjemy na super wysokim poziomie. Ale też biedni nie jesteśmy, jadamy normalnie, mamy na utrzymaniu również samochód a i na przyjemności też wystarcza, wszystko w granicach rozsądku.
    •  
      CommentAuthorAmazonka
    • CommentTimeOct 27th 2011
     permalink
    •  
      CommentAuthorEfiaa
    • CommentTimeOct 27th 2011 zmieniony
     permalink
    Hej, u ja też mam założone konto oszczędnościowe i w każdym miesiącu trafia na nie 400zł. Niedawno dostałam w pracy nagrodę, więc całą kwotę (a spora była) od razu przelałam na to konto. Ror mamy wspólny i to ja jestem zazwyczaj domową sknerą, bo mąż raczej się nie zastanawia, jeśli mu coś jest potrzebne :)
    •  
      CommentAuthorAshanti_88
    • CommentTimeOct 31st 2011
     permalink
    U nas mąż ma swoje konto firmowe, ja swoje .. Oszczędzać nie potrafię :/ W ciągu tygodnia potrafie wydać 500 zł :/ Nie potrafię zostawić kasy na potem .. Na słodycze wydaję też mnóstwo kasy. Nie wiem jak mąż to znosi ;)
    Mąż jest zaś oszczędny :)
    -- , , ,
  8.  permalink
    Ashanti u nas jest to samo z tym, że mamy wspólne konto i ja nie pracuje :bigsmile: Wydaje mnóstwo kasy czasami na rzeczy nie potrzebne, a jak przychodzi wypłata to sklepy moje :bigsmile: A mój mąż wydaje tylko na to co potrzebuje :wink: Więc jestem taki Kuba Rozpruwacz domowego budżetu. Parę razy próbowałam oszczędzać ale niestety.. :tongue:
    -- ............
    •  
      CommentAuthorAshanti_88
    • CommentTimeOct 31st 2011 zmieniony
     permalink
    truskaveczka21 : To mąż trzyma kasę,ale jak jedzie w trasę to mi zostawia trochę i jak wraca to kasy nie ma już i znowu musi mi dać :D biedny ten mój mąż :updown: Ale z tego co piszesz to Twój też ma "ciężko" z Tobą :P
    -- , , ,
  9.  permalink
    Bardzo ma ciężko chociaż on mówi zawsze, że na swoją jedyną żonę żałować nie będzie :bigsmile: Tak to mężowie z nami mają :updown:
    -- ............
    •  
      CommentAuthorAshanti_88
    • CommentTimeOct 31st 2011
     permalink
    truskavczka21: Mąż jest po to by pracować, a żona by wydawać :d takie jest moje zdanie na ten temat :)
    -- , , ,
  10.  permalink
    Dlatego ja nie pracuje :bigsmile:
    -- ............
    •  
      CommentAuthorAshanti_88
    • CommentTimeOct 31st 2011
     permalink
    truskaveczka21: Hehe :) Ja właśnie zaczęłam pracę :)
    -- , , ,
  11.  permalink
    Ashanti wiesz też bym chciała coś mieć ale na tym zadupiu nie ma nic prócz budowlanki i spożywczaka. A jak chce się mieć pracę w biurze to trzeba mieć duuuuże znajomości :confused:
    -- ............
    •  
      CommentAuthorAshanti_88
    • CommentTimeOct 31st 2011
     permalink
    truskaveczka21: Wiem coś o tym .. A skąd jesteś? :)
    -- , , ,
    • CommentAuthordaga282
    • CommentTimeOct 31st 2011 zmieniony
     permalink
    truskaveczka21: Ashanti wiesz też bym chciała coś mieć ale na tym zadupiu nie ma nic prócz budowlanki i spożywczaka.
    A co jest złego w pracy w sklepie? W ogóle przepraszam, że to napiszę ale te wpisy powyżej wyglądaj jak dialog dwóch pustych "blachar".
  12.  permalink
    Daga ja nie mówie, że coś jest. Po prostu praca w sklepie nie jest dla mnie ;) a po drugie jakie masz podstawy, żeby nazywać mnie blacharą?? tylko dlatego, że wydaje kasę?? i że nie pracuję bo akurat mamy taki zastój na rynku pracy?? Nie życzę sobie takich komentarzy :wink:
    -- ............
    •  
      CommentAuthorkarakal
    • CommentTimeOct 31st 2011
     permalink
    blachar to może nie...
    ciekawe skąd dziewczyny weźmiecie pieniązki jak mężow zabraknie?
    •  
      CommentAuthorgilese
    • CommentTimeOct 31st 2011
     permalink
    najwidoczniej dziewczynom nigdy nie brakowało jeszcze pieniędzy, skoro z taką beztroską się do nich odnoszą... i do swoich mężów jako maszynki do ich zarabiania :-/
    --
  13.  permalink
    Nie myślę w sposób "a jak męża zabraknie to..." mąż jest tu i teraz. Jeśli będzie taka potrzeba to pójdę do pracy choćby do tego spożywczaka ale na razie takiej potrzeby nie mamy :wink: Zresztą nie muszę się nikomu tłumaczyć. To forum jest chyba o oszczędzaniu a nie o krytykowaniu stylu życia innych osób, nieprawdaż? :wink:
    -- ............
  14.  permalink
    gilese hmm czyli zabronione jest wydawanie pieniędzy bo to od razu jest traktowanie przedmiotowe męża???? W dzisiejszych czasach kobieta nie pracująca to nikt a kiedyś to tylko mąż charował a kobieta siedziała w domu i było dobrze, nikt nie narzekał i nikt nie mówił, że to wykorzystywanie mężów :wink:
    -- ............
    •  
      CommentAuthorgilese
    • CommentTimeOct 31st 2011 zmieniony
     permalink
    Traktowanie męża jako maszynkę do zarabiania pieniędzy jest przedmiotowym traktowaniem człowieka. Przeczytaj waszą rozmowę i zastanów się czy takich wniosków z niej wyciągnąć nie można. I tyle na ten temat bo się flejm zrobi zaraz ;)
    --
    •  
      CommentAuthorFrances
    • CommentTimeOct 31st 2011
     permalink
    To nawet nie chodzi o traktowanie przedmiotowe. Mnie się wydaje, że kto nie pracuje, ten nie zna wartości pieniądza. Bardzo łatwo się wydaje pieniążki zarobione przez kogoś, swoje - oszczędza się;) My też mamy taką sytauację, że teoretycznie nie musiałabym pracować, ale mam nadzieję, że nigdy to nie nastąpi! Praca poza tym, że daje w pewnym sensie niezależność finansową, to jeszcze bardzo rozwija, rozszerza horyzonty i sprawia, że mamy wyższe poczucie własnej wartości. Ileż można (bez szkody na zdrowiu psychicznym;) siedzieć i "klepać seriale" lub przesiadywać na forach. Nawet teraz, kiedy teoretycznie mogłabym pójść pewnie na zwolnienie postaram się jak najdłużej pracować, by nie zgłupieć doszczętnie;)
    --
Chcesz dodać komentarz? Zarejestruj się lub zaloguj.
Nie chcesz rejestrować konta? Dyskutuj w kategoriach Pytanie / Odpowiedź i Dział dla początkujących.