Zarejestruj się

Aby dyskutować we wszystkich kategoriach, wymagana jest rejestracja.

 

Vanilla 1.1.4 jest produktem Lussumo. Więcej informacji: Dokumentacja, Forum.

    •  
      CommentAuthorKARKO
    • CommentTimeOct 17th 2010
     permalink
    Witajcie.
    Nie myślałam, że założę tu wątek o takim temacie, ale wszystko wskazuje na to, że jest on nam niestety potrzebny. Mam nadzieję, że pomoże nam w trudnych chwilach, a niektórym może pomoże pewnych błędów, problemów uniknąć.
    Kto chce się wygadać, otworzyć - wspólnie z kolezankami, które popierały założenie tego wątku - zapraszamy.
    --
  1.  permalink
    To ja sie wpisuje pierwsza:) Jak niekóre z Was wiedzą ,mieszkam sama od 9 miesięcy,jestem w trakcie rozwodu.
    nie było lekko ale jakoś dałam rade
    --
  2.  permalink
    I brawa dla ciebie, Ciacho :) Udowodniłas przede wszystkim sobie,że nie jesteś głupią gesią i że od życia oczekujesz tego, by przyniosło Ci sczescie i spełnienie. A pomylic się w związku moze kazdy.
    •  
      CommentAuthorNatalaa
    • CommentTimeOct 17th 2010
     permalink
    Ja również podziwiam Ciebie Ciacho! :wink:
    --
    •  
      CommentAuthoradaja78
    • CommentTimeOct 17th 2010
     permalink
    Ciesz sie ze zalozylas ten wątek Kako. Trzymajcie sie dziewczyny mocno!
    Ja w zwiazku ale czesto miewamy kryzysy, raz mniejsze raz wieksze, bede tu wpadac.:hugging:
    --
    •  
      CommentAuthoremkaf
    • CommentTimeOct 17th 2010
     permalink
    bardzo popieram zalozenie tego watku
    --
  3.  permalink
    dzieki dziewczyny :) staram sie zeby było nie jakoś tylko żeby było conajmniej dobrze
    a wogóle to ostatnio było cos w tvn że kredyt wiaże bardziej niż małżeństwo,jest coś tez w tym ponieważ gdybyśmy mieli jakiś kredyt byłoby ciezko,zmuszalibyśmy sie oboje do tego żeby być ze sobą "bo kredyt".Jestem też zdania że jezeli między małżonkami wywodzą sie kłótnie to należy taki kontakt ograniczyć do minimum,szczerze to nie znam wokół siebie takich którzy po rozwodzie żyją w zgodzie.To przykre ,że dorosli ludzie sie nie umieją doadac,ja również do nich należe ale mecenas mojego ex powiedział że na poczatku wszyscy żyją w zgodzie i chcą sie rozwieśc kulturalnie-w praktyce wychodzi jednak całkiem inaczej-przewaznie zanim sie skonczy rozprawa już nie chcą siebie znac.Ja w to nie wierzyłam a okazało sie prawdą
    Moje życie sie zmieniło po wyprowadzce:
    nie stać mnie na wszystko tak jak było to w małżenstwie,musiałam sie nauczyc oszczędzać i chwytać sie możliwych zajęc gdzie można zarobić nie wychodząc z domu.
    nie mam kogo poprosic żeby wywiercił dziure czy powiesił wieszak na drzwi wiec nauczyłam sie obsługiwac to sama,a sprzęt użycza sąsiad:)
    nauczyłam sie liczyć tylko na siebie,dzieki temu robie co chce i kiedy chce i nikomu to absoolutnie nie przeszkadza
    Nie zamierzam pozostać singlem,nie widze siebie jako samotnej matki ,chce mieć rodzine i jak tu siedze to wam obiecuje że bede miała!
    --
    •  
      CommentAuthorMelodie
    • CommentTimeOct 17th 2010
     permalink
    Ciacho jesteś zuch - dziewczyna :-)
    •  
      CommentAuthorBett
    • CommentTimeOct 17th 2010
     permalink
    No to ja dołączam do wątku, chociaż pewnie jak każda z nas - wolałabym, aby zycie napisało nam inne scenariusze.
    Od 21 lipca zeszłego roku mieszkam sama, jestem z Mężem w separacji, pod koniec września wniósł pozew o rozwód.
    Otrząsnęłam się, a nawet o wiele lepiej sobie radzę. Nie to, że on mi podcinał skrzydła - może po prostu byłam jakaś taka zgnuśniała. W każdym razie po rozstaniu wróciłam do rodzinnego miasta, wróciłam do pracy, kupiłam swoje pierwsze mieszkanie (które wykończyłam i w którym od półtora miesiąca mieszkam), a do tego coraz bardziej rozkręcam swój biznes fotograficzny (fotografia dziecięca i ciążowa).
    Mam prawie 2-letniego Synka.
    Męża znam już bardzo długo (od 12 lat), we wrześniu stuknęła nam czwarta rocznica ślubu, ale piątek już na pewno nie będzie. Zaczęło się psuć, gdy zaszłam w ciążę. On uważał, że wrobiłam go w dziecko, którego on nie chciał. Mój błąd, że wtedy nie odeszłam, ale wiadomo - kobieta w ciąży nie ma głowy do podejmowania takich decyzji. No w każdym razie po porodzie się poprawiło, mój Mąż zwariował na punkcie Synka. Niestety nie na tyle, żeby przestać być durnym, upartym osłem. Rozstaliśmy się, gdy Synek miał 9 miesięcy.
    Relacje mamy poprawne, Maciek przychodzi codziennie do Piotrusia (dzięki temu niania jest z dzieckiem tylko na pół etatu), płaci też z własnej woli spore alimenty. Musimy jednak się rozwieść, bo mam problem z poukładaniem sobie wszystkiego. Chciałabym, żebyśmy rozwód dostali już na pierwszej rozprawie, nie mamy o co walczyć, wolę zostawić poprawne stosunki między nami,bo wiem jak bardzo to potrzebne mojemu Synkowi.
    W środku już jestem spokojna i opanowana. Wyłam dużo, nie mogłam się pozbierać, ale ostatecznie miałam i nadal mam dla kogo żyć, a na świecie są gorsze tragedie niż niewłaściwy partner.
    Dlatego idę do przodu, wierzę że wszystko jest po coś i cóż - jestem szczęśliwa. Nareszcie :)
    --
    •  
      CommentAuthorKARKO
    • CommentTimeOct 17th 2010
     permalink
    Witaj Bett.
    Tak wiele jest różnych sytuacji z takim samym finałem... Każda z nas jest inna, każdy mąż inny, każdy związek...
    Wierzę, że i ja będę szczęśliwa. O tym z kim, kiedy, jak nie jestem w stanie teraz myśleć. 90% moich myśli zajmuje Małgonia.
    SPOKOJNEJ NOCY KOBITKI!
    --
    •  
      CommentAuthorLivia
    • CommentTimeOct 17th 2010
     permalink
    Kurczę, dziewczyny, czemu po pojawieniu się dziecka (również chcianego i wyczekanego) tak wiele związków się rozpada?
    --
  4.  permalink
    dziecko przewraca świat do góry nogami,to co nas matki cieszy i absorbuje niekoniecznie musi byc tym samym dla faceta,czuje sie odsuniety i zlekcewazony ,dlatego pojawia sie konflikt,czasem tez w łózku a to nie prowadzi do niczego dobrego
    tak mysle ze niektórzy poprotu nie dają rady
    --
    •  
      CommentAuthordanap
    • CommentTimeOct 18th 2010
     permalink
    mnie (nas) także dotknął kryzys małżeński po ok 9 latach małżeństwa, było ciężko i o milimetry od rozwodu. Trwało to jakieś pół roku. Mój mąz walczył o ten związek bardziej niz ja i udało się. Jestesmy razem, wierzę że kolejną 12sta rocznicę spędzimy wspólnie i tak do setnej.
    Choć myslenie po tym kryzysie mi się się poprzewracało, ciągle wierzę w miłość do grobowej deski. Wierzę tez że w naszym przypadku kryzys pokazał że nasza miłośc jest silna i wiele (wszystko) przetrwa.

    trzymam za Was kciuki.
  5.  permalink
    Myslę,że jest wiele powodów i ze nie można generalizowac- choć wg mnie dosc łatwo przewidziec pewne sytuacje.
    Wystarczy zobrazować sobie scenkę:
    Rodzi się dziecko. Wyczekane, zaplanowane. Euforia w rodzinie. Po pewnym czasie przychodzi zmęczenie. Takie zupełnie naturalne. Nic się nie chce. człowiek zagrzebałby się pod kołdrą i przespał z tydzien. Duza częśc kobiet udaje,że tego zmeczenia, znużenia nie ma. Ćwierka- opowiada, jakie wszystko jest słodziusie i śliczniusie. Facet zaczyna mysleć" Kurcze- jestem nieudacznikiem. Mam dość. Chce na chwilę wrócić do zycia bez obowiązków. Skoro moja żona wciąz prezentuje uśmiech nr 5 tzn,że coś ze mną nie tak". Wtedy szuka pocieszenia w ramionach innej - tej, przy której poczuje się męski, silny, dowartościowany.
    To taki standardzik, o którym chciałam Ci kiedyś powiedzieć Kako- ale stwierdziłas,że jestem złośliwa, moje zachowanie jest typowo polskie i że zapewne Ci zazdroszczę.
    A to przeciez zupełnie nie tak.
    •  
      CommentAuthorNatalaa
    • CommentTimeOct 18th 2010
     permalink
    Nie do końca jest tak.
    Facet ucieka do ramion innej, kiedy u tej "swojej" osiągnął już wszystko. Bo facet to łowca.
    --
  6.  permalink
    A ja myslę,że w dzisiejszych czasach jest mniej łowców a więcej słabych, niedowartościowanych mezczyzn.:)
    Sztuką jest znalezienie złotego środka. Bycie kobietą-bluszczem tez jest meczące dla związku. Z reguły kobiety nie mające własnych zainteresowań, pasji, kolezanek tez nie sa atrakcyjne dla facetów.
    Ale to oczywiście tylko moje spostrzezenia.
    •  
      CommentAuthordanap
    • CommentTimeOct 18th 2010
     permalink
    a ja myślę że ile par, ile kryzysów tyle scenariuszy.
  7.  permalink
    Napewno masz rację Danap - chociaz myslę,że czesc sytuacji jest bardzo przewidywalnych. Działamy schematycznie- chcąc czy nie.
    •  
      CommentAuthordanap
    • CommentTimeOct 18th 2010
     permalink
    aga1976: Działamy schematycznie- chcąc czy nie.

    pewnie też w tym sporo racji, na pewno chcemy czuć się wyjątkowi i na pewno nie chcielibyśmy być przyporzadkowani do danego schematu.

    Livia: ...czemu po pojawieniu się dziecka (również chcianego i wyczekanego) tak wiele związków się rozpada

    mnie wydaje się że często ludzie stający się rodzicami (głównie kobiety) zapominaja o swojej głównej roli w związku. Stają się przede wszystkim rodzicami a zaprzestają bycia małzonkami.
    Wczoraj na przykład grzebałam w artykułach o cc i powrocie do seksu, przewijał się w nich kilka razy pogląd że kilkumiesięczna czy nawet roczna abstynencja jest normalna. Normalna :shocked:??
    •  
      CommentAuthorizza
    • CommentTimeOct 18th 2010
     permalink
    Kiedyś byłam tego zdania, że rozwód to coś haniebnego, że ludzie którzy się kochają powinni o siebie walczyć ... Walczyć w imię czego? Bo dziecko nie będzie miało obojga rodziców? Bo co powiedzą inni (rodzina, znajomi ...)? Bo to nie wypada? Bo to wstyd się rozwodzić? ... wierutna bzdura. Co prawda nie ja się rozwodzę, a moja jedyna siostra. Przyznam, że kiedy mi powiedziała o zamiarze odejścia od męża byłam w szoku, nie rozumiałam dlaczego? Po czasie jednak zrozumiałam, że nie musi mi się z niczego tłumaczyć - sama powiedziała, że to nie jest łatwa decyzja ... Widząc ją dziś szczęśliwą, uśmiechniętą - jestem sama szczęśliwa.
    •  
      CommentAuthorizza
    • CommentTimeOct 18th 2010
     permalink
    Talinka: Facet ucieka do ramion innej, kiedy u tej "swojej" osiągnął już wszystko. Bo facet to łowca.


    Talka, moim zdaniem dziś jest zupełnie inaczej, facetom wydaje się, że są łowcami, ale zwyczajnie w świecie padają ofiarą bezlitosnych kobiet.
    •  
      CommentAuthorBett
    • CommentTimeOct 18th 2010
     permalink
    danap: mnie wydaje się że często ludzie stający się rodzicami (głównie kobiety) zapominaja o swojej głównej roli w związku.


    A mnie się wydaje, że to jest taki wyświechtany slogan, który się powtarza, gdy po pojawieniu się dziecka w małżeństwie coś się psuje.
    Pojawienie się dziecka po prostu często sprawia, że problemy, które były przed jego narodzinami - wybuchają ze zdwojoną siłą. A do tego ludziom (nie generalizuję czy bardziej kobietom, czy bardziej mężczyznom) w obecnych czasach po prostu nie chce się problemów rozwiązywać czy o związek walczyć. Łatwiej jest odejść, niż pracować. Szybko żyjemy, szybko rezygnujemy - ot co. Kiedyś rozwód to była hańba, porażka, coś najgorszego. Teraz można go dostać już na pierwszej rozprawie, elegancko, szybko. To tak, jak pójść na chwilę do kosmetyczki - parę minut i po sprawie. To jest główny problem. Kiedyś były mediacje, nakazywane przez sąd wizyty u psychoterapeuty - teraz tego nie ma.
    --
    •  
      CommentAuthor_hydro_
    • CommentTimeOct 18th 2010 zmieniony
     permalink
    mnie wydaje się że często ludzie stający się rodzicami (głównie kobiety) zapominaja o swojej głównej roli w związku. Stają się przede wszystkim rodzicami a zaprzestają bycia małzonkami.

    Dla mnie najgorsze było to, że tak łatwo można do tego doprowadzić. A jeszcze gorsze było podejście pt. "takie rzeczy zdarzają się innym, nam to nie grozi". A to nieprawda. Niby każdy wie, że dziecko pochłania na początku całą uwagę, że jest ciężko, że nieraz związki tego nie wytrzymują. Ale jakoś tak odsuwa się od siebie tę myśl, a jednocześnie bardzo łatwo zapomina się o takich prostych codziennych gestach, które przecież budują związek. Oboje byliśmy nieraz tak zmęczeni, że marzyliśmy tylko o pójściu spać. W tym wszystkim po prostu brakowało czasu i energii na jakąś normalną rozmowę, przytulenie się itp. Od tego wcale nie jest tak daleko do poważniejszych problemów. Też mieliśmy taki moment, że wydawało mi się, że staliśmy się po prostu współlokatorami. W porę się ocknęliśmy, ale mam wrażenie, że jeszcze trochę i mogłoby być trudno naprawić to wszystko.
    Wczoraj na przykład grzebałam w artykułach o cc i powrocie do seksu, przewijał się w nich kilka razy pogląd że kilkumiesięczna czy nawet roczna abstynencja jest normalna. Normalna ??

    Dla mnie nienormalna. Nieraz czytam, że kobiety po porodzie zapominają o istnieniu seksu. Miałam odwrotnie. Zupełnie, jakbym chciała sobie coś udowodnić... Może to głupie, ale tak to wtedy odczuwałam. No i pewnie nie bez znaczenia był fakt, że trzeci trymestr przeleżałam ze szlabanem na seks...
    --
  8.  permalink
    ja wiem ze wina za rozstanie lezy zawsze po obu stronach i sie pod tym podpisuje.Ja sobie moge zarzucic to ze bardziej interesowało mnie dziecko niż mąż,miał wiekszy temperament niz ja wiec też w tej kwestii nie moglismy sie dogadac.Jedno dla mnie jest pewne ze każde z nas zasługuje na to by miec nową rodzine,mimo tego ze dzisiaj nie rozmawiamy a on ciagle mi robi na złosc to życze mu zeby znalazł taka żone jaką chce.Widocznie do siebie nie pasowalismy i nie była to jakas wielka miłosc bo mi sie absolutnie o nia walczyc nie chciało a i on sie nie starał
    Tez twierdze ze dla dziecka nie ma co sie zmuszac bo wiadomo jak to sie później konczy,dziecko jest swiadkiem kłótni i tak nie ma zadnego przykłądu jak wyglada rodzinna miłosc.Mojej kolezanki rodzice rozwiedli sie po 25 latach małzenstwa bo byli ze soba na siłe dla niej.Ona sama mówi ze uciekała z chaty bo ciagle były pretensje i kłótnie a po rozwodzie jej mama przyznała ze bardzo załuje ze zdecydowała sie na to dopiero po tylu latach bo jeszcze mogła sobie jakos ułozyc życie
    --
    •  
      CommentAuthortimmy
    • CommentTimeOct 18th 2010
     permalink
    dopisuje sie... ale uzewnetrznie sie jak bede w stanie to zrobic...
  9.  permalink
    Kako- nie oceniam Ciebie. Napisałam o swoich doświadczeniach. Tylko tyle.
    Niczego Ci nie udowadniam- nie mam takiego zamiaru nawet. Przecież to Twoje zycie- skoro jesteś z niego zadowolona to i mnie ten fakt cieszy.
    Poza tym mam wrazenie,że nie przeczytałas dokładnie tego co napisałam. Zerknij proszę na pierwsze zdanie:
    "Myslę,że jest wiele powodów i ze nie można generalizowac- choć wg mnie dosc łatwo przewidziec pewne sytuacje. "
    •  
      CommentAuthorNatalaa
    • CommentTimeOct 18th 2010
     permalink
    Izunia79: zwyczajnie w świecie padają ofiarą bezlitosnych kobiet.

    Jak to rozmieć?
    --
  10.  permalink
    I wiesz kako... Piszesz o tym,że nie oceniasz,nie szufladkujesz i piszesz do mnie "Myślę, że powinnas otworzyć sie bardziej, a nie tylko o STANDARDZIKACH myśleć".To dośc nieprzyjemne.
    Miłego dnia, Kako.
    •  
      CommentAuthorizza
    • CommentTimeOct 18th 2010
     permalink
    Talinka, a czego nie rozumiesz w tym co napisałam?
    Moim zdaniem to nie facet jest łowcą w dzisiejszych czasach.
    •  
      CommentAuthorMelodie
    • CommentTimeOct 18th 2010
     permalink
    Kobiety zmieniły się w babochy i polują ;)
    •  
      CommentAuthorNatalaa
    • CommentTimeOct 18th 2010
     permalink
    Aaa :wink:
    --
    •  
      CommentAuthorizza
    • CommentTimeOct 18th 2010
     permalink
    kako: CO do zapominania o byciu SOBĄ, KOBIETĄ na rzecz bycia mamą - u mnie to nie miało na pewno miejsca. Mam nowe zainteresowania, prowadzę dwa sklepy internetowe, współtworzę portal dla mam, poszłam na podyplomową logopedią, zostałam profesjonalnym recenzentem dla kilku wydawnictw, szykuję własny program kursów dla dzieci, szkolę się - większośc tego właśnie już jako mama zrobiłam. Ja mam swoje życie, swoje koleżanki też. Nie stałam sie kurą domową.


    Nie wiem dlaczego Wasz związek Kako przechodzi trudny okres ... mogę się jedynie domyślać ... Hmm, bardzo fajnie, że masz zainteresowania, że się rozwijasz, że nie stałaś się kurą domową (bynajmniej ja jak na razie jeszcze nią jestem, ale nie w tym rzecz) no i jednym słowem nie masz czasu nawet się nudzić, ale czy to nie za dużo jak na jedną kobietę, żonę i mamę? Sporo tego wszystkiego a doba trwa tylko 24h. A ja myślałam, że jako mama bliźniaków jest dobrze zorganizowana, w jakim ja błędzie żyłam :) Oczywiście nie oceniam, tylko zapytuję ...
    •  
      CommentAuthordanap
    • CommentTimeOct 18th 2010
     permalink
    kako pisząc o stawaniu sie rodzicem przy jednoczesnym zaniedbaniu wspólmałżonka, nie pisałam o Tobie. Napisałam że zdarza się według mnie często, temu nie można zaprzeczyć.
    Daleko mi od oceniania czy szufladkowania kogokolwiek, a Ty poczułas się wezwana do raportu. Nie musisz się tłumaczyć.

    poruszyłaś natomiast inny temat (i tez nie bierz tego personalnie)
    zdarza się że poczęcie dziecka traktowane jest jako lekarstwo na rozpadający sie związek, co niestety zazwyczaj przedłuża agonię związku.
    •  
      CommentAuthorvicky80
    • CommentTimeOct 18th 2010
     permalink
    Bett: A do tego ludziom (nie generalizuję czy bardziej kobietom, czy bardziej mężczyznom) w obecnych czasach po prostu nie chce się problemów rozwiązywać czy o związek walczyć. Łatwiej jest odejść, niż pracować. Szybko żyjemy, szybko rezygnujemy - ot co. Kiedyś rozwód to była hańba, porażka, coś najgorszego. Teraz można go dostać już na pierwszej rozprawie, elegancko, szybko. To tak, jak pójść na chwilę do kosmetyczki - parę minut i po sprawie. To jest główny problem. Kiedyś były mediacje, nakazywane przez sąd wizyty u psychoterapeuty - teraz tego nie ma.

    Jakbyś cytowała moje przemyślenia po rozstaniu ponad 1,5 roku temu.
    •  
      CommentAuthorvicky80
    • CommentTimeOct 18th 2010 zmieniony
     permalink
    Ago, kako mogę się mylić - ale w odczuciu osoby postronnej, to co przeczytałam w waszych wypowiedziach wydaje mi się że wzajemnie mogło ranić, opacznie zrozumiane. jednocześnie wyjasniłyście co NAPRAWDE miałyście na myśli.. i to chyba może być najważniejsze?
    takie moje przemyślenie.
    •  
      CommentAuthorizza
    • CommentTimeOct 18th 2010
     permalink
    Kako, że się wtrącę ... chyba nie myślisz, że Aga np. cieszy się z tego, iż doświadczasz problemy w małżeństwie? Bo jeśli tak, to faktycznie zbytnio emocjonalnie do wszystkiego podchodzisz i bywasz złośliwa.
    Mnie osobiście jest przykro, że nie jest tak jakbyś chciałaby było.
  11.  permalink
    kako- nie chcę się targowac. Napisałam o tym ,że dobrze Ci w życiu nie po to,żeby ironizowac. Twoje życie to tylko Twój związek? rany....:confused:
    •  
      CommentAuthorNatalaa
    • CommentTimeOct 18th 2010
     permalink
    Nie wiem czy któraś czytała może "Dobre rady" - zamieszczam poniżej linki do scanów.

    Rozwód z przyjaciółmi
    Jak przeżyć rozwód
    --
    •  
      CommentAuthorizza
    • CommentTimeOct 18th 2010
     permalink
    kako: Izunia79: chyba nie myślisz, że Aga np. cieszy się z tego, iż doświadczasz problemy w małżeństwie?


    NIE MYŚLĘ TAK.


    Cieszę się, serio :)
    A teraz wróć do mojego postu nieco wyżej i odpowiedz na pytanie, bo widać mnie olałaś :P
  12.  permalink
    Moze się kiedyś zrozumiemy kako, bo przeżyłam spory kryzys. Nie wiem, czy dokładnie na takim samym polu- ale jeżeli nie, to pewnie na podobnym.
    Tylko ja jestem już pół kroku do przodu, bo jestem po ;) Czego i Tobie zyczę.
    •  
      CommentAuthordanap
    • CommentTimeOct 18th 2010
     permalink
    aga1976: Tylko ja jestem już pół kroku do przodu, bo jestem po

    aga jak się zakończyło ??
    •  
      CommentAuthormagda19800
    • CommentTimeOct 18th 2010
     permalink
    dobrze, że jest tu taki temat... teraz wiem, że nie jestem jedyna... a z drugiej strony to przykre, że jest nas tyle...:confused:
    --
    •  
      CommentAuthordanap
    • CommentTimeOct 18th 2010
     permalink
    magda19800: a z drugiej strony to przykre, że jest nas tyle


    czy ja wiem. Związek jest jak żywy organizm, czasem niedomaga. Dobrze że jest nas tyle, bo to ozancza że nie boimy się o tym rozmawiać i dostrzegamy że coś dzieje się czy działo nie tak.
    •  
      CommentAuthorMelodie
    • CommentTimeOct 18th 2010 zmieniony
     permalink
    Chyba nie ma związku, w którym kryzys się nie przydarzył choć raz. Od obojga partnerów zależy co z tym zrobią. Jeśli chcą być razem to taki kryzys tylko cementuje i poprawia jakość związku :-)
  13.  permalink
    ja mam naprawde takie straszne parcie na rodzine ze boje sie ze ktos to wykorzysta i trafie na nieodpowiedniego faceta...dobrze ze mam szkołe to mnie zajmuje i nie mam zbytnio na to czasu
    --
    •  
      CommentAuthorKARKO
    • CommentTimeOct 18th 2010
     permalink
    I myślę CIastusiu że na chwile obecną tak jest dobrze.
    --
    •  
      CommentAuthorBett
    • CommentTimeOct 18th 2010
     permalink
    Ciasteczko - a dlaczego masz parcie na Rodzinę? Tzn inaczej - czy uważasz, że bez mężczyzny Twoje życie jest niepełne i sobie nie poradzisz? Daleko mi od bycia wojowniczą singielką czy singielką feminizującą, ale na pewno nie zamierzam szukać kogoś na siłę, żeby tylko mieć męskie ramię obok w łóżku. Właściwie na chwilę obecną inny facet to dla mnie abstrakcja i to nie tylko ze względu na dziecko, które jest małe i które stawiam na pierwszym miejscu. Po prostu poukładałam sobie życie, poszukałam plusów w obecnej sytuacji i na chwilę obecną mi dobrze. Fajnie by było, gdybym poznała kogoś, na kim mogłabym polegać na zawsze, ale szczerze - nie szukam i nie sądzę, żebym znalazła. Obserwuję, że teraz jest bardzo wiele samotnych, fajnych i dobrze sobie radzących kobiet. Mężczyźni z kolei nie stają zazwyczaj na wysokości zadania - mieszkają jeszcze u mamusi albo nie myślą o związku poważnie i zmieniają laski jak rękawiczki.
    Ostatnio czytałam, że kobiety są coraz bardziej "męskie" - potrafią racjonalnie patrzeć na życie i nie giną, gdy tylko zostają bez mężczyzny. Szkoda, bo strasznie brak mi siły dookoła, nie odczuwam jej.
    --
    •  
      CommentAuthorMelodie
    • CommentTimeOct 18th 2010
     permalink
    Świeżo po rozstaniu z moim pierwszym mężem i pod koniec życia z nim miałam podobnie jak Ty, Bett, bardzo złą opinię o mężczyznach. Wszyscy jak jeden wydawali mi się niedojrzali, zepsuci itp. Miałam do nich bardzo krytyczny stosunek. Ale to minęło z czasem, jak przestała boleć rana spowodowana rozpadem związku.
    •  
      CommentAuthorIwona1977
    • CommentTimeOct 18th 2010
     permalink
    Pytanie do Kako, założycielki wątku: czy jest jakaś szansa, że uda się uratować Wasz związek? W czym mogą pomóc historie innych osób, które się tu wypowiadają? W sumie każda jest bardzo indywidualna a dziewczyny piszą o ogólnikach (trudno się tak od razu wywnętrzać). Rozumiem, że to raczej taka grupa wsparcia.
    Kako, życzę z całego serca aby jak najlepiej Wam się ułożyło - razem lub osobno. Choć, szczerze mówiąc, smutno mi, kiedy czytam, że ludzie którym kiedyś było dobrze razem, rozstają się. Powodzenia!
  14.  permalink
    Bett tak uważam ze życie bez mężczyzny jest niepełne,napewno nie mysle ze sobie nie poradze,absolutnie nie! Ja tez stawiam małego na pierwszym miejscu ale mieszkam sama ,czasem nie mam sie do kogo odezwac poza tym nie mam wogóle zadnego zycia towarzyskiego ,nie mam w nikim wsparcia i nie czuje sie kochana,a tak życ nie chce.Chce zeby w domu był facet który bedzie o nas sie martwił i troszczył,wcale nie mówie tu o tym żeby szukać kogos na siłe.poprostu nie uważam ze wszyscy faceci sa tacy sami,dlatego nie wypinam sie na nich.A ja Ci powiem ze bardzo chce mieć męskie ramie w łózku również:bigsmile:
    --
Chcesz dodać komentarz? Zarejestruj się lub zaloguj.
Nie chcesz rejestrować konta? Dyskutuj w kategoriach Pytanie / Odpowiedź i Dział dla początkujących.