Zarejestruj się

Aby dyskutować we wszystkich kategoriach, wymagana jest rejestracja.

 

Vanilla 1.1.4 jest produktem Lussumo. Więcej informacji: Dokumentacja, Forum.

  1.  permalink
    Może jest tutaj ktoś, kto zna się na ubezpieczeniach i odszkodowaniach lub co zrobić w przypadku zalania mieszkania?
    Zaczęło się od tego, że kilka miesięcy temu zalaliśmy sąsiadce mieszkanie, tak, nasza wina, bo zatkał nam się odpływ (muszę zaznaczyć, że stara kamienica, odpływ, to dziura na podłodze pod wanną :confused:) i mieliśmy całą łazienkę zalaną, sprawa rozeszła się po kościach, sąsiadka mówiła, że zgłosi, ale nigdzie nie zgłosiła. W ciągu około dwóch miesięcy (nie wiem dokładnie) sąsiadka była dwa razy u nas, że leci jej po ścianie, sprawdziliśmy wtedy wszystko dokładnie u nas sucho, nigdzie wody nie ma, ani nic. Kilka minut temu przyszła sąsiadka do nas, że zgłosiła sprawę do PZU i przyjdzie nam rachunek, bo ona remont chce zrobić. Można coś z tym zrobić? Nie mamy ubezpieczenia, a powiem szczerze, że nie stać nas by zapłacić kilka tysięcy złotych, znając życie, pewnie tyle będziemy musieli zapłacić.
    --
  2.  permalink
    Jezeli to Wasza wina to tak, ubezpieczyciel będzie żądał pokrycia szkody. Dlaczego nie ubezpieczycie mieszkania? To niewielkie koszty

    Treść doklejona: 13.06.17 12:28
    Jeżeli pękła np rura w stropie to przyjdzie rzeczoznawca i kosztami obciąży np wspólnotę ( za zaniedbania itp). Jeżeli nie da sie ustalić winnego ubezpieczyciel pokryje koszty z własnych srodków
  3.  permalink
    szczypta_chilli: Dlaczego nie ubezpieczycie mieszkania? To niewielkie koszty

    Partner nie chce, mówiłam mu, ale z nim gadać, to on wie lepiej.
    Jakbyśmy teraz ubezpieczyli mieszkanie, to wtedy, jakby to była rzeczywiście nasza wina, to nadal my pokrywamy z własnej kieszeni czy już z ubezpieczenia by poszło?
    --
    • CommentAuthorGabcia_I
    • CommentTimeJun 13th 2017
     permalink
    Po to jest ubezpieczenie zeby nie płacić z własnej kieszeni :smile:
    --
    •  
      CommentAuthor_hydro_
    • CommentTimeJun 13th 2017
     permalink
    Ubezpieczenie mieszkania chyba nie obejmuje zalania sąsiada - wydaje mi się, że to z polisy OC idzie raczej. Ale mogę się mylić. Natomiast pewne jest, że wszelkie piony - wodne, kanalizacyjne itd. - są częścią wspólną budynku i za remont płaci wspólnota mieszkaniowa. U mnie tak kiedyś było - z powodu pęknięcia pionu wodnego w kuchni zalało sąsiadkę pod nami, ale nie miało to dla nas żadnych konsekwencji właśnie dlatego, że to część wspólna. Remont wykonano ze wspólnych pieniędzy z funduszu remontowego.
    --
    • CommentAuthorkarolciat
    • CommentTimeJun 13th 2017
     permalink
    Tak, jeśli teraz ubezpieczysz mieszkanie, to i tak pokrywasz koszty sama.
    Przepraszam, ze to powiem, ale głupiego masz tego chłopa!
    A jakby u was coś się stało to mielibyście pieniądze na remont/ nie wiem, zwarcie instalacji, pożar, pęknięta rura właśnie?
    Jak on taki ograniczony to sama wykup polisę...
    Podstawowe ubezpieczenie nie jest to jakiś ogromny koszt w skali roku....
    My mieliśmy taki przypadek. Kupiliśmy mieszkanie, ubezpieczyliśmy je przez bank, bo taki był wymóg przy kredycie. Ale dopiero jak zalaliśmy sąsiadkę, to się okazało, że my mamy tylko NW, a OC trzeba sobie było dokupić (kto nie czyta.... no cóż, nasza wina). Na szczęście szkody byly niewielkie.
    Po tym wykupiliśmy coś, co się nazywa OC w życiu prywatnym i oprócz szkód mieszkaniowych, komunikacyjnych, pokryją mi np. szkody wywołane przez dziecko. Już nie chodzę po markecie ze strachem, ze strąci jakąś butelkę czy coś innego....
    --
    • CommentAuthorGabcia_I
    • CommentTimeJun 13th 2017 zmieniony
     permalink
    W ramach kalulacji jednym ze składników ubezpieczenia jest OC i ono pokrywa takie zdarzenia
    --
  4.  permalink
    tylkonadzis: Jakbyśmy teraz ubezpieczyli mieszkanie, to wtedy, jakby to była rzeczywiście nasza wina, to nadal my pokrywamy z własnej kieszeni czy już z ubezpieczenia by poszło?

    Ubezpiecznie nie dział wstecz
    _hydro_: Ubezpieczenie mieszkania chyba nie obejmuje zalania sąsiada - wydaje mi się, że to z polisy OC idzie raczej

    Tak, ale większosc towarzystw sprzedając ubezpieczenie domu/mieszkania OC ma w pakiecie
    • CommentAuthorkarolciat
    • CommentTimeJun 13th 2017
     permalink
    Swoja drogą zorientuj się jak wygląda polisa wspólnoty/spółdzielni. U nas np. w ramach polisy dla całej wspólnoty mamy takie "małe oc" i w jego ramach ubezpieczyciel pokrywa szkody do 5000 na mieszkanie, odliczając rzecz jasna swoją franszyzę (chyba 200 zł).
    A przede wszystkim trzeba ustalić czyja to wina, bo może faktycznie pękło coś w ścianie i odpowiedzialność jest po stronie administratora.
    --
    • CommentAuthorGabcia_I
    • CommentTimeJun 13th 2017
     permalink
    Często tez wykupując polisę na samochod można wykupić polisę na mieszkanie, moze byc taniej.

    Teraz to juz raczej za późno. Napraw swoją usterkę, zawołaj kogoś z administracji niech szukają przyczyny zalewania sąsiadki to wtedy moze bedzie można podpiąć całość z części wspólnoty lub ubezpieczenia jakie posiada (czasami maja ubezpieczenie). Czasami sie to udaje :cool:
    --
  5.  permalink
    karolciat: Przepraszam, ze to powiem, ale głupiego masz tego chłopa!

    Ja to wiem, niestety. On woli słuchać innych, a nie mnie, żeby zaczął mnie słuchać, to bym musiała chyba młotkiem mu tłumaczyć.:devil:

    Dziękuję dziewczyny za odpowiedzi, będziemy działać.
    --
    •  
      CommentAuthormarion
    • CommentTimeJun 13th 2017 zmieniony
     permalink
    Gabcia_I: Często tez wykupując polisę na samochod można wykupić polisę na mieszkanie, moze byc taniej.

    Ja tak mam - mieszkanie plus dwa samochody.
    Mieszkanie kupiliśmy w 2013 i od razu ubezpieczyliśmy.
    --
    •  
      CommentAuthorKarolyn
    • CommentTimeJun 13th 2017
     permalink
    Kurcze muszę sprawdzić co my mamy w naszym ubezpieczniu na mieszkanie bo mnie zmartwiłyście.
    Kurcze te całe ubezpieczenia to niezłe kwiatki, mój tato miał ubezpieczenie (nie to podstawowe) i złamał niedawno jedno żebro. Był na zwolnieniu w domu, oczywiście stratny bo nie zarabiał itp. wyobraźcie sobie, że NIC a NIC nie dostał, bo nie złamał dwóch żeber tylko właśnie jedno. Cyrk na kółkach.

    Treść doklejona: 13.06.17 13:21
    wypadek miał miejsce w pracy
    --
    • CommentAuthorkarolciat
    • CommentTimeJun 13th 2017
     permalink
    tylkonadzis: Ja to wiem, niestety. On woli słuchać innych, a nie mnie

    Ciekawe co będzie mówił, jeśli faktycznie przyjdzie wam za remont zapłacić :sad:
    --
    •  
      CommentAuthorFrances
    • CommentTimeJun 13th 2017
     permalink
    Oc z reguly wszyscy ubezpieczyciele doklaadaja, bo to juz sa na serio groszowe sprawy, nie wiem 30, 40 zl rocznie. Warto tez pamietac, ze to OC dziala nawet jak dziecko wybije sasiadowi szybe, my zniszczymy np bramke itd. Nochyba, ze sa jakies wykluczenia, aale to zawsze warto dopytac. Ja szczerze nie rozumiem osob, ktore ubezpieczaja samochoc (ac) a nie ubezpieczaja mieszkania. Ubezpieczenia majatkowe sa tansze, a ewentualna.szkoda z reguly kosztowniejsza.
    --
    • CommentAuthorkarolciat
    • CommentTimeJun 13th 2017
     permalink
    Bo za brak ubezpieczenia samochodu jest mandat, a za mieszkanie nie ma konsekwencji, póki się nic nie stanie...
    --
  6.  permalink
    KArolyn a tata nie może zgłosić że to był wypadek przy pracy i wtedy ostaje pieniądze z zus ( chyba) ale wiem że to trzeba szybko głosić bo jak się przedawni to nie chcą.
    Do tego u pracodawcy powinno to być gdzieś zapisane - popytaj dziewczyn na wątku z poradami na pewno któraś wie dokładnie - ja byłam ostatnio na szkoleniu z BHP i tam wtedy coś o tym mówiła - ale to tak jest jak sie słucha wybiórczo
    --
    •  
      CommentAuthoranairda1986
    • CommentTimeJun 15th 2017 zmieniony
     permalink
    Zmienię trochę temat. Wczoraj była moja 4godzina jazd.
    Czy tylko ja taki tłumok jestem?
    Kurde,pocieszcie mnie. Za lekko sprzęgło wciskam,za mocno hamulec. Nie tak z piskiem opon,ale nie "muskam"go żeby zahamować.

    I wyjeżdżam poza linię.

    Ja pierdykam. Mam nadzieję że nie tylko ja z początku taka "mundra inaczej" jestem:shocked:
    -- [/url[/url]
    •  
      CommentAuthorkatka_81
    • CommentTimeJun 16th 2017
     permalink
    Ana, spokojnie, większość tak ma. Ja, to miałam tak pamiętam, ze parę jazd fajnie mi szło by potem kolejna mogła pójść gowniano i zdolowac mnie totalnie :) i potem znów ze 2 fajnie i kolejna gowniano :) z biegiem czasu idzie coraz lepiej. To dopiero Twoja 4 jazda, nie oczekuj od siebie za wiele.
    --
    •  
      CommentAuthorEwasmerf
    • CommentTimeJun 16th 2017
     permalink
    ja bym ci na poczatek radzila buty z miekka podeszwa. taka, ze czujesz te pedaly pod stopa. mnie pomagalo
    -- ;
    •  
      CommentAuthorkatka_81
    • CommentTimeJun 16th 2017 zmieniony
     permalink
    A ja jednak nie polecalabym takich ułatwień, bo przecież nie będzie cały czas w miękkiej podeszwie jezdzic. Ja bym próbowała wyczuć, bo na egzaminie nikt nie będzie jej usprawiedliwial twarda podeszwą. Spokojnie, przecież to dopiero 4 godzina była.
    druga sprawa to taka że każde auto jest inne i może się okazać ze w innym już tego problemu mieć nie będzie. Także ćwicz ćwicz i jeszcze raz ćwicz. Trening czyni mistrza ;) po to są te jazdy przecież :) nikt od Ciebie nie oczekuje byś wsiadla i jechała idealnie :)
    --
    •  
      CommentAuthor_figa
    • CommentTimeJun 16th 2017
     permalink
    Mi akurat miękka podeszwa przeszkadza w wygodnej jeździe. A wyczucia nie da się nabrać w kilka godzin. Ważne, żeby dobrze ustawić fotel, żeby dobrze sięgać do pedałów.
    -- "Jeśli nóż otwiera ci się sam w kieszeni, to może lepiej go nie noś."
    • CommentAuthorGabcia_I
    • CommentTimeJun 16th 2017
     permalink
    I nie oszukuj sie moja droga, dobrze i świadomie jeździć będziesz dopiero jak ukończysz kurs i sama trochę pojeździsz:smile: Taka ilosc godzin z nikogo nie uczyni swobodnego kierowcy. Ja powtarzałam sobie w kółko "spokojnie, skup sie.." Objawy wykazujesz jak najbardziej naturalne wiec sie nie stresuj :wink:
    --
  7.  permalink
    Uff. Dzięki dziewczyny. Pierwsze dwie godziny jeździłam hundai, teraz dwie innym. Rzeczywiście dwa różne auta.

    Stopy mam sztywne, jedna ręka także sztywna. Ehh.
    Muszę się bardziej rozluźnić..
    -- [/url[/url]
    •  
      CommentAuthorKarolyn
    • CommentTimeJun 16th 2017
     permalink
    Normalka;) to pierwsze jazdy, ja do dziś popełniam jeszcze czasem takie babole, że głowa mała:D
    Tak naprawdę jazdy i egzamin na prawko to był największy stres jaki przeżyłam. Obrona licencjatu, matura itd. nic nie zjadło mi tak nerwów jak nauka jazdy. Serio....;) ale teraz nie wyobrażam sobie życia bez auta.
    --
    •  
      CommentAuthorOneKiss
    • CommentTimeJun 17th 2017
     permalink
    anairda1986: Stopy mam sztywne, jedna ręka także sztywna. Ehh.
    Muszę się bardziej rozluźnić..


    Ana, walnij kielicha przed jazdą, będziesz luźniejsza :crazy::crazy::crazy::crazy:




    [żartowałam oczywiście] :swingin:

    a na poważnie: to dopiero kilka godzin, zobaczysz, jak za kolejnych kilka jazd, będziesz pisać, że idzie super i kochasz śmigać autem :)
    --
    •  
      CommentAuthorKasiek1234
    • CommentTimeJun 17th 2017
     permalink
    Moim zdaniem jazdy to właśnie tak będą szły raz lepiej raz gorzej,ale człowiek i tak najbardziej uczy się jeździć po zdaniu prawa jazdy. I najlepiej później wybrać się pojeździć, albo samemu, albo z kimś kto nie umie jeździć. Bo ja jak jechałam z mężem albo bratem to nie dość, że człowiek spięty jak nie wiem to jeszcze tysiąc komentarzy co robię nie tak, a to jeszcze bardziej mnie stresowało. I tak wybrałam sobie mamę, z którą jeździłam na cmentarz ciągle, najpierw cały czas ta samą drogą potem zmieniałyśmy trasę i przynajmniej chwalona byłam przez kompletnie nie znającą się na jeździe mamę.:bigsmile:
    --
    •  
      CommentAuthorBasita
    • CommentTimeJun 25th 2017
     permalink
    Dziewczyny, robiła któraś kursy z ESKK? polecacie,warto się zainteresować?
    -- Dziecko to niepowtarzalny dar.. dar życia.. wyjątkowy...
  8.  permalink
    To jeszcze istnieje?
    -- Martusia2004 Aniołek2009(12t) Ania2011 Dorotka2013 Synek październik 2017
    •  
      CommentAuthorBasita
    • CommentTimeJun 25th 2017
     permalink
    Tak,istnieje.
    A robiłaś coś u niech?
    -- Dziecko to niepowtarzalny dar.. dar życia.. wyjątkowy...
  9.  permalink
    Nie .
    -- Martusia2004 Aniołek2009(12t) Ania2011 Dorotka2013 Synek październik 2017
    •  
      CommentAuthorLibra1610
    • CommentTimeJun 26th 2017
     permalink
    ja robiłam z ESKK włoski, nie był zły, ale jak mam porównanie z profesorem marco, to duże lepsze efekty dawał mi Marco. ESKK jest jednak taki z innej dekady już
    --
    •  
      CommentAuthor_Isia_
    • CommentTimeJun 26th 2017
     permalink
    Hania, nie tylko Ciebie ;) Mój tata w żartach mówi, że przecież najwięcej o wychowaniu dzieci wiedza ci, którzy ich nie mają ;)
    Mnie to czasem wkurza jak czytam wpisy bezdzietnych znajomych o tym jak to nie powinno się dzieci wpuszczać do restauracji, kawiarni, knajp wszelakich, sklepów. Najlepiej trzymać w domu w ciemnej komórce i to zakneblowane. Ja rozumiem ze dziecko oznacza więcej hałasu i uciążliwości dla sąsiadów ale każdy kiedyś był dzieckiem. I mimo najszczerszych chęci rodziców ie zawsze dziecko da się uciszyc i uspokoić.
    --
    •  
      CommentAuthorHania89
    • CommentTimeJun 26th 2017
     permalink
    Dokładnie... jakiś czas temu widziałam wpis o tym że rodzina była w restauracji i tata wychodził z rozwścieczoną córka bo rzucała kurczakiem więc mama jej kurczaka zabrała. Ludzie gapili się i komentowali głośno że dziecko niewychowane. A jak ma się tego nauczyć? Wyłącznie wychodząc do ludzi. Straaaszne! A jeszcze bardziej przykre że mojej znajomej koleżanki, też bezdzietne , myślą identycznie jak ona! :neutral: więc stałam się ufoludkiem.
    --
  10.  permalink
    O tak i te zdjęcia na fb...za naszych czasów bawiło się na podwórku a teraz przed telefonem.....hja pierd....nasi dziadkowie też nie byli zachwyceni naszym wychowaniem taka prawidłowość :)))
    -- Martusia2004 Aniołek2009(12t) Ania2011 Dorotka2013 Synek październik 2017
    •  
      CommentAuthorserratia
    • CommentTimeJun 26th 2017
     permalink
    Ja mam znajomych bez dzieci. I zawsze porównują życie z dwoma małymi pieskami (york i sznaurcer minaturka) do dzieci. Szlag mnie trafia, po pierwsze i po drugie czuję się lekko urażona (?), bo jednak to tylko zwierzęta. Już nie wspominam o tym, że dla nich te pieski są synkami, a wydaje im się, że to takie proste z dziećmi.
    --
    •  
      CommentAuthor_Isia_
    • CommentTimeJun 26th 2017
     permalink
    Dlatego ze wszystkich sklepów najbardziej lubie ikee. Tam przynajmniej nikt nie patrzy na nas wilkiem, nikomu nie przeszkadza wozek, to że dziecko biega. Żeby tak było wszędzie...
    Haniu, my też właściwie spotykamy się raczej z dzieciatymi. Jakoś tez mi się rozeszły kontakty z bezdzietnymi przyjaciółkami. Trochę też dlatego ze ja nie mogę uczestniczyć w ich wieczornym i nocnym życiu towarzyskim a one nie rozumieją za bardzo tego ze moje życie toczy się wokół kupek, zupek i zabawek i wbrew pozorom nie padło mi na mozg nawet jeśli o tym mówię. Chyba taka kolej rzeczy.

    Treść doklejona: 26.06.17 10:57
    O, tak, pieski i kotki. Jak mnie to wewnętrznie zadziwia i lekko irytuje jak koleżanki wkładają na Facebooka zdjęcia z kotkiem i się podpisują jako "mama". Tak mi się wydaje, że aby być mama to chyba trzeba trochę więcej dać z siebie i poświęcić niż puszka karmy i spacerek.
    --
    •  
      CommentAuthorAgnieszka79r
    • CommentTimeJun 26th 2017 zmieniony
     permalink
    Raczej się nie dogadują dzietni z bedzietnymi....takie życie....dlatego często takie znajomości się rozsypują..
    .
    My akurat mamy takowych i zgrywamy się razem wakacje . Mam też szwagierkę ma synka pieska.....jak coś za dużo mówi co ona sądzi....to jej mówimy..."Ty nie ucz ojców dzieci robić" i się zamyka....
    -- Martusia2004 Aniołek2009(12t) Ania2011 Dorotka2013 Synek październik 2017
    •  
      CommentAuthorHania89
    • CommentTimeJun 26th 2017
     permalink
    O wlasnie, to chyba najlepszy tekst z możliwych.
    Na szczęście ze skopiowanego tekstu to tylko koleżanka z liceum, jakoś nieszczególnie byłyśmy sobie bliskie. Jakiś czas temu też wrzuciła post że rodzice wrzucają zdj swoich świeżo narodzonych dzieci i ona nie rozumie dlaczego bo każde wyglada tak samo brzydko po czym porównywała noworodka do ziemniaka. Ale jest coraz gorzej :shocked:
    --
  11.  permalink
    Bez komentarza koleżanka....współczuć jej tylko można bo widać że bardzo by chciała....
    -- Martusia2004 Aniołek2009(12t) Ania2011 Dorotka2013 Synek październik 2017
    •  
      CommentAuthorAmazonka
    • CommentTimeJun 26th 2017
     permalink
    No ba, konie też są "synkami" i "córeczkami". ;-(
    --
    •  
      CommentAuthorAgnieszka79r
    • CommentTimeJun 26th 2017 zmieniony
     permalink
    Tak są dziećmi klaczy i ogiera.
    -- Martusia2004 Aniołek2009(12t) Ania2011 Dorotka2013 Synek październik 2017
    •  
      CommentAuthorAmazonka
    • CommentTimeJun 26th 2017
     permalink
    A nie nasto-dwudziestoletniej właścicielki.
    --
    •  
      CommentAuthorElyanna
    • CommentTimeJun 26th 2017
     permalink
    Ja mam sąsiadkę, co pieskowi robi kiteczkę, ubiera w koszulkę i wozi w wózku dziecięcym, rozmawia, opowiada co będą dziś robić, także ten...

    Moja córka widząc ten niecodzienny obrazek głośno krzyknęła "Mamo! W tym wózku jedzie piesek! przecież wózki są dla dzieci!", babka skamieniała. "Masz rację" - rzekłam głośno ja i temat się skończył. Normalne to nie jest. Domyślam się, że jest samotna, może własnego dziecka mieć nie może, ale to już zakrawa na zaburzenia psychiczne...

    Co do dzieci - mnie szlag trafia jak jadę do ojca, starsza dostaje np. maliny czy truskawki w miseczce, zaczyna jesc, a moj tata "oj, czekaj, tak bez cukru?! to kwaśne! juz ci posypię", no do cholery jasnej, na grzyba jej cukier?? Nawet by o nim nie pomyslala, ale jak uslyszy to juz oczywiscie bez niego nie zje.
    --
    •  
      CommentAuthorHania89
    • CommentTimeJun 26th 2017
     permalink
    Elyanna: Ja mam sąsiadkę, co pieskowi robi kiteczkę, ubiera w koszulkę i wozi w wózku dziecięcym, rozmawia, opowiada co będą dziś robić, także ten...


    :shocked::shocked::shocked:
    --
    • CommentAuthorkarolciat
    • CommentTimeJun 26th 2017
     permalink
    Jak byliśmy nad morzem to babka z ośrodka woziła w wózku dwa wyfiokowane, rasowe psiaki. Miały ozdoby "do włosów", wygodne kocyki i ubranka na niepogodę. A wózek zdecydowanie bardziej wypaśny, niż wszystkie dziecięce jakie mieliśmy my rodzice dla naszych niemowlaków... :shocked: Luksusy jakich mało.... Nie miałam odwagi zapytać, czy jedzą tylko "cielęcinkę zadnią" :wink:
    --
    • CommentAuthorjagodalg84
    • CommentTimeJun 26th 2017
     permalink
    Pewnie cielecina to przezytek ;) :P
    -- <a href="https://www.suwaczki.com/"><img src="https://www.suwaczki.com/tickers/f2w33e3kdwlz516v.png" alt="Suwaczek z babyboom.pl" border="0"/></a>
  12.  permalink
    [quote=karolciat][/quote] boszzzzzzzzzzzz
    -- Martusia2004 Aniołek2009(12t) Ania2011 Dorotka2013 Synek październik 2017
    •  
      CommentAuthorJaheira
    • CommentTimeJun 26th 2017
     permalink
    Hania89: Przykład wczoraj znajoma

    Haniu, wiesz co.... Ja jestem dzieciata, ale uwierz mi, że pewnie dokładnie tak samo bym zareagowała jak niedzieciata znajoma....
    --
    •  
      CommentAuthor_hydro_
    • CommentTimeJun 26th 2017
     permalink
    A mnie się wydaje, że to tak zawsze było, jak świat światem. Pamiętam, że ja też byłam najlepszym na świecie ekspertem od wychowania dzieci. A potem urodziłam własne :devil: Także na mnie nie robią wrażenia uwagi ludzi, którzy znają temat tylko w teorii. A porównywanie zwierząt do dzieci tylko mnie śmieszy.
    --
Chcesz dodać komentarz? Zarejestruj się lub zaloguj.
Nie chcesz rejestrować konta? Dyskutuj w kategoriach Pytanie / Odpowiedź i Dział dla początkujących.